Kolejny wieczór a ja wciąż sama. Może nie powinnam poruszać tego tematu.. przyznawać się przed światem, że tak bardzo to boli.. ale nie chcę każdego wolnego wieczoru spędzać sama. Mam 35 lat pełno energii i wiele niespełnionych marzeń. Niby znam wielu ludzi bo i w pracy i na kursach, na które poszłam w celu poszerzenia wiedzy i oczywiście z ukrytą głęboko nadzieją, że a nóż kogoś poznam. Kogoś komu będę odpowiadać taka jaką jestem.. z kim poszłabym do kina czy spacer. Nie wiem już gdzie szukać, co robić... Proszę doradźcie mi co robić bo inaczej zwariuję..
Pozdrawiam
Ania
Samotność boli to prawda.Odbiera pewność siebie..Czy jesteś sama od zawsze?czy masz już jakiś związek za sobą?
Hmm.. jestem sama od kilku lat. Czyli od śmierci mojego męża, po której nie chciałam pokazywać się światu. Całą oddałam się swojemu dziecku.. starając się dać mu wszystko by nie cierpiał i nie odczuwał tej pustki tak silnie jak ja. Długo nie mogłam pogodzić się z myślą, że zostaliśmy sami. Nie chciałam nikogo poznawać. Nie było mi to potrzebne. Wszelkie "zaczepki" mężczyzn były lekceważone i automatycznie odrzucane.
Dopiero od jakiegoś czasu czuję wewnętrzną potrzebę bliskości..poznania kogoś z kim mogłabym na nowo się śmiać.. cieszyć życiem. Wiem, że jestem już na to gotowa. Pragnę tego, ale w zupełności nie wiem jak się za to zabrać.
Po śmierci męża potrzebowałaś czasu, żeby sobie wszystko poukładać, żeby pogodzić się z tym co Cię spotkało. Nie dziwi mnie, że nie w głowie były Ci nowe znajomości z mężczyznami. Teraz już po tych kilku latach brakuje Ci tej bliskości i to jest naturalne. Chyba każdy samotny człowiek taką potrzebę odczuwa. Może w Twoim bliskim otoczeniu jest mężczyzna, który daje Ci wyraźne sygnały, że jest Tobą zainteresowany? Sama pisałaś, że jakieś tam zaczepki były. Jeżeli tak, to może warto dać szansę. Jesteś młodą kobietą i powinnaś przede wszystkim cieszyć się życiem. Nie patrzeć nerwowo czy ktoś się koło Ciebie kręci i nie myśleć w kółko czy kogoś sobie znajdziesz czy nie. Natomiast na pewno powinnaś korzystać z szans, które się nadarzą, tzn nie unikać rozmów i spotkań, jednym słowem- wychodzić do ludzi. Zamiast wieczory spędzać samotnie, możesz spotkać się ze znajomymi na mieście, pójść do kina, do restauracji. Nie wiem w jakim wieku masz dziecko, czy np możesz je samo zostawić wieczorem bez opieki?
Przykro mi,że straciłaś męża:(Jesteś młodą osobą i zasługujesz na ponowne ułożenie sobie życia.Obecność drugiej osoby jest bardzo ważna,by mieć do kogo się przytulić,czy porozmawiać.Może w twoim środowisku są mężczyzni z którymi można wiązać przyszłość,a jeśli nie to może sieć jest dobrym rozwiązaniem?
próbowałam już w sieci kogoś poznać, ale trafiałam na samych napaleńców.. nie wiem dlaczego mężczyźni są tacy..nie chcę przygodnego sexu.. to chyba ostatnia rzecz jakiej teraz szukam.
Ze znajomymi hmm... chyba większość się wykruszyła, a może to ja ich odtrąciłam po tym wszystkim.. sama nie wiem. Nagle zdałam sobie sprawę, że jestem sama. Nie mam nawet z kim wyjść do miasta na kawę, czy do kina.
Rozglądając się dookoła siebie - wiem, że są mężczyźni, którym się podobam, ale nauczyłam się być niedostępną i bardzo dumną osobą. Do tej pory ukrywało to mój ból i bezradność. Teraz nie potrafię zmienić w sobie tych cech. Poza tym osoby w moim gronie są albo dużo młodsze, albo w związkach małżeńskich.. Sytuacja nie najlepsza,
próbowałam już w sieci kogoś poznać, ale trafiałam na samych napaleńców.. nie wiem dlaczego mężczyźni są tacy..nie chcę przygodnego sexu.. to chyba ostatnia rzecz jakiej teraz szukam.
Ze znajomymi hmm... chyba większość się wykruszyła, a może to ja ich odtrąciłam po tym wszystkim.. sama nie wiem. Nagle zdałam sobie sprawę, że jestem sama. Nie mam nawet z kim wyjść do miasta na kawę, czy do kina.
Rozglądając się dookoła siebie - wiem, że są mężczyźni, którym się podobam, ale nauczyłam się być niedostępną i bardzo dumną osobą. Do tej pory ukrywało to mój ból i bezradność. Teraz nie potrafię zmienić w sobie tych cech. Poza tym osoby w moim gronie są albo dużo młodsze, albo w związkach małżeńskich.. Sytuacja nie najlepsza,
Na szczęście nie wszyscy mężczyźni są tacy. W moich zasadach moralnych pojęcie przygodnego seksu nie istnieje. Rzeczywiście niedostępność w poszukiwaniu partnera jest negatywnym czynnikiem. O swojej samotności wspominałem w paru punktach tego Forum (nawet wierszem), tak więc nie będę się powtarzał. Zawsze możesz skreślić do mnie e-maila. Pozdrowienia!
Ania,
doskonale Cię rozumiem...... mam 36 lat i mam dość spędzana każdego wolnego wieczoru sama......
Mam tyle radości życia w sobie, tylko, że...... sama nie umiem z niego korzystać. Chciałabym móc spotkać się z kimś, pogadać, poplotkować, pobawić - cieszyć się życiem jednym słowem
Jestem dość nieśmiała i ciężko mi nawiązywać znajomości, ale bardzo bym chciała i nie mówię tylko o męskich znajomościach
Chętnie poznam kobiety podobne do mnie - samotne, chcące wyrwać się z tego i korzystać z radości życia
z którymi można gdzieś wyjść (nawet z dziećmi) i przyjemnie spędzić czas.