Witam wszystkich ![]()
Z moją dziewczyną jestem od dwóch lat. Dzieli nas duża odległość (300km) chociaż to nigdy nie było problemem bo codziennie się widujemy i rozmawiamy na skypie a gdy tylko mogę to jadę do niej na parę dni. Znamy się od małego i zawsze nas do siebie przyciągało (wiecie, przytulania się, pocałunki). Dwa lata temu postanowiliśmy spróbować. Ja mam teraz 23 lata a ona 18. Wszystko było dobrze do tych wakacji i nagle zaczęło się psuć...ciągłe kłótnie i moja chorobliwa zazdrość. Przyszedł dzień, w którym stwierdziła, że chce się wyszaleć będąc sama i bez zobowiązań, że jest w takim wieku że tego potrzebuje bo wcześniej dwa lata siedziała w domu. W końcu dowiedziałem się, że mnie zdradziła...i zrobiła to w dość perfidny sposób: w lesie w aucie...
Jestem po poważnej rozmowie z nią, w której stwierdziła, że się zmieniła, że to był błąd i go zrozumiała bo nie chce mnie stracić. Przy mnie zadzwoniła do tego kolesia i kazała mu zerwać ze sobą kontakt. Teraz po paru tygodniach po tym wszystkim widzę po jej zachowaniu, że naprawdę się zmieniła i bardzo się stara aby było dobrze.
Więc w czym problem? W tym, że to dalej boli co zrobiła...ja byłem wierny przez cały czas nawet w naszych trudnych chwilach a ona poszła do innego gdy tylko zaczęło się miedzy nami psuć...nie mam jeszcze pełnego zaufania do niej ale bardzo chciałbym znowu mieć.
Tylko czy to nie jest tak, że jak raz zdradziła to zrobi to znowu? Może nie teraz nie za miesiąc ale za rok lub parę lat? Boję się tego...tym bardziej (co zabawne), że gdy zaczynaliśmy chodzić ze sobą 2 lata temu to była z innym i go ze mną zdradzała...ale twierdziła, że to nie to samo i go nie kochała a ze mną jest inaczej więc...wiedziałem co brałem tak?
Ale ja ją kocham...cholernie mocno...nie wiem co robić ![]()
Czemu w ogóle to zrobiła skoro przysięgała, że mnie kocha? Jak się kocha to nie robi się takich rzeczy...ja bym nie potrafił...