gdy nasze oczy się spotkają.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » gdy nasze oczy się spotkają....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1 Ostatnio edytowany przez Anielica44 (2013-12-02 20:55:05)

Temat: gdy nasze oczy się spotkają....

Mam do opisania historię z mego życia , która przyniosła lawinę wielu pięknych jak i tragicznych chwil.

25 września 2012r.
Tego dnia moje życie nabrało jeszcze większego tempa by w pewnym momencie stanąc nieruchomo.


Po rozstaniu z moim ex zaczęłam korzystac z życia min. dzięki mej przyjaciółce. Realizacja pasji i relaks wśród najbliższych zajmowały czas i myśli. Pamiętnego dnia plan-restauracja, miły wieczór w gronie znajomych i...stało się. Nagle podszedł bez krempacji i zapytał "Czy takim kobietom jak Pani jest łatwiej w życiu?" Zaszokowana tandetnym pytaniem zauważyłam skromnego mężczyznę sprawiającego wrażenie życzliwego. Nasza znajomośc od pamiętnej daty rozwijała się dośc szybko. Jarek okazał się rozwodnikiem po przejściach, które rozumiałam z własnego doświadczenia. Wspólne chwile pełne wsparcia i setki rozmów po traumatycznych naszych wcześniejszych przejściach dały poczucie bliskości i bezpieczeństwa. Tak mijały dni, miesiące...wspólne Święta, Sylwester , wyjazdy na narty , zagraniczne. Lecz jedna rzecz nie dawała mi spokoju....Ciągle czułam jakby w naszym związku bylibyśmy w TROJE. Tą trzecią była oczywiście była małżonka Jarka. Mają dwoje synów więc rozumiałam ich kontakt dotyczący pociech natomist , ciężko było pojąc to iż często , zbyt często mówił, myślał , wspominał -odczuwalnie jakby nie pogodził się z faktem "jestem rozwodnikiem"    Do tego dochodziły moje wątpliwości ponieważ przez 5 lat mój Jarek żył jako "kawaler z odzysku" więc logicznie rzecz biorąc przywiązał się do imprezowania i fałszywych przyjaciół , którzy korzystali z jego rozrzutności finansowej. Nie mógł z resztą na nią narzekac-prowadzi dwie firmy. Tłumaczyłam sobie , że muszę dac czas sytuacji. Należy się lepiej poznac, przekonac itd itd

Zaczęłam się oddalac po 6-mc ponieważ pojawiła się zazdrośc partnera, jego egoizm i oskarżenia JEGO PRZYJACIÓŁ o to iż chodzi mi tylko o jego pieniądze. Przez te wszystkie atrakcje zaczęły się pierwsze kłótnie. Tłumaczyłam,udowadniałam jak mała dziewczynka, że nie jestem zła...Słuchał i ufał na chwile...na chwilę dopóki znów ktoś nie wmówił mu steku bzdur.
Wytrzymywałam do czasu do dnia kiedy to pierwszy raz (pijany) mnie pobił. Wyprowadziłam się od razu. Przyjechał po tyg. zapłakany, stęskniony, zakochany itp (oczywiście to jego słowa)...uległam-wróciłam. Było miło sympatycznie i znów to samo...wymyślenie jakiejkolwiek akcji tylko po to by tym razem mnie wyrzucic i znów pobic! Wrócił po 2 miesiącach w tym czasie odbyłam tomograf głowy -na szczęście nic nie wykazał. Całe te rozstania i powroty, całe te cudowne i tragiczne chwile na przemian trwały 1,5r.

Brak szacunku , który okazawał mi przykrymi słowami, biciem , brakiem szacunku do moich bliskich oraz wywyższanie siebie , nadużywanie alkoholu i wspólne imprezki z najlepszymi jego przyjaciółmi-to wszystko co zaoferował mi mówiąc kocham. Tysiące przysięg i obietnic a ja głupia poraz kolejny wierzyłam...obdarowywał mnie prezentami by pózniej stwierdzic , ze chodzi mi tylko o pieniądze, kontrolował na każdym kroku a sam nie był szczery do końca. Tak się mną bawił, że aż sama nie wierzę jak mogłam dac tak się omotac. Mało tego wyrobił mi opinię tej złej poniewaz odchodziłam i go zostawiałam. Zaznaczę, że jego towarzystwo to wysoko postawione osoby na ważnych stanowiskach.

Próbowałam znalezc szczęscie przy facecie , z którym pierwsze pół roku spędziłam na wspaniałych fundamentach a okazł się zwykłym prostakiem i sadystą! Jestem przerażona jak można igrac z czyimis uczuciami do takiego stopnia. Jak można byc tak zadufanym i egoistycznym człowiekiem nie mającym serca i skrupułów!

DZIŚ MIJA MIESIĄC OD DNIA MOJEJ STANOWCZEJ DECYZJI O ROZSTANIU. LECZ NIE MAM STU PROCENTOWEJ PEWNOSCI CZY SIE NIE ZŁAMIĘ KOLEJNY RAZ GDY STANIE W MOICH DRZWIACH. PROSZĘ MI DORADZIC JAK SIĘ ZACHOWAC, PROSZE DAC MI SIŁE W POSTANOWIENIU...   GDY NASZE OCZY SIĘ SPOTKAJĄ...JUŻ NIE SPOJRZĘ NA CIEBIE...

POZDRAWIAM FORUMOWICZÓW

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: gdy nasze oczy się spotkają....

o kurde, widzisz ja może nie mam takich doświadczeń jak Ty ale mój mąż też podniósł na mnie rękę.
Wiem że trudno jest tak po prostu zapomnieć i zostawić kogos z kim coś nas łączyło, ale niestety to jest nasz problem że nie mamy odwagi
i siły zostawić to wszystko za nami.
Nie wiem też co Ci doradzić ale jesli wytrwałaś już jakiś czas w tym rozstaniu i jest Ci tak dobrze to trwaj w tym dalej a będzie tylko lepiej.
Jest tak, że po dłuższym czasie zaczynamy się przyzwyczjać do sytuacji i nie widzimy innych rozwiązań, jest nam trudno odejść.

3

Odp: gdy nasze oczy się spotkają....

A jeśli nie będziesz potrafiła się przełąmać z tym i jak go zobaczysz to wszystkie emocje dają w łeb, to może spróbuj się jednak przełąmać
i sprawdz czy jemu naprawdę na Tobie zależy i czy jest wart Twoich nerwów, czy on sam jest w stanie się zminić dla Ciebie, nie wiem iść na terapie czy co...
Trzymam kciuki i nie za to że zostawisz go mimo uczuć ale za to że zrobisz tak jak Ci serce i rozum podpowiada sznując przy tym samą siebie...
Pozdrawiam

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » gdy nasze oczy się spotkają....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024