Wiem, że przede mną już wiele pisało na ten temat. Ja potrzebuję się wygadać i mam nadzieję, że mnie wysłuchacie. Jestem z moim mężem już dwadzieścia lat. Mamy dwie córki 18 lat i 5 lat. Kiedy Iga miała 6 miesięcy mąż zaczął spotykać się z inną kobietą. Trwało to rok. Kiedy się dowiedziałam oczywiście był płacz, rozmowy o rozwodzie z jego strony. Jednak daliśmy sobie drugą szansę. Po tym dochodziłam do siebie dwa lata. Odbudowywała w sobie wiarę w siebie, jego. Nawet wspólne życie, wakacje, wyjazdy zaczęły mi sprawiać przyjemność. Jednak w 23 listopada dowiedziałam się, że ponownie mnie zdradził. Twierdzi, że był to tylko seks i nic więcej. Nie wiem co robić. On błaga, klęka, przeprasza, chce to naprawić. Prosi o jeszcze jedną szansę. Che kupić nam nowe obrączki abyśmy odnowili ślub. Dzieci przeżywają bardzo. A ja sama jestem w rozsypce. Biorę leki na uspokojenie, na sen bez tego nie mogłabym pracować. Nie wiem co robić. Raz chciałbym rozwodu raz powrotu.
1 2013-12-01 21:04:10 Ostatnio edytowany przez małami77 (2013-12-01 21:05:55)
Wiem, że prze de mną już wiele pisało na ten temat. Ja potrzebuję się wygadać i mam nadzieję, że mnie wysłuchacie. Jestem z moim mężem już dwadzieścia lat. Mamy dwie córki 18 lat i 5 lat. Kiedy Iga miała 6 miesięcy mąż zaczął spotykać się z inną kobietą. Trwało to rok. Kiedy się dowiedziałam oczywiście był płacz, rozmowy o rozwodzie z jego strony. Jednak daliśmy sobie drugą szansę. Po tym dochodziłam do siebie dwa lata. Odbudowywała w sobie wiarę w siebie, jego. Nawet wspólne życie, wakacje, wyjazdy zaczęły mi sprawiać przyjemność. Jednak w 23 listopada dowiedziałam się, że ponownie mnie zdradził. Twierdzi, że był to tylko seks i nic więcej. Nie wiem co robić. On błaga, klęka, przeprasza, chce to naprawić. Prosi o jeszcze jedną szansę. Che kupić nam nowe obrączki abyśmy odnowili ślub. Dzieci przeżywają bardzo. A ja sama jestem w rozsypce. Biorę leki na uspokojenie, na sen bez tego nie mogłabym pracować. Nie wiem co robić. Raz chciałbym rozwodu raz powrotu.
Witaj ! Jest specjalny temat ...rozłąki,,zdrady..itd.Może tam powinnaś napisać i się wyżalić,ponieważ są tam osoby w podobnej sytuacji.
Jeśli chodzi o moje zdanie,w życiu bym nie wybaczyła" DRUGIEJ" zdrady.Jestem zdania,że każdemu należy się szansa-jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy ,lecz drugi trzeci itd...absolutnie nie.Jeśli teraz wybaczysz,to jestem pewna,że na tym mąż nie zakończy.ponieważ ciągle mu wybaczasz...
Jedyną możliwą szansę zaprzepaścił,to moje zdanie.
Drugiej bym nie dała,bo za rok-dwa może się okazać że znowu Cię skrzywdzi.
Sam tekst "to był tylko seks" świadczy o tym,że twój mąż to kobieciarz...mogę się mylić,lecz jestem wręcz pewna,że tych wyskoków było więcej.Po prostu Twój mąż nie potrafi być wierny,lubi przygody.Skoro po tylu przejściach i odbudowaniu waszego życia dopuszcza się TYLKO seksu z inna,to ja wiem wszystko.Nie jest wart Ciebie i Twoich wybaczeń.
Podobno ja ktoś coś zrobi raz to jest szansa, że nie zrobi tego więcej. Jeśli robi coś dwa razy, to prawdopodobnie zrobi i trzeci... Jednej szansy nie docenił, jaką masz pewność że doceni drugą? Zdradził cię dwa razy, czy dwa razy dał się złapać?
macie rację tylko ja nie potrafię na tym etapie podjąć decyzji. Trzymają mnie jeszcze dzieci, które bardzo to przezywają
macie rację tylko ja nie potrafię na tym etapie podjąć decyzji. Trzymają mnie jeszcze dzieci, które bardzo to przezywają
Jestem takiego zdania.Lepiej żyć osobno i w spokoju,niż w chorej atmosferze.Sama piszesz,że dzieci to przeżywają.Masz 18 letnie dziecko.to już osoba pełnoletnia,która dużo wie i widzi.Chcesz żyć w ciągłych stresach i niepewności? chcesz żyć z osobą,która Cię nagminnie zdradza tylko dla dzieci? sorki,lecz dla mnie to nie jest normalne.
Jak wcześniej napisałam,to nie były dwa wyskoki nie wierzę w to.Ty się psychicznie wykańczasz,a meżuś się świetnie bawi.Za każdym razem inne wytłumaczenie.
Następnym razem powie ci,że był na takiej bani,że nic nie pamięta.Kobieto -nie jesteś chyba naiwną nastolatką,,,masz pełnoletnie dziecko...więc 15 lat chyba nie masz.Najlepszym wyjściem jest rozwód-bo tworzycie chorą rodzinę...
Chcesz sypiać dalej z kimś takim? ja bym już się brzydziła.Sorki za szczerość-lecz takie jest moje zdanie.Piszę i mówię głośno co myślę.
Kochana"
Jak juz było tutaj napisane zrdadził raz ok jak kobieta nie da to facet nie wezmie" mozna wybaczyc raz "wiadomo w zyciu róznie bywa "kazdy z nas ma chwile słabosci której sie poddaje" np" osoba z nadwagą która jest na etapie odchudzania i tkwi w postanowieniu ze od tej chwili koniec z łakomstwem-az nagle przychodzi moment słabosci i sięga po jedno ciastko mysląc co to jest jedno ciastko przeciez to mnie nie zabije to zaledwie tylko pare kalori które szybko zrzuce"-skoro taka osoba sięgneła raz po ciacho to z siegnie i po drugie"potem kolejne"
Tak samo było z Twoim mezem:raz zdradził " załował" przeprosił-Ty mu wybaczyłas" było super "
Pytanie po cholere zdradził drugi raz skoro tak strasznie ubolewał nad pierwszą zdradą"
Powiem Ci ze on nie tyle co zalował tego co zrobił jak sie bał ze straci swoje dotychczasowe zycie-zone która o niego dba" dzieci które darzą go miłoscią i szacunkiem" spokojnego i poukładanego domu rodzinnego"
Teraz zdradził drugi raz" i znowu przeprosiny"błaganie" obiecanki ze to naprawi itp//"
Nie daj sie otumanic bo nadejdzie czas ze zdradzi raz trzeci" ulegnie presji" zapomni co obiecywał i wskoczy do łózka z nastepną inna kobietą twierdząc ze to przeciez jest tylko sex"
Pomysl nad tym czy warto tkwic w małzenstwie gdzie mąz składa Ci tylko puste obietnice" gdzie z jego strony jest kłamstwo i obłuda"
Masz dorosłe juz dzieci" które Cię wspierają -które równiez ubolewają nad nie wiernoscią Twojego męza a ich ojca"
Najlepszym rozwiązaniem to jest złozenie papierów rozwodowych" wiem po tylu latach bycia z sobą bedzie Ci cięzko podjąc decyzje o rozwodzie ale tez nie warto tkwic w małzenstwie gdzie mąz nie ma wobec Ciebie szacunku i sumienia"
9 2013-12-02 03:54:00 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-12-02 04:13:27)
Sam tekst "to był tylko seks" świadczy o tym,że twój mąż to kobieciarz...
W słowie "kobieciarz" chciałaś wyrazić prawdę o Jego orientacji seksualnej? To chyba jedyne, co może tłumaczyć taki wniosek z tej marnej przesłanki jednego zdania.
macie rację tylko ja nie potrafię na tym etapie podjąć decyzji. Trzymają mnie jeszcze dzieci, które bardzo to przezywają
I dobrze, że Cię trzymają, ale fatalnie, że ktoś ich wtajemniczył w sprawy małżeńskie, bo to im rozwali ich życie, które jeszcze nie dojrzało do takich ciężarów.
Proponuję, abyś odpowiedziała sobie na bardzo ważne pytanie. Nie pytaj o to, co zrobił, ale dlaczego to zrobił? Dlaczego zrobił to ponownie?
Stereotypem jest twierdzenie, że jak Mężczyzna zdradzi raz, to na pewno zdradzi ponownie, a potem znowu. Oczywiście, że zrobi to ponownie, jeśli nie potraktuje się zdrady jako objawu i nie zlikwiduje się przyczyny. Jak się nie zlikwiduje przyczyny próchnicy jednego zęba, to zapewne próchnica pojawi się na sąsiednim zębie i zgryzota się będzie powiększać.
Nie jest najlepszą metodą leczenie jednego stereotypu innym, choć historia medycyny notuje przypadki leczenia jednej choroby przez inną, ale podobno Mężczyzna jak ma dobrze w domu, to nie szuka poza domem. Piszę, że podobno, bo stereotyp polega na tym, że nie w każdym przypadku jest tak samo. Podobieństwo różnych przypadków może być złudne i zwodnicze.
Wybaczenie zdrady nie ma nic wspólnego z odkrywaniem przyczyny. Nie znalazłaś tej przyczyny za pierwszym razem, więc masz drugą szansę. Ty masz drugą szansę na znalezienie przyczyny i od Ciebie zależy, czy tę szansę wykorzystasz, czy nie skorzystasz z niej. Jak znajdziesz przyczynę, to zlikwidujesz skutek. Kiedy pojawia się pęknięcie na ścianie domu, to możesz go zaszpachlować gipsem lub sprawdzić, co dzieje się z fundamentami i zrobić betonową plombę w odpowiednim miejscu, aby wzmocnić fundament. Dlaczego Kobiety nie myślą o zdradzie w kategoriach technicznych? Zapewne przeceniają wagę tego, co chwilowe, a nie doceniają wagi czynników cementujących relację. Twój mąż usprawiedliwia się zdaniem, że "to tylko seks" więc zapytaj Go, czym jest dla Niego seks, że tak nie docenia jego konstruktywnej siły dla Waszej relacji. Możesz przy okazji powiedzieć Mu o tym, jak bardzo ważny jest ten seks dla Ciebie. Chyba, że nie jest ważny i dawałaś temu wyraz. Jeśli nie był ważny dla Ciebie i zaniedbywałaś tę sferę, to nie dziw się, że On uznał 'seks" za mało ważny.
Jest to dla mnie zagadka, dlaczego "seks" jest dla wielu Kobiet ważny dopiero wtedy, gdy pojawi się w ich związku pod postacią "zdrady".
Malami. Pytanie nie brzmi co on z tym zrobi. Ale co ty. Pamiętasz te dwa lata odbudowywania relacji i zaufania po zdradzie?
Jestes gotowa przejść to jeszcze raz? Masz sile? Bedzie trudniej. Dużo. Bo juz nie będziesz w stanie uwierzyć ze człowiek raz mógł być głupi i popełnić błąd ale sie czegoś nauczył.
Poza tym ta druga zdrada ma znacznie większa rangę. Bo twój mąż wie jak cierpialas po zdradzie. Znał konsekwencje. A mimo to uznał ze twoje cierpienie emocje ból żal są mniej warte
Niz jego napalony fiut. Pisze to. Bo jestem zdradzona żona.
Trzy lata zajęło mi poradzenie sobie ze zdrada meza. I wiem jedno. Drugi raz nie przeszlabym takiej dawki bólu żalu. Plakania bezglosnie w nocy. Uczucia nienawiści. Złości. Upokorzenia. Strachu. Porównywania sie. Zastanawiania sie w czym była taka ważna lepsza ze ja przestałam istnieć...
Malami- wiem ze nic. Nic nie mogłoby być gorsze niz to. Dlatego nie boje sie. Wiem. Jeśli mąż mnie zdradzi drugi raz ja odejdę.
witaj na prawe chcesz żyć w takiej chorej atmosferze? jeśli mu wybaczysz to każde spóźnienie, każdy telefon sprawi iż będziesz mieć 100 myśli i dokąd ta sytuacja Cię zaprowadzi? piszesz,że dzieci przeżywają szkoda,że twój małżonek o tym nie myśli jaką krzywdę wyrządza tym którzy tak bardzo go kochają weź życie w własne ręce nie daj się poniżać . Animus napisał"dlaczego zrobił to ponownie" powiem ci dlaczego ,bo to gatunek który do myślenia używa genitali a nie rozumu...ma dom,rodzinę a myśli tylko o dupczeniu(sorki za słownictwo). Winna jest zawsze kobieta,bo nie ma ochoty na sex wtedy kiedy jaśnie Pan ma, nie drepta za swoim Panem w sexi stroju z kapciami w zębach itp,..a prawda jest taka,że większość mężczyzn nie potrafi rozmawiać szczerze ze swoimi żonami o tym co złe co szwankuje w ich związku robią to co im najlepiej wychodzi uciekają od problemów!!!!!!!(żeby nie było nie wkładam wszystkich do jednego worka) trzymaj się
Tu nie chodzi o płeć czy streotypy. Tylko fakty. Ma ten mąż mózg? Używa go?
Ma szacunek i poszanowanie dla żony?
Też mógł przyjść i powiedzieć o co kaman. Nie zrobił tego. Po raz kolejny zlekceważył i poniżył.
Jedna szansa i owszem.
Druga stanie się - nie musi przepustką do notorycznego robienia Cię w bambuko. Piszę, że nie musi bo w gruncie rzeczy wróżką nie jestem, ale za duże ryzyko.
A dzieci?
Nie rób im krzywdy zostając z facetem, który Cię poniża. Pokaż im, że na takie coś nie ma przyzwolenia w Twoim życiu.
13 2013-12-02 11:13:38 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-12-02 12:00:13)
Niz jego napalony fiut. Pisze to. Bo jestem zdradzona żona.
Trzy lata zajęło mi poradzenie sobie ze zdrada meza. I wiem jedno. Drugi raz nie przeszlabym takiej dawki bólu żalu. Plakania bezglosnie w nocy. Uczucia nienawiści. Złości. Upokorzenia. Strachu. Porównywania sie. Zastanawiania sie w czym była taka ważna lepsza ze ja przestałam istnieć...
Malami- wiem ze nic. Nic nie mogłoby być gorsze niz to. Dlatego nie boje sie. Wiem. Jeśli mąż mnie zdradzi drugi raz ja odejdę.
Może właśnie przez takie samo myślenie Mężowie zdradzają, bo pomyśli sobie taki: "jak mi jeszcze raz odmówi seksu, to pójdę do innej".
witaj na prawe chcesz żyć w takiej chorej atmosferze? jeśli mu wybaczysz to każde spóźnienie, każdy telefon sprawi iż będziesz mieć 100 myśli i dokąd ta sytuacja Cię zaprowadzi? piszesz,że dzieci przeżywają szkoda,że twój małżonek o tym nie myśli jaką krzywdę wyrządza tym którzy tak bardzo go kochają weź życie w własne ręce nie daj się poniżać . Animus napisał"dlaczego zrobił to ponownie" powiem ci dlaczego ,bo to gatunek który do myślenia używa genitali a nie rozumu...ma dom,rodzinę a myśli tylko o dupczeniu(sorki za słownictwo). Winna jest zawsze kobieta,bo nie ma ochoty na sex wtedy kiedy jaśnie Pan ma, nie drepta za swoim Panem w sexi stroju z kapciami w zębach itp,..a prawda jest taka,że większość mężczyzn nie potrafi rozmawiać szczerze ze swoimi żonami o tym co złe co szwankuje w ich związku robią to co im najlepiej wychodzi uciekają od problemów!!!!!!!(żeby nie było nie wkładam wszystkich do jednego worka) trzymaj się
I znów winna i niewinny oraz winny i niewinna, znów ten podział na śnieżnobiałe Królewny i czarnoskórych Zwierzaków. A może by tak kiedyś zacząć myśleć w kategoriach sprzężenia zwrotnego.
Popatrzcie, Drogie Panie, jak bardzo w przeżywaniu tego jesteście skupione na sobie, jak bardzo dominuje wasza cielesność. Ale kiedy tylko ta sama cielesność w postrzeganiu Kobiet bierze górę u Mężczyzny, to zaraz jest to "gatunek, który do myślenia używa genitaliów".
Pytam więc, w imię prezentowanej przez Was koncepcji, czego używacie do myślenia, gdy jesteście zdradzone? Czy aby nie genitaliów? Fiuta nie, ale może pustej... waginy. Pozwólmy sobie na chwilę szczerości w tej chwili uzasadnionego oburzenia.
Tu nie chodzi o płeć czy streotypy. Tylko fakty. Ma ten mąż mózg? Używa go?
Ma szacunek i poszanowanie dla żony?
Po raz kolejny zlekceważył i poniżył.
Jedna szansa i owszem.
Druga stanie się - nie musi przepustką do notorycznego robienia Cię w bambuko. Piszę, że nie musi bo w gruncie rzeczy wróżką nie jestem, ale za duże ryzyko.
A dzieci?
Nie rób im krzywdy zostając z facetem, który Cię poniża. Pokaż im, że na takie coś nie ma przyzwolenia w Twoim życiu.
Nie przesadzajmy z właściwościami mózgu. To tylko układ nerwowy. Do opanowania namiętności potrzebne jest serce, o którym już zapomniano, że nie jest kołtunem uczuć, ale siedliskiem woli niezłomnej. Któż kształtuje serca Mężczyzn, jak nie Matki w koedukacyjnych szkołach. Czy świat nie uległ zmianie od wprowadzenia koedukacji?
Czy nie wtedy Kobiety stały się koncesjonarkami, które rozdają swoją seksualność wedle uznania i rozdają przebaczenie według schematu wspaniałomyślnego.
W bambuko robicie się same, gdy pozbawiacie kolejne dzieci Męskich wzorów, wybierając partnerstwo z Facetem, zamiast uległości Mężczyźnie. Wybieracie sobie partnerów, którzy są już pozbawieni władzy nad swoim ciałem i nie potrafią panować nad rodziną. Tu jest przyzwolenie na pogrzebanie przysłowiowego psa. Obserwują to już socjologowie, którzy piszą, że do polityki wybierani są także Mężczyźni pozbawieni cech władczych.
Pragniecie tak bardzo bezpieczeństwa, że eliminujecie ryzyko jednoosobowej odpowiedzialności. Kiedyś Mężczyźni zmieniali świat, a Kobiety im w tym pomagały, ale od ponad stu lat to Kobiety zmieniają świat, a Mężczyźni im tylko w tym pomagają. Zaniżacie swoje wymagania zanim zostaniecie poniżone, a poczucie krzywdy zawsze jest większe od krzywdy, zwłaszcza gdy ktoś przy kolizji policzy udział własny. W oczach własnych zostajecie zawsze ofiarnymi owieczkami prowadzonymi na rzeź, dokonywany przez stado złych wilków.
Kobieca solidarność daje o sobie znać, gdy potrzebujecie przeciwstawić się Mężczyźnie, ale gdzież jest, gdy trzeba przeciwstawić się sobie w momencie zabrania cudzego Męża.
Wasze Córki, w wyniku działania lęków, będą szukały sobie bezpieczeństwa w objęciach partnerek, a Wasi synowie będą oddawali się starszym panom w gejowskich klubach. Tyle zmienicie w tym świecie. Nie pobawicie się z wnukami.
Dodam jeszcze to: czym się różni złudzenie od kłamstwa? Kłamstwo to fałsz z eksportu, a złudzenie to fałsz własnej produkcji.
ANIMUS większość kobiet nie myśli WAGINĄ jak to sugerujesz szczerością jest fakt iż konsekwencje za czyny facetów ponoszą ich dzieci to jest szczerość-nie wybielam żadnej ze stron jednak odsetek mężczyzn którzy zdradzają jest większy niż kobiet to też jest fakt, kobiety rzadko decydują się zostawić faceta rozwalić rodzinę i bujać z kochankiem to tez fakt! łatwo jest szukać "dziury w całym" ale strasznie trudno jest się przyznać do błędu mało kto potrafi ! a kwestia odbieranie cudzego męża to tak samo jak cudzej żony są różni ludzie i różne poglądy a kompromis jeden tylko trzeba chcieć go znaleź
Animus temat dyskusji może i ciekawy, ale dość zgrabnie odbiegamy od głównego problemu.
I naprawdę nie ma dla mnie znaczenia, że autorem tematu jest kobieta, tu chodzi o podstawową elementarną rzecz w małżeństwie jaką jest uczciwość.
A ten pożal się Boże mąż zupełnie o tym zapomniał.
Postąpił podle i kompletnie ma w pompce konsekwencje, a choćby dotyczące jego dzieci, pal licho z żoną, ją przecież ma od dawna gdzieś.
Skoro raz złamał dane słowo, skoro zdecydował być się z tą kobietą to trzeba było otworzyć jadaczkę i artykułować swoje potrzeby lub informować o ich braku. Gdyby to nie przyniosło rezultatu to ewentualnie jak ludzie się rozejść, a nie wskakiwać pierwszej lepszej do wyra - bo z tego wnioskuję po zwrocie "to tylko seks".
Aż seks!!!
To kreatura, nie facet.
16 2013-12-02 12:09:07 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-12-02 12:15:16)
ANIMUS większość kobiet nie myśli WAGINĄ jak to sugerujesz szczerością jest fakt iż konsekwencje za czyny facetów ponoszą ich dzieci to jest szczerość-nie wybielam żadnej ze stron jednak odsetek mężczyzn którzy zdradzają jest większy niż kobiet to też jest fakt, kobiety rzadko decydują się zostawić faceta rozwalić rodzinę i bujać z kochankiem to tez fakt! łatwo jest szukać "dziury w całym" ale strasznie trudno jest się przyznać do błędu mało kto potrafi ! a kwestia odbieranie cudzego męża to tak samo jak cudzej żony są różni ludzie i różne poglądy a kompromis jeden tylko trzeba chcieć go znaleź
Magdo1983, nigdzie nie pisałem, że większość Kobiet kieruje się Waginą. Zapytałem, czym się kierują i czy aby nie organem adekwatnym do rzeczonego Fiuta (nie mylić z Aleksandrem). Nie mnie wyrokować o procentach i proporcjach. Pokazałem tylko adekwatność w skupieniu na sprawach ciała.
Dzieci są tyleż Ojców, co Matek. O Ojcach często się twierdzi, że nie myślą o dzieciach, a o Matkach się twierdzi, że mają na uwadze dobro dzieci. Pytam, o jakie dobro chodzi?
Co do odsetków zdradzających Mężczyzn to nie znam danych statystycznych. Być może jest tak, że wielu Mężów zdradza już Żony z chłopcami, ale jednak pozostali chyba z Kobietami, więc... niektóre z nich zapewne są mężatkami.
"Dziury w całym" nie ma, gdy chodzi o blachę, ale w płótnie, nawet całym, są same dziury, bo to tkanina. Kiedy pisałem o sprzężeniu zwrotnym, to właśnie miałem na myśli - relacja jest tkaniną.
Znacznie łatwiej przyznawać się do cudzego błędu, niż do swojego własnego. Osobiście nie cierpię kategorii kompromisu, bo zawsze od niego blisko do kompromitacji. Racje są podzielone, ale słuszność ma zbyt wyraźną skłonność do przeważania szali. Gdy ważę racje, zawsze patrzę na języczek u wagi.
Jednak w 23 listopada dowiedziałam się, że ponownie mnie zdradził. Twierdzi, że był to tylko seks i nic więcej. Nie wiem co robić.
Zielony_Domek, masz rację, że chodzi o uczciwość. Ale z tego powyżej cytatu dla mnie jednoznacznie wynika, że uczciwość jest zachowana i od niej zaczął się problem. O tym pisałem gdzie indziej, że przyznanie się do zdrady jest swoistym rodzajem przerzucania ciężaru na współmałżonka.
Animus. Mnie Wogole mierza wszystkie dyskusje na temat dała czy nie dała. Odmówiła po raz kolejny.
Ja bowiem uważam ze takie podejście do seksu świadczy o patologii w związku. Seks nie jest świadczeniem dla mnie. Nie jest nagroda. Karta przetargowa. Ani niczym takim.
Jeśli w związku seks jest taki o jakim ty piszesz. I relacje opierają sie o nagrody kary dawanie i branie w tym kontekście. To ja uważam ze takie związki powinny przestać istnieć. Bo to patologia jest.
Seks jest częścią mojego życia i moich relacji. Zaspokojenie potrzeb mojego meza i dbanie o niego objawia wie tym ze jak jest chory robię mu herbatę i o niego dbam. A nie ze mu daje lub nie daje. Bo on potrzebuje.
Seks jest nasza wzajemna relacja. Byciem razem. Emocjami. Dzieleniem sie a nie dawaniem. Bliskością...
Moze jestem głupia tepa i z innego swiata. Ale nie potrafie zrozumiec frustracji niezadowoleni faceta któremu żona odmawia i on biedny musi szukac na boku. Nie potrafie zrozumieć czemu jakiś facet zgadza sie na taki związek z żona. I nie potrafie zrozumieć jak popieprzone w głowie musi mieć ta żona. Chyba ze jest chora.
Po niego grzyba ludzie siedzą w takim relacjach??
18 2013-12-02 14:16:40 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-12-02 14:20:09)
Seks jest nasza wzajemna relacja. Byciem razem. Emocjami. Dzieleniem sie a nie dawaniem. Bliskością...
Moze jestem głupia tepa i z innego swiata. Ale nie potrafie zrozumiec frustracji niezadowoleni faceta któremu żona odmawia i on biedny musi szukac na boku. Nie potrafie zrozumieć czemu jakiś facet zgadza sie na taki związek z żona. I nie potrafie zrozumieć jak popieprzone w głowie musi mieć ta żona. Chyba ze jest chora.
Po niego grzyba ludzie siedzą w takim relacjach??
Zupełnie się zgadzam z Twoim rozumieniem znaczenia bliskości w relacji. Pisałem jednak o tym co się zdarza, a nie o tym co najlepsze. Dla mnie patologią jest wszystko, co sprawia cierpienie, zwłaszcza gdy to cierpienie sprawia się umyślnie, z premedytacją.
W tym wątku napisałem o tym, co pojawiło się w związku z wypowiedzią i to było ukazanie drugiej strony zaprezentowanego tu myślenia według wzoru "jak On mi tak, to ja Jemu tak", a jak "Ona mi tak, to ja Jej tak". Takie myślenie jest dla mnie chore, ale jednak się zdarza, bo przecież bym nie zareagował postem powyżej.
Ostatnio spotkałem się z ciekawym rozumieniem błogosławieństwa. Błogosławić - to czynić kogoś lepszym. Nie lepszym od siebie, ale lepszym w ogóle. Przekleństwo jest czynieniem kogoś gorszym. Proponuję spojrzeć na słowa i myśli w ten sposób, a zaraz okaże się, czy swoich bliskich czynimy lepszymi, czy gorszymi. A jak przeklinamy ich i dzień ich poznania to niby jacy potem mają być? Są tacy, jakimi czyni ich przekleństwo. Radość i błogosławieństwo daje radość i dobro.
Proponuję formułę: "BŁOGOSŁAWIĘ CIĘ" lub "BŁOGOSŁAWIĘ CI" i sprawdźcie jak to działa.
Pisałam z kolezanka o nastolatkach ostatnio. Napisałam ze oczekuje ze moje potrzeby i granice beda dla niego ważne.
Ale to oznacza ze jego potrzeby i granice są tak samo ważne.
Dla mnie to szacunek animus. Szacunek dla drugiego człowieka i wielkie wielkie poczucie jego odrębności. Wyjątkowości. Niezależności i prawa o decydowaniu. Nie wyobrażam sobie żebym jako facet zgodziła sie żyć z kobieta ktora kupczy seksem. To mnie mnie obrazalo i upokarzalo. Nie wyobrażam sobie żebym jako kobieta kupczyla seksem- to by czynilO ze mnie przedmiot do wykorzystywania. A nie podmiot w związku.
Nie wyobrażam sobie żebym kierowała życiem syna. Nie tylko w zakresie władzy. Ale także niezdrowej nadopiekunczosci i poczucia ze to ja decyduje o jego życiu.
I ze jeśli ja cos zaniedbam ja nie pomogę ja nie wezmę odpowiedzialności to on biedny....
To tak nie dziala.
Ty to nazywają błogosławieństwem. Ja szacunkiem. Szacunkiem którym szczerze obdarzam drugiego człowieka. A jeśli robię to prawdziwie-- to ten szacunek dotyczy tez mnie samej. Bo inaczej musiałabym być fałszywa.
Jeśli zatem moj mąż mnie kocha i szanuje. Zdradził. I widział jak cierpialam. To jeśli kocha i szanuje nie zrobi tego drugi raz. Chyba ze mnie nie kocha i nie szanuje. Albo ja go nie kocham i nie szanuje i nasz związek nie jest związkiem tylko wspólnym wychowywaniem dzieci zarządzaniem majątkiem i spedzaniem wolnego czasu. A to usprawiedliwia moje odejście. Jego odejście. Dążenie do zmiany. Poszukiwania. Naprawę. Lub porażkę.
Ale ma być czysto animus. Uczciwie. Bo to są synonimy słowa szacunek- dla mnie.
A ja szanuje mojego meza. Szanowalam także jego ból pO zdradzie i jego prawo do tego bólu. Szanowalam jego potrzebę zapomnienia o złej przeszłości. On szanował moj czas potrzebny na przeżycie emocji.
Byłam gotowa do przyjęcia jego decyzji- czy odejdzie Cy zostanie.
On był gotów do przyjęcia mojej decyzji-- czy odejdę czy zostanę..
Ale jesliby mnie zdradził drugi raz- to znaczy ze ani ja nie jestem kobieta dla niego. Ani on dla mnie.
No chyba ze zdradę zamietlismy wspólnie pod dywan. Ale jeśli tak zrobiliśmy-- to tym bardziej nie jesteśmy ludźmi ktorzy powinni razem żyć.
Dla mnie ...
To mnie ...
Nie wyobrażam sobie...
Nie wyobrażam sobie...
... dla mnie. ..
A ja ...
Ale jesliby mnie...
Wszystko dobrze, End_aluzja, ale cały czas piszesz tu o swojej sytuacji. To także może być ważne dla Małami77 i nie kwestionuję Twojego prawa do podzielenia się swoim doświadczeniem. Proszę tylko, byś pamiętała, że sytuacja każdego może być odmienna, a nawet bardzo różna. Z tej odmienności właśnie dla mnie wynika duża ostrożność w sugerowaniu jakiegoś wyjścia i zupełne zawieszenie czegoś, co jest nazywane "radą". Dlatego od radzenia się powstrzymuję.
Szanuję Twoje wybory i wybory innych Osób. Każdy ma prawo do swoich emocji, swoich przeżyć i wyznaczania swoich granic. Granice jednak dobrze jest oznaczyć. Państwa znaczą je ziemią niczyją i słupkami z godłem państwa. Ludzie znaczą swoje granice słowami i ostrzeżeniami.
Jeśli ktoś, pomimo ostrzeżenia, zdecyduje się granicę przekroczyć, wtedy można go potraktować jako przemytnika. Są jednak w każdym państwie takie sytuacje, jak azyl. Dlatego ośmielam się zwrócić uwagę na to, że inaczej traktuje się kogoś, kto przekracza granicę i prosi o prawo do azylu i wybaczenie, a inaczej kogoś, kto uzurpuje sobie prawo do przekraczania granicy bez pytania i prośby.
Skoro prawo te sytuacje rozdziela, to dlaczego nie mielibyśmy też tego rozróżniać.
Wiem, że przede mną już wiele pisało na ten temat. Ja potrzebuję się wygadać i mam nadzieję, że mnie wysłuchacie. Jestem z moim mężem już dwadzieścia lat. Mamy dwie córki 18 lat i 5 lat. Kiedy Iga miała 6 miesięcy mąż zaczął spotykać się z inną kobietą. Trwało to rok. Kiedy się dowiedziałam oczywiście był płacz, rozmowy o rozwodzie z jego strony. Jednak daliśmy sobie drugą szansę. Po tym dochodziłam do siebie dwa lata. Odbudowywała w sobie wiarę w siebie, jego. Nawet wspólne życie, wakacje, wyjazdy zaczęły mi sprawiać przyjemność. Jednak w 23 listopada dowiedziałam się, że ponownie mnie zdradził. Twierdzi, że był to tylko seks i nic więcej. Nie wiem co robić. On błaga, klęka, przeprasza, chce to naprawić. Prosi o jeszcze jedną szansę. Che kupić nam nowe obrączki abyśmy odnowili ślub. Dzieci przeżywają bardzo. A ja sama jestem w rozsypce. Biorę leki na uspokojenie, na sen bez tego nie mogłabym pracować. Nie wiem co robić. Raz chciałbym rozwodu raz powrotu.
Zdrada czy to pierwsza, czy ostatnia - zawsze pozostanie zdradą. Ale mówi się także, że..... do trzech razy sztuka,macie dzieci,należy o nich przede wszystkim pomyśleć,już w tej chwili to przeżywają, aco będzie jeśli się rozstaniecie na dobre? nie wolno dopuścić do tego, aby zaczęły myśleć, że może to przez nich to wszystko się dzieje? Ja wiem, że to Ciebie boli, ale może daj mu jeszcze ostatnią szansę, ze względu właśniena Wasze dzieci, porozmawiaj z nim szczerze,przypomnij mu o wcześniejszych obiecankach i dodaj,że jeśli mu wybaczysz, niech nie oczekuje,że będziesz się zachowywała jak dawniej , przynajmniej przez jakiś czas.Przemyśl to wszystko jeszcze raz i zastanów się na jak najlepszym wyjściem z tej sytuacji. Powodzenia.
nie wolno dopuścić do tego, aby zaczęły myśleć, że może to przez nich to wszystko się dzieje? Ja wiem, że to Ciebie boli, ale może daj mu jeszcze ostatnią szansę, ze względu właśniena Wasze dzieci, porozmawiaj z nim szczerze,przypomnij mu o wcześniejszych obiecankach i dodaj,że jeśli mu wybaczysz, niech nie oczekuje,że będziesz się zachowywała jak dawniej , przynajmniej przez jakiś czas.Przemyśl to wszystko jeszcze raz i zastanów się na jak najlepszym wyjściem z tej sytuacji.
Natolinka przypomniała mi o pewnej rozmowie z młodą szesnastoletnią dziewczyną, która od dziesięciu lat żyje w poczuciu winy po rozwodzie swoich rodziców. Miała sześć lat kiedy jej rodzice wzięli rozwód. Od tamtego czasu jej życie się zmieniło. Nie śpi w nocy więcej niż 4 godziny i to z przerwami, bo zasypia i budzi się. Nie ma przyjaciół, nie ma dobrego kontaktu z Matką, Ojciec nie poznaje Jej na ulicy i nigdy się od tamtego czasu nie pojawił w ich domu.
Ostatnia szansa w takich przypadkach nie jest dana tylko Jemu, ale ta szansa dana jest wszystkim, bo nikt nie jest właścicielem ani zarządcą szansy.
Nie wiem, co Natolinka miała na myśli, gdy pisała, że "będziesz się zachowywała jak dawniej", ale chcę zwrócić uwagę na to, o czym pisałem już powyżej: zmiana zachowania może polepszyć lub pogorszyć relację. Chodzi o taką zmianę, która spowoduje rozwój relacji, a nie symboliczne i faktyczne rozejście oraz destrukcję. Często potocznie takie słowa rozumie się jako izolację seksualną i szantaż emocjonalny, a to niechybnie prowadzi do eskalacji problemu.
Psychologowie w takim przypadku mówią o "przepracowaniu problemu", czyli dojście do przyczyn, przeanalizowanie i podjęcie działań pojednawczych dla wspólnego dobra i obustronnych korzyści.
animus i natolinka wasze wypowiedzi pomogły mi podjąć decyzję o ponownej szansie dla siebie, rodziny dla nas. Nie wiem jeszcze jak będzie ale od momentu kiedy to we mnie zakiełkowało trochę się uspokoiłam. Wiem, ze dużo pracy prze de mną, nami. Zamierzam skorzystać z pomocy terapeuty. Dziękuję za wasze wypowiedzi. Przemyślane i mądre a nie rzucone od tak.
Mala mi... Kiedys o tym pisalam. Myslalam, ze jak mnie maz zdradzi, bede umiala wybaczyc, bede umiala byc wielkoduszna i wspanialomyslna, bede umiala dac szanse... Maz mnie zdradzil, a wlasciwie nawet nie wiem co to bylo - chyba wlasnie SEKS. Dwa lata mi zajelo, zanim wyszlam ze szklanego pudelka i zaczela zauwazac, ze wokol mnie istnieje SWIAT. Kolejny rok minal, zanim zaczelam myslec racjonalnie. Tak. Dalam szanse. Nie zaluje. Wiele sie zmienilo na lepsze. Jedyne czego zaluje, to ze juz nie potrafie ufac w 100% a tylko w 99,99%, tak samo wierzyc, kochac, byc szczesliwa... I brak tego 0,01% uwiera mnie strasznie w pupe. I wiem, ze ten malenki atomik mojej osobowosci umarl bezpowrotnie raczej przeistoczyl sie w malenkie ziarenko goryczy i egoizmu, ktorego smak bede odczuwac juz do konca zycia, nawet jesli to zycie mialabym dzielic z kims innym. Wiem, ze moj maz odchorowal rowniez ta zdrade, ze za swoja glupote, bo nawet nie slabosc, zaplacil wysoka cene. Nie wiem, czy umialabym pogodzic sie z jego druga zdrada, czy mialabym sile i odwage, zeby mu wybaczyc, zeby jeszcze raz przez to wszystko przejsc. Wszystko we mnie krzyczy, ze nie. Ale prawda jest taka, ze nie wiem. Dlatego powiem ci, jesli masz w sobie wystarczajaco duzo odwagi i sily, wiary ze jest o co walczyc - podejmij to ryzyko. Dla mnie jestes wielka, jesli potrafisz byc na tyle wielkoduszna, zeby swoje urazy odsunac na bok i dac kolejna szanse. Tylko blagam, nie rob tego w imie dzieci, bo dzieci sa szczesliwe, kiedy rodzice maja ze soba dobre relacje. Calym sercem jestem z toba.
Wiem, że moje podejście znacznie różni się od podejścia wszystkich Was, ale jestem na takim etapie życia, że wiele bym dała żeby facet przeprosił ze łzami w oczach, powiedział, że kocha i że to było TYLKO SEX a nie emocjonalne zaangażowanie.
Jeśli naprawdę go kochasz, to chyba nie ma takiej rzeczy której by nie można było znieść.
Wiem, że moje podejście znacznie różni się od podejścia wszystkich Was, ale jestem na takim etapie życia, że wiele bym dała żeby facet przeprosił ze łzami w oczach, powiedział, że kocha i że to było TYLKO SEX a nie emocjonalne zaangażowanie.
Jeśli naprawdę go kochasz, to chyba nie ma takiej rzeczy której by nie można było znieść.
gejsza.... to co ty musiałaś w życiu przejść, jesli uważasz, że dla miłości trzeba znosić wszystko?/
ja wiem, że mozna kochać -zawsze i na zawsze
ale nigdy nie wolno pozwolić na pewne rzeczy
kochaj blixniego swego jak siebie samego.. nie zamiast
dopóki nie potrafisz pokochać siebie samej, twoja miłośc do kogos nie będzie pełna
jesli rani cię ktoś, kogo kochasz to pozwolenie na to jest dowodem na to, że go nie kochasz i nie chronisz przed tym, by stał się złym człowiekiem..
masz obowiązek "chronić go" przed przemocą - tą stosowaną przez niego również
bo miłość sprawia, że stajemy się lepszymi ludźmi...a nie gorszymi.. prawda??
a taka miłość - "znieść wszystko" - sprawia - że obiekt naszej miłości przestaje być człowiekiem a staje się bestią...
End_aluzja nie bardzo rozumiem co masz na myśli mówiąc o ochronie. Wybaczając zdradę powoduję, że ktoś staje się potworem? Jeśli żałuje i prosi?
w imię miłości?
Mając 18 lat byłam idealistką, twierdzącą że zdrada kończy wszystko. Ale jak kocha się bardzo to można drugiemu człowiekowi wiele wybaczyć. Przecież autorka postu piszę, że mąż przeprasza, zrozumiał błąd.
End_aluzja nie bardzo rozumiem co masz na myśli mówiąc o ochronie. Wybaczając zdradę powoduję, że ktoś staje się potworem? Jeśli żałuje i prosi?
w imię miłości?
Mając 18 lat byłam idealistką, twierdzącą że zdrada kończy wszystko. Ale jak kocha się bardzo to można drugiemu człowiekowi wiele wybaczyć. Przecież autorka postu piszę, że mąż przeprasza, zrozumiał błąd.
Mówił zapewne przy pierwszej zdradzie że to ostatni raz ![]()
I tak będzie w kółko...Oby nie,dla dobra dzieci i autorki.
Ja do tej pory jestem idealistką w życiu nie wybaczyłabym zdrady,taki człowiek według mnie nie jest nic wart,gdyby na prawdę kochał,nie pomyślał by o zdradzie,a co dopiero żeby to zrobił!
Mając 18 lat byłam idealistką, twierdzącą że zdrada kończy wszystko.
Ja też... Po zdradzie podtrzymuje to.
Ale jak kocha się bardzo to można drugiemu człowiekowi wiele wybaczyć. Przecież autorka postu piszę, że mąż przeprasza, zrozumiał błąd.
Jak wiele? Przeprosiny nie naprawią tego co zdradzona kobieta czuje. Ja też kochałam, ojej jak bardzo. Jednak zadra w sercu została.
Ja mówię zdradzie - NIE.
gejsza.... to co ty musiałaś w życiu przejść, jesli uważasz, że dla miłości trzeba znosić wszystko?/
ja wiem, że mozna kochać -zawsze i na zawszeale nigdy nie wolno pozwolić na pewne rzeczy
kochaj blixniego swego jak siebie samego.. nie zamiast
dopóki nie potrafisz pokochać siebie samej, twoja miłośc do kogos nie będzie pełna
jesli rani cię ktoś, kogo kochasz to pozwolenie na to jest dowodem na to, że go nie kochasz i nie chronisz przed tym, by stał się złym człowiekiem..
masz obowiązek "chronić go" przed przemocą - tą stosowaną przez niego również
bo miłość sprawia, że stajemy się lepszymi ludźmi...a nie gorszymi.. prawda??a taka miłość - "znieść wszystko" - sprawia - że obiekt naszej miłości przestaje być człowiekiem a staje się bestią...
End-aluzja, wybacz, generalnie się zgadzam z tym, co napisałaś, ale diabeł tkwi - jak zwykle - w szczegółach.
Nie dla miłość trzeba znosić wszystko, ale ... miłość pozwala wszystko inaczej znosić, pojmować, rozumieć, reagować.
Nie można kochać inaczej niż zawsze i na zawsze.
Słowo "pozwolić" ma w sobie zakodowaną wolę. Czyżbyś chciała za kogoś decydować, co ten ktoś ma czuć i na co pozwalać? Czy to nie uzurpacja, z którą sama być się nie zgodziła i nie pozwoliła na taką "rzecz" wobec siebie? To jest właśnie logiczny wymiar "miłuj bliźniego swego jak siebie samego" i nie pozwalaj sobie na to, na co innym nie pozwalasz.
Jak chcesz chronić kogoś przed tym, by nie stał się "złym człowiekiem"? Ja znam tylko jeden sposób: nie oceniam ludzi w kategoriach "źli" i "dobrzy". Moje życie stało się znacznie lżejsze i radośniejsze, odkąd przestałem nawet czyny ważyć na szali zła i dobra. Pozwalam sobie mówić tylko o czynach niezgodnych ze słowami, a więc zdradzających niespójność osobowości. Pozwalam sobie na wyrażanie własnych emocji i mówienie o nich otwarcie, więc gdy ktoś mnie chce zranić to zanim to zrobi mówię mu o tym, że to mnie zrani i mówię, w jaki sposób mogę na to zranienie zareagować. Mogę, bo wcale nie muszę. Nic nie muszę.
Miłość sprawia, że staję się bardziej człowiekiem, może nawet staję się lepszym dla samego siebie, ale to wcale nie znaczy, że staję się szmatą najlepszą do użycia przez każdego, kto chciałby wykorzystać moje człowieczeństwo. Jeśli ktoś staje się bestią to najprawdopodobniej dlatego, że stworzyłem w nim bestię przez źle pojętą uległość wobec jego uzurpacji. W taki sposób przecież pojawiły się na świecie feministki, które unieszczęśliwiły zapewne więcej Kobiet w każdym pokoleniu niż zdołali to uczynić sadyści obecni w każdym pokoleniu.
nie wiem czy jestem silna. Wiem że kocham, wiem że nie potrafię być sama. Strasznie się tego boję. Pozwoliłam wróć mu do domu. Dzieciaki powoli się uspokajają. A ja - co ze mną? Nie wiem. Są dni, chwile , że chciałabym powiedzieć "wynoś się z mojego życia", a są momenty że pragnę by mnie przytulił. Tak mi ciężko.
...Ja potrzebuję się wygadać i mam nadzieję, że mnie wysłuchacie. Jestem z moim mężem już dwadzieścia lat. Mamy dwie córki 18 lat i 5 lat. Kiedy Iga miała 6 miesięcy mąż zaczął spotykać się z inną kobietą. Trwało to rok. Kiedy się dowiedziałam oczywiście był płacz, rozmowy o rozwodzie z jego strony. Jednak daliśmy sobie drugą szansę. Po tym dochodziłam do siebie dwa lata. Odbudowywała w sobie wiarę w siebie, jego. Nawet wspólne życie, wakacje, wyjazdy zaczęły mi sprawiać przyjemność. Jednak w 23 listopada dowiedziałam się, że ponownie mnie zdradził...Nie wiem co robić. Raz chciałbym rozwodu raz powrotu.
... kocham, wiem że nie potrafię być sama. Strasznie się tego boję. Pozwoliłam wróć mu do domu. Dzieciaki powoli się uspokajają. A ja - co ze mną? Nie wiem. Są dni, chwile , że chciałabym powiedzieć "wynoś się z mojego życia", a są momenty że pragnę by mnie przytulił. Tak mi ciężko.
Zatem wybrałaś "życie na huśtawce"... bo CZYIM dobrem kierowałaś się dokonując tego wyboru? Dla dzieci NA PEWNO lepiej... o ile to życie nie zamieni się w karuzele pretensji i żalów. Wtedy 2 lata dochodziłaś do Siebie - to zważ, że i teraz trochę potrwa.
Czy chociaż powrót obwarowałaś jakimikolwiek warunkami? Choćby terapia małżeńską? BO, obietnicę o tym, że nie zdradzi to JUŻ wiesz, że możesz "pod pociąg włożyć"?
Trzymaj się
nie wiem czy jestem silna. (..) Tak mi ciężko.
Jak za kolejne lata odkryjesz, że zdradza Cię po raz trzeci (a w każdym razie o tylu razach się dowiesz) - bo że odkryjesz, to jestem pewna, to będzie Ci już lżej. Z takim doświadczeniem poradzisz sobie.
Przepraszam, ale nie rozumiem co może Tobą powodować, by chcieć zostać z gościem, który ma w nosie Twój ból czy cierpienie - bo widział już jak cierpiałaś poprzednio, a ważniejsze jest dla niego by znaleźć sobie inną cizię do pogadania i posekszenia. Bo przecież ma pewnośc, że mu wybaczysz. Twój mąż właśnie dostał od Ciebie absolutną zgodę na to by robić, co chce. Już wie, że nie zostawisz go nigdy. I za jakiś czas będziesz znowu bardzo niszczęśliwa. Gdybyś się z nim rozstała, za rok, może dłużej, byłabyś dawno pozbierana, silniejsza i szczęśliwsza.
Kopa w d.u.p.e!!! Dostał już swoją szansę i ją ZMARNOWAŁ. Zdradził Cię raz, drugi, zdradzi i po raz dziesiąty. Dochodziłaś do siebie zbyt długo, nacierpiałaś się, zaufałaś na nowo. I Ci podziękował. " To tylko był seks"- co to za tłumaczenie w ogóle?! Wątpię, żebyś po raz kolejny potrafiła zaufać, będziesz kontrolować, myśleć, wariować
Zacznij żyć bez niego, dla samej siebie i dzieci! A przyjdzie czas, że o nim zapomnisz, dasz sobie radę bez niego.
osoba y która raz zdradziła osobę x ,która wybaczyła, olejny raz zdradzi osobę x. Dlaczego? bo wybaczajac daje się przyzwolenie. Taki "biedny misio" będzie myślał, zdradziłem, wybaczyła mi, e to kocha mnie tak, ze cokolwiek nie zrobię to i tak mi wybaczy. I dalej będzie zdradzał. Myślisz, że przez te kilkanaście lat był w porządku? Śmiem wątpić.
Zdrady nie powinno sie wybaczać, bo wybaczenie to furtka do kolejnych tego typu sytuacji. Co powinnaś zrobić? nie wiem. Ja bym go zostawiła 20 lat temu bez mrugnięcia okiem, nie chciałabym, bezy taki hujus wychowywał moje dziecko.
przyjaciółko forum - bardzo ci dziękuję za twoje słowa
kochani wasze wypowiedzi dużo dla mnie znaczą. Spędziliśmy wspólne święta i z powrotem zamieszkał z nami w domu. Dzieci są szczęśliwe. Mną targają sprzeczne uczucia jestem w wielkiej kropce. Czasami płaczę czasami się śmieję.
kochani wasze wypowiedzi dużo dla mnie znaczą. Spędziliśmy wspólne święta i z powrotem zamieszkał z nami w domu. Dzieci są szczęśliwe. Mną targają sprzeczne uczucia jestem w wielkiej kropce. Czasami płaczę czasami się śmieję.
Nie mam zamiaru Cię wkurzać ale nigdy tego nie zapomnisz.Ale życzę powodzenia w 2014.
A ty kim jesteś że ją dołujesz jej mężem ?
Jeśli nie będziesz o nim myślała to w końcu o nim zapomnisz, oglądaj seriale, uprawiaj jogging szybko znajdziesz sobie kogoś kto cię zrozumie.
40 2014-01-01 14:05:29 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2014-01-01 14:06:05)
Czy jego powrot do domu obwarowany byl jakimis uzgodnieniami, warunkami czy po prostu zla owieczka wrocila do domu, bo... bo tak??
Jesli wrocil i nie musi robic wiele, aby byl, to wrocisz tu, na forum, juz niedlugo-jak dowiesz sie o kolejnej dla niego a dla Ciebie 3 zdradzie...
Obym sie mylila...
Czy jego powrot do domu obwarowany byl jakimis uzgodnieniami, warunkami czy po prostu zla owieczka wrocila do domu, bo... bo tak??
Jesli wrocil i nie musi robic wiele, aby byl, to wrocisz tu, na forum, juz niedlugo-jak dowiesz sie o kolejnej dla niego a dla Ciebie 3 zdradzie...
Obym sie mylila...
Nie mylisz się po 3 będzie 5 i 15,pewne bariery się zapadły,poprzeczka jest na wysokości podłogi.
stara się, śpimy osobno, nie mogę się z nim kochać, pyta się czy może mnie przytulić dotknąć. Nie wiem, dzisiaj na przykład zrobiłam mu awanturę bo sam pojechał do innego miasta po kurtkę i nie odbierał o de mnie telefonu. Jednak po 10 minutach oddzwonił i się tłumaczył , że rozmawiał z kolegą. Zaś w domu był na mnie zły, że robię mu awanturę o nieodebrany telefon. Chyba mnie poniosło.
kiedy w listopadzie dowiedziałam się że mnie zdradził po raz drugi. Kazałam mu się wyprowadzić ale dzieci prosiły mnie by wrócił na święta i się zgodziłam. Teraz moja młodsza córka (5 lat) co chwilę pyta się jak taty nie ma w domu kiedy on wróci, jak długo go nie będzie. Boi się rozłąki z nim. Starsza córka (19 lat) poprosiła mnie bym dała mu jeszcze jedną szansę. I tak zrobię. Tylko nie wiem jaką ja za to zapłacę cenę.
Czytajcie na potęgę, kobiety które wybaczacie zdradę!!! Może w końcu zrozumiecie, że nie warto.
Facet, który kocha, nie zdradza.
Właściwie wszystko już napisano ,Małami życzę Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku 2014.
Dużo siły i wytrwałości w swoich postanowieniach. Ściskam mocno,bo wiem co to znaczy
jeśli mąż zdradzi.Z tym że ja nie wybaczyłam...
Dużo spokoju... Pozdrawiam ![]()
... Teraz moja młodsza córka (5 lat) co chwilę pyta się jak taty nie ma w domu kiedy on wróci, jad długo go nie będzie. Boi się rozłąki z nim. Starsza córka (19 lat) poprosiła mnie bym dała mu jeszcze jedną szansę. I tak zrobię. Tylko nie wiem jaką ja za to zapłacę cenę.
Pewnie TAKĄ:
...zrobiłam mu awanturę bo sam pojechał do innego miasta po kurtkę i nie odbierał o de mnie telefonu. Jednak po 10 minutach oddzwonił i się tłumaczył , że rozmawiał z kolegą. Zaś w domu był na mnie zły, że robię mu awanturę o nieodebrany telefon. Chyba mnie poniosło.
I CO dalej zamierzasz? BRAK zaufania (w pełni zrozumiały!) sprzeczki, awantury...
Odłożyć sprawę "ad acta"?
A może wykorzystać zaistniały stan do przeprowadzenia jakiejś terapii małżeńskiej? JASNO zdefiniować reguły PONOWNEGO wspólnego zamieszkania? BO jak na razie to - zdaje się wróciliście do "starego" systemu" a ON się RACZEJ NIE SPRAWDZIŁ...?
tak reguły tylko jakie? Z terapią próbowałam ale w mojej miejscowości i w okolicy nie ma dobrych terapeutów.
Czytajcie na potęgę, kobiety które wybaczacie zdradę!!! Może w końcu zrozumiecie, że nie warto.
Facet, który kocha, nie zdradza.
Nawet o tym nie myśli.
tylko jakie to powinny być reguły, jakie zasady teraz powinny obowiazywać w naszym małżeństwie. Ja nie wiem.
tylko jakie to powinny być reguły, jakie zasady teraz powinny obowiazywać w naszym małżeństwie. Ja nie wiem.
Teraz powinny obowiązywać TWOJE zasady. To Ty ustalasz czego od niego oczekujesz i zaznaczasz na co na pewno się nie godzisz. To on musi się do nich dostosować. Nie ma mowy o kompromisach i uległości z Twojej strony. On musi wiedzieć, że kolejnej szansy nie będzie (i tak uważam, że dostał o jedną za dużo). Szczerze? Nie bardzo wierzę, że cokolwiek się zmieni, ale jeśli zdecydowałaś się spróbować, to musisz być twarda i stanowcza.
To on ma się teraz postarać - podwójnie, to on ma pokazać, że mu zależy, starać się odbudować zaufanie, to jego w tym rola, aby wszystko wróciło do względnej normalności.
dziękuję za radę. Tak właśnie robię. Czas pokaże. Dla mnie w tej chwili jest najważniejsze że dzieci sa szczęsliwe.