Moj kochanek zostawił mnie po raz 4 jestem pewna ze badzie chciał wrócić . coi mam zrobic ja go naprawde kocham
A możesz napisać coś więcej o waszym związku? Co to znaczy "kochanek"? Masz męża, on ma żonę?
A możesz napisać coś więcej o waszym związku? Co to znaczy "kochanek"? Masz męża, on ma żonę?
Tak ja mam meza . On mial ale ona go zostawiła. I wtedy sie zaczelo spotykalismy sie przez 2.5 roku on poznal inna no I mnie zostawil . Byl z nia 6 miesiecy I ponownie wrocil ja sie cieszylam ale krotki bo tylko 3 miesiace bylo fajnie do nastepnej jego zdobyczy I tak bylo ponownie. Dla mnie to juz zrobilo sie za ciezke . Ale nie moge zrezygnowac z niego . Na poczatku obiecal ze bedzie czekal az zostawie meza jak syn podrosnie mialam to zrobic. Ale teraz mysle ze chyba nie warto dla niego rezygnowac z tego co mam . Ale nadal mimo wsztstko co mi zrobil kocham go . NNajgorsze ze ja go widze w pracy
Daj sobie spokój, naprawdę..
Nie chcę pisać tekstów typu " po co wchodziłaś w taką relację " bo tak naprawdę to nic nie pomoże.
Potrafiłabyś zaufać facetowi ,który co rusz ogląda się za nową zdobyczą?
Dla niego jesteś jak każda inna.. niestety ,taka jest prawda.
I myślę,że pod tym względem nic by się nie zmieniło -nawet jakby udało Wam się związać razem.
Jakby naprawdę Cię kochał, zdecydowałby się być z Tobą , zamieszkać, troszczyłby się o Ciebie ..interesowałby się losem Twojego synka..
Temu facetowi jest z Tobą po prostu dobrze, bo w takich relacji chodzi o to żeby było DOBRZE. I nic poza tym.
Radzę wycofać się z tego jak najprędzej. Szkoda czasu na takich chuuujków.
On nie wie, czego chce, nie potrafi do końca wybrać. Tak na oko to jest niedojrzały, krzywdzi siebie i kobiety, z którymi się wiąże.
Ale pytanie, jakie są twoje oczekiwania względem niego? Chcesz żeby z tobą był? Ale dlaczego? Co cię w nim pociąga? Czy czasem nie jest to fakt, że tak trudno z nim być? Wyobraź sobie was za 10 lat? Gdzie jesteście, razem, osobno?
Dlaczego chcesz zostawić męża dopiero gdy syn podrośnie? Dlaczego odbierasz mężowi prawo do samostanowienia o sobie, swoim związku i życiu? Odbierasz mu szansę, by ułożyło sobie życie z kobietą odpowiedzialną, dobrą, kochającą nie tylko siebie. Poza tym syn będzie dorastał i widział mamę i tatę pomiędzy którymi nie ma już miłości. Jakie wzorce przejmie? Czy chcesz być odpowiedzialna za jego przyszłe problemy z kobietami?
Pracę zawsze można zmienić lub zminimalizować kontakty.
Zrób bilans: co masz cennego i co możesz stracić, a co możesz zyskać. Normalnie, na kartce papieru. Spisz sobie to wszystko.
6 2013-10-24 16:30:53 Ostatnio edytowany przez eljola (2013-10-24 16:31:31)
I co mąż wie i wspaniałomyślnie zgadza się na kochanka i może jeszcze Ci wspólczuje? Nie, no żenada. Wcale mi Cię nie szkoda. Przez lata oszukujesz męża, po cichu odliczjąc kiedy syn dorośnie, żeby jak najmniej boleśnie, w twoim mniemaniu przeżył waśz rozwód. A tu psikus, kochanek prysnął do następnej i Twoje marzenia o wspólnym z nim życiu, prysły jak bańka mydlana.
Teraz znowu poleciał do następnej, a Ty czekasz jak zapomniana zabawka i marzysz że przypomni sobie o Tobie i znowu się Tobą trochę pobawi.
On ma cię w tyle, tak jak Ty masz męża. Nie fajne uczucie. Prawda?
I co mąż wie i wspaniałomyślnie zgadza się na kochanka i może jeszcze Ci wspólczuje? Nie, no żenada. Wcale mi Cię nie szkoda. Przez lata oszukujesz męża, po cichu odliczjąc kiedy syn dorośnie, żeby jak najmniej boleśnie, w twoim mniemaniu przeżył waśz rozwód. A tu psikus, kochanek prysnął do następnej i Twoje marzenia o wspólnym z nim życiu, prysły jak bańka mydlana.
Teraz znowu poleciał do następnej, a Ty czekasz jak zapomniana zabawka i marzysz że przypomni sobie o Tobie i znowu się Tobą trochę pobawi.
On ma cię w tyle, tak jak Ty masz męża. Nie fajne uczucie. Prawda?
Tak masz racje zgodzę sie z toba . Moze I on baw sie mna nie mówię ze nie . Ale jezeli ktos nie byl w takiej sytuacji jak ja to nie zrozumie.
On nie wie, czego chce, nie potrafi do końca wybrać. Tak na oko to jest niedojrzały, krzywdzi siebie i kobiety, z którymi się wiąże.
Ale pytanie, jakie są twoje oczekiwania względem niego? Chcesz żeby z tobą był? Ale dlaczego? Co cię w nim pociąga? Czy czasem nie jest to fakt, że tak trudno z nim być? Wyobraź sobie was za 10 lat? Gdzie jesteście, razem, osobno?
Dlaczego chcesz zostawić męża dopiero gdy syn podrośnie? Dlaczego odbierasz mężowi prawo do samostanowienia o sobie, swoim związku i życiu? Odbierasz mu szansę, by ułożyło sobie życie z kobietą odpowiedzialną, dobrą, kochającą nie tylko siebie. Poza tym syn będzie dorastał i widział mamę i tatę pomiędzy którymi nie ma już miłości. Jakie wzorce przejmie? Czy chcesz być odpowiedzialna za jego przyszłe problemy z kobietami?
Pracę zawsze można zmienić lub zminimalizować kontakty.
Zrób bilans: co masz cennego i co możesz stracić, a co możesz zyskać. Normalnie, na kartce papieru. Spisz sobie to wszystko.
Czesto myslalam ci by bylo gdybym odesxla do niego . Wstyd pisac ale myślę ze bysmy juz nie byli razem . On ma dwójkę dzieci z innymi kobietami . Ale tak jak napisalam to jest silniejsze odemnie . Zakochalam sie
eljola napisał/a:I co mąż wie i wspaniałomyślnie zgadza się na kochanka i może jeszcze Ci wspólczuje? Nie, no żenada. Wcale mi Cię nie szkoda. Przez lata oszukujesz męża, po cichu odliczjąc kiedy syn dorośnie, żeby jak najmniej boleśnie, w twoim mniemaniu przeżył waśz rozwód. A tu psikus, kochanek prysnął do następnej i Twoje marzenia o wspólnym z nim życiu, prysły jak bańka mydlana.
Teraz znowu poleciał do następnej, a Ty czekasz jak zapomniana zabawka i marzysz że przypomni sobie o Tobie i znowu się Tobą trochę pobawi.
On ma cię w tyle, tak jak Ty masz męża. Nie fajne uczucie. Prawda?Tak masz racje zgodzę sie z toba . Moze I on baw sie mna nie mówię ze nie . Ale jezeli ktos nie byl w takiej sytuacji jak ja to nie zrozumie.
To tłumaczenie psu na budę. Wy wszystkie przyprawiające rogi męzowi, uawżacie że wystarczy naiwne - zakochałam się i wszyscy będą wam współczuć. Jakie biedne, tak kochają, a on poszedł do następnej.
Zakochałaś się, trzeba bylo jasno i wyraźnie powiedzieć o tym mężowi. Do tej pory by się otrząsnął. Tak byłoby uczciwie.
Co Cię powstrzymywało? Nie licz że, żyłabyś kąpiąc się w błogim szczęściu przy boku kochanka, bez tego dreszczyku emocji, że kradnie zakazane, wcześniej by się między wami popsuło.
Zakochałaś się w popaprańcu, robi dzieci na lewo i prawo, w doopie ma Twoje uczucia, jak w doopie ma uczucia tych z którymi ma dzieci. Bawi się Tobą jak lalką,szmacianą, a Ty płaczesz jakbyś zgubiła cenny diament. Myślałaś, że jesteś wyjątkowa, że z Tobą to będzie inaczej?
Ciesz się, że Tobie nie zrobił dziecka, bo nie wierzę że to by go przy Tobie zatrzymało.
On jeśli do Ciebie wróci, to znowu na chwilę, w przerwie po następnej, a przed kolejną.
Bo nie jesteś dla niego niczym więcej niż przedmiotem do zaspokajania potrzeb.
Nie łudź się że jest inaczej.
Nie, nie, nic nie jest silniejsze od ciebie. To ty jesteś panią swoich myśli, uczuć i emocji. To ty i twoja wola masz nimi rządzić, a nie one tobą. Nie jesteś bezwolnym zwierzątkiem skazanym na popędy. Przemyśl to sobie.
Wszystko można zracjonalizować a bilans ma temu służyć. On ma dwójkę dzieci z innymi kobietami. Odchodził do ciebie i wracał. Czy dla kogoś tak nieodpowiedzialnego chcesz zaprzepaścić swoje małżeństwo? Czego szukałaś poza związkiem, czego nie dostawałaś od męża?
dorota111 napisał/a:eljola napisał/a:I co mąż wie i wspaniałomyślnie zgadza się na kochanka i może jeszcze Ci wspólczuje? Nie, no żenada. Wcale mi Cię nie szkoda. Przez lata oszukujesz męża, po cichu odliczjąc kiedy syn dorośnie, żeby jak najmniej boleśnie, w twoim mniemaniu przeżył waśz rozwód. A tu psikus, kochanek prysnął do następnej i Twoje marzenia o wspólnym z nim życiu, prysły jak bańka mydlana.
Teraz znowu poleciał do następnej, a Ty czekasz jak zapomniana zabawka i marzysz że przypomni sobie o Tobie i znowu się Tobą trochę pobawi.
On ma cię w tyle, tak jak Ty masz męża. Nie fajne uczucie. Prawda?Tak masz racje zgodzę sie z toba . Moze I on baw sie mna nie mówię ze nie . Ale jezeli ktos nie byl w takiej sytuacji jak ja to nie zrozumie.
To tłumaczenie psu na budę. Wy wszystkie przyprawiające rogi męzowi, uawżacie że wystarczy naiwne - zakochałam się i wszyscy będą wam współczuć. Jakie biedne, tak kochają, a on poszedł do następnej.
Zakochałaś się, trzeba bylo jasno i wyraźnie powiedzieć o tym mężowi. Do tej pory by się otrząsnął. Tak byłoby uczciwie.
Co Cię powstrzymywało? Nie licz że, żyłabyś kąpiąc się w błogim szczęściu przy boku kochanka, bez tego dreszczyku emocji, że kradnie zakazane, wcześniej by się między wami popsuło.
Zakochałaś się w popaprańcu, robi dzieci na lewo i prawo, w doopie ma Twoje uczucia, jak w doopie ma uczucia tych z którymi ma dzieci. Bawi się Tobą jak lalką,szmacianą, a Ty płaczesz jakbyś zgubiła cenny diament. Myślałaś, że jesteś wyjątkowa, że z Tobą to będzie inaczej?
Ciesz się, że Tobie nie zrobił dziecka, bo nie wierzę że to by go przy Tobie zatrzymało.
On jeśli do Ciebie wróci, to znowu na chwilę, w przerwie po następnej, a przed kolejną.
Bo nie jesteś dla niego niczym więcej niż przedmiotem do zaspokajania potrzeb.
Nie łudź się że jest inaczej.
Mylisz sie ze my wszytkie jesteśmy takie . Co masz na mysli .wiem to jest najwieksze swinstwo jakie mozna zrobic drugiej osobie kiedys bym powiedxiala ze ja nigdy bym tego nie zrobila a zrobilam I nie mam na to wytlumaczenia . Odejsc od meza to nie jest tak latwo po 15 latach I majac dziecko wieku 11 teraz on by zrozumial wtedy byl za maly . Skad moglam wiedziec ze sie on jest takim napoczatku mi obiecaj namawial zebysmy byli razem teraz juz go znajac zastanowilabym sie bardzo powaznie czy warto. Uwiezylam mu we wszystko .
Nie, nie, nic nie jest silniejsze od ciebie. To ty jesteś panią swoich myśli, uczuć i emocji. To ty i twoja wola masz nimi rządzić, a nie one tobą. Nie jesteś bezwolnym zwierzątkiem skazanym na popędy. Przemyśl to sobie.
Wszystko można zracjonalizować a bilans ma temu służyć. On ma dwójkę dzieci z innymi kobietami. Odchodził do ciebie i wracał. Czy dla kogoś tak nieodpowiedzialnego chcesz zaprzepaścić swoje małżeństwo? Czego szukałaś poza związkiem, czego nie dostawałaś od męża?
Uczucia sa silniejsze. Zawsze sobie obiecuje zejuz nigdy nie zgodze sie na spotkanie a jednak zawsze ulegalam . Moge stracic bardzo duzo moj maz jest naprawde dobry I mnie kocha ale ja nie wiem czy ja go jeszcze kocham. Wszystko zaczelo sie przez to ze pojechalismy do irlandii . Tym razem naprawde chcialabym moc powiedxiec nie ale niewiem czy dam radę . Chcialabym zmienic prsce ale to jest nie możliwe . A teraz jest ciężko znaklesc cos nowego no I co bym powiedziala mezowi. Prawdy przeciez nie moge
Po waszych komentarzach naprawde postaram sie bardzo juz do tego nie wracac będzie to trudne bo go będę widywac w pracy . postaram sie ratowac moje małżeństwo tzn ja się zmienie . Chcialabym tylko zeby jemu z nia nie wyszlo I zeby napisal tylko po to zebym ja mogla mu powiedziec nie to juz koniec na zawsze . Jak myslicie czy wyjdxie mu czy nie .
Na tę chwilę, jeszcze słabo do Ciebie dociera, że Twój amant to, popapraniec, krętacz i szuja. Jeszcze wydaje Ci się, że go bardzo kochasz. Cholera wie za co? Może właśnie za to, że jest draniem.
11 lat, w Twoim mniemaniu, to wystarczająco by powiedzieć dziecku, że będzie miał nowego tatusia?
11 lat to wystarczająco, by pojął że to mamusia popsuła mu rodzinę i ma się na nią nie gniewać, bo mamusia już przestała kochać tatusia, bo jakiś pan ją zbajerował?
Czy Twoje małżeństwo było takie złe, że zniszcyłaś je dla jakiegoś kutafona? Bo nawet jeśli Twój mąz nie wie, nawet jeśli niczego się nie domyśla, to już nie ten sam związek.
Może nawet wspólczuje Ci stresów związanych z pracą, bo nie wierzę że nie widzi zminay Twojego nastroju. Musiałabyś być dobrą aktorką by ukryć, że nic się nie dzieje.
Kobieto oprzytomniej. Niech do Ciebie dotrze, że Twój amant nigdy Cię nie kochał, nigdy nie miał do Ciebie szacunku. Targa twoimi uczuciami, jak pies starą szmatą pod hangarem, a Ty mówisz że Twoje uczucia są silniejsze. To nie uczucia są silniejsze, to strach, że jak nie ulegniesz, on pójdzie sobie do innej. I co? I tak se chodzi i w nosie ma Twoje uczucia, leje na Twoje cierpienie.
Zacznij szanować samą siebie, zacznij siebie kochać.
Zostawiła go żona. Dopatrzyła się jakie to ziółko.
Po waszych komentarzach naprawde postaram sie bardzo juz do tego nie wracac będzie to trudne bo go będę widywac w pracy . postaram sie ratowac moje małżeństwo tzn ja się zmienie . Chcialabym tylko zeby jemu z nia nie wyszlo I zeby napisal tylko po to zebym ja mogla mu powiedziec nie to juz koniec na zawsze . Jak myslicie czy wyjdxie mu czy nie .
Dorotka, ty módl się żeby mu wyszło, żeby nie wiem jak Cię bolało. Bo jak mu nie wyjdzie, nie byłabym taka pewna, że Cię siła nie opuści i Twoje postanowienia wezmą w łeb.
Zostawi ją jak każdą, którą miał, tego jestem pewna. Nie od razu. To typ, co przy żadnej dłgo miejsca nie zagrzeje, on musie rozkochiwać w sobie kobiety, tym się dowartościowuje.
Źle Ci nie życzę, ale jak się nie odetniesz to spaprzesz życie dziecku, mężowi i sobie.
Po waszych komentarzach naprawde postaram sie bardzo juz do tego nie wracac będzie to trudne bo go będę widywac w pracy . postaram sie ratowac moje małżeństwo tzn ja się zmienie . Chcialabym tylko zeby jemu z nia nie wyszlo I zeby napisal tylko po to zebym ja mogla mu powiedziec nie to juz koniec na zawsze . Jak myslicie czy wyjdxie mu czy nie .
Ale dlaczego złorzeczysz? Życz mu jaknajlepiej... niech odnajdzie swoje szczęście. Po co zatruwasz swoje myśli...
Na tę chwilę, jeszcze słabo do Ciebie dociera, że Twój amant to, popapraniec, krętacz i szuja. Jeszcze wydaje Ci się, że go bardzo kochasz. Cholera wie za co? Może właśnie za to, że jest draniem.
11 lat, w Twoim mniemaniu, to wystarczająco by powiedzieć dziecku, że będzie miał nowego tatusia?
11 lat to wystarczająco, by pojął że to mamusia popsuła mu rodzinę i ma się na nią nie gniewać, bo mamusia już przestała kochać tatusia, bo jakiś pan ją zbajerował?
Czy Twoje małżeństwo było takie złe, że zniszcyłaś je dla jakiegoś kutafona? Bo nawet jeśli Twój mąz nie wie, nawet jeśli niczego się nie domyśla, to już nie ten sam związek.
Może nawet wspólczuje Ci stresów związanych z pracą, bo nie wierzę że nie widzi zminay Twojego nastroju. Musiałabyś być dobrą aktorką by ukryć, że nic się nie dzieje.
Kobieto oprzytomniej. Niech do Ciebie dotrze, że Twój amant nigdy Cię nie kochał, nigdy nie miał do Ciebie szacunku. Targa twoimi uczuciami, jak pies starą szmatą pod hangarem, a Ty mówisz że Twoje uczucia są silniejsze. To nie uczucia są silniejsze, to strach, że jak nie ulegniesz, on pójdzie sobie do innej. I co? I tak se chodzi i w nosie ma Twoje uczucia, leje na Twoje cierpienie.
Zacznij szanować samą siebie, zacznij siebie kochać.
Zostawiła go żona. Dopatrzyła się jakie to ziółko.
Nie 11 lat nie jest wystarczająco duzo dla dxiecka zawsze bedxie to ciężkie do zrozumienia nie wazne ile by mialo lat . Nie moje małżeństwo nie bylo zle uwazam ze nadal jest dobre . W pracy zawsze bylo mi ciezko ale mydle ze on tego nie widzi staram sid wtedy jak najwiecej zartowac z innymi on tez próbuje cos wtedy zagadac ja nie odpowiada na jego zarty zawsze sie do niego nie odzywam jak jedt zle on to widzi potem zawsze mi to wypomina ze roxmawiam ze wsxystkimi tylko nie z nim . Mysle jednak ze on nie ma tego wszystkiego tak w nosie jak powiedzialas es .wiem jest szmata . Nie powinnam ale kiedy teraz mnie zostawil powiedzialam mu bardzo nie mile rzeczy . Za jedna tylko przeprosilam
Powiedzialam zeby zdechl ja pies . A tak naprawdę nie zycze nikomu nawet jemu
dorota111 napisał/a:Po waszych komentarzach naprawde postaram sie bardzo juz do tego nie wracac będzie to trudne bo go będę widywac w pracy . postaram sie ratowac moje małżeństwo tzn ja się zmienie . Chcialabym tylko zeby jemu z nia nie wyszlo I zeby napisal tylko po to zebym ja mogla mu powiedziec nie to juz koniec na zawsze . Jak myslicie czy wyjdxie mu czy nie .
Ale dlaczego złorzeczysz? Życz mu jaknajlepiej... niech odnajdzie swoje szczęście. Po co zatruwasz swoje myśli...
Tylko dlatego zeby teraz on poczuł sie jak ja sie czuje teraz . Nie wiem czy potrawilabym zyczyc mu jak najlepiej . Moze kiedys ale nie teraz
dorota111 napisał/a:Po waszych komentarzach naprawde postaram sie bardzo juz do tego nie wracac będzie to trudne bo go będę widywac w pracy . postaram sie ratowac moje małżeństwo tzn ja się zmienie . Chcialabym tylko zeby jemu z nia nie wyszlo I zeby napisal tylko po to zebym ja mogla mu powiedziec nie to juz koniec na zawsze . Jak myslicie czy wyjdxie mu czy nie .
Dorotka, ty módl się żeby mu wyszło, żeby nie wiem jak Cię bolało. Bo jak mu nie wyjdzie, nie byłabym taka pewna, że Cię siła nie opuści i Twoje postanowienia wezmą w łeb.
Zostawi ją jak każdą, którą miał, tego jestem pewna. Nie od razu. To typ, co przy żadnej dłgo miejsca nie zagrzeje, on musie rozkochiwać w sobie kobiety, tym się dowartościowuje.
Źle Ci nie życzę, ale jak się nie odetniesz to spaprzesz życie dziecku, mężowi i sobie.
Mam nadzieje ze dam radę tym razem naprawde za duzo krzywdy mi wyrzadzil.on wie ze go kocham I tylko dlatego chce zeby napisal zebym mohls mu powiedziec nie tym razem .bo inaczej on bedzie myslal ze ja zawsze do niego wroce mimo wsxystko a tak sie rozczaruje . A potem niech uklafa sobie zycie nawet mu to powiem ze zycze mu tym razem powodzenia
20 2013-10-24 23:42:30 Ostatnio edytowany przez eljola (2013-10-24 23:44:29)
Dorota, ty nie miej nadziei, Ty miej pewność.
Wiesz co mnie w tym waszy romansie dziwi? Facet od ktorego odeszła żona, pakuje się w relacje z mężatką?
Bądź spokojna, kto mieczem wojuje, od miecza ginie, kiedyś trafi na taką, która nim się pobawi.
Na spokojnie ułóż to sobie w głowie. Nie pozwól sercu działać, bo ono zawsze głupie. Udowdnij samej sobie, że baba też ma rozum.
Facet stały w uczuciach nie jest i przyszłości byś z nim nie miała. Szkoda przekreślać dla niego 15 lat nie najgorszego związku.
Dorota, ty nie miej nadziei, Ty miej pewność.
Wiesz co mnie w tym waszy romansie dziwi? Facet od ktorego odeszła żona, pakuje się w relacje z mężatką?
Bądź spokojna, kto mieczem wojuje, od miecza ginie, kiedyś trafi na taką, która nim się pobawi.Na spokojnie ułóż to sobie w głowie. Nie pozwól sercu działać, bo ono zawsze głupie. Udowdnij samej sobie, że baba też ma rozum.
Facet stały w uczuciach nie jest i przyszłości byś z nim nie miała. Szkoda przekreślać dla niego 15 lat nie najgorszego związku.
Wczesniej tego nie napisalam on jest rlanczykiem ma dziecka z meksykanka potem sie ozenil z inna meksykanka tez maja dziecko tylko ta druga wrocila do swojego kraju . No spotukal sie ze mna ja mam syna potem mial kolejna z synem no I teraz tez jest z dxiewczyna z dzieckiem .wiem coraz bardziej do mnie to dociera ze nie warto zadna przyszlosc z takim .dzieki
Dorota po iluś tam latach, związek powszednieje. Nigdy nie jest tak, że do końca życia będziemy w jakiejś emocjonalnej euforii, że ciągle będziemy czuć w brzuchu motyle. Twój facet jest chyba z rodzaju tych, który ciągle musi czuć euforię, może nawet wtedy wydaje mu się, że to wielka miłość, tylko że u niego trwa to do momentu, aż zdechną te sławne motyle, potem szuka następnej, bo widać bez tych motyli trudno mu funkcjonować. Nie wiem czy ma świadomość, że taką postawą krzywdzi kobiety, może tlumaczy się - przecież się zakochałem.
Sama tak się tłumaczyłaś - zakochałam się. Uczucie odbiera rozum, zwłaszcza kobietom, gotowe są wtedy zniszczyć swoje nienajgorsze małżeństwo w imię ... No właśnie w imię czego? W imię niewiadomej. Euforia, szał, amok uniesień w końcu mijają, przychodzi codzienność i zaczyna być niewiele inaczej niż w poprzednim związku. Ty byś w tym chciała trwać nadal, ale ten Twój facet do tego się nie nadaje. Nie robi na nim wrażenia, że kogoś rani. Ważen żeby jemu bylo dobrze.
Poukladaj sobie w głowie, przelicz - jeśli się da przeliczyć - co zyskałaś a co straciłaś, przez tą miłość? Co mogłabyś jeszcze stracić? Czy to jest, czy bylo tego warte? Nie kieruj się sercem, bo ono czułe, ale oszukuje. Nie pozwól sobie na rolę przerywnika w jego podbojach, bo będziesz cierpieć za każdym razem bardziej. Już masz pewność, że on na stałe przy Tobie się nie zatrzyma.
Masz rodzinę, jeszcze w całości, masz względną stabilizację. Na pewno masz szacunek męża. Czy warto to poświęcać?
Hymmm myślę, że autorka wątku jest niedojrzałą egoistką i działa na nią tzw. prawo karmy. Jest szansa, że w końcu przestanie niszczyć życie męża i da mu szanse na znalezienie kogoś wartościowego.
Dorota po iluś tam latach, związek powszednieje. Nigdy nie jest tak, że do końca życia będziemy w jakiejś emocjonalnej euforii, że ciągle będziemy czuć w brzuchu motyle. Twój facet jest chyba z rodzaju tych, który ciągle musi czuć euforię, może nawet wtedy wydaje mu się, że to wielka miłość, tylko że u niego trwa to do momentu, aż zdechną te sławne motyle, potem szuka następnej, bo widać bez tych motyli trudno mu funkcjonować. Nie wiem czy ma świadomość, że taką postawą krzywdzi kobiety, może tlumaczy się - przecież się zakochałem.
Sama tak się tłumaczyłaś - zakochałam się. Uczucie odbiera rozum, zwłaszcza kobietom, gotowe są wtedy zniszczyć swoje nienajgorsze małżeństwo w imię ... No właśnie w imię czego? W imię niewiadomej. Euforia, szał, amok uniesień w końcu mijają, przychodzi codzienność i zaczyna być niewiele inaczej niż w poprzednim związku. Ty byś w tym chciała trwać nadal, ale ten Twój facet do tego się nie nadaje. Nie robi na nim wrażenia, że kogoś rani. Ważen żeby jemu bylo dobrze.
Poukladaj sobie w głowie, przelicz - jeśli się da przeliczyć - co zyskałaś a co straciłaś, przez tą miłość? Co mogłabyś jeszcze stracić? Czy to jest, czy bylo tego warte? Nie kieruj się sercem, bo ono czułe, ale oszukuje. Nie pozwól sobie na rolę przerywnika w jego podbojach, bo będziesz cierpieć za każdym razem bardziej. Już masz pewność, że on na stałe przy Tobie się nie zatrzyma.
Masz rodzinę, jeszcze w całości, masz względną stabilizację. Na pewno masz szacunek męża. Czy warto to poświęcać?
Mysle ze nic nie zyskalam tylko kupę nerwow mialsm I nadal mam przez niego . Mysle ze gdybym napisala co moge stracic teraz to by byla pelna lista .a co zyskac w nowym związku to nie wiem co bym napisała chyba tylko problemy .
Hymmm myślę, że autorka wątku jest niedojrzałą egoistką i działa na nią tzw. prawo karmy. Jest szansa, że w końcu przestanie niszczyć życie męża i da mu szanse na znalezienie kogoś wartościowego.
Może na to wyglada ale nie jestem egoistka. Nie znasz mnie wiec mnie nie oceniaj wszyscy popelniamy bledy
dorota111- jak masz argument, który w tym wypadku jest na Twoją korzyść napisz. Nawet nie planujesz być szczera z mężem, czyli popełniłaś błąd i masz zamiar go dalej popełniać, tak więc twierdzenie, że każdy popełnia błędy nie broni Cię w żaden sposób.
Ps. Na forum każdy ma prawo do własnych opinii.
dorota111- jak masz argument, który w tym wypadku jest na Twoją korzyść napisz. Nawet nie planujesz być szczera z mężem, czyli popełniłaś błąd i masz zamiar go dalej popełniać, tak więc twierdzenie, że każdy popełnia błędy nie broni Cię w żaden sposób.
Ps. Na forum każdy ma prawo do własnych opinii.
Mam zamiar wszystko zmienić I nie popelniac juz błędów .chcialabym byc szczera z mezem ale przecież mu nie powiem co zrobilam. Wtedy to juz napewno bylby by koniec a tego nie chce
1) Przede wszystkim zerwij kontakt z tym facetem.
2) Kochasz swojego męża? jeśli tak, powiedz mu czego się dopuściłaś. Jeśli Ci wybaczy, będziecie razem. Jeśli jednak nie - czas ponieść konsekwencje.
Tylko tak udowodnisz samej sobie,a także innym że pomimo błędów które popełniłaś jesteś konsekwentna i potrafisz wykazać się dojrzałą postawą.
Ludzie będą popełniać błędy, ale co ISTOTNE jak nie najistotniejsze czy będą w stanie skonfrontować się z nimi, czy może wkopią je pod dywan.
1) Przede wszystkim zerwij kontakt z tym facetem.
2) Kochasz swojego męża? jeśli tak, powiedz mu czego się dopuściłaś. Jeśli Ci wybaczy, będziecie razem. Jeśli jednak nie - czas ponieść konsekwencje.Tylko tak udowodnisz samej sobie,a także innym że pomimo błędów które popełniłaś jesteś konsekwentna i potrafisz wykazać się dojrzałą postawą.
Ludzie będą popełniać błędy, ale co ISTOTNE jak nie najistotniejsze czy będą w stanie skonfrontować się z nimi, czy może wkopią je pod dywan.
Kontaktów nie zerwie bo pracujemy razem moge go tylko unikac I nie rozmawiac .jezeli powiem mezowi to napewno nigdy mi nie wybaczy jestem pewna .
Zmień pracę.
Jeśli taki będzie jego wybór (odejście od Ciebie) uszanuj to. Jak się popełnia błędy trzeba umieć za nie odpowiadać.
Piszesz, że kochasz męża i chcesz się zmienić, ale wątek powstał o tym, że kochanek Cię oszukuje. Pisałaś, że Ci na nim zależy, a on się tak zachowuje, nie było tu nic o mężu. To jest gorzej niż NIE FER.
Dorota - jesteś tchórzliwą egoistką.
Twój mąż ma prawo wiedzieć, z jaką kobietą żyje. I ma prawo podjąć decyzję, czy nadal chce z Tobą żyć.
Związku się nie buduje na kłamstwie. Co byś nie zrobiła, Twoje dziecko kiedyś się dowie o ''świętości'' mamusi.
Chcesz, by własne dziecko nazywało Cię w myślach dziwką? Przestań myśleć kroczem! Jak trzeba, to zmień pracę.
Powiedz mężowi. Zachowaj się raz jak kobieta, a nie jak... sama wiesz.
Zmień pracę.
Jeśli taki będzie jego wybór (odejście od Ciebie) uszanuj to. Jak się popełnia błędy trzeba umieć za nie odpowiadać.
Piszesz, że kochasz męża i chcesz się zmienić, ale wątek powstał o tym, że kochanek Cię oszukuje. Pisałaś, że Ci na nim zależy, a on się tak zachowuje, nie było tu nic o mężu. To jest gorzej niż NIE FER.
Gdybym teraz mogla cofnoc czas zrobilabym to . Ale niestety. Zalezy mi na mężu. I jestem nie fer wobec niego to wszystko mnie przeroslo. Przez to glupia milosc .
Dorota - jesteś tchórzliwą egoistką.
Twój mąż ma prawo wiedzieć, z jaką kobietą żyje. I ma prawo podjąć decyzję, czy nadal chce z Tobą żyć.
Związku się nie buduje na kłamstwie. Co byś nie zrobiła, Twoje dziecko kiedyś się dowie o ''świętości'' mamusi.
Chcesz, by własne dziecko nazywało Cię w myślach dziwką? Przestań myśleć kroczem! Jak trzeba, to zmień pracę.
Powiedz mężowi. Zachowaj się raz jak kobieta, a nie jak... sama wiesz.
Ma prawo wiedziec ale mysle ze wiekszosc ludzi wolalaby zyc w klamstwie niz stracic wszystko. Gdyby nie syn to bym mu powiedziala. Mam nadzieje ze moj syn nigdy sie nie dowie I nie pomysli tak omnie . Nigdy nie myslalam kroczem tak jak to napisałeś .z praca to nie tak prosto moze w polsce nie tu . Maz ma prawo ale bardziej by to przezyl niz ja .
34 2013-10-25 14:40:57 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-10-25 14:42:09)
Cynicznahipo napisał/a:Dorota - jesteś tchórzliwą egoistką.
Twój mąż ma prawo wiedzieć, z jaką kobietą żyje. I ma prawo podjąć decyzję, czy nadal chce z Tobą żyć.
Związku się nie buduje na kłamstwie. Co byś nie zrobiła, Twoje dziecko kiedyś się dowie o ''świętości'' mamusi.
Chcesz, by własne dziecko nazywało Cię w myślach dziwką? Przestań myśleć kroczem! Jak trzeba, to zmień pracę.
Powiedz mężowi. Zachowaj się raz jak kobieta, a nie jak... sama wiesz.Ma prawo wiedziec ale mysle ze wiekszosc ludzi wolalaby zyc w klamstwie niz stracic wszystko. Gdyby nie syn to bym mu powiedziala. Mam nadzieje ze moj syn nigdy sie nie dowie I nie pomysli tak omnie . Nigdy nie myslalam kroczem tak jak to napisałeś .z praca to nie tak prosto moze w polsce nie tu . Maz ma prawo ale bardziej by to przezyl niz ja .
Tak się tłumaczy każda zdradzająca osoba.
Myślałaś kroczem, inaczej byś nie poszła do łóżka z innym, to bardzo proste.
Osoba racjonalnie myśląca mózgiem, nie tyłkiem, nigdy nie zrobiłaby takiej głupoty.
Przeprasza bardzo - stracić wszystko? Wszystkim nazywasz puszczalską żonę? Nie bądź śmieszna.
Nie sądzę, by Twój mąż wolał żyć w kłamstwie z żoną, która mu przyprawia rogi.
Nie mówiąc mu robisz większe świństwo, niż sama zdrada.
Jeśli kiedyś się o tym dowie z innego źródła - będziesz skończona. On Ci nie wybaczy. Syn też nie. Zniszczyłaś szczęście tej rodziny. A Waszego związku już nie ma.
NIE MASZ prawa zachowywać informacji o zdradzie tylko dla siebie, ponieważ Twojego męża też ona dotyczy. To do męża wracasz po pracy. To on wychowuje razem z Tobą dziecko. Jemu przysięgałaś.
dorota111 napisał/a:Cynicznahipo napisał/a:Dorota - jesteś tchórzliwą egoistką.
Twój mąż ma prawo wiedzieć, z jaką kobietą żyje. I ma prawo podjąć decyzję, czy nadal chce z Tobą żyć.
Związku się nie buduje na kłamstwie. Co byś nie zrobiła, Twoje dziecko kiedyś się dowie o ''świętości'' mamusi.
Chcesz, by własne dziecko nazywało Cię w myślach dziwką? Przestań myśleć kroczem! Jak trzeba, to zmień pracę.
Powiedz mężowi. Zachowaj się raz jak kobieta, a nie jak... sama wiesz.Ma prawo wiedziec ale mysle ze wiekszosc ludzi wolalaby zyc w klamstwie niz stracic wszystko. Gdyby nie syn to bym mu powiedziala. Mam nadzieje ze moj syn nigdy sie nie dowie I nie pomysli tak omnie . Nigdy nie myslalam kroczem tak jak to napisałeś .z praca to nie tak prosto moze w polsce nie tu . Maz ma prawo ale bardziej by to przezyl niz ja .
Tak się tłumaczy każda zdradzająca osoba.
Myślałaś kroczem, inaczej byś nie poszła do łóżka z innym, to bardzo proste.
Osoba racjonalnie myśląca mózgiem, nie tyłkiem, nigdy nie zrobiłaby takiej głupoty.Przeprasza bardzo - stracić wszystko? Wszystkim nazywasz puszczalską żonę? Nie bądź śmieszna.
Nie sądzę, by Twój mąż wolał żyć w kłamstwie z żoną, która mu przyprawia rogi.Nie mówiąc mu robisz większe świństwo, niż sama zdrada.
Jeśli kiedyś się o tym dowie z innego źródła - będziesz skończona. On Ci nie wybaczy. Syn też nie. Zniszczyłaś szczęście tej rodziny. A Waszego związku już nie ma.NIE MASZ prawa zachowywać informacji o zdradzie tylko dla siebie, ponieważ Twojego męża też ona dotyczy. To do męża wracasz po pracy. To on wychowuje razem z Tobą dziecko. Jemu przysięgałaś.
Nie mam prawa nie mialam prawa tego zrobic . Tak jak napisalam moje małżeństwo nie bylo zle .ludzie maja gorzej. Moj maz pracuje nie pije ogolnie jest dobry . Ale czasem nie bylo kolorowo . Za duzo by pisać jak bylo ale czasem naprawde mialam dosc sluchNia od niego . On zawsze duzo gadal I nadal gada . Czasem jego gadanie to mnie psychicznie wykanczalo. I on wie otym zazwyczaj winna lezy po dwoch stronach.tylko ze to ja jestem ta gorsza.
Jestem typem osoby, której takie grzechy jak zdrada nie umkną. Wyczaję ją z kilometra. Przeżyłam sanatoryjny incydent mojego męża, odkryłam go zaraz po powrocie i powiem szczerze, wolałabym się nie dowiedzieć i do dnia dzisiejszego żyć w błogiej nieświadomości. Od tamtego momentu minęło 18 lat, już nie boli ale nadal pamiętam. Wiem co wtedy przeżywałam i jak długo bolało. Dlatego nie namawiam Cię na siłę, żebyś się do tego przyznała, czasem lepiej samemu to w sobie kisić, przynajmniej drugie nie cierpi.
Jestem typem osoby, której takie grzechy jak zdrada nie umkną. Wyczaję ją z kilometra. Przeżyłam sanatoryjny incydent mojego męża, odkryłam go zaraz po powrocie i powiem szczerze, wolałabym się nie dowiedzieć i do dnia dzisiejszego żyć w błogiej nieświadomości. Od tamtego momentu minęło 18 lat, już nie boli ale nadal pamiętam. Wiem co wtedy przeżywałam i jak długo bolało. Dlatego nie namawiam Cię na siłę, żebyś się do tego przyznała, czasem lepiej samemu to w sobie kisić, przynajmniej drugie nie cierpi.
Przykro ze cie to spotkalo. Dzieki za mila rozmowe . I zrobie jak napisalas nie powiem nic jemu a czas pokaże . On nie powinnien cierpiec bo jemu bardzo zalezy na mnie a ja zrobue wszystko zeby bylo dobrze . Mamy duzo problemow ale rozwiązemy je oczywiscie ten jeden zostanie .
Jestem typem osoby, której takie grzechy jak zdrada nie umkną. Wyczaję ją z kilometra. Przeżyłam sanatoryjny incydent mojego męża, odkryłam go zaraz po powrocie i powiem szczerze, wolałabym się nie dowiedzieć i do dnia dzisiejszego żyć w błogiej nieświadomości. Od tamtego momentu minęło 18 lat, już nie boli ale nadal pamiętam. Wiem co wtedy przeżywałam i jak długo bolało. Dlatego nie namawiam Cię na siłę, żebyś się do tego przyznała, czasem lepiej samemu to w sobie kisić, przynajmniej drugie nie cierpi.
Ale cały problem chyba polega na tym, że nie każdy chciałby żyć w tej błogiej nieświadomości (może jest to zdecydowana mniejszość, ale i tacy ludzie się zdarzają).
Doroto111, czy twój mąż jest z tych co chcieliby znać najgorszą prawdę, czy może woleliby nie wiedzieć tej prawdy POD WARUNKIEM ŻE TO COŚ ZŁEGO zostałoby skończone?
Wychodzi na to że zdradzasz męża a on Ci ufa i nic nie podejrzewa...!!!!!!!!!!
Mam tylko nadzieje że nie macie dzieci. Pierwszy twój krok powinien być , że przyznasz się mężowi do zdrady. Nie pozwalasz mężowi na poznanie prawdziwej miłości..... !!!!!! jesteś egoistką na całej lini ..!!!!!!!!!
Wychodzi na to że zdradzasz męża a on Ci ufa i nic nie podejrzewa...!!!!!!!!!!
Mam tylko nadzieje że nie macie dzieci. Pierwszy twój krok powinien być , że przyznasz się mężowi do zdrady. Nie pozwalasz mężowi na poznanie prawdziwej miłości..... !!!!!! jesteś egoistką na całej lini ..!!!!!!!!!
Mają syna, gdzieś to było wcześniej napisane.
Wychodzi na to że zdradzasz męża a on Ci ufa i nic nie podejrzewa...!!!!!!!!!!
Mam tylko nadzieje że nie macie dzieci. Pierwszy twój krok powinien być , że przyznasz się mężowi do zdrady. Nie pozwalasz mężowi na poznanie prawdziwej miłości..... !!!!!! jesteś egoistką na całej lini ..!!!!!!!!!
Czytaj ze zrozumieniem - mają jedenastoletniego syna.
eljola napisał/a:Jestem typem osoby, której takie grzechy jak zdrada nie umkną. Wyczaję ją z kilometra. Przeżyłam sanatoryjny incydent mojego męża, odkryłam go zaraz po powrocie i powiem szczerze, wolałabym się nie dowiedzieć i do dnia dzisiejszego żyć w błogiej nieświadomości. Od tamtego momentu minęło 18 lat, już nie boli ale nadal pamiętam. Wiem co wtedy przeżywałam i jak długo bolało. Dlatego nie namawiam Cię na siłę, żebyś się do tego przyznała, czasem lepiej samemu to w sobie kisić, przynajmniej drugie nie cierpi.
Ale cały problem chyba polega na tym, że nie każdy chciałby żyć w tej błogiej nieświadomości (może jest to zdecydowana mniejszość, ale i tacy ludzie się zdarzają).
Doroto111, czy twój mąż jest z tych co chcieliby znać najgorszą prawdę, czy może woleliby nie wiedzieć tej prawdy POD WARUNKIEM ŻE TO COŚ ZŁEGO zostałoby skończone?
Mysle ze niechcalby wiedziec.jestem pewna ze to skończę. Juz tak nie moge wiem ze za pozno zrozumialam ale lepuej późno niz wcale
43 2013-10-25 16:02:55 Ostatnio edytowany przez Marianne (2013-10-25 16:04:23)
Ma prawo wiedziec ale mysle ze wiekszosc ludzi wolalaby zyc w klamstwie niz stracic wszystko. Gdyby nie syn to bym mu powiedziala. Mam nadzieje ze moj syn nigdy sie nie dowie I nie pomysli tak omnie . Nigdy nie myslalam kroczem tak jak to napisałeś .z praca to nie tak prosto moze w polsce nie tu . Maz ma prawo ale bardziej by to przezyl niz ja .
Odbierasz mu prawo do szczęścia i decydujesz za niego.
Wyobraź sobie, że sytuacja jest odwrotna. Nie chciałabyś wiedzieć?
"Gdyby nie syn to bym mu powiedziała" - wiesz, masz taki argument, a daję głowę,że jakbyście nie mieli dzieci ,również nie dowiedziałby się..
Poza tym sytuacja jest o tyle dobra dla Ciebie, że nie musisz się przyznawać bo nie nakrył was w jednoznacznej sytuacji ... a jakbyś zaszła w ciążę z tamtym to nie rozeszłoby się po kościach. I co wtedy?
Przemyśl to, moim zdaniem najlepsze co możesz zrobić -to porozmawiać z mężem i ... przyznać się!
Pozwól zadecydować mężowi o swojej przyszłości.
A co do twojego stwierdzenia...Uwierz, przyzwoity i w pełni myślący facet woli stracić wszystko niż mieć taką kobietę.
dorota111 napisał/a:Ma prawo wiedziec ale mysle ze wiekszosc ludzi wolalaby zyc w klamstwie niz stracic wszystko. Gdyby nie syn to bym mu powiedziala. Mam nadzieje ze moj syn nigdy sie nie dowie I nie pomysli tak omnie . Nigdy nie myslalam kroczem tak jak to napisałeś .z praca to nie tak prosto moze w polsce nie tu . Maz ma prawo ale bardziej by to przezyl niz ja .
Odbierasz mu prawo do szczęścia i decydujesz za niego.
Wyobraź sobie, że sytuacja jest odwrotna. Nie chciałabyś wiedzieć?"Gdyby nie syn to bym mu powiedziała" - wiesz, masz taki argument, a daję głowę,że jakbyście nie mieli dzieci ,również nie dowiedziałby się..
Poza tym sytuacja jest o tyle dobra dla Ciebie, że nie musisz się przyznawać bo nie nakrył was w jednoznacznej sytuacji ... a jakbyś zaszła w ciążę z tamtym to nie rozeszłoby się po kościach. I co wtedy?
Przemyśl to, moim zdaniem najlepsze co możesz zrobić -to porozmawiać z mężem i ... przyznać się!
Pozwól zadecydować mężowi o swojej przyszłości.A co do twojego stwierdzenia...Uwierz, przyzwoity i w pełni myślący facet woli stracić wszystko niż mieć taką kobietę.
Wiem masz rację powinnam ale nie mogę . Napiszesz jak inni jestes egoistko .ale jezeli ktos nie był w takiej sytuacji to jest latwo powiedziec powiedz mu. Czy ja bym chciała wiedzuec nie wiem.moze tez czegos niewiem .
Dominisia21 napisał/a:Ale cały problem chyba polega na tym, że nie każdy chciałby żyć w tej błogiej nieświadomości (może jest to zdecydowana mniejszość, ale i tacy ludzie się zdarzają).
Doroto111, czy twój mąż jest z tych co chcieliby znać najgorszą prawdę, czy może woleliby nie wiedzieć tej prawdy POD WARUNKIEM ŻE TO COŚ ZŁEGO zostałoby skończone?
Mysle ze niechcalby wiedziec.jestem pewna ze to skończę. Juz tak nie moge wiem ze za pozno zrozumialam ale lepuej późno niz wcale
Nikt cię nie zmusi do tego, żebyś powiedziała mężowi prawdę, my tylko możemy próbować ci pomóc. Nie biorąc pod uwagę tego, że mógłby jakoś sam się dowiedzieć, wszystko zależy od ciebie. Bo spoczywa na tobie ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Czy zdajesz sobie sprawę jak WIELKA?
Myślę, że może nie powinnaś mówić mężowi prawdy tylko w jednym przypadku: jak zakończysz swój romans, ostatecznie i definitywnie, bez tych twoich wymówek, które w większości są EGOISTYCZNE.
Może postaw sobie ultimatum i trzymaj się tego za wszelką cenę. Czyli:
"Od tej chwili kończę swój romans, z tamtym jak najmniej rozmawiam, dyskretnie go unikam, nie piszę do niego, nie błagam go lub coś w tym stylu."
"Od tej chwili poświęcam się sobie, mężowi i dziecku. Zaczynamy o siebie dbać, wspierać się, rozmawiać, mówić o swoich zaletach jak i wadach, uczyć się siebie każdego dnia, cieszyć się małymi rzeczami. Powolutku. Bo jak nagle się zmienię to będzie to podejrzane i zapewne krótkotrwałe. Dlaczego krótkotrwałe? Bo zmiana to proces, wymaga siły i dużego samozaparcia."
"Jeżeli złamię własną obietnicę i wznowię romans lub zdradzę męża z kimkolwiek, od razu mówię mężowi prawdę. Nie tłumaczę się sobie, nie uciszam własnego sumienia. Nie i nie. Dlaczego? Bo widocznie za mało go kocham, za mało szanuję, za dużo myślę o sobie. Ale ostatecznie żeby zachować resztki uczciwości, mówię prawdę i pozwalam odejść (jeżeli zechce), by miał szansę na lepsze życie, z kobietą która go nie zdradzi. A ja zaczynam nowe życie: uczciwsze."
Więc może to jest rozwiązanie: postawić wszystko na ostrzu noża.
Zenada. Milość taka silna, że pozwala Ci oszukiwać męża i robić parodię z całego życia rodziny? Zyczę Twojemu dziecku by się dowiedziało kiedyś jaka ma mamusię..
47 2013-10-25 16:50:53 Ostatnio edytowany przez eljola (2013-10-25 16:51:14)
Obstaję przy swoim. Niema co namawiaćdoroty do szczerości wobec męża. Nie wiemy czy wolałby wiedzieć, czy nie. Jest dorosła, coś schrzaniła, jeśli już więcej nie sięgnie po zakazane, więcej to da pożytku, niż przyznanie się. Nie zyczę nikomu tych negatywnych emocji, które mną wtedy targały, tego bólu. Mąż jeśli nic nie podejrzewa, nie boli go to. Gdyby podejrzewał, dowiedziałby się. Jeśli się dowie runie cały jego świat.
Beyondblackie nie życz dziecku żeby dowiadywało się takich rzeczy, niczym sobie na to nie zaslużyło. Zakochała się i wydawało je sie, że jest usprawiedliwiona. Z wolna dociera do niej, że na to co zrobiła, niema usprawiedliwienia. Na początku sama byłam na nią wściekła i na nią nakrzyczałam, teraz mi przechodzi. Dominisia młoda, ale mądra osóbka z Ciebie ![]()
"Jak ktoś nie był w takiej sytuacji to łatwo mu powiedzieć."
Życie jest pełne wyborów, wszystko leży w naszych rękach. Nikt Cię nie zmusił..
Tak wybrałaś..
Staram się jedynie wytłumaczyć,że w momencie zdrady - przekreśliłaś ten związek, nie myślałaś wtedy ani o mężu, ani o dziecku. I co nagle chcesz to zmienić?
Niczego nie zmienisz, ten związek już NIGDY nie będzie taki sam. A może być jeszcze gorzej. Myślę, że prędzej czy później ta sytuacja wyjdzie na jaw.
Natomiast masz jeszcze szansę:
1. przyznać się
2. odejść
3. ułożyć sobie życie
Łatwo było zacząć, a trudniej dokończyć..
dorota111 napisał/a:Dominisia21 napisał/a:Ale cały problem chyba polega na tym, że nie każdy chciałby żyć w tej błogiej nieświadomości (może jest to zdecydowana mniejszość, ale i tacy ludzie się zdarzają).
Doroto111, czy twój mąż jest z tych co chcieliby znać najgorszą prawdę, czy może woleliby nie wiedzieć tej prawdy POD WARUNKIEM ŻE TO COŚ ZŁEGO zostałoby skończone?
Mysle ze niechcalby wiedziec.jestem pewna ze to skończę. Juz tak nie moge wiem ze za pozno zrozumialam ale lepuej późno niz wcale
Nikt cię nie zmusi do tego, żebyś powiedziała mężowi prawdę, my tylko możemy próbować ci pomóc. Nie biorąc pod uwagę tego, że mógłby jakoś sam się dowiedzieć, wszystko zależy od ciebie. Bo spoczywa na tobie ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Czy zdajesz sobie sprawę jak WIELKA?
Myślę, że może nie powinnaś mówić mężowi prawdy tylko w jednym przypadku: jak zakończysz swój romans, ostatecznie i definitywnie, bez tych twoich wymówek, które w większości są EGOISTYCZNE.
Może postaw sobie ultimatum i trzymaj się tego za wszelką cenę. Czyli:
"Od tej chwili kończę swój romans, z tamtym jak najmniej rozmawiam, dyskretnie go unikam, nie piszę do niego, nie błagam go lub coś w tym stylu."
"Od tej chwili poświęcam się sobie, mężowi i dziecku. Zaczynamy o siebie dbać, wspierać się, rozmawiać, mówić o swoich zaletach jak i wadach, uczyć się siebie każdego dnia, cieszyć się małymi rzeczami. Powolutku. Bo jak nagle się zmienię to będzie to podejrzane i zapewne krótkotrwałe. Dlaczego krótkotrwałe? Bo zmiana to proces, wymaga siły i dużego samozaparcia."
"Jeżeli złamię własną obietnicę i wznowię romans lub zdradzę męża z kimkolwiek, od razu mówię mężowi prawdę. Nie tłumaczę się sobie, nie uciszam własnego sumienia. Nie i nie. Dlaczego? Bo widocznie za mało go kocham, za mało szanuję, za dużo myślę o sobie. Ale ostatecznie żeby zachować resztki uczciwości, mówię prawdę i pozwalam odejść (jeżeli zechce), by miał szansę na lepsze życie, z kobietą która go nie zdradzi. A ja zaczynam nowe życie: uczciwsze."
Więc może to jest rozwiązanie: postawić wszystko na ostrzu noża.
I tak zrobię jak piszesz .jak narazie nie rozmawiamy ze soba wcale ale on zacznie . Ja nigdy pierwsza nie napisalam zawsze on . Tym razem wiem co zrobie po prostu odpowiem nie jestem pewna ze nie warto . I zaczynam wsxystko robic zeby bylo dobrze I napewno nigdy romansów .
Dla mnie to naiwność, a nie mądrość.
Facet ma prawo się dowiedzieć, i sam zdecydować.
Wszystkie inne działania będą po prostu zgubne.
Obstaję przy swoim. Niema co namawiaćdoroty do szczerości wobec męża. Nie wiemy czy wolałby wiedzieć, czy nie. Jest dorosła, coś schrzaniła, jeśli już więcej nie sięgnie po zakazane, więcej to da pożytku, niż przyznanie się. Nie zyczę nikomu tych negatywnych emocji, które mną wtedy targały, tego bólu. Mąż jeśli nic nie podejrzewa, nie boli go to. Gdyby podejrzewał, dowiedziałby się. Jeśli się dowie runie cały jego świat.
Beyondblackie nie życz dziecku żeby dowiadywało się takich rzeczy, niczym sobie na to nie zaslużyło. Zakochała się i wydawało je sie, że jest usprawiedliwiona. Z wolna dociera do niej, że na to co zrobiła, niema usprawiedliwienia. Na początku sama byłam na nią wściekła i na nią nakrzyczałam, teraz mi przechodzi. Dominisia młoda, ale mądra osóbka z Ciebie
Zapozno to do mnie dotarlo .żałuje ze bylam tak naiwna I głupia. Dziecko nie jest winne .to tylko moja wina . Eljola opowiedzialabym ci wszystko ale nie tu . Mysle ze wtedy bardziej bys mnie zrozumiala.
"Jak ktoś nie był w takiej sytuacji to łatwo mu powiedzieć."
Życie jest pełne wyborów, wszystko leży w naszych rękach. Nikt Cię nie zmusił..
Tak wybrałaś..Staram się jedynie wytłumaczyć,że w momencie zdrady - przekreśliłaś ten związek, nie myślałaś wtedy ani o mężu, ani o dziecku. I co nagle chcesz to zmienić?
Niczego nie zmienisz, ten związek już NIGDY nie będzie taki sam. A może być jeszcze gorzej. Myślę, że prędzej czy później ta sytuacja wyjdzie na jaw.
Natomiast masz jeszcze szansę:
1. przyznać się
2. odejść
3. ułożyć sobie życieŁatwo było zacząć, a trudniej dokończyć..
O mezu może nie myślałam ale o dziecku zawsze w kazdej sytuacji. Czas pokaze czy bedzie lepiej czy gorzej.zrobilam duze swinstwo wiem.ale nie chce zeby on cierpial .ja powinnam ale nie oni
agiszka94 napisał/a:Wychodzi na to że zdradzasz męża a on Ci ufa i nic nie podejrzewa...!!!!!!!!!!
Mam tylko nadzieje że nie macie dzieci. Pierwszy twój krok powinien być , że przyznasz się mężowi do zdrady. Nie pozwalasz mężowi na poznanie prawdziwej miłości..... !!!!!! jesteś egoistką na całej lini ..!!!!!!!!!Mają syna, gdzieś to było wcześniej napisane.
Jeszcze dziecko będzie cierpieć.......... !!!!!!!!!! , które jest niczemu winne !!!!!
Obstaję przy swoim. Niema co namawiaćdoroty do szczerości wobec męża. Nie wiemy czy wolałby wiedzieć, czy nie. Jest dorosła, coś schrzaniła, jeśli już więcej nie sięgnie po zakazane, więcej to da pożytku, niż przyznanie się. Nie zyczę nikomu tych negatywnych emocji, które mną wtedy targały, tego bólu. Mąż jeśli nic nie podejrzewa, nie boli go to. Gdyby podejrzewał, dowiedziałby się. Jeśli się dowie runie cały jego świat.
No właśnie, tu jest dylemat. Mówić czy nie. Każde z tych wyjść ma plusy i minusy. Zarówno dla Doroty jak i jej męża. Ja sama nie wiem do końca co by było lepsze: musiałabym znać przyszłość i psychikę męża Doroty. Ale jeżeli Dorota KOCHA męża i już go NIGDY WIĘCEJ NIE ZDRADZI, to może lepiej nie mówić. W innym wypadku (bez spełnienia tych dwóch warunków) powinna (raczej musi) się przyznać.
Mam też do ciebie pytanie: czy nie pomyślałaś kiedyś tak, że gdybyś nie wykryła tej zdrady, to twój mąż dalej by kontynuował swój romans i czułby się bezkarnie i w rezultacie mogłoby się to dla ciebie w jakiś sposób gorzej skończyć (a może i dla niego też)? Może przez to, że go odkryłaś, on coś zrozumiał?
PS. Wiem, że nawet jeśli on coś zrozumiał, to nie powinno było to być okupione takim twoim bólem.
Dominisia młoda, ale mądra osóbka z Ciebie
Tak szczerze: w jednym mądra, w innym nie, wszystko zależy od sytuacji i od punktu widzenia innych osób. ![]()
Dla mnie to naiwność, a nie mądrość.
Facet ma prawo się dowiedzieć, i sam zdecydować.
Wszystkie inne działania będą po prostu zgubne.
Czy to było m.in. do mnie?
I tak zrobię jak piszesz .jak narazie nie rozmawiamy ze soba wcale ale on zacznie . Ja nigdy pierwsza nie napisalam zawsze on . Tym razem wiem co zrobie po prostu odpowiem nie jestem pewna ze nie warto . I zaczynam wsxystko robic zeby bylo dobrze I napewno nigdy romansów .
Jeżeli nie chcesz mówić mężowi (nie mamy prawa cię do tego zmusić), to chyba takie postawienie sobie ultimatum ma sens. Może cię to bardziej zmotywuje do zmiany, że jeżeli, licząc od tej chwili, męża zdradzisz, to musisz mu się przyznać. MUSISZ.
eljola napisał/a:Obstaję przy swoim. Niema co namawiaćdoroty do szczerości wobec męża. Nie wiemy czy wolałby wiedzieć, czy nie. Jest dorosła, coś schrzaniła, jeśli już więcej nie sięgnie po zakazane, więcej to da pożytku, niż przyznanie się. Nie zyczę nikomu tych negatywnych emocji, które mną wtedy targały, tego bólu. Mąż jeśli nic nie podejrzewa, nie boli go to. Gdyby podejrzewał, dowiedziałby się. Jeśli się dowie runie cały jego świat.
Beyondblackie nie życz dziecku żeby dowiadywało się takich rzeczy, niczym sobie na to nie zaslużyło. Zakochała się i wydawało je sie, że jest usprawiedliwiona. Z wolna dociera do niej, że na to co zrobiła, niema usprawiedliwienia. Na początku sama byłam na nią wściekła i na nią nakrzyczałam, teraz mi przechodzi. Dominisia młoda, ale mądra osóbka z CiebieZapozno to do mnie dotarlo .żałuje ze bylam tak naiwna I głupia. Dziecko nie jest winne .to tylko moja wina . Eljola opowiedzialabym ci wszystko ale nie tu . Mysle ze wtedy bardziej bys mnie zrozumiala.
napisz na e-mail
dorota111 dosyc istotną kwestią w ym wszystkim jest też to że Ty nie tylko miałaś romans, Ty planowałaś wykorzystać niewiedzę męża (czyli utrzymać status kochającej się rodziny dopóki syn nie podrośnie) i wtedy go zostawic dla kochanka.. Ty nie tylko go zraniłaś ale i planowałaś zniszczyć mu życie...
I powinien o tym wiedzieć z jednego prostego powodu - jestem pewien że jak kochanek by się znowu zaczą starać, przeprosił itp... to byście wrócili do tego żeby ten plan wcielić w życie...
Póki co każde kolejne zapewnienie że kochasz męża dla mnie brzmi jak kłamstwo... nie kocha się kogos komu planowało się zrobic coś takiego...
agiszka94 napisał/a:Wychodzi na to że zdradzasz męża a on Ci ufa i nic nie podejrzewa...!!!!!!!!!!
Mam tylko nadzieje że nie macie dzieci. Pierwszy twój krok powinien być , że przyznasz się mężowi do zdrady. Nie pozwalasz mężowi na poznanie prawdziwej miłości..... !!!!!! jesteś egoistką na całej lini ..!!!!!!!!!Czytaj ze zrozumieniem - mają jedenastoletniego syna.
Nie czepiaj się
dorota111 dosyc istotną kwestią w ym wszystkim jest też to że Ty nie tylko miałaś romans, Ty planowałaś wykorzystać niewiedzę męża (czyli utrzymać status kochającej się rodziny dopóki syn nie podrośnie) i wtedy go zostawic dla kochanka.. Ty nie tylko go zraniłaś ale i planowałaś zniszczyć mu życie...
I powinien o tym wiedzieć z jednego prostego powodu - jestem pewien że jak kochanek by się znowu zaczą starać, przeprosił itp... to byście wrócili do tego żeby ten plan wcielić w życie...
Póki co każde kolejne zapewnienie że kochasz męża dla mnie brzmi jak kłamstwo... nie kocha się kogos komu planowało się zrobic coś takiego...
No właśnie. Nieuczciwość pogania kłamstwo i egoizm. A autorka sobie wymyśla wymówki. Autorka jest taka jak wielu meżczyzn, którzy zdradzają- chce miec rodzinkę i się rozrywać "na boku". Tylko, że jej kochanek się ulotnił... Zatyka mnie takie zachowanie.
59 2013-10-25 22:35:00 Ostatnio edytowany przez Pyskata (2013-10-25 22:36:47)
Mysle ze niechcalby wiedziec.jestem pewna ze to skończę. Juz tak nie moge wiem ze za pozno zrozumialam ale lepuej późno niz wcale
Przestańcie!
Łatwo jest wylewać pomyje.
Każdy ma prawo do błędu. Ważne jest, by chciał go naprawić.
Moim zdaniem, nie mów mężowi, dopóki sama nie będziesz wiedziała na 100% że chcesz walczyć.
Jeśli chcesz, wyciągnij wnioski z tej sytuacji. Przede wszystkim (to jest to co powtarzam swoim dzieciom):
nie sztuką jest przepraszać, sztuką jest żyć i postępować tak, by nie musieć przepraszać.
Życzę mądrego wyboru!
60 2013-10-25 22:40:40 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-10-25 22:42:19)
Cynicznahipo napisał/a:agiszka94 napisał/a:Wychodzi na to że zdradzasz męża a on Ci ufa i nic nie podejrzewa...!!!!!!!!!!
Mam tylko nadzieje że nie macie dzieci. Pierwszy twój krok powinien być , że przyznasz się mężowi do zdrady. Nie pozwalasz mężowi na poznanie prawdziwej miłości..... !!!!!! jesteś egoistką na całej lini ..!!!!!!!!!Czytaj ze zrozumieniem - mają jedenastoletniego syna.
Nie czepiaj się
Spoko - czytaj, to nie będę musiała.
Pyskata - owszem, każdy ma prawo do błędu. Ale do błędu! A nie do planowania z całym rozmachem zostawienia męża dla kochanka jak tylko dziecko podrośnie... bo to już nie jest błąd. Tylko planowanie zrobienia świństwa z premedytacją.
Tak kazdy z was ma racje . Zrobiłam planowalam zakochałam się wiem to nie jest wytlumaczenie .bo ktos siedzial w domu I czekal jak jego kochana zona wroci z pracy lub zakupow nadsl tak jest zawsze czeka ale js teraz naprawde wracam z pracy . Nie chce i nie mam zamiaru na romanse cos mnie to nauczylo ..jak sie kiedyś dowie o tym zrobie wszystko zeby mi wybaczyl a jak nie to bede musiała poradzić sobue sama ale napewno juz njgdy romansów człowiek zacxyna doceniac co ma jak coś sie wydarzy .sama mu nie powiem bo nie mam odwagi. Maz zawsze byl dla mnie wazny I nadal tak jest . Milosc jest ale moze mniejsza niz kiedys z jego strony nic sie nie zmienilo tylko to ja sie pogubilam w uczuciach
dorota111 napisał/a:Mysle ze niechcalby wiedziec.jestem pewna ze to skończę. Juz tak nie moge wiem ze za pozno zrozumialam ale lepuej późno niz wcale
Przestańcie!
Łatwo jest wylewać pomyje.Każdy ma prawo do błędu. Ważne jest, by chciał go naprawić.
Moim zdaniem, nie mów mężowi, dopóki sama nie będziesz wiedziała na 100% że chcesz walczyć.
Jeśli chcesz, wyciągnij wnioski z tej sytuacji. Przede wszystkim (to jest to co powtarzam swoim dzieciom):
nie sztuką jest przepraszać, sztuką jest żyć i postępować tak, by nie musieć przepraszać.
Życzę mądrego wyboru!
Dzięki juz podjęłam nie powiem co bedzie to będzie ja go nie zostawię I nie zrobie juz tego jemu . Zobaczymy co będzie msm nadzieję ze sie ulozy
Wszystko sie zaczelo jak przyjechalismy do irandii na poczatku wszystko bylo dobrze. Ale tesknora za polska była najgorsza nie mialam tu nikogo . Później podjrlam pracę bylo tylko lepiej .moj maz tak jak napusalam jest dobry bez nałogów nasze malzenstwo bylo udane. Nadal nie mogę powiedxiec nic zlego .wsxystko zaczelo sie od jego gadania moze kazdy facet tak gada swohej żonie ja wazylam 47 kilo jak prxgjechalam do irlandi przytylam 10 kilo mprzez rok . Myślę ze wieku wtedy 27 lat to nie duzo jemu zawsze to przeszkadzslo mowil zebym schudlala jak ty wygladasz itd. Byly jeszcze inne gadania . W pracy poznałam jego jemu nigdy nic nue przeszkadzało napoczatku tylko rozmawialismy pozniej to jyz potoczylo sie samo nawet nie wiem kiedy zaczelusmy sie spotykac . Teraz wiem ze to co sie stalo niepowinno sie nigdy wydarzyc po prostu cxulam sie wtedy zle czulam sie sama s tej irlandii . Na dzień dxisiejszy bym tego nie zrobila
Popelnilam najwiekszy blad w moim zyciu . Mogłam stracic wszystko .a zyskac nic...
65 2013-10-26 05:51:38 Ostatnio edytowany przez Airuf (2013-10-26 05:55:39)
...Na dzień dxisiejszy bym tego nie zrobila...
Widzisz, postanowienia masz dobre, ale... one nie wynikają z faktu że sie opamiętałaś, że zrozumiałałas że nie chcesz niszczyc życia męża bo go kochasz... tylko dlatego że kochanek Cię zawiódł... z tego powodu z resztą założyłaś ten temat... jeszcze 2 dni temu pisałaś że kochasz kochanka... jak czytając to wszystko można wierzyć w to co teraz piszesz? I co najważniejsze - zastanów się czy sama jesteś szczera w tym momencie wobec Ciebie... Bo taki "kochanek" zapewne znowu się znajdzie... będzie komplementował, mówił czułe słówka i będzie ta chemia z początku znajomości której w małżenstwie juz nie osiagniesz... jak sobie z tym wtedy poradzisz?