Praca jako wartość sama w sobie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Praca jako wartość sama w sobie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: Praca jako wartość sama w sobie

Krótkie pytanie - czy gdybyście magicznym sposobem miały zapewnione pieniądze do końca życia, chodziłybyście do pracy? Uważacie, że jest to sposób samorealizacji czy określenia własnej wartości, którego nie da się przebić rozwijaniem swoich pasji, poszerzaniem horyzontów w inny sposób?

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.
Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Praca jako wartość sama w sobie

Oooo. Wiele razy wyobrażałabym sobie jakby to mogło być, gdybym wygrałam w lotototka. I wiem, że najpierw skończyłabym studia. Potem zrobiła prawo jazdy. A potem otworzyła własną herbaciarnio-kawiarnię smile w której pracowałabym sama. Bo nudno tak w domu siedzieć. Prawie całą ciążę siedziałam i wymyślałam jakieś dziwne zajęcia. A już pod koniec jak byłam bardzo ograniczona ruchowo, to siedziałam i ryczałam, bo na czytaniu się skupić nie mogłam, w tv nic nie było, a ile można w necie siedzieć (wtedy jeszcze netkobiet nie znałam)? Ale może to hormony tak działały? Poza tym jestem nauczona szacunku do pracy i mając zapewniony byt do końca życia mogłabym nawet charytatywnie coś robić. A co? Kto bogatemu zabroni smile

Verba volant, scripta manent.

3

Odp: Praca jako wartość sama w sobie

Chodzilabym do swojej pracy, tak. Ale nie jakiejkolwiek.
Gdybym byla kelnerka to nigdy w zyciu.
Praca sama w sobie to nie jest wartosc, kariera moze byc wartoscia.
Nie uzalezniam swojej wartosci czy rozwoju od pracy, raczej od nauki na wlasna reke.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah
Reklama

4

Odp: Praca jako wartość sama w sobie
Eileen napisał/a:

Krótkie pytanie - czy gdybyście magicznym sposobem miały zapewnione pieniądze do końca życia, chodziłybyście do pracy? Uważacie, że jest to sposób samorealizacji czy określenia własnej wartości, którego nie da się przebić rozwijaniem swoich pasji, poszerzaniem horyzontów w inny sposób?

Najpierw do końca wykształciłabym się w tym kierunku jakim chcę w komfortowych warunkach (czyli nie musząc kuć po nocach, biegać z wywieszonym językiem, bo praca) a jakbym była usatysfakcjonowana z wykształcenia i wiedzy to jasne - pracowałabym charytatywnie, chociaż pewnie w nieco mniejszym wymiarze godzin.

5

Odp: Praca jako wartość sama w sobie

Do pracy nie, prowadzilabym wlasna dzialalnosc zgodna z moimi zainteresowaniami, a jesli to bylyby duze pieniadze wlaczylabym sie w dzialalnosc charytatywna.

Reklama

6

Odp: Praca jako wartość sama w sobie

Gdybym to ja byla w takiej sytuacji , zaczelabym inwestowac ale i praca byla by dla mnie wazna. Jestem studentka architektury ale i budowlanka mi sie klania (dwa kierunki) , mam potrzeby sie realizowac a nie osiadac na laurach i czuc sie nieszczesliwa smile Za to moja kolezanka jest zdania ze jak ma pieniadze to jej siw nie chcw nic robic , bo po co ? Zalezy duzo od systemu wartosci, celow i potrzeb realizacji , wychowania , charakteru. Oportunistek , ksiezniczek ale i przedsiebiorczych kobiet nie brakuje smile

7

Odp: Praca jako wartość sama w sobie

Nie wyobrażam sobie nie chodzić do pracy.

Pomimo tego, że miałabym zapewnione pieniądze do końca życia, również chodzi o samorealizację, o poczucie własnej wartości, sensu tego, co się robi. Wtedy byłaby to praca, w której chciałabym dokształcać samą siebie. Pracowałabym np. podróżując, albo byłoby to coś z naukami przyrodniczo-matematycznymi; coś, co ma sens, co da mi satysfakcję i łączyłoby się z moimi zainteresowaniami. wink

8

Odp: Praca jako wartość sama w sobie

Chciałabym robić coś ładnego i pożytecznego, co rozwijałoby się w kierunku doskonalenia z którego można byłoby czerpać energię, co sprawiałoby przyjemność także innym, abyśmy mogli wspólnie się cieszyć tym co robimy i nie zazdrościlibyśmy, że oni robią coś innego. Chciałabym by wszyscy robili to co lubią i moglibyśmy się wymieniać ale nie na zasadzie sprzedaży ale potrzeby. Mieć tyle ile potrzebuje by spokojnie i z radością żyć.


To wstyd, żeby zdrowie tak dużo kosztowało.  Ceny za rehabilitację żeby były tak drogie, przez co dużo dzieci nie jest rehabilitowanych. Dlaczego takie duże pieniądze muszą zarabiać Ci którzy pomagają innym, czy to nie powinno opierać się na zasadach ''Jestem zdrowa silna mogę ci pomóc" aby ta równowaga była zachowana. Czy inteligencja nie służy temu aby zachować równowagę, umiar i rozsądek.

9

Odp: Praca jako wartość sama w sobie

Beliza, znam trochę środowisko rehabilitantów, mieszkam w uzdrowisku, gdzie jest ich na pęczki i jeśli nie mają prywatnego gabinetu, to wcale nie zarabiają kokosów. Moja mama jest rehabilitantką, w tym sensie, że skończyła taki kierunek studiów, bo od prawie 10 lat w zawodzie nie pracuje, chyba że właśnie prywatnie podejść do kogoś, ale to dodatkowo, drogą polecenia. I rzadko. Rehabilitanci zatrudnieni np. w sanatoriach itp. wcale nie zarabiają dużo, nie wiem, ile teraz dokładnie, ale kiedyś sama pensja, bez żadnych dodatkowych godzin itd. wynosiła niewiele ponad 2 tysiące. I wtedy nie dziwię się, że jeśli pracują prywatnie, to - w małym mieście - biorą 40-80 zł mniej więcej. Bo za 30h w miesiącu dostaną tyle, co pracując dla kogoś przez cały miesiąc. U nas jeszcze jest tak, że właśnie przez liczne sanatoria, dużo młodych ludzi idzie w tym kierunku, licząc na szybkie zatrudnienie po studiach - więc pracodawcy mają w czym przebierać i wcale im dużo nie zapłacą. To też wiem stąd, że mama pracuje teraz w prywatnym sanatorium, tyle że "w papierach". I CV przychodzi sporo, a płacą wcale nie kokosy. Dużo więcej teraz np. zarabia mama, kiedy wykłada na uczelni + właśnie w tym sanatorium, niż pracując jako rehabilitantka wcześniej. Mimo że w tym kierunku ma studia i mnóstwo dodatkowych szkoleń.

A wracając do tematu - mówicie, że praca jest taka ważna i samorealizacja. Okej, ale przecież niechodzenie do pracy nie musi oznaczać siedzenia w domu i oglądania seriali. Ja np. gdybym miała taką ilość pieniędzy, to nie wiem, czy np. nie studiowałabym do końca życia, nie uczyła się języków obcych jednego po drugim i ogólnie chyba szłabym w kierunku "chcę wiedzieć i umieć wszystko". I chyba czułabym się spełniona w takim układzie, bo mimo braku konkretnej pracy, nie miałabym przez ciągłą naukę jakiegoś przekonania, że jestem beznadziejna i nic nie robię.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

10

Odp: Praca jako wartość sama w sobie

Gdybym miała full kasy... załóżmy, że wygrywam w lotka tongue To pewnie na początku trochę bym jej wydała na własne przyjemności-konieczności, które związane byłyby z moją przyszłością. Oczywiście rzucilabym swoją obecną pracę - co do tego nie mam wątpliwości. Uwielbiam swoją branżę, ale ten lokal skutecznie mi to obrzydził, więc potrzebowałabym chwilowego odetchnienia. Kupiłabym dom/mieszkanie, rodzicom swoim i Mateusza podrzucilabym trochę do wyremontowania swoich domów/mieszkań. Pewnie kupilibyśmy drugi samochód (tak, zachcianka facetów tongue) Po tym jak rzuciłabym pracę, to aby odetchnąć pojechałabym na wycieczkę za granicę, bo szczerze mówiąc to prawie nigdy nie byłam na zagranicznych wycieczkach (nie licząc odwiedzin u mamy w Niemczech, ale bez zadnego zwiedzania ^^). Wykupiłabym lokal i wyremontowała, aby otworzyć wlasną działalność w swojej branży, gdzie wraz z narzeczonym moglibyśmy samodzielnie rozwijać swoje umiejętności. Bo nie ma co ukrywać, otwieranie swojego biznesu z bycia zwykłym pracowinikiem to jednak duża odpowiedzialność i masa uczenia się nowych rzeczy i ciągłe iście z czasem, trendami. W międzyczasie, zorganizowalibyśmy swoje wesele smile Pewnie coś by się jeszcze znalazło po drodze, ale ostatecznie dalej pracowałabym tylko już byłabym szefem sama sobie. Nie wyobrażam sobie ciągłego siedzenia w domu, albo jeżdżenia po świecie aż się kasa skończy, bo to marnotrastwo dla mnie. Czlowiek jednak ma potrzebę 'robienia czegoś', 'bycia potrzebnym', 'potrzebę spełniania siebie' (no, oprócz mojej przyszłej bratowej...)

The Day I Realized You're Gone...

11

Odp: Praca jako wartość sama w sobie
Eileen napisał/a:

Uważacie, że jest to sposób samorealizacji czy określenia własnej wartości, którego nie da się przebić rozwijaniem swoich pasji, poszerzaniem horyzontów w inny sposób?

Uważam, że samorealizacji można dokonać na wiele sposobów a praca jest tylko jednym z nich. Czyli tak - mogłabym czuć się osobą spełnioną i wartościową nie pracując a rozwijając swoje pasje. W idelanych warunkach (a bez tego totolotka) powinno być tak, że praca poza możliwością zarobkowania daje nam szansę rozwoju w dziedzinie, która nas interesuje i jest dla nas ważna. Oczywiście - tak zazwyczaj nie jest big_smile Więc pewnie gdybym miała zapewniony do końca życia byt zastanowiłabym się najpierw co tak naprawdę chcę robić a później pewnie poszukałabym (jednak) pracy, która pozwoli mi te zainteresowania rozwijać jak najpełniej i lepiej niż samodzielnie, na własną rękę.

12

Odp: Praca jako wartość sama w sobie

Wiele z Was napisało, że gdyby wygrało w totka, zajęłoby się pracą charytatywną; ale do tego nie potrzeba wygranej w totka smile Można znaleźć na to czas na miarę swoich możliwości wink

13

Odp: Praca jako wartość sama w sobie

Podzieliłabym sie z rodzina. Wyremonotowala dom rodziny, sobie bym kupila działkę oraz najęła ekipe ktora by wybudowała dom marzen smile teściowej pomogła, dwa auta kupila pozniej wycieczka na zrelaksowanie sie oraz własną działalność otworzyła Kwiaciarnia. Reszte kasy bym zostawila i trzymala dla dzieci, wnuków i prawnuków smile

14

Odp: Praca jako wartość sama w sobie

Catwoman robie to na miare wlasnych mozliwosci, wspieram okolicznych grajkow, ratuje zwierzeta, walcze o schronisko dla nich w naszym miescie po tym jak po raz kolejny odbilam sie od systemu. Ale kiedy ktos prosi o pieniadze np na rehabilitacje dziecka, to nie moge mu ich dac, jest taka para u nas w miescie zbieraja na chlopca chorego, chodza od drzwi do drzwi, do mnie juz nie przychodza bo wprost im powiedzialam ze pomoglabym, gdybym mogla, ale nie moge bo sama wydaje krocie na rehabilitacje i musze tez kupowac leki ktore biore na stale, facet sam stwierdzil ze wie ile to kosztuje, zyczyl mi zdrowia i powiedzial ze nie bedzie mnie juz niepokoil. Przykre. Bardzo smuca mnie losy zwierzat i dzieci, mozna pomoc bez pieniedzy, ale to jedynie mala kropla w oceanie potrzeb sad.

Tak jak mowilam nie zajelabym sie tylko dzialalnoscia charytatywna, ale prowadzilabym wlasna dzialalnosc zgona z moimi zainteresowaniami, na pewno tez podrozowala, bo interesuje mnie wiele aspektow podrozy, nie tylko zwiedzanie i estetyka.

15

Odp: Praca jako wartość sama w sobie

Gdybym miala kase do konca zycia nie pracowalabym, praca sama w sobie nie jest dla mnie wartoscia, samorealizacjeosiagam w zyciu pozazawodowym np. pokonujac kolejne levele w pracy nad ulepszeniem siebie. Praca jest dla mnie jedynie zrodlem pieniedzy na utrzymanie.

16

Odp: Praca jako wartość sama w sobie

Eileen.   Ja nie pytam, ile zarabiają rehabilitanci. Podejrzewam, ile muszą płacić rodzice dzieci niepełnosprawnych,  z porażeniami by one mogły jak najlepiej, na swoje możliwości funkcjonować. To nie jest jedna czy kilka rehabilitacji. To jest cały ciąg i przez całe życie, bo wszystko się cofa jeśli się dalej nie kontynuuje ćwiczeń. To są wyjazdy dalekie, po kilkaset kilometrów, bo tam są fundacje z możliwościami i zapleczem. 
Nie tylko to mnie martwi, wszystko cały sprzęt jest potwornie drogi. Protezy dla dzieci są takie drogie, a bez nich jakie jest życie.
Ile ludzi potrzebuje takiego wsparcia. Czy nasza inteligencja jest tak niska, że nie umiemy racjonalnie do tego podejść. Czegoś nam brakuje. Empatii?, Wyrozumiałości?  Empatia i wyrozumiałość jest na szczycie inteligencji. Może dlatego jest ona taka niska i nie możemy rozwiązać tych problemów. Choć już dużo zrobiliśmy jako społeczeństwo, zaczęliśmy się lepiej zajmować niepełnosprawnością jednak duuuuuuuużo nam brakuje.  Tylko dobrze usytuowane rodziny mogą właściwie zająć się niepełnosprawnym dzieckiem. Co z dziećmi rodzin gorzej funkcjonujących?
Dopiero w 21 wieku zaczęliśmy mówić o asertywności. Nasza religia uczy bierności, znoszenia cierpliwego krzywd i wybaczania i tylko modlitwą radzi nam rozwiązywać problemy. A od bierności do nienawiści, jak nasza psychologia "mówi" jest o krok. Ja nie mówię ,że nie trzeba się modlić. Modlić i owszem bo to daje nam nadzieję i jakąś równowagę psychiczną.  Jednak jakby księża więcej propagowali asertywność i uczyli komunikacji małżeńskiej przed zawarciem związku a mniej zajmowali się prokreacją byłoby mniej problemów  małżeńskich.  Czy dopiero teraz można  było otworzyć oczy na świat aby zobaczyć ten problem.

Czy oni chcieli rządzić światem dlatego uczyli nas bierności? Gdyby uczyli nas asertywności nie byłoby też pedofilii wśród księży. Myślę, że Chrystus chciałby aby ludzie byli asertywni bo między nimi byłby większy spokój, a tego pragnął Chrystus. tak myślę.

No tak ale zeszło mi się na inny temat.

Tak podsumowując, jak bym mogła pracować nie zastanawiając się nad problemem finansowym chciałabym utwierdzać ludzi lub dawać im większe poczucie wartości aby mogli spokojnie innym patrzeć w oczy i iść przez życie z ludźmi, a nie obok nich lub naprzeciw nich.

17

Odp: Praca jako wartość sama w sobie

Przy nieograniczonych środkach finansowych, po zabezpieczeniu bytu mojej rodziny na pokolenie do przodu zająłbym się tworzeniem nowych miejsc pracy w ramach swojej firmy. Fundowałbym stypendia i generalnie pomagałbym tym, którym zależy na zrobieniu czegoś sensownego ze swoim życiem.

"... Like you said, only the strongest shall rule. "

18

Odp: Praca jako wartość sama w sobie

Beliza, rozumiem. Po prostu napisałaś, że to wstyd, że tyle kosztuje i że jak są zdrowi, to powinni ot tak pomagać innym. Dlatego powiedziałam, że oni sami nie zarabiają kokosów, a że ich praca wiąże się ze zdrowiem i pomocą innym, czyli czymś niezbędnym do życia/funkcjonowania to hm... Jak inaczej mają się dorobić, jeśli nie żądając wysokich kwot? To np. informatyk może zarabiać sporo kasy, bo jak kogoś nie stać, to po prostu nie skorzysta z ich usług i nic mu się nie stanie, a rehabilitant ma całe życie zarabiać mało, bo ma "potrzebny" zawód, więc ma dostosować ceny tak, żeby każdego było na to stać? Tylko dlatego, że wybrał inny zawód niż informatyk? Powołanie to jedno, ale pragnienie życia na jakimś tam poziomie to drugie.

Co do tematu to nie chodziło mi o to, co byście zrobiły, jakbyście wygrały w totka - czyli rozdały tu i tam, kupiły to i tamto, tylko o to, czy jakbyście miały zagwarantowany odpowiadający Wam poziom życia do końca, to czy nadal byście pracowały. tongue

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Praca jako wartość sama w sobie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018