wiec może zaczne od poczatku. Znamy sie z moim chłopakiem jakies 7 lat ale nie tak dobrze dopuki nie stwierdziliśmy aby ze soba być. jestesmy ze soba ponad 2 lata i 2 lata na odległość. Na początku wielka miłość dzienne godzinne telefony sms o tym jak sie kocha i teskni w koncu spotkania raz na miesiaćc a po półrocznym zwiażku postanowiłam zamieszkac u niego za granica. mieszkałam u niego poł roku i stwierdziałam ze sie tam nie nadaje ze sie zle czuje że nie potrafie sie zaklimatyzować brak pracy a przede wszystkim brak komunikacji z obcymi gdyz ciezko mi sie nauczyc obcego jezyka wiec wróciłam do polski zaczełam pracowac i zaczęły sie schody kłótnie o pierdoły ze go zawiodłam ciąfgłe pretensje podejrzenia że zdradzam, w koncu po ponad 2 latach męczarni on ze mna a ja z nim gdyz uczucie chyba wygasło to oboje nadal nie potrafimy zrobic tego kroku aby to zakonczyc bo sie kochamy i każdą zła chwile przykrywaja te dobre i jest bardzo trudno.....nie wiem co mam zrobic czy zakonczyć to czy trwać w tym dalej?????
Moim zdaniem jeśli kochasz i on cie kocha powinniscie walczyć... Zapewniać swojego mężczyzne o tym ze go nie zdradzasz, musisz być cierpliwa.
takie jest moje zdanie
Być z kimś na odległość a na dodatek go kochać jest prawdziwym sprawdzianem dla miłości. Wydaję mi się, że jeśli się kochacie, jeśli obojgu wam zależy powinniście walczyć o ten związek, wiem, że to jest trudne. Dlaczego on musiał wyjechać? Nie mógł zostać w Polsce? Skoro ciebie było stać, żeby zostawić wszystko, żeby z nim być - pojechałaś do niego, to on nie mógł by uczynić tego samego? Miłość polega również na kompromisach.
gdy zdecydowalismy sie na związek on juz tam był i szanowałam jego decyzje bo pojechał tam w pewnym celu i dopuki tego nie zdobedzie to nie wróci.....
Hmm.. Ciężka sprawa... Co tak naprawde kieruje sie tym,ze nie potrafisz sie z nim rozstac? . Miłosc?. Lęk? Strach? Moze poprostu boisz sie teGo co nowe... Tego Jak bedzie wygladalo Twoje zycie bez niego.. Ale skoro sama mówisz,ze Uczucie miedzy Wami wygasło.. To bez sensu jest ciągnac to na sile.. Tylko dlatego,ze wsrod ciąglych awantur przez chwile jest dobrze.. Po Co Tkwić w czymś co przysparza Ci więcej bólu i zmartwień, niz radosci.. Moze powinnas skonczyc ten dział swojego życia i poszukac szczescia u boku kogos innego... Kogoś kto nie będzie posądzał Cię o zdrady.. Kogos kto bedzie obok zawsze.. Bedzie Cię kochał nie tylko przez kompa, czy telefon.. Ale bedzie przy Tobie..
Pomyśl Nad Tym. Bo im dłużej tkwisz W Tym nieszczesliwym związku, tym trudneij bedzie Ci się z nim rozstać.. Pozdrawiam:)
nie wiem czy sie łudze że robi tak tylko dla tego ze sie boi i mnie posądza bo miał taka sama sytuacje z siostra której mąż wyjechał i ona zdradziła. bedzie mi szkoda razem spedzonych dni, jego dotyku , pomocy bo wiem że potrafi być czuły opiekuńczu wiem że moge na nim polegac. z drugiej strony boje sie że gdy podejme decyzje o rozstaniun i tak zrobie obawiam sie ze po jakims czasie dojdzie do mnie że jednak go kocham i nie bedzie odwrotu...... Z drugiej strony boje sie zaryzykowac wszystkiego i pojechac do niego gdyz nie bede miała powrotu, mieszkam i utrzymuje sie sama i nawet jak wróce to nie znajde szybko pracy a na rodzinie nie mam co polegac bo jej nie mam:( Mam taki mętlik w głowie z jednej strony chce zakonczyc to i zapomniec chociaz wiem ile bedzie mnie to cierpiało gdyż to jest moja jedyna osoba która mnie wspiera pomaga i jest w jakis sposób przy mnie , wiem że wieczorem jak wróce moge zadzwonic i opowiedziec jak minął mi dzien moje smutki żale a także radośc a tak wróce i do nikogo nie zadzwonie , bede siedziec w domu i zastanawiac sie czy dobrze zrobiłam....
Hmm.. Aha.. To Naprawdę cięzka sprawa.. Wkoncu takie decyzje mają ogromny wpływ na Twoją przyszłosc.. Kazdy pisze scenariusz swojego zycia. Wiem co to znaczy, gdy rozsadek mowi, cos innego,a serce cos innego.. Czym sie kierowac w takiej sytuacji? Ehhh.. Jak Mowisz On jest Jedyna osoba jako masz... Jedyno ktora dla Ciebie cokolwiek znaczy.. Albo jak Ty to przedstawiasz... - Jedyna dla ktorej Ty cos znaczysz... Wiem, ze Ciezko jest skreslic kogos kogo sie zna przez tyle lat.. Ale wydaje Mi sie,ze Ty nie potrzebujesz konkretnie Tego Męzczyzny.. Ty potrzebujesz miec kogokolwiek kto z Toba bedzie... Kto wysłucha, kto przytuli, pokocha. i teraz znosisz wszsytko.. Kazde cierpienie, klotnie, nieporozumienie po to,zeby Go nie stracic.. Zaslugujesz na milosc... Na to,aby miec kogos bliskiego.. Ale czy tym kims naprawde jest On? Moim zdaniem powinnas delikatnie oddalic sie od niego.. Np zaproponowac przyjazn.. A w miedzy czasie moze pojawi sie ktos kto da Ci to co dawal On.. A nawet duzoo duuzo wiecej..
no i sie rozeszliśmy, bardzo boli ;(
Ojej..
Przykro Mi..
co jest????? dlaczego mowi ze kocha , teskni ale nie ma juz sił aby to naprawic...... co ja mam robic aby to uratować??? kocham go:(
on płacze boi sie zadzwonic bo wie ze sie rozklei
ja juz nie wiem jestem bezsilna.....
Ehh... Nie Patrz Na Razie Na NiEgo.. Popatrz Na Siebie.. Pomyśl CzeGo Naprawde ChCesz...
13 2009-07-11 12:35:10 Ostatnio edytowany przez barbara25 (2009-07-11 12:48:53)
ja chce być szczesliwa z nim..... kocham i wiem że on mnie kocha ale oboje sie boimi każdy cosryzykuje i pojawia sie strach czy to sie uda. Bardzo duzo kazdy z nas ryzykuje i tu jest problem.... wiec rezygnujemy tylko i wyłacznie ze strachu. ja jestem w stanie zaryzykowac ale boje sie ze on tego nie doceni... Dlaczego tak sie boje????
14 2009-07-31 15:43:49 Ostatnio edytowany przez november (2009-07-31 15:44:46)
no ale jak... to wygasło uczucie, czy się kochacie nadal? bo Twój pierwszy post trochę dwuznaczny...
ja tez nic nie rozumiem? jak pojawia sie strach to jest zle... trzeba podjmowac odwazne decyzje, raz sie zyje