Witam serdecznie,
mój problem dotyczy zdrady. A dokładniej poszukuje odpowiedzi czy zostałam zdradzona czy nie. Jestem w stałym związku. Dwa tygodnie temu mój partner oznajmił że wybiera się z kumplem singlem na tzw "męski weekend". Nie miałam przeciw wskazań bo ufałam mu i nigdy nie broniłam spotkania z kolegami. Gdy wrócił z weekendu zapytałam o to czy były dziewczyny i czy mnie zdradził. O tak wprost. Zaprzeczył na oba pytania. Po wejściu na jego konto na pewien portal społecznościowy, dowiedziałam się że były z nimi dwie dziewczyny. Żadnych dowodów zdrady tam nie znalazłam, tzn nie pisał z owym kumplem o kobietach z tego wyjazdu. Jedna z dziewczyn która z nimi była wysłała mu zaproszenie do znajomych, do tej pory go nie przyjął ale zaproszenie wisi i czeka. Wiem że to ta kobieta bo przeprowadziłam małe śledztwo.
Gdy podczas wymiany zdań powiedziałam mu o tym że wiem o tych kobietach przyznał się że były ale nie chciał mówić żebym nie zrobiła mu awantury. Na pytanie co z zaproszeniem od tej kobiety odpowiedział że ma kilka innych których nie przyjmuje a poza tym to nie jego koleżanka tylko jego kumpla. Myślicie że gdyby tak było to powinien je całkowicie usunąć?
Kilka dni później gdy się uspokoiłam przyszedł czas na ponowną rozmowę. Poruszyłam jeszcze raz ten temat. Ponownie zaprzeczył twierdząc że nic go z nią nie łączyło i nie łączy. Zastanawiam się czy powinnam napisać do tej dziewczyny. Oczywiście z kulturą i bez wyzwisk czy oskarżeń. Co myślicie? Jak mogę poznać czy on kłamie czy też nie? W końcu okłamał mnie jeżeli chodzi o to czy były dziewczyny czy też nie. Może idzie poznać kłamstwo po zachowaniu, gestykulacji?
moje odczucia są bardziej na tą stronę że mnie nie zdradził jednak coś w głębi duszy nie daje mi z tym spokoju.
I czy jednak zdradził to powinnam zastanowić się nad wybaczeniem?
nie wiem co Ci napisać ale wiem jedno facetom nie można ufać... jeżeli ma okazję to zdradzi albo zrani...
ja jednemu zaufałam, wierzyłam mu i co się okazało że mnie zostawił bo on się pomylił co do uczyć do mnie...
nie ufaj mu, napisz do tej dziołchy ale też nie mozesz być pewna że ona Ci prawde napisze
nie wiem co Ci napisać ale wiem jedno facetom nie można ufać... jeżeli ma okazję to zdradzi albo zrani...
ja jednemu zaufałam, wierzyłam mu i co się okazało że mnie zostawił bo on się pomylił co do uczyć do mnie...nie ufaj mu, napisz do tej dziołchy ale też nie możesz być pewna że ona Ci prawdę napisze
Nie ufać? To powiedz jak mogłam przeżyć z nim 5 lat? Jak niektóre małżeństwa funkcjonują jeżeli my kobiety mamy nie ufać?
Ja ufałam, przez nas kryzys zaufanie zmalało.
Co do dziewczyny to właśnie nie mam pewności czy napisze prawdę dlatego zastanawiam się na tym bo nie chcę zrobić głupoty.
Nie rozumiem, czemu Ty się tak katujesz tymi wątpliwościami? Skoro nie ufasz, po jaką cholerę zgadzasz się na jakieś męskie weekendy? Nie lepiej było po prostu z nimi pojechać?
Poza tym to co robisz to pierwszy krok do tego żeby wasz związek się rozleciał. Chłop w końcu będzie miał dość takich wojenek podjazdowych i poszuka sobie innej kobiety.
Daj spokój, nie pisz do niej - gdyby cokolwiek było między nimi i tak pewnie by Ci nie napisała prawdy. Pół biedy jeśli nie przyznałaby się do tego że coś między nimi było. Gorzej, gdyby to była zakompleksiona cwaniara lecąca na Twojego faceta i skłamałaby, że jest coś między nimi, chociaż w rzeczywistości wcale nie. W każdym razie, nie ważne co Ci powie i tak nie będziesz wiedziała czy mówi prawdę, poza tym ośmieszysz siebie, swojego faceta (jeśli jest "niewinny") a być może i ona, bogu ducha winna dziewczyna poczuje się nieprzyjemnie.
Nie znam ani Twojego faceta ani całej sytuacji, ale po tym co piszesz, nie wydaje mi się żeby były jakieś przesłanki, że coś tam się wydarzyło
Wydaję mi się, że mówi prawdę - po prostu nie chciał Cię denerwować, jeśli wiedział jak będziesz reagowała na inne dziewczyny w jego pobliżu
Bardzo głupio mu to wyszło, ale pamiętaj że to facet ![]()
Nie rozumiem, czemu Ty się tak katujesz tymi wątpliwościami? Skoro nie ufasz, po jaką cholerę zgadzasz się na jakieś męskie weekendy? Nie lepiej było po prostu z nimi pojechać?
Poza tym to co robisz to pierwszy krok do tego żeby wasz związek się rozleciał. Chłop w końcu będzie miał dość takich wojenek podjazdowych i poszuka sobie innej kobiety.
Źle chyba mnie zrozumiano, ufałam mu jak zgodziłam się na wyjazd. Nie pojechałam z nim bo miał być to męski wypad a ja to szanuje.
Daj spokój, nie pisz do niej - gdyby cokolwiek było między nimi i tak pewnie by Ci nie napisała prawdy. Pół biedy jeśli nie przyznałaby się do tego że coś między nimi było. Gorzej, gdyby to była zakompleksiona cwaniara lecąca na Twojego faceta i skłamałaby, że jest coś między nimi, chociaż w rzeczywistości wcale nie. W każdym razie, nie ważne co Ci powie i tak nie będziesz wiedziała czy mówi prawdę, poza tym ośmieszysz siebie, swojego faceta (jeśli jest "niewinny") a być może i ona, bogu ducha winna dziewczyna poczuje się nieprzyjemnie.
Nie znam ani Twojego faceta ani całej sytuacji, ale po tym co piszesz, nie wydaje mi się żeby były jakieś przesłanki, że coś tam się wydarzyłoWydaję mi się, że mówi prawdę - po prostu nie chciał Cię denerwować, jeśli wiedział jak będziesz reagowała na inne dziewczyny w jego pobliżu
Bardzo głupio mu to wyszło, ale pamiętaj że to facet
Dziękuję ci za podpowiedź w sprawie pisania do niej, bo tak właśnie czułam. Jest dużo młodsza ode mnie, gówniara i za pewnie nie podeszła by do tej sprawy tak jak ja. Pisząc to potwierdziłaś tylko to co sama myślałam.
adamajkis napisał/a:Nie rozumiem, czemu Ty się tak katujesz tymi wątpliwościami? Skoro nie ufasz, po jaką cholerę zgadzasz się na jakieś męskie weekendy? Nie lepiej było po prostu z nimi pojechać?
Poza tym to co robisz to pierwszy krok do tego żeby wasz związek się rozleciał. Chłop w końcu będzie miał dość takich wojenek podjazdowych i poszuka sobie innej kobiety.Źle chyba mnie zrozumiano, ufałam mu jak zgodziłam się na wyjazd. Nie pojechałam z nim bo miał być to męski wypad a ja to szanuje.
No to po co w tym grzebiesz?
No to po co w tym grzebiesz?
Bo jestem kobietą i do tego bardzo emocjonalną. Ok postaram uciszyć to co we mnie siedzi. Możliwe że to tylko moja wyobraźnia.
adamajkis napisał/a:No to po co w tym grzebiesz?
Bo jestem kobietą i do tego bardzo emocjonalną. Ok postaram uciszyć to co we mnie siedzi. Możliwe że to tylko moja wyobraźnia.
Sama się okłamujesz. Pytanie po co udajesz coś przed sobą?
isabella1708 napisał/a:adamajkis napisał/a:No to po co w tym grzebiesz?
Bo jestem kobietą i do tego bardzo emocjonalną. Ok postaram uciszyć to co we mnie siedzi. Możliwe że to tylko moja wyobraźnia.
Sama się okłamujesz. Pytanie po co udajesz coś przed sobą?
Jak okłamuje ? Nie za bardzo zrozumiałam to co napisałeś.
...ja tu czegoś nie rozumiem...facet jest w związku i wyjeżdża na męski weekend z kolegą i dziwnym trafem są tam tez 2 dziewczyny...podkreślam dwie, a nie trzy czy pięć... każdy facet kochający swoja partnerkę zabrałby ja ze sobą wiedząc, że będzie mieszane towarzystwo...zaufanie zostało tu zdrowo nadszarpnięte...i nie jestem pewna czy tylko zaufanie
adamajkis napisał/a:Sama się okłamujesz. Pytanie po co udajesz coś przed sobą?
Jak okłamuje ? Nie za bardzo zrozumiałam to co napisałeś.
Może punktowo:
1. Mówisz masz pełne zaufanie i zezwalasz na wyjazd
2. Gdy wraca zaraz pytasz dosadnie o zdradę - czy tak postępuje osoba ufająca?
3. Nie wierzysz w zapewnienia i robisz prywatne śledztwo, by potwierdzić swoje podejrzenia.
4. Przed chwilą stwierdzasz, że jesteś zbyt emocjonalna i to w sumie Twoja wina, że snujesz jakieś podejrzenia.
Trudno stwierdzić, że oszukujesz sama siebie i robisz coś wbrew sobie? ![]()
isabella1708 napisał/a:adamajkis napisał/a:Sama się okłamujesz. Pytanie po co udajesz coś przed sobą?
Jak okłamuje ? Nie za bardzo zrozumiałam to co napisałeś.
Może punktowo:
1. Mówisz masz pełne zaufanie i zezwalasz na wyjazd
2. Gdy wraca zaraz pytasz dosadnie o zdradę - czy tak postępuje osoba ufająca?
3. Nie wierzysz w zapewnienia i robisz prywatne śledztwo, by potwierdzić swoje podejrzenia.
4. Przed chwilą stwierdzasz, że jesteś zbyt emocjonalna i to w sumie Twoja wina, że snujesz jakieś podejrzenia.Trudno stwierdzić, że oszukujesz sama siebie i robisz coś wbrew sobie?
Boże zwariuje chyba.
Kompletnie nie wiem co powinnam ci odpisać.
A może napisz wprost co myslisz o ty?
Przesadzam?
A może napisz wprost co myslisz o ty?
Przesadzam?
Nie rozumiem jak inni w tym wątku, po co te męskie weekendy? Dlaczego Ty na to zezwalasz, skoro widać jasno, że robisz to wbrew sobie. Dlaczego te weekendy są bez Ciebie?
isabella1708 napisał/a:A może napisz wprost co myslisz o ty?
Przesadzam?Nie rozumiem jak inni w tym wątku, po co te męskie weekendy? Dlaczego Ty na to zezwalasz, skoro widać jasno, że robisz to wbrew sobie. Dlaczego te weekendy są bez Ciebie?
To był jeden weekend. Ten kumpel mieszka 100 km od nas i rzadko się widują. Czy ciężko zrozumieć że chciałam dać mu czas dla siebie?
Nie wiedziałam że to że pojedzie będzie tak na mnie teraz oddziaływało i będę się tym zadręczać.
isabella1708 wiesz, gdybyś w poprzednim wątku, który założyłaś, to dopisała, o tym "męskim" wypadzie z koleżankami, to wiele osób by Ci napisało, że już coś jest na rzeczy.
Teraz już widać, skąd te jego nagłe rozterki
Pozwól, że Cię zacytuję:
W związku jestem od 5 lat a od 1,5 roku jestem zaręczona. Do tej pory wszystko układało się wspaniale. Ok. dwóch tygodni temu zaczęło się psuć, jednak dopiero kilka dni temu oboje zdecydowaliśmy się na rozmowę. Okazało się to co przeczuwałam - rozstanie. Jednak mój partner powiedział że nie wie czego chce. Twierdzi że mu zależy na mnie i chciałby przerwy żeby dojść to tego. Nie zgodziłam się na żadną przerwę bo nie mam zamiaru męczyć się np. miesiąca a potem okaże się że to koniec. Zaczęliśmy analizować błędy jakie robiliśmy w związku: on olewał mnie a ja jego, ja byłam oziębła i mało czuła. Nie spędzaliśmy czasu razem choć przebywaliśmy oboje w domu. Dodam że on ma prace a ja nie co go również denerwuje. Powiedziałam do niego że się nie poddam i będę o niego walczyć bo ciężko mi olać tak piękny związek jaki był a monotonność i inne problemy możemy rozwiązać wspólnie. Po jego minie wywnioskowałam że na to czekał. Staram się robić wszystko to czego mu brakowało, szukam pracy i liczę że ją wkrótce dostane jednak mam dziwne uczucie że wszystko na marne. On wciąż się zastanawia... Chciała bym żeby przestał się zastanawiać tylko walczył o związek. Wiem że mnie kocha widzę to po nim i w jego oczach ale tak bardzo chciała bym to usłyszeć. Dodało by mi to sił. Mam teraz w sobie niepokój, mogła bym nawet napisać że jestem nieszczęśliwa...
Męski weekend to po co pojechali z laskami? Grali z nimi w szachy nie bądź naiwna...
Issabella skoro jest zle w Twoim związku, Twój partner potrzebuje czasu na zastanowienie( inny wątek).Ty szukasz pracy i nie umiesz jej znależć, podpowiem Ci powinnaś zrobić. Wyjedz jak ja przed dwoma laty , do Niemiec. Ja zrobiłam to z innych powodów i wiem ,ze żyję choć nie jest łatwo i życie tutaj też przynosi wiele rozczarowań. Nauczyłam się wreszcie być silną kobietą nie cip...która chce tylko dobra innych a zapomina o sobie. Tutaj ludzie potrzebują pomocy , za którą płacą. Pracując jako opiekunka masz pracę, pieniądze(dobre pieniadze) jedzenie, mieszkanie za darmo. Masz dystans do swego wcześniejszego życia. Masz wszystko co Ci jest potrzebne. Miłości nie znajdziesz na siłę, nie łudż się . Ja wiem ,ze ten wyjazd to była ostatnia szansa aby nie oszaleć i wiem teraz co powinnam zrobić. Ja tu zostaję i buduję nowe SWOJE zycie. Moja decyzja była podjęta w desperacji Ty nie czekaj na tę chwilę, zrób to teraz. Jeśli chcesz rady w tym co Ci podpowiedziałam, to pisz---feiryuwe@o2.pl