Hej. Tym razem będzie o nudnej, lekko zdesperowanej " starej pannie":). Mam 25 lat, pracę którą lubię, może nie wymarzoną ale ważne, że jest i przynosi mi satysfakcję.Skończyłam studia,wyjechałam do miasta i mieszkam sama. Mam wiele znajomych, przyjaciół prawie wcale. Większość moich koleżanek już " ustatkowała się" że tak to nazwę- są po ślubie, mają dzieci albo mieszkają ze swoimi facetami. Zostałam sobie taka mała ja w wielkim świecie. Taka mała ja...no właśnie. Nie raz zdarza mi się nie spać nocami analizując to jak potoczyło się moje życie i dlaczego jestem takim człowiekiem a nie innym. Dochodzę do wniosku, że jestem ciepłą i serdeczną osobą, która ma wiele niecodziennych pasji, sporo ambicji , tematów do rozmowy z facetami. Mam świadomość swojej atrakcyjności i to jakie wartości sobą reprezentuję. Może i nie jestem "typową dziewczyną", którą interesują nowości ze świata mody, stylu itp. Od łażenia po galeriach handlowych wolę wsiąść na rower i aktywnie spędzać czas na łonie natury,fotografować...Ogółem od szpilek wolę trampki. Nie sprawia mi problemu brzydka pogoda, jak pada nie zamykam się w domu popadając w chandrę tylko idę pobiegać. Lubię czuć, że żyję. Nie bywam kapryśna, nie lubię zarozumiałych, wrednych, złośliwych ludzi i w opozycji do nich na siłę staram się zabijać ich swoją uprzejmością- ażeby pokazać im, że mimo wszystko świat jest piękny. Heh, dziewczyna ideał ktoś by pomyślał..no właśnie.. Problem tkwi w tym, że moje wszystkie związki, relacje z facetami leżą..Nawet jeśli poznam kogoś, kto jest ciekawą i wartościową osobą to znajomość zamyka się w relacji kolega-koleżanka albo chodzi tylko o seks. Co oczywiście mnie nie interesuję. Ba zdarzają się faceci, którzy będąc w związkach proponują mi seks bez zobowiązań, miałam nawet raz propozycję trójkąta hah.. od razu ucinam takie znajomości. Znajomi, nawet płci męskiej dziwią się, że taka fajna dziewczyna, dobry materiał na kobietę jest ciągle sama i sama...wielokrotnie dają mi to odczuć poprzez docinki, żarty które niestety coraz mniej mnie bawią. Bardzo często miewam wrażenie, że faceci mają mnie za taką uroczą dziewczynę ale no niestety nic więcej, i traktują hmmm z dystansem. Jest to ciężkie dla mnie. Naprawdę zależy mi by mieć bliską osobę, partnera-przyjaciela, który myślałby poważnie o życiu, chciałabym miec kogoś z kim mogłabym wspólnie planować przyszłość. Zastanawiam się czy mój problem tkwi we mnie samej, czy na świecie występuje deficyt wartościowych prostolinijnych i poważnie myślących facetów. Ostatnio zauważyłam coś co mnie niepokoi. Cała moja pewność siebie, poczucie wartości raptownie spada, gdy facet, którym jestem zainteresowana daje mi odczuć, że jestem nijaka, zwykła, że nie mógłby się związać z kimś takim jak ja -ułożonym, nie imprezującym, dojrzałym. Może brakuje mi pewnego luzu typowego dla imprezowiczek, wyzwolonych hejterek. Sama już nie wiem jak określić obecne wśród studentek trendy i zachowania. Mimo, że nie mam depresyjnej natury to ogarnia mnie nieopisany smutek gdy widzę dwoje zakochanych ludzi, spacerujących, trzymających się za ręce, mają takie radosne oczy. Już niepamiętam kiedy doświadczyłam podobnych przeżyć. NIbys pełniam się w życiu, ale bycie singlem na dłuższą metę jest naprawdę przykre. Może ma ktoś podobnie..bardzo chętnie porozmawiam,podniosę na duchu, jak również posłucham wszelkich porad:)
Do starej panny to Ci jeszcze daleko
Z jakimi facetami Ty się spotykasz, skoro dają Ci odczuć, że jesteś nijaka?
Czyżby oni sami byli typami imprezowiczów, którzy szukają kogoś sobie podobnego?
Może zmiana otoczenia by pomogła?
Koledzy z pracy, znajomi znajomych, faceci poznani w życiu codziennym.. nie bardzo mogę znaleźć z nimi wspólny język. Czuję że intelektualnie się różnimy.. w takim razie gdzie szukać wartościowych "okazów"?? nie wiem czy to ja mam wygórowane oczekiwania czy oni mają zbyt niskie względem partnerek.
Hej. Tym razem będzie o nudnej, lekko zdesperowanej " starej pannie":). Mam 25 lat...
Nie jesteś starą panną moja droga
Dla pocieszenia też jestem sama i samotna, i do tego sporo starsza od Ciebie, a nie uważam bym była starą panną ![]()
...ogarnia mnie nieopisany smutek, gdy widzę dwoje zakochanych ludzi spacerujących, trzymających się za ręce, mają takie radosne oczy. Już nie pamiętam kiedy doświadczyłam podobnych przeżyć (...) bycie singlem na dłuższą metę jest naprawdę przykre...
Tu doskonale Ciebie rozumiem, bo mam to samo co Ty ![]()
Moja jedyna rada to taka, byś nie traciła Kochana nadziei, bo miłość i mężczyzna pojawią się, ale w najmniej oczekiwanym momencie, kiedy nie będziesz się tego spodziewać ![]()
Tak to jest jakieś pocieszenie. Ale jak to się dzieje, że inni znajdują swoje połówki a mi jeszcze nie było to dane? 25 lat samotności.
Tak to jest jakieś pocieszenie. Ale jak to się dzieje, że inni znajdują swoje połówki a mi jeszcze nie było to dane? 25 lat samotności.
25 lat samotności?!
Już w przedszkolu czułaś się samotna?
Chyba bardziej chodzi o to, że jeszcze nie miałaś żadnego chłopaka?
Czy jest w Twoim otoczeniu jakiś mężczyzna, o którym myślisz, że byłby dla Ciebie fajnym chłopakiem, ale np. jest zajęty, więc nie możesz z nim być? Może ma wolnego kolegę, z którym mogłabyś się spotkać? ;>
Byłam w trzech związkach, z czego dwa kompletnie nieudane.. a było to dosyć dawno- liceum i 1 rok studiów. Przyznam szczerze, że najbardziej dokucza mi myśl, że po prostu nie potrafię utrzymać przy sobie faceta, może też że jestem kiepska w flirtowaniu. Mimo iż jestem na ogół sympatyczna,otwarta na nowe doświadczenia to jakoś faceci nie zakochują się we mnie. Zazwyczaj to oni mną "rządzą" w pewien sposób. Ciężko mi to dokładnie opisać.
Poznałam ostatnio fajnego chłopaka w pracy. Pracujemy razem w weekendy, niby mamy okazję by zamienić ze sobą parę słów bo pracuje na dziale obok..ale gdy przyjdzie co do czego to dostaję stresa i tylko się uśmiecham nieśmialo. Jestem jeszcze że tak powiem nowa on pracuje tu dłużej. Nie wiem czy kogoś szuka a ja nie chcę się w żaden sposób narzucać. Zaprosiłam go do znajomych na Facebooku i jak na razie na tym zaprzestałam swych działań, czekam na jego ruch o ile kiedykolwiek ma nastąpić. Wolę nie ryzykować , żeby nie wyjść na głupka. W naszej pracy nic się nie ukryje:) Hmm jakoś tak instynktownie wyczuwam, że to osoba warta uwagi. Ma niesamowicie czarujący wyraz twarzy, czerwienią mu się policzki kiedy się zawstydzi i cudowne niebieskie oczy. Można się zakochać:)
...Ale jak to się dzieje, że inni znajdują swoje połówki, a mi jeszcze nie było to dane?
Bo widocznie nie przyszła jeszcze na Ciebie tzw.pora
Ale ze spokojem Słonko, na wszystko przyjdzie czas i w tym odpowiednim niespodziewanym momencie, i Ciebie odnajdzie twoja druga połówka ![]()
Jestem troszeczkę młodsza, samotna. No i tez miałam myśli, ze jestem niewystarczająco atrakcyjna bo nie udało mi sie z nikim nic. Aktualnie przestałam szukać ale tez rozpatrywać, dbam o sobie i żyje. Wierze, ze jak pokocham siebie i bez wątpliwości, to i miłość znajdę.
Autorko, zyj bo czas przepływa miedzy palcami a potem będziesz mec pretensje tylko do siebie.
10 2013-09-24 14:54:13 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-09-30 15:09:45)
Myślę że masz jeszcze czas, to już nie te czasy kiedy trzeba brać ślub w wieku 20 lat - nic na siłę. Jak znajdziesz odpowiedniego kandydata na pewno będziesz szczęśliwa, bez względu na swój czy jego wiek.
spam
kochana teraz kobiety zakładają rodziny w wieku 30 lat, kobiety chcą się kształcić, doskonalić i robić karierę
Idź po przodu i nie spoglądaj się wstecz ! ![]()