Cześć dziewczyny
.Nie ukrywam, że weszlam na to forum zeby poczuc sie lepiej, żeby zobaczyć, że nie jestem sama w takiej sytuacji, a takze po to żeby posłuchac rad bardziej doswiadczonych kobiet.Wczoraj zerwał ze mną chłopak.Byliśmy ze sobą ponad 2 lata..dokladnie 2 lata i 5 miesięcy.Był to związek na odległośc więc trzeba było wlozyc w to więcej staran i poswięcen.On zawsze nyl zazdrosny..potrafił zrobić awanture o wszystko. Od 2 lat bylam moze pare razy na piwie z kolezankami żeby on tylko sie nie denerwowal.Poświęciłam mu się zupełnie..calkowicie.Wybaczałam jak wysylal mi sms z obcego numeru zeby sprawdzic czy jestem mu wierna, wybaczyłam kiedy udawał ze się wiesza a tak naprawde siedział w pokoju popijajac piwko.Wybaczałam bo mówił, że to wszystko przez tesknote...przez to ze mnie kocha.Doszlo do tego, że płakałam codziennie...a on potrafił bardzo ranic.Niedawno nagrał mi się na poczcie nazywajac mnie od najgorszych i podejrzewajac Bog wie o co...a ja po prostu nie słyszalam telefonu.Niedawno jednak wszystko się zadecydowalo.Kiedy do niego pojechalam Przeszukał mi telefon.Odkrył nic nie znaczące 2 smsy od znajomego...i wyrzucił mnie z domu o 3 w nocy nazywajac zdzirą...bolalo.Ale po moich zapewnieniach ze go nie zdradzilam wszystko bylo nadal ok...wytrzymal tak 2 dni.Jak tylko wrocilam do domu przestał sie odzywac.Powiedzial ze zaluje ze mnie poznał i pokochał.Wczoraj powiedział ze do siebie nie pasujemy i, że bylo mu przez te 2 lata bardzo zle( wczesniej mowił, że z nikim nie bedzie mu tak dobrze i ze jestem wspaniała).Na dodatek powiedział, ze czuje ogromna ulge kiedy ze mna zerwał...i że nadal mnie kocha ale jedynie jak siostre.Dzien wczesniej mowił co innego....Nie wiem co robic bo chociaż sie staram to nie potrafie tego zrozumieć...Czuje, że dopoki nie ułoże sobie tego w glowie ciężko bedzie zmusić sie do życia....
2 2013-10-18 13:14:22 Ostatnio edytowany przez czlowiek_znikad (2013-10-18 13:19:22)
Hej!
Normalny czlowiek na Twoim miejscu juz daaaawno podziekowalby za wspólprace Twojemu, pozal sie Boze, "partnerowi".
Dlatego musisz sie miescic w tych 40% populacji i zacznij od tego:
http://www.netkobiety.pl/t32718.html
Znajdziesz tam wsparcie i lektury.
Przepraszam, ze tak z grubej rury, ale nie ma sensu ciagnac watku na 4 strony zeby dopiero odkryc ze przyczyna, dla której godzisz sie na tak toksyczny uklad siedzi pare(nascie) lat wstecz.
ją Ci powiem co masz robić. Ogarnij się sama i szybko zapomij o tym psychicznym gościu. To jest chore co on robi a jeszcze chorsze (jeste takie słowo w ogóle?
) że Ty to tolerujesz i chcesz z nim być. Zastanów się co on robi, dojdz do jakiś wniosków, pomysł czego oczekujesz od życia i wejdz w nowy związek jak już będziesz gotowa.
Zgadzam sie z poprzednikiem.On jest chory.I zapewniam Cie,ze to jeszcze nie koniec.Ma chlopak problem ze sobą..
Jako siostra poradzilabym, mu,aby udal sie do psychiatry.W zadnym zwiazku nie befzie szczesliwy.
Czy on przed Toba mial dzoewczynę ? Czy pochodzi z pelnej rodziny ?
Nie musicie przepraszac..dziekuje za pomoc.Najgorsze że to ja obwiniam siebie, a żeby wrócił zrobiłabym wszystko...
Nie miał dziewczyny..zakochał sie kiedyś w gimnazjum ale to stare dzieje bo obecnie jest dorosly, ma 23 lata.I tak pochodzi z pełnej rodziny.Czuł się lekko niedoceniany w porownaniu z rodzeństwem ale nie jest to na pewno jakas sytuacja patologiczna...
Jak znam życie,to raczej wróci.Ale żeby zazdrosc nie zatrula Wam zycia, cos z tym musicie zobić.Jemu teraz wydaje sie,ze jak zerwie, to nie bedzie sie meczyć.
Moze ma kompleksy ?
8 2013-10-18 16:54:24 Ostatnio edytowany przez czlowiek_znikad (2013-10-18 17:03:23)
Hehe, dorosly, taaaa...
potrafił zrobić awanture o wszystko.
[...]
wysylal mi sms z obcego numeru zeby sprawdzic czy jestem mu wierna
[...]
udawał ze się wiesza
[...]
płakałam codziennie
[...]
nagrał mi się na poczcie nazywajac mnie od najgorszych
[...]
Przeszukał mi telefon.
[...]
wyrzucił mnie z domu o 3 w nocy nazywajac zdzirą
To byly najlepsze (bo pierwsze) lata Twojego zwiazku. Oboje jestescie Doroslymi Dziecmi i to nie sa zarty ani zlosliwosc. Im wczesniej zaczniesz prace nad tym, tym lepiej. Z facetem teraz daj sobie spokój, on sam musi dojrzec to tego. A przedtem narobi jeszcze troche szkód w swoich zwiazkach, Ty juz powinnas miec chyba dosyc? Czy czekasz az Cie zacznie bic albo zdradzac? Bo fajnie juz bylo. Teraz proza zycia przejmuje powoli wladze nad dopamina, szczególnie kiedy zamieszkacie razem, czego Ci z calego serca NIE zycze.
Powinnaś teraz zadbać o własne samopoczucie... Jeżeli wróci to Ty mu postaw ultimatum dotyczące chorej i przesadnej zazdrości. Dusiłaś się w tym związku. Dlaczego sobie pozwalałaś na to? Rozumiem miłość, ale nie taka "zatruta". Podstawą związku jest zaufanie. Więc musi Ci ufać, ale osobiście byłbym na takiego kogoś bardzo zła. Takie wyzwiska za nic nie znaczące smsy? Tak chyba nie zachowuje się zakochany chłopak.
E tam... jutro zadzwoni że kocha i że żałuje tego co powiedział... i tak w kółko bedzie, moge sie mylić co do szczegółów ale tak będzie...a Ty Autorko polecisz jak na skrzydłach mu w ramiona..
tak naprawde zalogowałas się tutaj nie po to aby usłyszeć jak masz zadbac o siebie a po to abyśmy Ci dali receptę jak JEGO zmienić, Ty bys to zrobiła i żylibyście długo i szczęsliwie...
Cześć Wszystkim!
Jestem nowa, od kilku dni przeglądam te forum i mam nadzieję, że w dobrym topicu piszę.
Nigdy wcześniej nie pisałam nigdzie, a szczególnie nie w takiej sprawie, ale potrzebuję wsparcia i się wygadać.
Na początku września zostawił mnie mój narzeczony po 7 latach. Byliśmy bardzo ze sobą zżyci, zakochani po uszy, choć tak jak wszędzie były kłótnie.
Może zacznę od tego, że mieszkaliśmy ze sobą od prawie 6 lat. Ostatnie pół roku było dla nas ciężkie, najpierw ja straciłam pracę, później on. Mieliśmy załamke, ale on szybko znalazł bardzo dobrze płatną pracę a ja łapałam dorywczo i nie było już tak źle. W czerwcu zdecydowaliśmy się wynieśc pod miasto na czas wakacji, bo ja mogłam pracować z domu, a on dojeżdzał. Odwiedzali nas znajomi, było miło, ale on uciekał w nałogi i tylko czekał kiedy przyjadą znowu by z nim palić. Dodam, że on jest ode mnie starszy o 6 lat, ma 37, ale zawsze zachowywał się jak dzieciak, w sumie my razem lubimy się zawsze wygłupiać. razem słuchamy tej samej muzyki, chodzimy w te same miejsca, mamy dokładnie takie same zainteresowania więc nigdy mi to nie przeszkadzało. Niestety pod koniec sierpnia z tymi znajomymi wyjechalismy na urlop (przed wyjazdem prosilam, żeby nie palil, bo nie chce takiego zwiazku) cały spędził na paleniu. W czasie powrotu wscieklam sie na niego, przyznam, że mam wybuchowy charakter, rzucilam w niego pierscionkiem. Całą droge powrotna sie nie odzywalismy. Przywiozl mnie do domu pod miastem, a sam pojechal do mieszkania, bo mial rano isc do pracy. Po dwoch dniach zadzwonil, że juz sie wyprowadzil i to koniec, po czym zaproponowal, że jesli nie bede prosila o powrot i plakala to przyjedzie zaraz i pogadamy. Rozmowa przeszla fatalnie, prosilam, tlumaczylam, ale on byl nieugiety, powiedzial, że sie wyprowadzil szybko, bo gdybym byla w domu zostalby i nadal by bylo fatalnie. Onsię wypalił, nie kocha mnie, mimo, że dopiero był zakochany strasznie, chce miec teraz spokoj, żyć sam i przez rok się z nikim nie spotykać. Dodam, że zostawiał mnie bez grosza przy duszy, z kredytami, ktore rozdzielil na pol i odjechal. Kilka dni jeszcze po tym mielismy kontakt, bylo raz dobrze, raz gorzej. Spotkalismy sie po tygodniu, bylo milo, nawet podziekowal mi za spotkanie i nie byl juz taki zaborczy. Niestety powiedzial, że jestem jego zwykla znajomą i tyle. To mnie bardzo zezłościło, zaczęły się złe smsy, rozmowy, chciałam by wytłumaczył swoje zachowanie. Od tej pory nie chce mnie widziec, nie chce miec kontaktu, to on zadecyduje kiedy sie zobaczymy. Wiem, że nikogo nie ma. Moje zycie zaczęło się wbrew wszystkiemu układać, rodzina i przyjaciele mi pomogli. Ale nie rozumiem, co się stało, jak można tak przekreslić życie i osobę, która wyciągała z depresji, były wsparciem i jedyną przyjacółką (on nie ma nikogo, prócz tych znajomych z którymi utrzymuje kontakt niestety) Pewnie zapomniałam o wielu aspektach, staram się zapomnieć o wszystkim co złe i iść dalej, ale ciężko bez tego jedynego.
Przepraszam, za chaotyczność, ale cięzko się skupić ![]()
Boho witaj
Widać że "cieńki Bolek" z niego,skoro w ten sposób się zachował.
Być 6 czy 7 lat razem a w chwili , kiedy trzeba się wspierać
najbardziej,to odwraca kota ogonem i jeszcze mówić takie bzdury
że jesteś tylko znajomą...ba Przyjaciółką. On nawet na Przyjaciela
nie zasługuje skoro, zostawił Ciebie długami. Dobrze że miałaś
wsparcie (masz chyba nadal?) bo naprawdę sytuację miałaś nielekką.
Pozdrawiam ![]()
Boho witaj
Widać że "cieńki Bolek" z niego,skoro w ten sposób się zachował.
Być 6 czy 7 lat razem a w chwili , kiedy trzeba się wspierać
najbardziej,to odwraca kota ogonem i jeszcze mówić takie bzdury
że jesteś tylko znajomą...ba Przyjaciółką. On nawet na Przyjaciela
nie zasługuje skoro, zostawił Ciebie długami. Dobrze że miałaś
wsparcie (masz chyba nadal?) bo naprawdę sytuację miałaś nielekką.Pozdrawiam
Witaj Milionek ![]()
Bardzo dziękuję za ciepłe słowo ![]()
Udało mi sie w dwa dni po powrocie do pustego mieszkania znaleźć stałą pracę i wszystko zawodowo zaczyna mi się układać.
Rodzina spłaciła mi wszystkie kredyty, więc odetchnęłam, jedyni na kogo mogłam liczyć ![]()
Nie ukrywam, że nie wiem, jak można kogoś zostawić i to w taki sposób, znaliśmy się na wylot.
Musiałam się podnieść, ja i moja rodzina, która go strasznie kocha.
On nawet z nimi nie chce utrzymywac kontaktu, co boli bardzo, bo on na nas mógł zawsze liczyć.
Zawsze był rozpieszczany i oczkiem w głowie wszystkich -chłopak do rany przyłóż, a teraz...
Nie wierzę, że ludzie z dnia na dzień stają się takimi potworami.
Nie wiem co i jak zrobić, by zmądrzał.
Staram się nie pisać do niego, a jesli już to tylko o sukcesach, niech wie, że jestem super ![]()
Pomaga mi czytanie tego forum a z drugiej strony boli, że jest pełno takich przypadków.
Pozdrawiam miło ![]()
Boho ![]()
Wiesz ,jak to dobrze że jest "Rodzina" Najbliżsi stanowią
Jakby to nazwać"łańcuch Pomocy" który kiedy trzeba
ratuje nas z opresji.... Choć też z tym różnie bywa,jak
Sama pewnie wiesz.... Że boli....to wiadomo,bo Kochałaś... (pewnie jeszcze kochasz)
choć nie masz już złudzeń.Zaufanie to wielka sprawa i kiedy człowiek kochany zawodzi
to "klękajcie narody" ale zbudować go potem....... bardzo ciężko, albo wcale.
Cieszy mnie że stanęłaś na nogi.... i widzisz masz pracę powiem tylko Bóg czuwa. ![]()
Ja byłam w swoim związku - za...... długo.... ale obecnie .... jestem Szczęśliwa ![]()
Może nie mam bogactwa i problemów mam trochę,ale wiem że Ktoś mnie Kocha
i mogę mu Bezgranicznie zaufać. ![]()
To wspaniałe mieć w ciężkich momentach wsparcie.
Zaczęłam odnawiać stare kontakty, każdy daje mi dużo siły.
Niestety wszyscy nas znali i nie mogą uwierzyć w to co się stało, byliśmy parą idealną.
Ciężko się tego słucha, ale stoją za mną i mogę na nich liczyć.
Wiem, że mój ex się gdzieś pogubił, miał ciężkie dzieciństwo, a to mocno wpłynęło na wszystkie jego związki, z których uciekał tak samo jak ode mnie.
Wiem, że mogę mu pomóc i sprawić, by było dobrze, ale on też musi tego chcieć ![]()
Może on mnie przekreślił, ale ja nie umiem tak zostawiać, może naiwna jestem
)
Ja wierzę, że to jest ktoś mi pisany, związek bez kłamstw, zdrad, ufaliśmy sobie w 100%.
Ciągle liczę na happy end, bo nie ma rzeczy niemożliwych i wszystko da się zbudować jeśli się tylko chce, ale muszą chcieć dwie strony.
Nie wiem skąd we mnie tyle optymizmu, bo to najgorsze 1,5 miesiąca jakie miałam w życiu, chyba dobrze jest wygadać się osobom postronnym, dziękuję ![]()
Tak coś w tym jest ..... a jak masz na imię? że zapytam ![]()
Z tej strony Joanna , powiem że ja w czasie kryzysu,wdepłam
sobie na pewnie chat najpierw tylko pisany,potem mogliśmy
się słyszeć,widzieć..... Rozmawialiśmy nocami a poznałam
mnóstwo osób stworzyłam "Pokój" było gdzie "przysiąść"
powymieniać się doświadczeniem , posłuchać muzy i to bardzo
mi pomogło,dodało siły i wiary że na "Tragicznym związku" świat
się nie kończy ...... Do dziś pozostali znajomi w kontaktach....
Z niektórymi widzieliśmy się osobiście... także było jak w "Rodzinie"
I muszę od razu nadmienić,że nie było przymusu że trzeba się spotykać.
To tylko było ..... np jak ktoś jechał w te okolice, to po prostu wpadł.
Wspieraliśmy się wzajemnie , także nie jest tak zle.... jeszcze są fajni
ludzie.
Wiesz masz dobre Serduszko,skoro jeszcze dałabyś mu szansę....
tu znowu kłania się czas..... bo on pokaże czy sytuacja zmieni
człowieka. ![]()
Marta, bardzo mi miło Joanno ![]()
Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby nie los, który sprowadził ludzi wspierających mnie.
Nawet chciałam skończyć z życiem, ale to pokazałoby tylko słabość...
Wiem sama, że jestem też cholerą i mocno mu zalazłam za skórę, ale dlaczego nie mówił?
Mnie nauczył mówić o uczuciach, a sam nawet nie dał znać...
Poprosił, abyśmy pobyli jakiś czas bez siebie, ale ciężko z dnia na dzień odciąć pępowinę, uczucie...
Wszyscy mi mówili, żeby odpuściła, nie odzywała, a może zatęskni i wróci.
Jestem osobą otwartą i nie umiem oszukać i udawać, że mnie nie interesuje.
Chciałabym mieć tę siłę, by odpuścić, ale nie umiem, pękam i piszę, ale już nie żale, a tylko dobre dla mnie rzeczy.
Sam mi radził bym teraz zadbała o siebie i choć jemu jest ciężko, to z drugiej strony jest mu coraz lepiej...
Nie wiem co to ma znaczyć i jak się z tym czuć, może to kryzys wieku średniego ;P
Zastanawia mnie tylko jak to rozgryźć, bo wiem, że może być dobrze, ale trzeba bardzo popracować nad tym i nie uciekać.
Jak znam życie,to raczej wróci.Ale żeby zazdrosc nie zatrula Wam zycia, cos z tym musicie zobić.Jemu teraz wydaje sie,ze jak zerwie, to nie bedzie sie meczyć.
Moze ma kompleksy ?
hmm...ma, owszem.Wyniesione ze szkoły
Powinnaś teraz zadbać o własne samopoczucie... Jeżeli wróci to Ty mu postaw ultimatum dotyczące chorej i przesadnej zazdrości. Dusiłaś się w tym związku. Dlaczego sobie pozwalałaś na to? Rozumiem miłość, ale nie taka "zatruta". Podstawą związku jest zaufanie. Więc musi Ci ufać, ale osobiście byłbym na takiego kogoś bardzo zła. Takie wyzwiska za nic nie znaczące smsy? Tak chyba nie zachowuje się zakochany chłopak.
Doskonale zdawalam sobie sprawe jak to wyglądalo z boku,że to byla...jest toksyczna milosc bo nadal go kocham.Ale nie wyobrazalam sobie zycia bez niego...bo to mialo byc na cale zycie, tak mowilismy a z dnia na dzien wszystko się zweryfikowało.
Marta, bardzo mi miło Joanno
Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby nie los, który sprowadził ludzi wspierających mnie.
Nawet chciałam skończyć z życiem, ale to pokazałoby tylko słabość...
Wiem sama, że jestem też cholerą i mocno mu zalazłam za skórę, ale dlaczego nie mówił?
Mnie nauczył mówić o uczuciach, a sam nawet nie dał znać...
Poprosił, abyśmy pobyli jakiś czas bez siebie, ale ciężko z dnia na dzień odciąć pępowinę, uczucie...
Wszyscy mi mówili, żeby odpuściła, nie odzywała, a może zatęskni i wróci.
Jestem osobą otwartą i nie umiem oszukać i udawać, że mnie nie interesuje.
Chciałabym mieć tę siłę, by odpuścić, ale nie umiem, pękam i piszę, ale już nie żale, a tylko dobre dla mnie rzeczy.
Sam mi radził bym teraz zadbała o siebie i choć jemu jest ciężko, to z drugiej strony jest mu coraz lepiej...
Nie wiem co to ma znaczyć i jak się z tym czuć, może to kryzys wieku średniego ;P
Zastanawia mnie tylko jak to rozgryźć, bo wiem, że może być dobrze, ale trzeba bardzo popracować nad tym i nie uciekać.
Miło mi również ![]()
Życie nas nie rozpieszcza i uważam że ludzie jednak powinni ugryżść
się w język, lub pomyśleć zanim cokolwiek zrobią "złego" innym.
Z drugiej strony to jest "jakieś" doświadczenie,abyśmy wiedzieli
jak postąpić następnym razem.Ale przecież nikt zawczasu nie planuje
złego zdarzenia,czegoś co odwraca życie do góry nogami. co nie?
Zuzanko witaj i przepraszam że tak troszkę sobie u Ciebie piszemy.:)
boho napisał/a:Marta, bardzo mi miło Joanno
Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby nie los, który sprowadził ludzi wspierających mnie.
Nawet chciałam skończyć z życiem, ale to pokazałoby tylko słabość...
Wiem sama, że jestem też cholerą i mocno mu zalazłam za skórę, ale dlaczego nie mówił?
Mnie nauczył mówić o uczuciach, a sam nawet nie dał znać...
Poprosił, abyśmy pobyli jakiś czas bez siebie, ale ciężko z dnia na dzień odciąć pępowinę, uczucie...
Wszyscy mi mówili, żeby odpuściła, nie odzywała, a może zatęskni i wróci.
Jestem osobą otwartą i nie umiem oszukać i udawać, że mnie nie interesuje.
Chciałabym mieć tę siłę, by odpuścić, ale nie umiem, pękam i piszę, ale już nie żale, a tylko dobre dla mnie rzeczy.
Sam mi radził bym teraz zadbała o siebie i choć jemu jest ciężko, to z drugiej strony jest mu coraz lepiej...
Nie wiem co to ma znaczyć i jak się z tym czuć, może to kryzys wieku średniego ;P
Zastanawia mnie tylko jak to rozgryźć, bo wiem, że może być dobrze, ale trzeba bardzo popracować nad tym i nie uciekać.Miło mi również
Życie nas nie rozpieszcza i uważam że ludzie jednak powinni ugryżść
się w język, lub pomyśleć zanim cokolwiek zrobią "złego" innym.
Z drugiej strony to jest "jakieś" doświadczenie,abyśmy wiedzieli
jak postąpić następnym razem.Ale przecież nikt zawczasu nie planuje
złego zdarzenia,czegoś co odwraca życie do góry nogami. co nie?Zuzanko witaj i przepraszam że tak troszkę sobie u Ciebie piszemy.:)
Nic nie szkodzi
.Ciesze się, że moj post kogos zainspirował do podzielenia sie problemami i wygadania.I ciesze się,że jest jakis odzew i pomoc ![]()
Ja też witam, dobrze mieć grupkę wsparcia ![]()
Zgadzam się, wszystko czego doświadczamy nas uczy, ale czas tak wolno płynie?
Myślimy, że już tak zawsze będzie, może to właśnie zaślepia?
Zamiast zapomnieć, ja jeszcze bardzie tęsknie...
Znam to...przed oczami mam tylko te miłe chwile, a nie widze tego co bylo złe i nie do przyjęcia.Takie troche sadomachistyczne podejscie...ciągłe rozmyślanie.
Znam to...przed oczami mam tylko te miłe chwile, a nie widze tego co bylo złe i nie do przyjęcia.Takie troche sadomachistyczne podejscie...ciągłe rozmyślanie.
Właśnie wtedy mam ciężko, bo sama się tym katuje, chyba lepiej pamiętać dobre i iść dalej...
Łatwo pisać, ale ciężej zrobić.
Wiem tylko, że od dwóch dni staram się uśmiechać sama do siebie i nie przywoływać złego.
Jesli nie mogę przestać myśleć, to lepiej o dobrym i miłym niż się katować:(
Lepiej mi się śpi wtedy.
Hej!
Normalny czlowiek na Twoim miejscu juz daaaawno podziekowalby za wspólprace Twojemu, pozal sie Boze, "partnerowi".
Dlatego musisz sie miescic w tych 40% populacji i zacznij od tego:
http://www.netkobiety.pl/t32718.html
Znajdziesz tam wsparcie i lektury.
Przepraszam, ze tak z grubej rury, ale nie ma sensu ciagnac watku na 4 strony zeby dopiero odkryc ze przyczyna, dla której godzisz sie na tak toksyczny uklad siedzi pare(nascie) lat wstecz.
Bo widzisz wy mężczyźni jesteście w większości egoistami.
O jest Zuzanka ":P
Tak trzeba koniecznie smutne myśli zastąpić czymś przyjemnym.
Choć z Marzeniami róznie bywa, jak mi jest smutno bo to każdemu
się zdarza ,wtedy uciekam w Świat marzeń. I nie ważne czy są do spełnienia
ale to jest coś co sprawia mi przyjemność,rozwija wyobraznię. Ale jeszcze
jest coś co człowiek może robić w ramach relaksu,to hobby nieprawdaż?
To jest wspaniałą terapią... na wszelkie dolegliwości. Muzyka tak samo.
Jeśli spokojna to do wyciszenia. Jeśli szybka i wesoła to na pobudzenie ![]()
wtedy fajnie się sprząta ![]()
Zuzanna 20 napisał/a:Znam to...przed oczami mam tylko te miłe chwile, a nie widze tego co bylo złe i nie do przyjęcia.Takie troche sadomachistyczne podejscie...ciągłe rozmyślanie.
Właśnie wtedy mam ciężko, bo sama się tym katuje, chyba lepiej pamiętać dobre i iść dalej...
Łatwo pisać, ale ciężej zrobić.
Wiem tylko, że od dwóch dni staram się uśmiechać sama do siebie i nie przywoływać złego.
Jesli nie mogę przestać myśleć, to lepiej o dobrym i miłym niż się katować:(
Lepiej mi się śpi wtedy.
Ja bym własnie o tym dobrym chciala zapomniec a pamietac tylko zle...wtedy może myslalabym bardziej racjonalnie i moze udaloby się mi uwolnic.A tak..wiem ze jeden sms i wróce.
boho napisał/a:Zuzanna 20 napisał/a:Znam to...przed oczami mam tylko te miłe chwile, a nie widze tego co bylo złe i nie do przyjęcia.Takie troche sadomachistyczne podejscie...ciągłe rozmyślanie.
Właśnie wtedy mam ciężko, bo sama się tym katuje, chyba lepiej pamiętać dobre i iść dalej...
Łatwo pisać, ale ciężej zrobić.
Wiem tylko, że od dwóch dni staram się uśmiechać sama do siebie i nie przywoływać złego.
Jesli nie mogę przestać myśleć, to lepiej o dobrym i miłym niż się katować:(
Lepiej mi się śpi wtedy.Ja bym własnie o tym dobrym chciala zapomniec a pamietac tylko zle...wtedy może myslalabym bardziej racjonalnie i moze udaloby się mi uwolnic.A tak..wiem ze jeden sms i wróce.
Albo w ogóle zapomnieć, ale to chyba nie jest możliwe ![]()
Powiedźcie mi, gdzie znaleźć te siłę, bo nie pisać do niego, albo co napisać by odpisał...
Chyba najciężej jest jak się zostaje samemu w domu, wtedy nie ma czym innym głowy zająć.
Czytając coraz więcej takich i podobnych wynurzeń, utwierdzam się tylko w przekonaniu że wy kobiety naprawdę zakochujecie się w draniach, stare powiedzenia nie kłamią :] Pewnie dlatego tak się dzieje, że ciężko jest wam odróżnić zdecydowanie i pewność siebie dojrzałego faceta od zaborczości i agresywności sfrustrowanego typa.
Dla "otuchy: dzis rano, dostałam od niego wiadomość.
Napisał, że postanowił się nie kontaktować celowo. Dla niego to nie jest to dobry moment na to, a poza tym podtrzymywanie kontaktu po tak długim związku nie służy nikomu, a szczególnie jemu...
Rozumie i szanuje moje odmienne zdanie, ale to on chce się czuć dobrze z tą decyzją, zdanie innych ma dla niego znaczenie drugorzędne.
Od tego momentu nie będzie mi już odpisywał, ani na maile, ani na smsy.
Wiem, że na takiego egoistę i faceta bez jaj czasu szkoda tracić.
Musze to sobie wmawiać, a będzie lepiej...
Trafiamy na strasznych drani, nawet nie mają odwagi po takim czasie zachować się fair...
Ha...mi juz na drugi dzien zaczal pisac, że mnie kocha i nie wyobraza sobie zycia beze mnie...a jak mu powiedzialam ze lepiej bedzie sie rozstac to powiedzial ze jakbym przypadkiem byla w ciąży to mam mu z brzuchem nie przychodzic...Nawet się nie załamałam, jedynie zrozumiałam jaki on naprawde jest.I ciesze się z tego ![]()
Cześć dziewczyny
.Nie ukrywam, że weszlam na to forum zeby poczuc sie lepiej, żeby zobaczyć, że nie jestem sama w takiej sytuacji, a takze po to żeby posłuchac rad bardziej doswiadczonych kobiet.Wczoraj zerwał ze mną chłopak.Byliśmy ze sobą ponad 2 lata..dokladnie 2 lata i 5 miesięcy.Był to związek na odległośc więc trzeba było wlozyc w to więcej staran i poswięcen.On zawsze nyl zazdrosny..potrafił zrobić awanture o wszystko. Od 2 lat bylam moze pare razy na piwie z kolezankami żeby on tylko sie nie denerwowal.Poświęciłam mu się zupełnie..calkowicie.Wybaczałam jak wysylal mi sms z obcego numeru zeby sprawdzic czy jestem mu wierna, wybaczyłam kiedy udawał ze się wiesza a tak naprawde siedział w pokoju popijajac piwko.Wybaczałam bo mówił, że to wszystko przez tesknote...przez to ze mnie kocha.Doszlo do tego, że płakałam codziennie...a on potrafił bardzo ranic.Niedawno nagrał mi się na poczcie nazywajac mnie od najgorszych i podejrzewajac Bog wie o co...a ja po prostu nie słyszalam telefonu.Niedawno jednak wszystko się zadecydowalo.Kiedy do niego pojechalam Przeszukał mi telefon.Odkrył nic nie znaczące 2 smsy od znajomego...i wyrzucił mnie z domu o 3 w nocy nazywajac zdzirą...bolalo.Ale po moich zapewnieniach ze go nie zdradzilam wszystko bylo nadal ok...wytrzymal tak 2 dni.Jak tylko wrocilam do domu przestał sie odzywac.Powiedzial ze zaluje ze mnie poznał i pokochał.Wczoraj powiedział ze do siebie nie pasujemy i, że bylo mu przez te 2 lata bardzo zle( wczesniej mowił, że z nikim nie bedzie mu tak dobrze i ze jestem wspaniała).Na dodatek powiedział, ze czuje ogromna ulge kiedy ze mna zerwał...i że nadal mnie kocha ale jedynie jak siostre.Dzien wczesniej mowił co innego....Nie wiem co robic bo chociaż sie staram to nie potrafie tego zrozumieć...Czuje, że dopoki nie ułoże sobie tego w glowie ciężko bedzie zmusić sie do życia....
Facet jest niestabilny emocjonalnie a Twoje smsy raczej nic nie znaczące nie były. Wiej od świra i już, na tym forum faktycznie jest sporo wykolejonych lasek które ze względu na kisiel emocjonalny albo zepsutą głowę pakują się w kretyńskie sytuacje i upośledzonych partnerów ale od nich pomocy raczej nie dostaniesz bo same z sobą sobie nie radzą.
Zuzanna 20 napisał/a:Cześć dziewczyny
.Nie ukrywam, że weszlam na to forum zeby poczuc sie lepiej, żeby zobaczyć, że nie jestem sama w takiej sytuacji, a takze po to żeby posłuchac rad bardziej doswiadczonych kobiet.Wczoraj zerwał ze mną chłopak.Byliśmy ze sobą ponad 2 lata..dokladnie 2 lata i 5 miesięcy.Był to związek na odległośc więc trzeba było wlozyc w to więcej staran i poswięcen.On zawsze nyl zazdrosny..potrafił zrobić awanture o wszystko. Od 2 lat bylam moze pare razy na piwie z kolezankami żeby on tylko sie nie denerwowal.Poświęciłam mu się zupełnie..calkowicie.Wybaczałam jak wysylal mi sms z obcego numeru zeby sprawdzic czy jestem mu wierna, wybaczyłam kiedy udawał ze się wiesza a tak naprawde siedział w pokoju popijajac piwko.Wybaczałam bo mówił, że to wszystko przez tesknote...przez to ze mnie kocha.Doszlo do tego, że płakałam codziennie...a on potrafił bardzo ranic.Niedawno nagrał mi się na poczcie nazywajac mnie od najgorszych i podejrzewajac Bog wie o co...a ja po prostu nie słyszalam telefonu.Niedawno jednak wszystko się zadecydowalo.Kiedy do niego pojechalam Przeszukał mi telefon.Odkrył nic nie znaczące 2 smsy od znajomego...i wyrzucił mnie z domu o 3 w nocy nazywajac zdzirą...bolalo.Ale po moich zapewnieniach ze go nie zdradzilam wszystko bylo nadal ok...wytrzymal tak 2 dni.Jak tylko wrocilam do domu przestał sie odzywac.Powiedzial ze zaluje ze mnie poznał i pokochał.Wczoraj powiedział ze do siebie nie pasujemy i, że bylo mu przez te 2 lata bardzo zle( wczesniej mowił, że z nikim nie bedzie mu tak dobrze i ze jestem wspaniała).Na dodatek powiedział, ze czuje ogromna ulge kiedy ze mna zerwał...i że nadal mnie kocha ale jedynie jak siostre.Dzien wczesniej mowił co innego....Nie wiem co robic bo chociaż sie staram to nie potrafie tego zrozumieć...Czuje, że dopoki nie ułoże sobie tego w glowie ciężko bedzie zmusić sie do życia....
Facet jest niestabilny emocjonalnie a Twoje smsy raczej nic nie znaczące nie były. Wiej od świra i już, na tym forum faktycznie jest sporo wykolejonych lasek które ze względu na kisiel emocjonalny albo zepsutą głowę pakują się w kretyńskie sytuacje i upośledzonych partnerów ale od nich pomocy raczej nie dostaniesz bo same z sobą sobie nie radzą.
Owszem były nic nie znaczące. I chyba nikt nie daje ci prawa do obrażania ludzi prawda?Tak myslalam..