Witajcie!
Dotychczas tylko czytałam, ale postanowiłam dzisiaj do Was napisać. Wiem, temat był juz pewnie kilka razy omawiany, ale nadal nie potrafię sobie z nim poradzić.
Jestem w związku od dwóch miesięcy. Spędzaliśmy każdą chwilę (6 razy w tygodniu), pisaliśmy godzinami... a wszystko kosztem swoich pasji, znajomych i rodziny. Nie byliśmy wcześniej w żadnych związkach i gdy poznaliśmy się i okazało się, że odbieramy na takich samych falach wprost nie mogliśmy się od siebie oderwać. Rozumiem jednak, że potrzebujemy też czasu dla siebie. Ale po takim początku każdy dzień bez spotkania zaczyna mnie przerażać. I chociaż dobrze wiem, co wówczas robi czuję jak narastają we mnie wątpliwości, zaczynam się bać, że już nie wróci. Im dłużej o tym rozmyślam tym tworzą się we mnie różne scenariusze...
A co wy robicie? Nie chodzi mi tutaj o jakieś fizyczne zajęcia, bo sama mam swoje pasje, którym chętnie się w takich dnia oddaję, ale jak radzicie sobie z tymi czarnymi myślami?