Witam serdecznie wszystkie panie.
Mój problem polega na tym, iż wszystko zaczęło się od tego, że odbiłam koleżance kolegę. Moja koleżanka i właśnie ten chłopak spotykali się tylko dla seksu. Poznał mnie i od razu ja mu się spodobałam i zaczął do mnie wypisywać, zaczęliśmy się spotykać koleżanka to zrozumiała z nią zerwał kontakt i ze mną go utrzymywał. Spotykaliśmy się przez całe lato ja mu mówiłam, że nie chce się wiązać bo mam jeszcze zranione serce po poprzednim związku a on mi powtarzał że on też chce się jeszcze bawić bo ma dopiero 22 lata. Spotykaliśmy się,razem wyjeździliśmy nad wodę sympatycznie spędzaliśmy czas. Z czasem powiedziałam mu, że go Kocham i gdy spotykaliśmy się zawsze to wyglądało tak jak byśmy byli razem a nie byliśmy jeszcze ale z czasem powiedział że jestesmy razem. On mi po trzech miesiącach spotykania oczywiście ja mu się też oddałam w całości bo tak mu zaufałam powiedział mi że nic do mnie nie czuje. Że nie wie czego chce, że nawet nie wie czy chce mieć dziewczynę... Między nami wszystko dobrze się układało. Tylko głupio czasami się zgrywał się że jest bogaty i że by chciał jeździć do swoich byłych na kawę ;/. I ja zawsze na ten temat nic nawet nie chciałam słyszeć. Przectawił mnie swojej rodzinie,naprawdę wszystko okej się układało między nami, zawsze znajdował dla mnie czas choć miał go mało,przyjeźdrzał do mnie po pracy głody brudny chociaż na 10 min. Ale on tłumaczył że tego czegoś między nami nie ma choć to tak naprawdę było ale on tego nigdy nie widział był tak zapatrzony tym kiedy to uczucie przyjdzie. Ciągle był nie zdecydowany tłumaczył że nic nie wie. A mnie to raniło bo go kocham całym sercem. Dałam mu nawet tydzień czasu żeby wszystko przemyślał. Po tygodniu się odezwał spotkaliśmy się i powiedział że tęsknił i brakował mu mnie po czym kochaliśmy się. Dalej się spotykalismy i w pewnym momencie powiedział znów ze do mnie nic nie czuje i nie wie czego chce. Dwa dni temu.. Spotkaliśmy się i powiedział że on chce być sam bo musi się ogarnąć. Ja płakałam nie mam z nim już drugi dzień kontaktu, nie odzywa się do mnie boli mnie serce do teraz. Bo nie rozumiem tego spotykał się ze mną było cudownie kochaliśmy się a on po pewnym momencie powiedział że do mnie nic nie czuję choć ja to czułam że on do mnie coś czuje bo zatrzymywało go przy mnie coś.. Przectawił mnie rodzinie i w ogóle.. a tu nagle powiedział że woli być sam bo ja na niego naciskałam, choć tak nie było tylko chciałam z nim rozmawiać. Chce wyjechać za granicę na 6 miesięcy. Nie wiem co robić jestem rozbita bo go kocham a on tłumaczy że nic do mnie czuje choć tyle się spotykamy i było cudownie.. i nie mam z nim kontaktu teraz nie pisze do mnie ;((
Brutalnie i szczerze: byłaś jego zabawką z dziurką do bzykania, koleś jest niedojrzałym szczeniakiem i tylko na tyle go stać. Olej, przebolej i poszukaj dojrzałego.
sama jestes sobie winna, dalas mu siebie cala bez zadnej deklaracji z jego strony, masz nauczke na przyszlosc, facetowi niue mozna tak podawac na atcy wszystkiego, dziwie sie ze masz 18-19 lat i nie wiesz takich rzeczy, myslalam ze pisze to jakas 15 latka, w ogole nie wiem cot o za czasy ze dziewczyna chce na swojego chlopaka faceta ktory spi z innymi tak o dla sportu, jestem 7 lat starsza ale nie kumam tego co się teraz dzieje
Chciałam się o niego starać jeszcze jestem totalnie w kropce ;//
Powiedział mi na ostatniej rozmowie że podobam mu się,fajna ze mnie dziewczyna ale on nie wie czego chce, że musi się ogarnąć, ogarnąć parę spraw i odkuć. Potrzebuje czasu. Ja mu powiedziałam że gdy wyjdę z jego auta to traci mnie i bardzo dużo z życia i gdy przemyśli to i doceni mnie po stracie i będzie chciał wrócić to nie wiem czy będę go dalej kochać i czy będę wolna. A on na to że będzie wtedy żałować. Wydaję mi się troszkę że ktoś nim manipulował. Albo szuka bogatej.. ;/
Bo nie rozumiem tego spotykał się ze mną było cudownie kochaliśmy się a on po pewnym momencie powiedział że do mnie nic nie czuję choć ja to czułam że on do mnie coś czuje bo zatrzymywało go przy mnie coś.. Przectawił mnie rodzinie i w ogóle.. a tu nagle powiedział że woli być sam bo ja na niego naciskałam, choć tak nie było tylko chciałam z nim rozmawiać. Chce wyjechać za granicę na 6 miesięcy. Nie wiem co robić jestem rozbita bo go kocham a on tłumaczy że nic do mnie czuje choć tyle się spotykamy i było cudownie.. i nie mam z nim kontaktu teraz nie pisze do mnie ;((
Nie tyle nie czuje, co nie chce czuć. Lęk przed dojrzałością i wzięciem odpowiedzialności i ucieczka.
Skupiasz się na elementach zachowania, przypisując im znaczenia, których one mogą nie mieć: to przedstawienie rodzinie i "w ogóle" traktujesz jako znamiona poważnego traktowania, a tymczasem... "zgrywanie bogatego" to udawanie przed sobą kogoś, kim się nie jest, ale kim chciałoby się być. Podobnie może być z przedstawieniem rodzinie: On chciałby być poważny i dojrzały, ale nie jest.
Zamiast stawiać sprawę na "ostrzu noża" można w tej sytuacji "nie naciskać", ale taka postawa pewnie jest Ci obca, bo Ty wolisz mieć deklaracje zamiast świadomości procesu. Przeceniasz swoje uczucia do Niego, a nie doceniasz swoich uczuć do siebie, zwłaszcza nie doceniasz swojej potrzeby pewności.
Wydaję mi się troszkę że ktoś nim manipulował.
Pewnie ten Twój domysł nie mija się z prawdą, ale czy to aby nie jesteś tą osobą, która próbuje Nim manipulować, o czym świadczy to zachowanie:
Ja mu powiedziałam że gdy wyjdę z jego auta to traci mnie i bardzo dużo z życia i gdy przemyśli to i doceni mnie po stracie i będzie chciał wrócić to nie wiem czy będę go dalej kochać i czy będę wolna.
Więc co mam dalej robić ? czekać aż się może namyśli i jednak zrozumie że to uczucie było czy co?
(nie wiem co robić) ;(
Droga Moniko, będę jeszcze bardziej brutalniejszy od Wiernego_Tomasza.
Nie dość, że jesteś za przeproszeniem pojemniczkiem na spermę, to na dodatek na każde zawołanie. Jegomość doskonale zdaje sobie sprawę że zrobi skruszoną minkę po czym zrobi z Tobą co mu tylko do główki wpadnie. Ja sam doskonale wiem że wobec "uczucia" żadne logiczne argumenty do Ciebie nie trafią - ale unikaj go jak ognia, albo sobie pocierpisz.
Zakochałaś się więc widzisz świat przez różowe okulary. Dopóki sama sobie tego nie przetłumaczysz, że ten chłopak się nie zmieni i tylko Cię wykorzystuje, dając Ci nadzieję to na nic nasze tłumaczenia. Nie uważam, że jesteś sama sobie winna, on dawał Ci nadzieję chociażby tym, że "wyglądało jakbyśmy byli razem". Właśnie wyglądało, dawał Ci poczucie spełnienia więc masz prawo czuć się oszukana, rozczarowana i pogódź się z tym, że nie wszyscy ludzie zachowują się i myślą tak samo jak my. Nikogo do uczuć nie zmusisz. A teraz przestań się mazać, bo nie warto i odpuść go sobie.