Znowu podpadnę naszym net-facetom, ale coraz częściej zastanawiam się nad tą kwestią. Gdzie nie popatrzę, czy w rodzinie, czy wśród znajomych, niestety widzę samych zapyziałych dupków, którzy nie próbują nawet ani zrozumieć swoich kobiet, ani tak naprawdę ich uszanować. To samo z moimi byłymi, z żadnym nie chciałabym iść przez życie. Nabrałam się na mojego męża, który zachowywał się właściwie normalnie przez 3 lata naszego małżeństwa. Ale potem odbił to sobie z ogromną nawiązką. A może już tak ma być, że oni podskakują, bawią się naszym kosztem, a my albo zostajemy samotne, albo cierpimy latami.Na forum też ciekawiej nie jest z opisów dziewczyn, Szczerze wam powiem, że coraz bardziej doceniam życie bez partnera. Jestem panią swoich decyzji, tych dobrych i złych, mogę robić to, co uważam za słuszne, bez oglądania się na kulę u nogi
, mogę nawet chodzić po domu w starych dresach z dziurą na d... i nikt nie może zwrócić mi uwagi, że nie zachowuję jakiegoś dress kodu, który wymyślił sobie mój facet. Jednym słowem - choć tego nie chciałam, jestem wolna, moje życie należy wreszcie do mnie.
Istnieją.
Wrzuciłaś nas do wora i cześć , ja to samo mogę powiedzieć o kobietach ale to byłoby uogólnienie, ja osobiście z fascynacją przeglądam forum by poznać dogłębnie psychikę kobiet nawet przeczytałem sporo książek ale nic pozytywnego nie wywnioskowałem z nich poza jednym faktem, ktoś kto usiłuje zrozumieć kobiety podchodzi do nich czule ma pod górkę , gdyż w podświadomości wolicie MACZO (przepraszam za uogólnienie ale niestety z tych książek i życia mi tak wynika, ale wierze że tak nie jest ze wszystkimi kobietami), PRAWDA LEŻY PO ŚRODKU
Platon powiadał "A jeśli kiedy taki czy jakikolwiek inny człowiek przypadkiem znajdzie swą drugą połowę, wtedy nagle dziwny na nich czar jakiś pada, " wszyscy jesteśmy połówkami i stajemy się całością gdy kogoś spotykamy
trochę więcej wiary
Niestety nie . Na początku są normalni lecz z czasem głupieją , przestają się starać . I mają nas w dupie. Nie zabiegają nas , nawet głupiego kwiata nie potrafią kupić !!!!!!!!!!!!!!!!
Niestety nie . Na początku są normalni lecz z czasem głupieją , przestają się starać . I mają nas w dupie. Nie zabiegają nas , nawet głupiego kwiata nie potrafią kupić !!!!!!!!!!!!!!!!
Widzę , że ktoś podpadł ;/
Tylko nie generalizujcie.Złe jest mierzenie ludzi jedną miarą.Coś na zasadzie "bo każdy pijak to złodziej".
Trochę elastyczności.
Niestety nie . Na początku są normalni lecz z czasem głupieją , przestają się starać . I mają nas w dupie. Nie zabiegają nas , nawet głupiego kwiata nie potrafią kupić !!!!!!!!!!!!!!!!
no to mi podpadłaś ! wrzuciłaś do wora z innymi
, no proszę cię a może przesłuchaj "Mikromusic - Takiego Chlopaka"
Drogie Panie to jest temat rzeka bo są tacy i tacy faceci i są takie i takie kobiety, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
Więcej wiary w nas
Niestety nie . Na początku są normalni lecz z czasem głupieją , przestają się starać . I mają nas w dupie. Nie zabiegają nas ...
Słowo w słowo można powiedzieć to samo o... kobietach. Tych ograniczonych oczywiście
Jak nie bluszcz, to dzidzia-piernik ![]()
agiszka94 napisał/a:Niestety nie . Na początku są normalni lecz z czasem głupieją , przestają się starać . I mają nas w dupie. Nie zabiegają nas ...
Słowo w słowo można powiedzieć to samo o... kobietach. Tych ograniczonych oczywiście
Jak nie bluszcz, to dzidzia-piernik
Toteż mówie, że nie trzeba generalizować. A z resztą, czasem myślę, że ludzie widzą to , co chcą zobaczyć analogicznie- czego nie chcą widzieć- nie widzą.
Mówcie co chcecie ale życie we dwoje jest lepsze.. Nie wyobrażam sobie że mogłabym zostać sama ...Problemy między kobietami a mężczyznami zawsze są i będą.. i nic tego nie zmieni - trzeba nauczyć się iść na kompromis .. i wcale nie jest tak że to mężczyźni są źli ... Zdarzają się tacy oczywiście że tak i jest ich dużo ..ale nie ukrywajmy że kobiety dorównują czasem swoim zachowaniem mężczyznom
Takie życie ![]()
Nie ma to jak uogólniać i wrzucać nas do jednego wora... W ten oto sposób każdy facet to szuja... Wiecie, Drogie Panie, że kłania sie tu kilka wątków z "Seksmisji"?
Cóż, my - SAMCE - widać tacy jesteśmy: pozbawieni uczuć, wrażliwości, empatii, zasad...
Aż chciłałoby się tu zrewanżować tekstem: bo wszystkie kobiety to... I co, Drogie Panie? Taki tekst nie do zaakceptowania, prawda? Więc - skoro każda z Was to indywidualność - jeśli to urażające, pozwólcie, że my, "samce" też będziemy sobie żyć każdy we własnym "worze". I oprotestujemy każdą próbę równania nas do Waszych "byłych dupków", którzy skłonili Was, Drogie Panie do pojawienia się tu, na tym Forum, ze swoimi problemami. Jakby nie patrzeć, umknął Wam tu mały szczegół - mężczyźni tu piszący, zwłaszcza ci dłużej, odbiegają chyba od Waszego stereotypu prostaka, chama i prymitywa. Wszak zabierają tu głos, udzielaja się i często (mam nadzieję) wykazuja przy tym jakiś ...ślad intelektu/wrażliwości ![]()
A jesli błądzę, cóż...
Witajcie Panowie, proszę o miejsce w tym "naszym worze" ![]()
Może jednak tytułowe pytanie nie jest wynikiem braku, jak nazwałaś, normalnych facetów, a wyborów dokonywanych przez Ciebie i kobiety z Twego otoczenia? Albo nastawieniem na zauważanie wyłącznie negatywnych cech i zachowań i pomijaniem, nawet wbrew faktom, tych pozytywnych?
Wiem jedno: świat nie jest czarno-biały.
Współczuję Ci doświadczeń, które spowodowały taki sposób widzenia rzeczywistości.
Ja widzę mnóstwo interesujących facetów codziennie.
Niestety tacy to mnie nie zauważają.
Life is brutal ![]()
To ja jestem dziwna, bo jakos jestem przekonana, że kiedyś spotkam takiego "normalnego". Pomimo, że teraz jestem sama.
Moim zdaniem podstawowym problemem, który jest przyczyną większości konfliktów między płciami, jest brak odpowiedniej komunikacji. Ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać, często są źle rozumiani i sami nie potrafią/nie chcą z wyrozumiałością traktować drugiej osoby. To sprawia, że choć obie osoby w założeniu chcą dobrze, to tak naprawdę w pewnym momencie zaczynają się wzajemnie wyniszczać, na zasadzie: "Nie wiem, ale sobie dopowiem". Nie znam zbyt wielu par, które potrafią po prostu usiąść i omówić jakiś problem, pójść na kompromis, wspólnie szukać rozwiązania. Niewiele znam takich par, które potrafią sobie wzajemnie wybaczać i powiedzieć: "Źle odebrałem twoje intencje, przepraszam" lub "Oboje popełniliśmy błąd. Popracujmy nad sobą". Zazwyczaj jest tak, że mamy tendencję do tego, by niewiele wymagać od siebie (bo przecież jesteśmy tylko ludźmi), ale jednocześnie wiele wymagamy od swojej drugiej połówki i wyolbrzymiamy każdą jej reakcję. Stąd przeświadczenie, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Tymczasem wystarczy jedynie odrobina dobrej woli, by się ze sobą dogadywać i dogadywać się dobrze. Nic nie jest czarno-białe, szczególnie, jeśli chodzi o związki.
Może jednak tytułowe pytanie nie jest wynikiem braku, jak nazwałaś, normalnych facetów, a wyborów dokonywanych przez Ciebie i kobiety z Twego otoczenia? Albo nastawieniem na zauważanie wyłącznie negatywnych cech i zachowań i pomijaniem, nawet wbrew faktom, tych pozytywnych?
Wiem jedno: świat nie jest czarno-biały.
Współczuję Ci doświadczeń, które spowodowały taki sposób widzenia rzeczywistości.
Chcialam cos podobnego napisac.
Przeciez to my same decydujemy z jakim facetem sie spotykamy, wiazemy, zyjemy. Wiec wg mnie autorko watku nie powinnas wrzucac wszystkich facetow do jednego wora.
Nie ma to jak uogólniać i wrzucać nas do jednego wora... W ten oto sposób każdy facet to szuja... Wiecie, Drogie Panie, że kłania sie tu kilka wątków z "Seksmisji"?
Cóż, my - SAMCE - widać tacy jesteśmy: pozbawieni uczuć, wrażliwości, empatii, zasad...
Aż chciłałoby się tu zrewanżować tekstem: bo wszystkie kobiety to... I co, Drogie Panie? Taki tekst nie do zaakceptowania, prawda? Więc - skoro każda z Was to indywidualność - jeśli to urażające, pozwólcie, że my, "samce" też będziemy sobie żyć każdy we własnym "worze". I oprotestujemy każdą próbę równania nas do Waszych "byłych dupków", którzy skłonili Was, Drogie Panie do pojawienia się tu, na tym Forum, ze swoimi problemami. Jakby nie patrzeć, umknął Wam tu mały szczegół - mężczyźni tu piszący, zwłaszcza ci dłużej, odbiegają chyba od Waszego stereotypu prostaka, chama i prymitywa. Wszak zabierają tu głos, udzielaja się i często (mam nadzieję) wykazuja przy tym jakiś ...ślad intelektu/wrażliwości
A jesli błądzę, cóż...
Witajcie Panowie, proszę o miejsce w tym "naszym worze"
często innych oceniamy wedle tego,na jakim etapie zycia jesteśmy,jeśli skrzywdził nas facet,bo zdradził-to wiadomo-każdy jeden to dziwkarz,jeśli zdradził ze zgrabną blondynką to kazda temu opisowi odpowiadająca będzie szmatą.Prawda jest chyba taka,że własciwie nie możemy zmienić tego co się wydarzyło,nasza rozpacz czesto nie rusza naszego partnera,więc chcemy tą złość,nienawiść przenieść na kogoś innego,kogoś kogo być może uda się zranić i przez to może poczujemy się trochę lepiej...A druga sprawa,że jak się straci zaufanie-nawet "tylko" do jednej osoby to trudno zaufac komuś innemu...
Gdzie nie popatrzę, czy w rodzinie, czy wśród znajomych, niestety widzę samych zapyziałych dupków, którzy nie próbują nawet ani zrozumieć swoich kobiet, ani tak naprawdę ich uszanować. To samo z moimi byłymi, z żadnym nie chciałabym iść przez życie. Nabrałam się na mojego męża, który zachowywał się właściwie normalnie przez 3 lata naszego małżeństwa. Ale potem odbił to sobie z ogromną nawiązką. A może już tak ma być, że oni podskakują, bawią się naszym kosztem, a my albo zostajemy samotne, albo cierpimy latami.Na forum też ciekawiej nie jest z opisów dziewczyn...
Przemawia z Twojego postu generalizacja facetów "jeden za wszystkich, wszyscy za jednego"; przez Ciebie egoizm a satysfakcja ze związku tylko w jednym wypadku: gdyby partner grał pod Twoje dyktando.
Co mylisz o tym: "Związek dwojga ludzi to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie. Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co się oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku." ???
Szczerze wam powiem, że coraz bardziej doceniam życie bez partnera. Jestem panią swoich decyzji, tych dobrych i złych, mogę robić to, co uważam za słuszne, bez oglądania się na kulę u nogi, mogę nawet chodzić po domu w starych dresach z dziurą na d... i nikt nie może zwrócić mi uwagi, że nie zachowuję jakiegoś dress kodu, który wymyślił sobie mój facet. Jednym słowem - choć tego nie chciałam, jestem wolna, moje życie należy wreszcie do mnie
Tak jak stwierdzeniu partnerstwa taka Twoja sugestia przeczy, tak przedstawionemu tu pojęciu dyktatury w zupełności jej przyklaskuje i popiera. Paradoks czy fakt? ![]()
Moim zdaniem podstawowym problemem, który jest przyczyną większości konfliktów między płciami, jest brak odpowiedniej komunikacji. Ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać, często są źle rozumiani i sami nie potrafią/nie chcą z wyrozumiałością traktować drugiej osoby. To sprawia, że choć obie osoby w założeniu chcą dobrze, to tak naprawdę w pewnym momencie zaczynają się wzajemnie wyniszczać, na zasadzie: "Nie wiem, ale sobie dopowiem".
O to, to!
Zazwyczaj jest tak, że mamy tendencję do tego, by niewiele wymagać od siebie (bo przecież jesteśmy tylko ludźmi), ale jednocześnie wiele wymagamy od swojej drugiej połówki i wyolbrzymiamy każdą jej reakcję. Stąd przeświadczenie, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Tymczasem wystarczy jedynie odrobina dobrej woli, by się ze sobą dogadywać i dogadywać się dobrze. Nic nie jest czarno-białe, szczególnie, jeśli chodzi o związki.
A wystarczałoby wymagać zgoła odwrotnie - więcej od siebie aniżeli partner czy otoczenie wymaga od Nas, lub czasami nie wymagają w ogóle.
Najprościej zwalić to na barki "No domyśl się chłopie, co autorka miała na myśli!!" O tempora, o mores... o qwa!
...Szczerze wam powiem, że coraz bardziej doceniam życie bez partnera. Jestem panią swoich decyzji, tych dobrych i złych, mogę robić to, co uważam za słuszne, bez oglądania się na kulę u nogi
, mogę nawet chodzić po domu w starych dresach z dziurą na d... i nikt nie może zwrócić mi uwagi, że nie zachowuję jakiegoś dress kodu, który wymyślił sobie mój facet. Jednym słowem - choć tego nie chciałam, jestem wolna, moje życie należy wreszcie do mnie.
Wobec tego po co zajmujesz się zagadnieniem facetów?
Przyjmij, że wszyscy to dupki i zajmuj sie swoim życiem.
A wystarczałoby wymagać zgoła odwrotnie - więcej od siebie aniżeli partner czy otoczenie wymaga od Nas, lub czasami nie wymagają w ogóle.
Święte słowa. Niestety współcześnie ludzie od dziecka wychowywani są na małych egoistów wyznających konsupmcyjny styl życia. Wszystko im się należy, wszystko ma być tak, jak oni chcą, bo to oni są pępkiem świata i wszystko wokół nich ma się kręcić. Nasza kultura zbyt wielką uwagę zwraca na kult indywidualności i mniejszości, zamiast skupić się na poprawie społecznego współżycia. Ludzie budują wokół siebie mury zamiast mostów. To sprawia, że nie musimy być sami, by czuć się samotni.
Mogę powiedzieć, że miałam szczęście, ponieważ mój partner jest bardzo wyrozumiałym człowiekiem skłonnym do kompromisów, a na dodatek potrafi rozmawiać o swoich uczuciach. To z pewnością dowodzi temu, że "normalni" mężczyźni jednak istnieją.
...Mogę powiedzieć, że miałam szczęście, ponieważ mój partner jest bardzo wyrozumiałym człowiekiem skłonnym do kompromisów, a na dodatek potrafi rozmawiać o swoich uczuciach. To z pewnością dowodzi temu, że "normalni" mężczyźni jednak istnieją.
Wytłumacz ślepemu czym jest kolor.
I don't exist when you don't see me
Wytłumacz ślepemu czym jest kolor.
Khem... jestem tyflopedagogiem...
Wytłumacz ślepemu czym jest kolor.
Khem... jestem tyflopedagogiem...
Czyli intuicja mnie nie zawodzi. ![]()
Najwyraźniej, haha
. A co do powyższego, to staram się po prostu pokazać, że normalni faceci istnieją. Jeżeli potrzebny jest namacalny (ale nie obmacywalny) dowód, to zapraszam na kawę
.
Znaczy Twój facet zaprasza, jak rozumiem. ![]()
Zapraszamy oboje. Z tym, że uczulam, że on po polsku zna tylko przekleństwa
.
Może jednak tytułowe pytanie nie jest wynikiem braku, jak nazwałaś, normalnych facetów, a wyborów dokonywanych przez Ciebie i kobiety z Twego otoczenia? Albo nastawieniem na zauważanie wyłącznie negatywnych cech i zachowań i pomijaniem, nawet wbrew faktom, tych pozytywnych?
Wiem jedno: świat nie jest czarno-biały.
Współczuję Ci doświadczeń, które spowodowały taki sposób widzenia rzeczywistości.
Nic dodać, nic ująć!
Ale dodam. ![]()
Powszechnie przyjmuje się, że mężczyźni są prości. Wielokrotnie spotkałem się z takim poglądem na tym Forum, służyło to głównie wyrażeniu swojej pogardy.
Pytanie: Skoro tak jest, to z czego wynikają problemy w związkach? Zły filtr? Złe podejście , nierealistyczne oczekiwania, kierowanie się wyglądem itp bzdury? Skąd te problemy, drogie Panie?
Ktoś gdzieś podsumował: problemy w związkach się skończą gdy obie strony wyciągną swoje głowy w swoich własnych czterech literach (nie chodzi o dłoń). Czy zgodzicie się z taką opinią?
Powszechnie przyjmuje się, że mężczyźni są prości. Wielokrotnie spotkałem się z takim poglądem na tym Forum, służyło to głównie wyrażeniu swojej pogardy.
A ja uważam, że to ogromna zaleta mężczyzn. Może dlatego, że sama również jestem "prosta", tj. nie stosuję aluzji, nie każę się domyślać, mówię prosto z mostu i tego samego oczekuję. Dzięki temu nie narzekam raczej na problemy w komunikacji z mężczyznami.
Pytanie: Skoro tak jest, to z czego wynikają problemy w związkach? Zły filtr? Złe podejście , nierealistyczne oczekiwania, kierowanie się wyglądem itp bzdury? Skąd te problemy, drogie Panie?
Wydaje mi się, że wszystko po trochu, ale to się tyczy obydwu stron. Mój były np. omal ze mną nie zerwał, bo nie ubierałam się tak, jak on chciał.
No cóż,sorki i jest mi przykro, jeśli mój post zapachniał jakąkolwiek złośliwością.Ale może sprostuję, coś wytłumaczę.Otóż fakt,kobiety wokół mnie i ja nie umiałyśmy wybierać "rozumowo" partnerów.Dałyśmy się rządzić emocjom.Twierdzicie, że kobiety lubią macho.Guzik prawda, ja przed takimi uciekałam, a miałam do nich "szczęście" ( pewnie dlatego, że uciekałam, a wiadomo, jak coś ucieka, nie daje się złapać na byle co, tzn,że warto się nim zainteresować ) Marzyłam wręcz o facecie normalnym właśnie, czyli miłym, spokojnym, czułym mężczyźnie, z którym ztworzymy dobry związek.Ja też nie jestem jakąś zołzą. I spotkałam go.Pierwszego faceta, który dał mi tyle szczęścia, radości, miłości, zainteresowania, jakiego nigdy w życiu nie miałam.Byliśmy widziani przez innych, jako para stworzona dla siebie.Po ślubie również było wspaniale przez trzy lata z kawałkiem.Okazał się fantastycznym mężem i ojcem, był dla mnie ideałem, dopóki nie zakochał się w ...prostytutce.Autentycznej.To co się z tym człowiekiem stało, jest nie do opisania. A ja prosiłam o opamiętanie.Przecież seks między nami był zawsze ok,z obydwu stron.Pytałam go czy może jednak nie. Odpowiedział, że był bardzo zadowolony.Ale - co mnie się równać pod tym względem z prostytutką.Za wszelką cenę usiłowałam utrzymać ten związek.I niby udało się, ale to już nie był ten sam człowiek.Kłamstwa, krętactwa, totalny brak szacunku itp. Dowiedziałam się od niego samego, że zdradził mnie już 4 razy. I stąd pytanie, czy istnieją normalni, porządni faceci, bo jeśli z tak fantastycznego faceta zrodził się potwór, to komu w końcu można zaufać?Może lepiej wybrać łobuza, bo wtedy wiadomo jest, że trzeba będzie uważać na każdym kroku.A jeśli, to chyba lepiej zostać samej.Choć dla mnie to jest straszna rzeczywistość, bo nie chciałam być sama.To ja zostałam porzucona, jak śmieć.
29 2013-09-27 21:54:35 Ostatnio edytowany przez takijedenfacet820 (2013-09-27 21:55:52)
No cóż,sorki i jest mi przykro, jeśli mój post zapachniał jakąkolwiek złośliwością.[...]I stąd pytanie, czy istnieją normalni, porządni faceci, bo jeśli z tak fantastycznego faceta zrodził się potwór, to komu w końcu można zaufać?Może lepiej wybrać łobuza, bo wtedy wiadomo jest, że trzeba będzie uważać na każdym kroku.A jeśli, to chyba lepiej zostać samej.Choć dla mnie to jest straszna rzeczywistość, bo nie chciałam być sama.To ja zostałam porzucona, jak śmieć.
Nie ma ideałów, jeśli coś się takim wydaje to trzeba się obudzić.
Czy byłaś/jesteś kobietą, która potrafi się postawić? Czy pozwoliłaś na jakieś zachowanie, które otworzyło furtkę do tego wszystkiego? Każdy przypadek jest indywidualny ale jednak są jakieś cechy wspólne, albo tak mi się wydaje.
No cóż,sorki i jest mi przykro, jeśli mój post zapachniał jakąkolwiek złośliwością.Ale może sprostuję, coś wytłumaczę.Otóż fakt,kobiety wokół mnie i ja nie umiałyśmy wybierać "rozumowo" partnerów.Dałyśmy się rządzić emocjom.Twierdzicie, że kobiety lubią macho.Guzik prawda, ja przed takimi uciekałam, a miałam do nich "szczęście" ( pewnie dlatego, że uciekałam, a wiadomo, jak coś ucieka, nie daje się złapać na byle co, tzn,że warto się nim zainteresować ) Marzyłam wręcz o facecie normalnym właśnie, czyli miłym, spokojnym, czułym mężczyźnie, z którym ztworzymy dobry związek.Ja też nie jestem jakąś zołzą. I spotkałam go.Pierwszego faceta, który dał mi tyle szczęścia, radości, miłości, zainteresowania, jakiego nigdy w życiu nie miałam.Byliśmy widziani przez innych, jako para stworzona dla siebie.Po ślubie również było wspaniale przez trzy lata z kawałkiem.Okazał się fantastycznym mężem i ojcem, był dla mnie ideałem, dopóki nie zakochał się w ...prostytutce.Autentycznej.To co się z tym człowiekiem stało, jest nie do opisania. A ja prosiłam o opamiętanie.Przecież seks między nami był zawsze ok,z obydwu stron.Pytałam go czy może jednak nie. Odpowiedział, że był bardzo zadowolony.Ale - co mnie się równać pod tym względem z prostytutką.Za wszelką cenę usiłowałam utrzymać ten związek.I niby udało się, ale to już nie był ten sam człowiek.Kłamstwa, krętactwa, totalny brak szacunku itp. Dowiedziałam się od niego samego, że zdradził mnie już 4 razy. I stąd pytanie, czy istnieją normalni, porządni faceci, bo jeśli z tak fantastycznego faceta zrodził się potwór, to komu w końcu można zaufać?Może lepiej wybrać łobuza, bo wtedy wiadomo jest, że trzeba będzie uważać na każdym kroku.A jeśli, to chyba lepiej zostać samej.Choć dla mnie to jest straszna rzeczywistość, bo nie chciałam być sama.To ja zostałam porzucona, jak śmieć.
Czym dowiodłaś co najmniej:
- nierealnych oczekiwań wobec świata zewnętrznego
- niekontrolowanej emocjonalności
- niezdolości do racjonalnego wnioskowania
- ciężkiej frustracji (wynikającej z własnych decyzji)
- kilku innych, które intuicyjnie czuję, ale nie mógłbym dowieść wprost
Piszesz bardzo "grzecznie", ale jak dla mnie jest to wyłącznie przykrywka.
Nie mam ochoty pod nią zaglądać, albowiem uważam osoby piszące w taki sposób za fałszywe do cna.
Potrafię się postawić, ale wybaczałam mu wszystko prędzej czy później.Miałam nadzieję,że to tylko koszmar, który kiedyś się skończy.No i skończył się.Tylko ja nie potrafię się pozbierać.
32 2013-09-27 22:30:59 Ostatnio edytowany przez takijedenfacet820 (2013-09-27 22:33:02)
Potrafię się postawić, ale wybaczałam mu wszystko prędzej czy później.Miałam nadzieję,że to tylko koszmar, który kiedyś się skończy.No i skończył się.Tylko ja nie potrafię się pozbierać.
Prawda jest taka, że nie potrafiłaś się postawić. Jesteś/byłaś zbyt delikatna. Ale tego można się nauczyć. W Twojej sytuacji będzie to wymagało rozgrzebania wszystkiego i możesz nie mieć na to ochoty.
N4VV piszę grzecznie ? Piszę zwyczajnie.Brzydzę się fałszem, więc nie masz racji.Ale nie zaglądaj pod, jak napisałeś - przykrywkę, wcale cię do tego nie namawiam.
Takijedenfacet, no cóż, myślałam,że miłość istnieje naprawdę i potrafi przezwyciężyć każde zło.No stara i głupia.Miłość nie istnieje.
[...]
Takijedenfacet, no cóż, myślałam,że miłość istnieje naprawdę i potrafi przezwyciężyć każde zło.No stara i głupia.Miłość nie istnieje.
Nie wiem co ukształtowało Twoją wizję/wersję miłości. W takiej wersji ona nie istnieje. O ile na wiek można narzekać to na "głupotę" nie warto aż tak bardzo; gdyby człowiek wiedział , że się przewróci to by się położył.
zbytdelikatna, bardzo mi przykro, że historia Twojego związku potoczyła się tak, a nie inaczej. Życie pisze nam różne scenariusze i tak nieszczęśliwe zakończenie na pozór idealnego związku z pewnością musiało odbić piętno na Twoim sposobie postrzegania mężczyzn. Musisz jednak wiedzieć, że zdrada tkwi przede wszystkim w głowie, a nie w naturze i jest zależna od dojrzałości i systemu wartości danej osoby. Zdarza się, że ludzie zdają się być na pozór kochający, czyli i zaangażowani, ale w obliczu problemów czy kryzysów bardzo łatwo się łamią, zasiewają w sercu wątpliwość, ulegają pokusom. Zdarza się też, że osoby na pozór nieuporządkowane i charakterne twardo stąpają po ziemi i są wierne. Nie możesz więc utożsamiać charakteru mężczyzny z jego reakcją na sytuacje konfliktowe, bo to niestety dwie różne bajki. Jeden z moich byłych był bardzo spokojnym, opanowanym i na pozór dojrzałym mężczyzną - co z tego, skoro w sercu nosił ogromny nieład i bałagan?
Twój przypadek jest przykry, ale nie sądzę, by dawał Ci prawdo do uogólniania. Na świecie istnieją mężczyźni, którzy są wierni swoim partnerkom. Istnieją również tacy, którzy być może zdradzili, ale odbudowują relacje i naprawiają swoje błędy. Są mężczyźni, którzy są naprawdę dojrzali i nie musi to mieć związku z wrażeniem, jakie sprawiają. Znam spokojnego i poukładanego faceta, który zdradził swoją partnerkę, i przysłowiowego łobuza-bawidamka, który jest swojej dziewczynie wierny.
N4VV piszę grzecznie ? Piszę zwyczajnie.Brzydzę się fałszem, więc nie masz racji.Ale nie zaglądaj pod, jak napisałeś - przykrywkę, wcale cię do tego nie namawiam.....
Twoje namawianie jest bez znaczenia. Samo pytanie tytułowe jest pozbawione sensu i wiele mówi o Twojej osobowości.
Co to znaczy "normalni"? Oczywistym domniemaniem jest: normalni wedle Twoich ocen. Czy Twoje oceny są na tyle uniwersalne by posługiwać się pojęciem normy? Wątpię.
Jakie znaczenie ma fakt, że Twój mąż zakochał się w prostytuce? Sądzisz, że prostytutka, w przeciwieństwie do Ciebie, nie załuguje na miłość? Wyjaśnij dlaczego.
Wybacz moje domniemania, lecz czuję się do nich upoważniony zwrotnie Twoimi. Jak np.: "Czy czasami nie trawicie tu czasu,za który żona oddałaby wiele.".
Pretensjonalność i hipokryzja ubrana w grzeczne słówka.
...Piszę zwyczajnie.Brzydzę się fałszem, więc nie masz racji.Ale nie zaglądaj pod, jak napisałeś - przykrywkę, wcale cię do tego nie namawiam.
Takijedenfacet, no cóż, myślałam,że miłość istnieje naprawdę i potrafi przezwyciężyć każde zło.No stara i głupia.Miłość nie istnieje.
Generalnie ZNÓW generalizujesz ![]()
Owszem i normalni faceci istnieją i miłość istnieje, tyle, że ta DOJRZAŁA wymaga postawy nieco doroślejszej niż w bajce kończącej się słowami: "i żyli długo i szczęśliwie" - BO dorosły WIE, że to dopiero początek WSPÓLNEGO stawiania czoła wyzwaniom, a nie koniec ![]()
Osoby twierdzące, że brzydzą się fałszem często nie zauważają sprzeczności we własnej skomplikowanej osobowości. Wybaczać? A ktoś zmusza? NIE - to wolny wybór... Warto jednak postawić granicę CO DO ILOŚCI tego wybaczania i "wagi grzechu"...
Osobiście uważam, że miłość i inne emocje nie zwalniają z używania rozumu. Mogą chyba współistnieć?
Normalne dziewczyny - gdzie Was szukać? - NETKAFEJKA przez sadman [ 1 2 3 ? 338 ].
I co wy na to? Facet też generalizuje ?
Dzięki osobom, które z empatią odniosły się do mnie.
Niestety nie . Na początku są normalni lecz z czasem głupieją , przestają się starać . I mają nas w dupie. Nie zabiegają nas , nawet głupiego kwiata nie potrafią kupić !!!!!!!!!!!!!!!!
A jak ktoś już te kwiaty kupi to macie go za frajera który "tylko robi z siebie idiotę".
Wiem coś o tym... z własnego doświadczenia.
Normalne dziewczyny - gdzie Was szukać? - NETKAFEJKA przez sadman [ 1 2 3 ? 338 ].
I co wy na to? Facet też generalizuje ?
Dzięki osobom, które z empatią odniosły się do mnie.
Jego cel jest/był inny: podryw.
Twój to leczenie ran. Gdybyś chciała kogoś znaleźć może byłoby inaczej?
No cóż,sorki i jest mi przykro, jeśli mój post zapachniał jakąkolwiek złośliwością.Ale może sprostuję, coś wytłumaczę.Otóż fakt,kobiety wokół mnie i ja nie umiałyśmy wybierać "rozumowo" partnerów.Dałyśmy się rządzić emocjom.Twierdzicie, że kobiety lubią macho.Guzik prawda, ja przed takimi uciekałam, a miałam do nich "szczęście" ( pewnie dlatego, że uciekałam, a wiadomo, jak coś ucieka, nie daje się złapać na byle co, tzn,że warto się nim zainteresować ) Marzyłam wręcz o facecie normalnym właśnie, czyli miłym, spokojnym, czułym mężczyźnie, z którym ztworzymy dobry związek.Ja też nie jestem jakąś zołzą. I spotkałam go.Pierwszego faceta, który dał mi tyle szczęścia, radości, miłości, zainteresowania, jakiego nigdy w życiu nie miałam.Byliśmy widziani przez innych, jako para stworzona dla siebie.Po ślubie również było wspaniale przez trzy lata z kawałkiem.Okazał się fantastycznym mężem i ojcem, był dla mnie ideałem, dopóki nie zakochał się w ...prostytutce.Autentycznej.To co się z tym człowiekiem stało, jest nie do opisania. A ja prosiłam o opamiętanie.Przecież seks między nami był zawsze ok,z obydwu stron.Pytałam go czy może jednak nie. Odpowiedział, że był bardzo zadowolony.Ale - co mnie się równać pod tym względem z prostytutką.Za wszelką cenę usiłowałam utrzymać ten związek.I niby udało się, ale to już nie był ten sam człowiek.Kłamstwa, krętactwa, totalny brak szacunku itp. Dowiedziałam się od niego samego, że zdradził mnie już 4 razy. I stąd pytanie, czy istnieją normalni, porządni faceci, bo jeśli z tak fantastycznego faceta zrodził się potwór, to komu w końcu można zaufać?Może lepiej wybrać łobuza, bo wtedy wiadomo jest, że trzeba będzie uważać na każdym kroku.A jeśli, to chyba lepiej zostać samej.Choć dla mnie to jest straszna rzeczywistość, bo nie chciałam być sama.To ja zostałam porzucona, jak śmieć.
Prawie dokladnie to samo mam-tyle,że mój jeszcze dzieci oszukał obiecując że bedzie dobrze i że wraca do rodziny
smutne moje oczy dzięki,że się odezwałaś.Rozumiem i współczuję.Mój też z dziećmi się nie cackał.Nawet utrzymanie i wykształcenie dzieci ma w dalekim poważaniu.Na szczęście są jeszcze dobrzy ludzie obok nas i nam pomogli, jak dosłownie nie mieliśmy co do garnka włożyć.Kto nie przeżył takiego zawodu, nie jest w stanie zrozumieć.
takijedenfacet, moim celem była nadzieja, że odezwie się jakiś normalny facet i odpowie - kobieto, nie martw się, naprawdę istniejemy.
A co do podrywu, to chyba już nie miałabym ochoty ![]()
43 2013-09-29 10:27:58 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-09-29 10:30:53)
...Mój też z dziećmi się nie cackał.Nawet utrzymanie i wykształcenie dzieci ma w dalekim poważaniu.Na szczęście są jeszcze dobrzy ludzie obok nas i nam pomogli, jak dosłownie nie mieliśmy co do garnka włożyć.Kto nie przeżył takiego zawodu, nie jest w stanie zrozumieć.
takijedenfacet, moim celem była nadzieja, że odezwie się jakiś normalny facet i odpowie - kobieto, nie martw się, naprawdę istniejemy.A co do podrywu, to chyba już nie miałabym ochoty
I to jest generalizacja. To, że "twój" jest TAKI a nie inny to jego cecha osobnicza... Takiegoś go sobie wybrała, licząc na to, że się nie "spapra" w trakcie małżeństwa...
Fakt, że onych "twoich" się porobiło na pęczki... Znak naszych czasów chyba?
A jeżeli KTO przeżył to co piszesz i WIDZI, że nie o to chodzi, by wszystkich mieszać z błotem, to co? Widzi więcej czy myśli "błędnie"?
A może błędem jest szukanie "normalnych facetów" na babskim forum? Bo ci, którzy tu jeszcze trwają, mają już po kokardę poprawiania tysięczny raz takich samych tez? To jak tłumaczenie, że nie jest się wielbłądem... "zawsze kij się znajdzie, gdy się chce psa uderzyć" ![]()
Ok,spytałam, wywołałam wręcz skrajne emocje,typu :"uderz w stół, a nożyce same się odezwą" .Parę osób się popluło ze złości i dobra.Temat uważam za skończony.
...Parę osób się popluło ze złości i dobra.Temat uważam za skończony.
Obawiam się, że na forum publicznym jest to raczej niewykonalne. Ust ludziom nie zamkniesz...
(...) moim celem była nadzieja, że odezwie się jakiś normalny facet i odpowie - kobieto, nie martw się, naprawdę istniejemy.
(...)
Jeśli tego oczekiwałaś, to czemu o tym nie napisałaś wprost? Mówienie wprost, proszenie o to, na czym zależy, pozwala na uniknięcie nieporozumień i rozczarowań.
Zachęcam Cię, bez ironii, do takiej praktyki na co dzień, znakomicie ułatwia ona życie.
Mimo, że nie jestem mężczyzną, odpowiem na wczoraj zadane przez Ciebie pytanie. Tak, normalni mężczyźni istnieją. Tyle tylko, że normalni mężczyźni alergicznie reagują na manipulacje i niedopowiedzenia, tak często stosowane przez niektóre kobiety. Warto o tym wiedzieć/pamiętać.
Edit:
Przejrzałam cały wątek. Autorami kilku postów są mężczyźni. I napisali w swych postach, że istnieją, że nie ma sensu wsadzać wszystkich do jednego worka, że generalizowanie nie jest rozsądnym zachowaniem.
Czytasz, niestety, wybiórczo. Dlaczego? Mogę się tylko domyślać i współczuć.
agiszka94 napisał/a:Niestety nie . Na początku są normalni lecz z czasem głupieją , przestają się starać . I mają nas w dupie. Nie zabiegają nas , nawet głupiego kwiata nie potrafią kupić !!!!!!!!!!!!!!!!
A jak ktoś już te kwiaty kupi to macie go za frajera który "tylko robi z siebie idiotę".
Wiem coś o tym... z własnego doświadczenia.
Nie wiem kto Ci aż taką krzywdę wyrządził, ale musisz kolego przestać generalizować. Nie znam twojej historii ale widać po wypowiedziach że czujesz ogromny żal/niechęć do kobiet. Jeżeli trafiłeś na jakąś dziwną/niedojrzałą kobietę to po prostu miałeś pecha. Nie każda kobieta jest taka, generalizowanie jest złe, naprawdę złe. Tyle w temacie.
Póki co myślę, że normalni faceci nie istnieją, przejechałam się na długoletnim związku i takie to teraz moje myśleniei nastawienie na wszystkich facetów jest anty.
Ale w głębi serca wierze, że trafie na tego kogoś normalnego...skomplikowane jest myślenie kobiet ![]()
...skomplikowane jest myślenie kobiet
"Skomplikowane" - ładnie i delikatnie to ujęłaś ![]()
...Mimo, że nie jestem mężczyzną, odpowiem na wczoraj zadane przez Ciebie pytanie. Tak, normalni mężczyźni istnieją. Tyle tylko, że normalni mężczyźni alergicznie reagują na manipulacje i niedopowiedzenia, tak często stosowane przez niektóre kobiety. Warto o tym wiedzieć/pamiętać....
Z tego by wynikało, że nie muszę iść na terapię. ![]()
Przynajmniej jeszcze nie teraz.
Jeszcze jakby ktokolwiek pokusił się o zdefiniowanie znaczenia normalności, bo coś mi się widzi, że dla każdego co innego normalnym jest. Jest to więc rozmowa głuchego ze ślepym o kolorach.
A jaka to jest 'normalna kobieta'?Każdy ma wieksze lub mniejsze dziwactwa.W sumie ja tez dla kogoś mogę być dziwna. Grywam w gry komputerowe,czytam Thorgala, ogladam na YT filmiki z morskimi sztormami.Na szczęście Lubie robić zakupy,co plasuje mnie gdzieś pośrodku "normalnych"kobiet. a przynajmniej mam taka nadzieje.
z facetami jest ciezko.
uważam że istnieją normalni, porządni ale naprawdę trzeba sie nachodzic na randki żeby takiego w koncu znaleźć. i nie jest latwo. ja już dawno nie bylam nawet na randce, chodze sobie gdzies do kawiarni, do restauracji i innych miejsc z kolegami ale zaden z nich nie pociaga mnie, nie podoba mi sie i nie moge trafic na kogos kto w koncu zawroci mi w glowie,w kim sie nareszcie zakocham.
wiekszosc facetow to pajace, palanty i dupki zasrane ale jest tez duzo takich ktorzy chca kochac i znalezc w koncu normalna dziewczynę. są oni gdzieś na pewno ale milosc nie przychodzi latwo (szkoda ze odchodzi tak szybko i latwo)
ja jestem juz sama jakis rok i dopiero od miesiaca zaczelo mi to bardziej doskwierac, ale to dlatego ze wiem jak wielu faceto sie podobam, ale niestety ciezko zeby oni sie spodobali mi
musze na jesienne pory znależć jakies fajne cialko do przytulenia ![]()
A tak prawdę mówiąc,wszystkie kobiety mówiące "facet to świnia", "nie ma już normalnych facetów" to sfrustrowane babki, rozczarowane rozpiętością między oczekiwaniami a rzeczywistością.
Większość tych "babek" doskonale czuła, że brnie w związek bez przyszłości, ale mimo to lazła, niczym krowa na pole, bo a nóż uda mi się go zmienić, dla mnie się zmieni...
Naiwne oczekiwania, w zderzeniu z rzeczywistością, przyprawiają nie tylko o ból doopy, ale i serca. czemu? Wystarczyłoby tylko krytyczniej przyjrzeć się wybrankom, nie usprawiedliwiać, nie tłumaczyć!!
z facetami jest ciezko.
uważam że istnieją normalni, porządni ale naprawdę trzeba sie nachodzic na randki żeby takiego w koncu znaleźć. i nie jest latwo. ja już dawno nie bylam nawet na randce, chodze sobie gdzies do kawiarni, do restauracji i innych miejsc z kolegami ale zaden z nich nie pociaga mnie, nie podoba mi sie i nie moge trafic na kogos kto w koncu zawroci mi w glowie,w kim sie nareszcie zakocham.
wiekszosc facetow to pajace, palanty i dupki zasrane ale jest tez duzo takich ktorzy chca kochac i znalezc w koncu normalna dziewczynę.
Taką jak Ty? Aaa no tak ale tacy Tobie nie przypadają do gustu ....
są oni gdzieś na pewno ale milosc nie przychodzi latwo (szkoda ze odchodzi tak szybko i latwo)
ja jestem juz sama jakis rok i dopiero od miesiaca zaczelo mi to bardziej doskwierac, ale to dlatego ze wiem jak wielu faceto sie podobam, ale niestety ciezko zeby oni sie spodobali mi
musze na jesienne pory znależć jakies fajne cialko do przytulenia
Proponuję psa, poszukaj w schronisku dla zwierząt. Dostępne wszystkie kolory i rozmiary, wystarczy wykąpać i zrobić miejsce na kanapie.
Kudre to a'props trzymania głowy we własnych czterech literach ..... z facetami jest ciężko ...WTF? AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!
takaja87 napisał/a:z facetami jest ciezko.
uważam że istnieją normalni, porządni ale naprawdę trzeba sie nachodzic na randki żeby takiego w koncu znaleźć. i nie jest latwo. ja już dawno nie bylam nawet na randce, chodze sobie gdzies do kawiarni, do restauracji i innych miejsc z kolegami ale zaden z nich nie pociaga mnie, nie podoba mi sie i nie moge trafic na kogos kto w koncu zawroci mi w glowie,w kim sie nareszcie zakocham.
wiekszosc facetow to pajace, palanty i dupki zasrane ale jest tez duzo takich ktorzy chca kochac i znalezc w koncu normalna dziewczynę.
Taką jak Ty? Aaa no tak ale tacy Tobie nie przypadają do gustu ....
są oni gdzieś na pewno ale milosc nie przychodzi latwo (szkoda ze odchodzi tak szybko i latwo)
ja jestem juz sama jakis rok i dopiero od miesiaca zaczelo mi to bardziej doskwierac, ale to dlatego ze wiem jak wielu faceto sie podobam, ale niestety ciezko zeby oni sie spodobali mi
musze na jesienne pory znależć jakies fajne cialko do przytulenia
Proponuję psa, poszukaj w schronisku dla zwierząt. Dostępne wszystkie kolory i rozmiary, wystarczy wykąpać i zrobić miejsce na kanapie.
Kudre to a'props trzymania głowy we własnych czterech literach ..... z facetami jest ciężko ...WTF? AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!
Oj tam oj tam, nie uruchamiaj się.
Ja ją poniekąd rozumiem, choć zbyt obcesowo to opisała.
Większość kobiet tak ma. Tęskni do miłości, ale nazwie to "ciałkiem".
tęskni do partnerstwa, ale nazwie to "wypadem na miasto".
To jest strach przed odrzuceniem. Nie akceptacją.
Zagmatwanie. Iluzja.
Dopóki przed samą sobą nie przyznają się do porażek, bólu i oczekiwań, dopóty będą błądzić i właśnie generalizować... A bo "wszyscy faceci to..."
56 2013-09-30 19:20:36 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-09-30 19:21:05)
...
Ja ją poniekąd rozumiem (...)
Większość kobiet tak ma. Tęskni do miłości, ale nazwie to "ciałkiem".
tęskni do partnerstwa, ale nazwie to "wypadem na miasto"
...
Dopóki przed samą sobą nie przyznają się do porażek, bólu i oczekiwań, dopóty będą błądzić i właśnie generalizować... A bo "wszyscy faceci to..."
A jakby tak spróbować porozumiewać się jakoś bardziej WPROST i czytelniej?
BO, te gierki i zagrywki jakoś nie zdają egzaminu?... Sprzeczne sygnały a potem konkluzje, że jak kobieta mówi TAK to myśli NIE i odwrotnie?
I KTO tu ma problem z rozumieniem?
...Tak, normalni mężczyźni istnieją. Tyle tylko, że normalni mężczyźni alergicznie reagują na manipulacje i niedopowiedzenia tak często stosowane przez niektóre kobiety. Warto o tym wiedzieć/pamiętać.
Na miejscu "normalnych facetów" to już bym uciekała z wizgiem od TAKICH "skomplikowanych (nieprzewidywalnych?) wyzwań" ![]()
(...)Większość kobiet tak ma. Tęskni do miłości, ale nazwie to "ciałkiem".
tęskni do partnerstwa, ale nazwie to "wypadem na miasto".(...)
I później ta większość kobiet pisze rozpaczliwe posty z myślą przewodnią "On mnie nie rozumie" ![]()
Proponuję pamiętać, że
Uparte robienie tego, co nie działa ? nie działa.
ojj takijedenfacet820
fajne cialko to bylo tak wlasnie milo powiedziane, nie wezme pierwszego lepszego tylko wiadomo że trzeba poczuć to coś żeby byc z kimś spędzac swoj czas itp. chyba kazdy to dosknalne rozumie, nikt nie bedzie z kims kto go nie bedzie pociagal tylko po to aby nie byc samym cz samej.
ja wiem ze normalni faceci itnieją, ale tak samo jak nam kobieta jest ciezko znalezc kogos odpowiedniego to tak tez rozumiem ze facetom tez nie jest za latwo.
A jakby tak spróbować porozumiewać się jakoś bardziej WPROST i czytelniej?
BO, te gierki i zagrywki jakoś nie zdają egzaminu?...
No i za tym jestem ZA obiema ręcami i nogami!!!
Nie uznaję gierek, aluzji, a sławetne "domyśl się" godzi w moje jestestwo (jakom kobietą jest pełną gębą).
Nie dziwię się facetom, którzy uciekają od "bluszczy, blondynek i mamusiek". Dziwię się KOBIETOM, że chcą mężczyzn na modłę pantoflarzy, ciamajd i nierozumków wychować, a potem biadolić, gdzie się jego wigor podział...??
Zdechł.
Jak i ja bym zdechła od nadmiaru:
fajtłap
nie mających swojego zdania
synków mamusi
lovelasów
wygodnickich
Tu mam pytanie do wszystkich pań wchodzących w nowy związek:
żadna czerwona lampeczka wam się nie zapaliła???
Nie ???
To super!!
Tak????
To gdzie leziesz dalej!!!! ?????
Pyskata ba bardzo dużo racji mi kilka razy zapaliła się czerwona lampka ale mimo to dalej w ten związek brnełam, ratowałam, łatałam na wszelkie możliwe sposoby, usprawiedliwiałam i tak w kółko aż nagle powiedziałam stop tak dalej być nie może, teraz wiem, że drugi raz takiego samego błędu nie popełnię, kobiety mają tendencje do idealizowania miłości że to ta jedyna, że wszystko można w imię jej zrobić ja tak samo myślałam wiele kolejnych szans itp. Tłumacząc sobie, ze związek to wiele wyżeczeń i kompromisów, starań TAK ale pod warunkiem, że obie osoby się starają a nie jedna..nie wiem może za dużo TV obrazu idealnej rodziny w reklamach, filmach i jakże piorących mózg serialach
61 2013-10-04 11:45:47 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-10-04 12:08:31)
Niestety nie . Na początku są normalni lecz z czasem głupieją , przestają się starać . I mają nas w dupie. Nie zabiegają nas , nawet głupiego kwiata nie potrafią kupić !!!!!!!!!!!!!!!!
Zgadzam się z Agiszką94. Ale samo napisanie, że głupieją nie wyjaśnia procesu.
Według mnie takie głupienie jest efektem przystosowania się. Ot, jako normalni nie mają szans i się przystosowują do nienormalnych wymagań im stawianych.
Facet tym się różni od prehistorycznego Mężczyzny, że brak mu stanowczości. Właśnie stanowczość tworzy stałość, ale ta cecha nie pojawia się w szkolnym chowie koedukacyjnym i rodzinnym chowie emancypacyjnym.
Mężczyzna tworzył hierarchię, a hierarchia jest układem pionizującym. Facet godzi się na układy poziome, a układ poziomy sprzyja nieuporządkowaniu i względności stanowisk.
Zrobię tu ważne zastrzeżenie: nie jest to mój autorski pomysł. Te opisy można znaleźć u poważnych autorów, zajmujących się doktrynami politycznymi (vide: Erik von Kuehnelt-Leddhn "Demokracja - opium dla ludu?").
istnieją ![]()
Według mnie takie głupienie jest efektem przystosowania się. Ot, jako normalni nie mają szans i się przystosowują do nienormalnych wymagań im stawianych.
Facet tym się różni od prehistorycznego Mężczyzny, że brak mu stanowczości. Właśnie stanowczość tworzy stałość, ale ta cecha nie pojawia się w szkolnym chowie koedukacyjnym i rodzinnym chowie emancypacyjnym.
Mężczyzna tworzył hierarchię, a hierarchia jest układem pionizującym. Facet godzi się na układy poziome, a układ poziomy sprzyja nieuporządkowaniu i względności stanowisk.
Emancypacja burzy tę hierarchię. I tak kobiety dążąc do równouprawnienia, odebrały mężczyznom to, co w ich mniemaniu było najcenniejsze.
Efekt przystosowania się - wygodnictwo. Mężczyźni doszli do wniosku, że nie jest to takie głupie, że mogą zostać wyręczeni przez kobiety w większości spraw bieżących. Oni z chęcią odpoczną przy tv czy kompie.
Przy emancypacji facet musi zgodzić się na układy poziome, gdzie ich połowica idzie w górę (nie trzymając się dotąd ustalonego układu poziomego).
Kółko się zamyka.
Sztuką jest wyśrodkować układy. Horyzontalne i wertykalne. U obu płci.
...Sztuką jest wyśrodkować układy. Horyzontalne i wertykalne. U obu płci.
Czyli gość na poziomie winien trzymać sie w pionie. ![]()
Czyli gość na poziomie winien trzymać sie w pionie.
Dokładnie! ![]()