Czy też tak macie? Czasami zgadzam się na coś, czego nie mogę, bądź nie chcę zrobić, jednak wtedy mam wrażenie, że inni odbierają to jako brak sympatii, że ich problemy mnie nie obchodzą. Czemu tak jest, że dana osoba nie potrafi zrozumieć mojej odmowy? Gdy ktoś mi odmawia, staram się to zaakceptować, wtedy jest ok, ale jak ja czegoś odmawiam, to juz jest afera.
Czy też tak macie? Czasami zgadzam się na coś, czego nie mogę, bądź nie chcę zrobić, jednak wtedy mam wrażenie, że inni odbierają to jako brak sympatii, że ich problemy mnie nie obchodzą. Czemu tak jest, że dana osoba nie potrafi zrozumieć mojej odmowy? Gdy ktoś mi odmawia, staram się to zaakceptować, wtedy jest ok, ale jak ja czegoś odmawiam, to juz jest afera.
tak ich nauczyłaś i to wykorzystują naucz się mówić NIE ja też mam swoje sprawy i problemy .:)
Czy też tak macie? Czasami zgadzam się na coś, czego nie mogę, bądź nie chcę zrobić, jednak wtedy mam wrażenie, że inni odbierają to jako brak sympatii, że ich problemy mnie nie obchodzą. Czemu tak jest, że dana osoba nie potrafi zrozumieć mojej odmowy? Gdy ktoś mi odmawia, staram się to zaakceptować, wtedy jest ok, ale jak ja czegoś odmawiam, to juz jest afera.
Tak jak wyżej - musisz nauczyć się asertywności. Ale to też tkwi w Tobie - za bardzo przejmujesz się tym co pomyślą inni. Jeżeli przyzwyczaiłaś otoczenie do tego, że jesteś zawsze, nie wymagając jednocześnie aż takiego zainteresowania Tobą to teraz jest wszystkim (oprócz Ciebie) bardzo wygodnie.
Macie rację. Jest gorzej, gdy przejmuję się co pomyślą inni. Najgorzej jest wtedy, gdy zalezy mi na przyjaźni i szczerze mówiąc mam już tego serdecznie dość. Nie wiem, co byłoby dla mnie lepsze, luźne znajomości, fałszywa przyjaźń, czy w ogóle brak przyjaźni... W większości przypadków odczuwam stres, frustrację, bo gdy raz umówiłam się z koleżanką tak, to ona próbowała zmienić plan tak, żeby jej było wygodnie, na szczęście w tym przyapdku nie dałam sobą kierować. Wokół mnie jest dużo osób, które chciałbyby, żebym robiła to co oni chcą, żebym zrobiła. To, że postanowiłam tu napisać, oznacza dla mnie to, że chcę zmienić swoją sytuację i, przede wszytskim swoje nastawienie, bo tak dłużej byc nie może. Szanuję prawa innych, ale to nie oznacza, że będę na każde zawołanie.
Poddaj swoich przyjaciół próbie i poproś ich o przysługę a wtedy się przekonasz czy są przyjaciółmi dla Ciebie samej czy cię wykorzystują za twoje dobre serce ![]()
Właściwie już chyba nie raz tak zrobiłam a ta osoba , którą prosiłam o wyświadczenie przysługi, odkładała to w nieskończoność.
Więc ta osoba nie jest prawdziwym przyjacielem
tylko zwykłym znajomym o którego nie warto zabiegać . na pewno masz prawdziwych przyjaciół tylko nie są przyzwyczajeni do tego że ty o coś prosisz bo zawsze tylko dawałaś ![]()
Może za bardzo się wykręcasz albo tłumaczysz przy odmowie. Najlepsza jest krótka piłka: "nie" i jakieś zwięzłe jednozdaniowe uzasadnienie bez wdawania się w szczegóły. Jeżeli nie chcesz czegoś zrobić to masz do tego prawo i druga strona powinna to uszanować (tak jak Ty szanujesz ich odmowy). Jeśli ktoś uważa, że w ten sposób pokazujesz, że "nie obchodzą Cię jego problemy" to trochę mi to zalatuje szantażem emocjonalnym. Wydaje mi się że bardzo bierzesz do siebie reakcje innych. Jedna sprawa: nie jesteś odpowiedzialna na emocje innych, jeżeli ktoś nie może poradzić sobie z twoją odmową to jest jego problem, nie twój i nie powinnaś się czuć źle z tego powodu. Moim zdaniem gorsza jest sytuacja jeśli ciągle się zgadzasz (dla świętego spokoju) a w środku zaczynasz odczuwać z tego powodu coraz większe poczucie wykorzystania i urazę, bo w końcu te emocje prawdopodobnie z Ciebie wyjdą i wtedy będzie sajgon.
Jestem niecierpliwa, więc uważam, że to też ma wpłym na moją frustrację, bo wyobrażam sobie rzeczy o pewnej osobie, np. że spóźni się, bądź nie dotrzyma słowa. Na moje szczęście nie zawsze tak jest
.
Moim zdaniem gorsza jest sytuacja jeśli ciągle się zgadzasz (dla świętego spokoju) a w środku zaczynasz odczuwać z tego powodu coraz większe poczucie wykorzystania i urazę, bo w końcu te emocje prawdopodobnie z Ciebie wyjdą i wtedy będzie sajgon.
Często odczuwam frustrację (chwilę po tym, jak godzę się na coś, czego tak naprawdę nie chciałam się zgodzić i jestem w stanie rozmyślać o tym godzinami, a nawet dniami, analizować to wszystko. Wtedy najczęściej jestem nerwowa, więc wolę być wtedy sama, żeby się nie wyżywać się na innych. Mam nadzieję, że zdobędę się na szczerą rozmowę, bo tak dłużej być nie może.
Mam tak kiedy dzieci z rodziny mnie o coś proszą no niby nie można ustępować ale ten uśmiech dziecka gdy się zgodzę i smutna mina przed czasem sprawiają że nie jestem na tyle konsekwentna na ile powinnam. Gorzej z dorosłymi osobami bo potrafią manipulować mną i sprawiać że czuje iż to moja wina że się na coś nie zgodziłam
11 2013-08-28 22:21:52 Ostatnio edytowany przez Earvette (2013-08-28 22:25:14)
Gorzej z dorosłymi osobami bo potrafią manipulować mną i sprawiać że czuje iż to moja wina że się na coś nie zgodziłam.
Tak, życie z takimi ludźmi to prawdziwy koszmar. Nie chcę nikogo urazić, ale to już przesada, gdy ktoś wykorzystuje osoby o dobrym sercu. Najlepiej spróbować dojść do kompromisu, czyli znaleźć sposób na rozwiązanie problemu, żeby obie strony były zadowolone, a jeśli druga strona nie zgodzi się na kompromis, wycofałabym się i powiedziała "skoro nie, to nie" i koniec rozmowy. Mam nadzieję, że uda mi się częściej używac tej taktyki, bo jesli nie to chyba zwariuję. Może jeszcze dojść do takiej sytuacji, gdy już się zgodziłaś sie pomóc komuś, a osoba, której pomagasz, stara się tak tobą manipulować, żebyś zgodziła się zrobić dla niej coś więcej, niż tylko to o co wcześniej cie poprosiła, i tak wyszłaby na swoim. Wiem, co mówię, bo sama znalazłam się w takiej sytuacji, na szczęście postawiłam na swoim i ta osoba zrobiła to, co wczesniej omówiłyśmy. Najbardziej dobija mnie to obrażanie się na mnie, bo odmówiłam. Szczerze zaczynam już naprawdę gardzić takimi osobami. Trudno z nimi funkcjonować.
mola633-Nie wiem o jaką przysługę mogłabym poprosić, żeby była realna do spełnienia dla tej osoby.
Nie weim jak ty, ale ja kiedy ulegam i zgadzam się na coś, na co nie mam ochoty, czuję jakby ktos wtedy zabierał mi cząstke siebie... .
Tak też może być...