Mam do rozwiązania pewien problem. Otóż w wyniku otrzymania spadku na mocy prawa właścicielami sporej działki rolnej jest czterech spadkobierców. Niestety powstaje rozbieżność co do przeznaczenia tej działki w przyszłości - dwoje z właścicieli chciałoby ją przekształcić na działki budowlane, jeden się temu sprzeciwia, a jednemu jest to zupełnie obojętne. W związku z tym, że pomiędzy rodzeństwem istnieje wieloletni konflikt, istnieje duże prawdopodobieństwo, że przy próbie podziału działki na cztery równe części (tak wynika z postanowienia sądu) również ciężko będzie się porozumieć, przy czym nie tylko co do przynależności konkretnej części działki do właściciela (będą one mniej lub bardziej atrakcyjne jeśli chodzi o położenie), ale nawet co do samego procesu podziału. I tu moje pytanie - czy posiadając prawomocne postanowienie sądu spadkobierca, któremu jest przynależna 1/4 część rzeczonej działki, może dokonać wydzielenia jej z całości kierując sprawę do uprawnionego geodety, który takiego podziału dokona, czy potrzebne będzie jednak założenie sprawy sądowej?
Jeśli coś jest niejasne, proszę pytać, chętnie wyjaśnię wszelkie zawiłości sprawy
.
Jeśli jest taki konflikt najlepiej będzie w drodze sądowej dokonać zniesienia współwłasności. Dopóki jest 4 właścicieli to na wszelkie formy podziału ( wydzielenia jeden działki) muszą się zgodzić wszyscy.
Jeśli coś jest niejasne, proszę pytać, chętnie wyjaśnię wszelkie zawiłości sprawy
.
Czy dobrze rozumiem, że nie było jeszcze działu spadku?
W przypadku braku zgody, najlepiej zrobić to sądownie.
O wydanie takiego orzeczenia może ubiegać się zarówno jeden spadkobierca, kilku z nich albo wszyscy razem.
Czy dobrze rozumiem, że nie było jeszcze działu spadku?
Nie, działu spadku nie było. Jedyna sprawa jaka się odbyła, to stwierdzenie nabycia spadku, na podstawie której każdy z czterech spadkobierców otrzymał po 1/4 działki rolnej. Działka jest położona w pięknym miejscu, ale aby móc ją sprzedać czy cokolwiek innego z nią zrobić, to trzeba ją podzielić i wskazać właściciela każdej z części, a te części są mniej lub bardziej atrakcyjne (głównie ze względu na położenie - widok, dojazd, trudność zagospodarowania).
O ile niektóre sprawy sądowe (w teorii
) nie są mi obce, o tyle nie wiem jak długo taki sądowy dział spadku może potrwać, jak duże są to koszty? Czy po ogłoszeniu wyroku są one dzielone na wszystkich uczestników sprawy?
Kiedy zmarł mój tata, my nie mieliśmy żadnego problemu z samodzielnym dokonaniem podziału, zwróciliśmy się tylko do sądu o stwierdzenie nabycia spadku i było po temacie, ale widzę, że tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana.
Nie, działu spadku nie było. Jedyna sprawa jaka się odbyła, to stwierdzenie nabycia spadku, na podstawie której każdy z czterech spadkobierców otrzymał po 1/4 działki rolnej. Działka jest położona w pięknym miejscu, ale aby móc ją sprzedać czy cokolwiek innego z nią zrobić, to trzeba ją podzielić i wskazać właściciela każdej z części, a te części są mniej lub bardziej atrakcyjne (głównie ze względu na położenie - widok, dojazd, trudność zagospodarowania).
Może ktoś kto ma większe pojęcie jeszcze to zweryfikuje, bo ja mogę tylko doradzać na podstawie swojego doświadczenia.
Jestem w trakcie działu spadku właśnie i spędza mi to sen z powiek od dłuższego czasu, bo co chwila coś nowego staje nam na przeszkodzie do jego zakończenia...
Moim zdaniem zgodnie z orzeczeniem pierwszej sprawy spadkobiercy nabyli udziały. Teraz trzeba to właśnie w drodze sądowej (bo skoro nie ma zgody, to notariusz raczej nie wchodzi w grę) przełożyć na konkretne fragmenty działki.
Musicie więc za pomocą geodety podzielić działkę na 4 części (w moim przypadku dostałam takie polecenie od sądu, żeby jako załącznik złożyć mapę planowanego podziału) i podczas rozprawy przypisać każdą jednemu za spadkobierców.
O ile niektóre sprawy sądowe (w teorii
) nie są mi obce, o tyle nie wiem jak długo taki sądowy dział spadku może potrwać, jak duże są to koszty? Czy po ogłoszeniu wyroku są one dzielone na wszystkich uczestników sprawy?
Koszty złożenia wniosku to odpowiednio 300 zł przy zgodnym wniosku, 500 zł przy wniosku bez zgody.
Skoro u Ciebie są jakieś niejasności, to pewno sąd będzie musiał jakoś to wszystko rozstrzygnąć.
Możliwy jest podział działki na dwa sposoby:
- fizycznie poprzez wytyczenie 4 działek i podzielenie na spoadkobierców
- można też zgodzić się na wspólną sprzedaż całości, a potem podzielić się zyskami
Możliwy jest podział działki na dwa sposoby:
- fizycznie poprzez wytyczenie 4 działek i podzielenie na spoadkobierców
- można też zgodzić się na wspólną sprzedaż całości, a potem podzielić się zyskami
Pierwotna wersja była taka, aby całość sprzedać i podzielić się zyskami, ale niestety im bliżej realizacji tego planu, tym coraz więcej piętrzy się problemów, stąd zresztą to zapytanie.
Na tę chwilę doszliśmy do wniosku, że dokonamy podziału geodezyjnego, ale chyba trzeba będzie sądownie podzielić się tymi wydzielonymi częściami.
Wspomniany przez Ciebie koszt złożenia wniosku, to już jest wszystko, co płaci się w sądzie? Bo oczywiście wiem, że geodeta, pewnie notariusz, to też kosztuje, ale chodzi mi o sam sąd.
Jak długo już trwa Twoja sprawa? Zrozumiałam, że i u Was jest jakiś konflikt? Nie wiesz w jaki sposób sąd decyduje, którą działkę komu należy przypisać?
Jeśli robisz to w drodze sądowej wówczas odchodzi Ci notariusz. W postanowieniu Sądu będzie jasno okreslone, która działka dla kogo. Dziwie się, że sąd sam kazał załącznik w postaci mapy z projektem podziału dać, bo wszędzie tam gdzie ja się spotykam to powoływany jest geodeta- biegły sądowy ( przez sąd) i on dostarcza ową do sądu. A piszę to jako geodeta.
Ooo... Karmela, a czy jako geodeta możesz mi orientacyjnie powiedzieć jaki jest koszt podzielenia działki wielkości ok. 1,2 ha i wytyczenia przez środek drogi? Działka jest w kształcie nieco nieregularnego kwadratu, aby do każdej wydzielonej części możliwy był dojazd, to trzeba będzie przez środek pociągnąć właśnie tę wspomnianą drogę. Czy tak szczątkowe informacje Ci wystarczą? Jeśli nie, to oczywiście w miarę możliwości je uzupełnię.
Wspomniany przez Ciebie koszt złożenia wniosku, to już jest wszystko, co płaci się w sądzie? Bo oczywiście wiem, że geodeta, pewnie notariusz, to też kosztuje, ale chodzi mi o sam sąd.
To opłata przy składaniu wniosku.
Dojdą jeszcze koszty związane z dostarczeniem załączników. Nie pamiętam już dokładnie, co tam dołączaliśmy (pewno mapy, wypisy, wyrysy), ale to też są dodatkowe koszty.
Jak długo już trwa Twoja sprawa? Zrozumiałam, że i u Was jest jakiś konflikt? Nie wiesz w jaki sposób sąd decyduje, którą działkę komu należy przypisać?
U nas ponad dwa lata.
Mamy zgodny dział spadku.
Ale u nas był problem z własnością (musieliśmy zawieszać dział spadku i dowodzić własności). Dodatkowo brak księgi też namieszał.
A najgorzej, że za późno do prawnika się udaliśmy, bo wszystko pewno sprawniej by poszło.
Dziwie się, że sąd sam kazał załącznik w postaci mapy z projektem podziału dać, bo wszędzie tam gdzie ja się spotykam to powoływany jest geodeta- biegły sądowy ( przez sąd) i on dostarcza ową do sądu. A piszę to jako geodeta.
Właśnie o tym nas prawnik niedawno poinformował, że byłoby szybciej i pewno taniej.
Sąd jednak o takiej opcji nie wspomniał, a sprawę zawiesił i czeka na mapę...
Olinka niestety z kosztami Ci nie pomogę bo w każdej miejscowości się inaczej plasują, poza tym najpierw trzeba widzieć dokumenty, żeby coś mówić. Musiałabyś rozmawiać z lokalnym geodetą.
Karmela, coś mi się tak właśnie wydawało, bo spotkałam się z bardzo rozbieżnymi kwotami - zupełnie inne podają osoby mieszkające w mojej okolicy, a inne tam, gdzie znajduje się działka.
Bardzo Wam dziękuję za pomoc i wszystkie cenne informacje
. Całość wnikliwie przeczytałam i nieco już mi się rozjaśniło
.
Oczywiście kolejne wypowiedzi nadal są mile widziane
.
Mamy zgodny dział spadku.
Sąd jednak o takiej opcji nie wspomniał, a sprawę zawiesił i czeka na mapę...
Na pewno sąd zawiesił postępowanie z powodu braku planu podziału? Bo wydaje mi się to dziwne. Może w ogóle nie było mapy?
Sąd powinien dokonać podziału według zgodnego wniosku, a podstawą takiego podziału jest plan podziału sporządzany przez geodetę.
Złóżcie wniosek o podjęcie postępowania i dokonanie podziału przez geodetę wyznaczonego przez sąd.
Jeżeli jest zgodny wniosek wszystkich uczestników i przedłożą swój projekt podziału, to tak jest szybciej.
Jeżeli zgody uczestników (co do sposobu podziału) nie ma, to podziału dokonuje sąd. Oczywiście jeżeli podział działki jest w ogóle możliwy (bo bywa i tak, że możliwy nie jest).
Olinko jak już ktoś pisał koszt geodety może być różny. Trzeba się liczyć z kwotą od 2 tys. w górę.
Najpierw jest plan podziału, potem zaklauzulowanie mapy.
Komu sąd przydzieli poszczególne działki? Kto to wie?
"Biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności sprawy, zgodnie z interesem społeczno-gospodarczym"
Jeżeli działki nie na się podzielić na równe wartością części (bo macie równe udziały) to mogą być zasądzone dopłaty.
dorota.f napisał/a:Mamy zgodny dział spadku.
Sąd jednak o takiej opcji nie wspomniał, a sprawę zawiesił i czeka na mapę...Na pewno sąd zawiesił postępowanie z powodu braku planu podziału? Bo wydaje mi się to dziwne. Może w ogóle nie było mapy?
Sąd powinien dokonać podziału według zgodnego wniosku, a podstawą takiego podziału jest plan podziału sporządzany przez geodetę.
Jak zakładaliśmy sprawę, to mowa była właśnie o planie podziału. Potem sprawa została zawieszona, bo musieliśmy dowodzić własności (nasz akt własności nie był wystarczający).
No a po odwieszeniu dowiedzieliśmy się, że plan już nie wystarczy, teraz musi być mapa geodezyjna sporządzona na podstawie planu podziału.
Nie dostaliśmy informacji, że może to zrobić geodeta sądowy.
Dopiero niedawno prawnik nam to powiedział. Ale to już za późno, bo wynajęty geodeta zaczął już działać...
Dziękuję Luc
.
U nas tak naprawdę sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana, ale ja uprościłam ją na potrzeby wątku
.
Działka wchodzi w skład spadku po moim tacie, który zmarł cztery lata temu. On z kolei odziedziczył ją po swoich rodzicach wraz z trojgiem rodzeństwa, stąd wspominana 1/4 udziału. I to dwie siostry, a moje ciotki, już od lat nie potrafią się ze sobą porozumieć, nakręcają się i robią sobie wzajemnie na złość. Pisałam o 1/4, bo ja z moim bratem i mamą na pewno dojdziemy do porozumienia co do naszej wspólnej części.
Działka znajduje się w obrębie parku narodowego, w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, ma przepiękny widok na wapienne skałki, w dole płynie krystalicznie czysty strumyk, a z tyłu mamy jeszcze trochę własnego lasu. W sumie nie jest to istotne dla sprawy, ale to mój najpiękniejszy kawałek na tym padole
, więc chciałabym, aby w końcu naprawdę był mój.
Mam jeszcze pytanie ? czy wniosek o dział spadku powinniśmy złożyć do sądu właściwego dla terenu, na którym działka się znajduje? Jest jakiś wiążący, obowiązujący nas termin?
czy wniosek o dział spadku powinniśmy złożyć do sądu właściwego dla terenu, na którym działka się znajduje? Jest jakiś wiążący, obowiązujący nas termin?
Sądem spadku jest sąd rejonowy ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy.
Na żądanie uczestnika działu, zgłoszone nie później niż na pierwszej rozprawie, sąd spadku może przekazać sprawę sądowi rejonowemu, w którego okręgu znajduje się spadek lub jego znaczna część (takie żądanie nie wiąże sądu).
Pytając o termin masz na myśli przedawnienie?
Nie ma żadnego terminu. Żądanie działu spadku się nie przedawnia. Można go przeprowadzić nawet po kilkudziesięciu latach.
Teren piękny. Warto uregulować sprawy ![]()
Sądem spadku jest sąd rejonowy ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy.
Rozumiem, że w tym przypadku chodzi o dziadków, po których swoją część odziedziczył potem mój tata?
Tutaj akurat zarówno miejsce zamieszkania spadkodawcy, jak i położenie działki, znajdują się w obrębie tego samego sądu.
Pytając o termin masz na myśli przedawnienie?
Dokładnie tak
.
Rozumiem, że w tym przypadku chodzi o dziadków, po których swoją część odziedziczył potem mój tata?
Tego spadkodawcy, po którym jest dokonywany dział spadku ![]()
Wiem, że akurat to pytanie było z gatunku lekko naiwnych
, ale zależało mi, aby w przyszłości ktoś, kto trafi na ten wątek, w poszukiwaniu odpowiedzi na własne pytania, nie miał co do tego wątpliwości
.
I przyznaję, że sama jestem pod wrażeniem, jak szybko można na naszym forum uzyskać odpowiedź na nurtujące nas wątpliwości
.
Działka wchodzi w skład spadku po moim tacie, który zmarł cztery lata temu.
Czyli w masie spadkowej jest coś więcej niż działka? Czy tylko działka i to jej dotyczą te udziały?
Tak na wszelki wypadek informuję, bo jeśli jest coś jeszcze, to warto to ustalić, jak się tym podzielicie ![]()
Po moim tacie więcej, ale po dziadkach, po których on dziedziczył, a my potem po nim, tylko ta działka.
W kwestii podziału masy spadkowej po tacie nie mieliśmy z tym najmniejszych problemów, tutaj wszystko zgodnie podzieliliśmy sami, zresztą niedługo po śmierci.