Zaczne od tego że poznałam go kiedy mialam 16 lat on 18... nasz związek był krótki ale nawet przez ten krótki zrodziła sie w nas taka miłość wielka miłośc nikt nie rozumiał mnie tak jak on z nikim mi sie juz potem tak nie rozmawiało...rozstaliśmy sie z banalnego powodu otóż nie spodobałam sie jego rodzinie...że niby z biedniejszej rodziny i tak dalej.... on bardzo to przezywał nie umiał sobie poradzić z tym co musi zrobić pamietał jak pisał mi że płacze ale ze nie ma wyjścia bo jest zalezny jeszcze od rodziców(zostało mu wtedy jeszcze rok technikum) zostawił mnie....to było straszne nie bede opisywac tu wszystkiego co czułam i co się działo w tzw "międzyczasie" widywalismy sie na różnych imprezach za kazdym razem rozmawialiśmy...żadne z nas nie umiało przyznać sie do tego ze cały czas sie kochamy...ze każdego nowego partnera porównujemy do siebie....Mineło 7 lat....mam narzeczonego pod koniec wrzesnia ma być slub mamy roczną córeczkę... Mój związek świetnie oddaje cytat "Człowiek kocha albo nie kocha, i żadna siła na świecie nie ma na to wpływu. Możemy udawać, że nie kochamy. Możemy przywyknąć do drugiej osoby. Możemy przeżyć całe życie w przyjaźni i wzajemnym zrozumieniu, założyć rodzinę, kochać się każdej nocy i każdej nocy mieć orgazm, a mimo to czuć wokół żałosną pustkę, wiedzieć, że czegoś ważnego brakuje" ....................
Ostatnio spotkałam mojego dawnego chłopaka pilismy razem wódke powiedzielismy sobie wszystko wyjaśniliśmy wypłakałam sie oczyściłam spałd mi kamień z serca okazało sie że przez te wszystkie lata on mnie kochał i kocha nie chce nikogo innego każdą porównuje do mnie mówi ze wie ze albo bedzie ze mną albo przez całe życie sam... WSZYSTKO WRÓCIŁO...
nie wiem co robić.
Tez miałam taką sytuacją. Zakochalismy sie w wieku 16 lat, ale cos nie wyszlo. Kochalismy sie, ale nie umielismy stworzyc zwiazku. Zerwal ze mna, bo nie bylam szczesliwa z nim. Wróciliśmy do siebie w wieku 20 lat. On napisal do mnie sms i zaczelismy rozmawiac. W koncu sie spotkalismy. I juz na 1. spotkaniu przytulalismy sie i calowalismy jakbysmy byli od dawna para. Jakbysmy nie zerwali nigdy. Juz 2 lata jesteśmy razem
Tylko my byliśmy wtedy wolni oboje, nie mielismy dzieci itp. Twoja sprawa jest troche skomplikowana, wiec nie ma jednego dobrego wyjscia.
A co z obecnym narzeczonym? Nie kochasz go? Też kochałaś bylego przez te lata tak jak on Ciebie?
Z obecnym narzeczonym jest dobrze-no właśnie dobrze...bez rewelacji bez uniesień...tak spokojnie bez tego "czegoś"
Kochałam czekałam(widocznie nie wystarczająco długo) walczyłam nawet ale nie udawało sie...ale myślałam teskniłam nie umiałam sie pogodzić
4 2013-09-12 20:38:49 Ostatnio edytowany przez anetqueen (2013-09-12 20:41:10)
Skoro on chce byc z toba ty z nim to w czym widzisz problem?? Chcesz oszukiwac niczemu winnego czlowieka w imie czego? Zreszta pojac nie moge po co chcesz czy chcialas brac slub z kims kogo nie kochasz. To jest czysty egoizm. Macie dzieciaczka, super, ale to nie powod do slubu bez milosci. Nie powod oszukiwac czlowieka. Badz z ta wielka miloscia i szczescia wam zycze. A jak ta milosc cie nie chce to nie wychodz za obecnego skoro nie potrafisz go pokochac
Ja nie powiedziałam że go nie kocham... po prostu jest mi z nim dobrze spokojnie bezpiecznie ale czuje ze czegos brakuje tak po prostu..a on sie stara i najbardziej żle sie czuje z tym że go skrzywdzę a przecież on chciał dobrze.
To wszystko jest trudne i skomplikowane wiem że weźmiecie mnie nie wiem za jakąś niezdecydowaną albo nie wiem niemądra osobę tylko ze ja po prostu pogubiłam się w tym wszystkim
A dlugo jestes z narzeczonym? Od poczatku nie ma tych uniesien?
ahh, coś mi się tu nie podoba. Jak mógł Cię kiedyś zostawić, bo byłaś zbyt biedna dla jego rodziny to nie wróży dobrze. Kochał przez te wszystkie lata, ale nie walczył o Ciebie, a teraz pozwala sobie na stawianie Twojego życia do góry nogami.
4 lata
Myślę ze zawsze mi czegoś brakowało tylko nie umiałam tego skończyc cieszyłam sie tym co mam a teraz gdy mogę mieć to czego zawsze pragnęłam wiadomo człowiek wariuje...
Tłumaczy się tym że on przez te wszystkie lata myslał że to tylko u niego tak jest że tylko ja.... ze myslał ze ja go nie chce.
ale to do końca napewno tak nie jest.
Ja po rozstaniu nie miałam pojęcia, że moj byly tez tak o mnie mysli. Chcialam za wszelka cene o nim zapomniec, niestety sie nie udawalo. Ale naprawde mi do glowy nie przyszlo, że on moze czuc to samo. Chciałam tylko zapomnieć. Mimo, iż miałam innych chlopakow przez ten czas, to i tak myślałam o tamtym. Wieec niekoniecznie Twoj byly klamie. Gdyby serio Cię kochał tak, jak mówi to byloby pieknie. Ale nigdy nie wiadomo...