Im więcej wiem tym jestem głupsza.A teraz chyba jestem wygodna.Nie myślę nie manipuluje nie kombinuje zamiotłam dziesięcioletni związek z czego 3 lata to formalne małżeństwo ....pod dywan.Nie czuje ,nie planuje,nic nie zamierzam robić.Tak mi dobrze lub jeśli nie dobrze to przynajmniej nie jest żle.Żyje jak w szklanej kuli bez uczuć ale i bez pieprzonego bólu serca.Kretynka nie wierzyłam bajkom o królewnach o piepszonym kopciuszku o rycerzach na białych konikach poznałam małego chłopczyka w muskularnym ciele i no cóż matkowałam mu bo nie znał cholernych literek....nie umiał mówić a ja niestety nie wierzę w połowki cholernych ckliwych pomarańczyk.Wierzę w komunikacje wierzę w słowa .....i nie ma do kogo ich wypowiadać bo no cóż jak rozmawiać z kimś kto ożenił się ze mną a nie z moimi dziećmi.Jak wytłumaczyć że moje dzieci to chwilowa część mnie za kilka lat zostanę sama wyrwę od siebie dzieci jak pióra własnego ciała i odlecą.Nie zostaną przy mnie bo im na to nie pozwolę bo jestem dobrą matką wysyłam w świat ludzi samodzielnych nie chowam maminsynków moja spódnica jest mini nie ma się czego trzymać jestem kobietą.
I...? Fajnie, że znasz swoją wartość, ale czego oczekujesz? Chciałaś się wygadać? Trochę chaotycznie, a ponoć wierzysz w komunikację.
Ja zdecydowanie wolę wierzyć w czyny, a nie w słowa.
Im więcej wiem tym jestem głupsza......
Zwykła rzecz. ![]()
nie zdolna jestem do żadnego czynu i to problem którego nie ogarniam.Czego oczekuje może podpowiedzi
Raczej lepiej Ci samej skoro jak napisałaś był chłopcem w muskularnym ciele... a tak po za tym świetnie napisane ![]()