Mam 18 lat. Jestem w związku od dwóch.
To był naprawdę wyjątkowy czas. Pozwalała mi przy sobie zapomnieć o problemach z ojcem w domu, wspieraliśmy się, pozbierała się ze swoich problemów.
Tak było. Po roku przeżyliśmy pierwszą dużą kłótnię. Chodziło o faceta z którym pisała miłe rzeczy. Trochę za miłe jak na kolegę.
Wcześniej ją o to pytałem i prosiłem, by zawiesiła kontakt (znali się bardzo krótko) a Ona z nim pisała i kłamała, że tego nie robi.
Mimo to, wybaczyłem jej i po miesiącu wróciłem.
Od tego czasu jest coraz gorzej. Przestała mówić mi wszystko. Swoich uczuciach, planach, marzeniach.
Mimo, że chwilami było naprawdę wspaniale i ciągle bardzo cieszyłem się, że Ją mam.
Na początku lipca pokłóciliśmy się o mało znaczącą rzecz, i uderzyłem ją. Zrobiliśmy przerwę przez tydzień. Bardzo żałuję tego co zrobiłem. gdybym tylko mógł cofnąć czas. Straciłem do siebie cały szacunek. Oboje później przepraszaliśmy i żałowaliśmy. Po pogodzeniu się otworzyła się i powiedziała, o kilku razach, kiedy wychodziła na noc do koleżanek i je zapraszała nie wspominając nawet o tym.
Było to mało w porządku, ponieważ spędzaliśmy ze sobą dużo czasu (prawie codziennie) i wiedziała, że zależy mi na wiedzeniu takich rzeczy.
Ale tydzień po pogodzeniu się zaprosiliśmy kolegów na alkohol i powiedziałem kilka rzeczy, które powinny zostać tylko między nami, a ona w rewanżu zaczęła przystawiać się i obejmować mojego kolegę.
Dzień później i potem wieczorem rozmawiali bardzo długo ze sobą.
A ja usłyszałem "to koniec. Już nigdy nie będę z Tobą".
Starałem się z nią spotkać, porozmawiać.
Napisałem dwa listy. Nie odbierała telefonów.
A wczoraj udało mi się dodzwonić (po 2 dniach) i zgodziła się spotkać na początku września, "ale to zależy od tego, jak często będę dzwonił" (najlepiej wcale).
Wiem, że ma z kolegą kontakt dość często, a on mówił, że nie chce stawać między nami, i mnie wesprze. A dzisiaj i on się nie odzywa. Wiem, że powiedziała mu o sytuacji. przedstawiła jako bandytę, a on jest jej pocieszycielem.
Co zrobić, by wróciła?
By przywrócić zaufanie? Wiem, że strach jest silnym uczuciem, ale za jakiś czas może dojdzie do siebie i da mi szansę...