Miłość... ale czy za wszelką cenę? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

Temat: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Witam drodzy forumowicze. Jest już dość późno, wszyscy śpią, a ja biję się z myślami. Z resztą nic innego nie robię od kilkunastu nocy. Chodzi o mojego mężczyznę, który właśnie słodko sobie chrapie obok... Jestem z nim już ponad rok, z czego większość prawie się nie widzieliśmy, bo wyjechał do pracy za granicę. Na początku, jak to na początku bywa nie narzekałam. Dodam że mieszkamy daleko od siebie, taki związek na odległość... ale dajemy radę. Ogólnie rzecz biorąc, niby wszystko jest ok. Jeżeli mi czegoś potrzeba, jest w stanie mi to zapewnić, kupował mi bilety do siebie, każdy wyjazd, przyjazd... ale mi chodzi o charakter. Źle się do mnie odnosi, szczególnie kiedy wypije... lecą wyzwiska, przezwiska... ogólnie robi mu się woda z mózgu. Na drugi dzień, kiedy mu mówię jak było, bo on nie pamięta, rzuca tylko że był pijany. I tyle. Ale dla mnie to nie jest wytłumaczenie. Słowa zostają w pamięci... Poza tym nie czuję żeby mu zależało na mnie. Brakuje mi czułości, delikatności... raczej zachowuje się jak dziecko wymyślając co rusz jakieś głupie przezwiska, co mnie strasznie irytuje. Zapomina chyba że jestem jego dziewczyną, a nie kumplem. Jest opryskliwy, traktuje mnie z góry, mówi takim irytującym tonem jakby miał mnie za nic. Zawsze wszystko to moja wina, ja nic nie umiem, do niczego sie nie nadaje. Ale on twierdzi że mu na mnie bardzo zależy, tylko nie umie tego okazać. Ale zachowywać się tak, żebym czuła się źle, to potrafi... w dodatku ostatnio kombinował coś ze swoją byłą za moimi plecami i podejrzewam że nawet jej nie powiedział o moim istnieniu. Nie wytrzymałam, coś pękło i chciałam go zostawić, wsiąść do pociągu i po prostu odjechać... poczułam się zdradzona. Za wierność, oddanie i bycie w porządku wobec niego tak postąpił... jednak znowu jestem z nim. Ale nie do końca jestem szczęśliwa. Niby jest dla mnie dobry, ale nie w tym kierunku w którym bym chciała. Chociaż ja na prawdę się staram, ale czy to tylko ja mam dbać o nas dwoje? Kocham go, jestem gdy jest dobrze i gdy jest źle, ale nie czuję żeby mu zależało. Bo jak się kogoś kocha to się go szanuje, nie tak jak on. Sam podejmuje decyzje nie pytając mnie o zdanie w sprawach dotyczących nas. Mnie nie ma. Rozmawiałam, mówiłam, prosiłam... Sam powiedział że powinien być dla mnie lepszy, ale na słowach się skończyło. I tak jest zawsze. Czuję się źle i chyba powinnam zająć się sobą, bo o sobie chyba w tym momencie zapomniałam... i kompletnie nie wiem co mam robić... Bo ja dużo zniosę, ale nie wszystko... Dziękuję i dobranoc.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Wiesz co ja miałam podobnie tyle że odległość duża nie była...nie był zły jeśli chodzi o jakas pomoc tylko to jak mnie traktował.Był takim se luzakiem przez co często padały w moim kierunku różnego rodzaju wyzwiska.   Bardzo to bolało bo przecież kochałam.

Za wszystko mnie oczywiście obwiniał.coś mu nie wyszło to już jazda.auto w drodze się zjebalo-no kto był winny jak nie ja...Zostawiłam puder w jego aucie po kłótni więc jak to on rzucił go w szosę i ruszył...

Ale powiedziałam sobie że dosyć takich rzeczy.Bolało ale wiedziałam że tak będzie lepiej i zostawiłam go.Dziś minęło 2.5 roku i nie pamiętam nawet jak ta cholera wyglądała:)jestem szczęśliwa w nowym związku i mam nadzieję że tak zostanie.

Nie warto dziewczyno dostawać po tylku za to że się kocha...Jeśli tak jest a wymówka jest alkohol to jest bardzo dziecinny.Zawsze będziesz cierpiała?Zacznij żyć ale nie koniecznie u jego boku bo czuje że wykręci Ci świństwo w chamski sposób.

3

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Ty nie powinnaś wsiąść do pociągu, ale właśnie z tego pociągu wysiąść, w którym obecnie siedzisz. Masz rację powinnaś zacząć myśleć o sobie, niestety sama tego związku nie zbawisz.

4

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?
athemisa napisał/a:

Źle się do mnie odnosi, szczególnie kiedy wypije... lecą wyzwiska, przezwiska... ogólnie robi mu się woda z mózgu.  Poza tym nie czuję żeby mu zależało na mnie. Brakuje mi czułości, delikatności... raczej zachowuje się jak dziecko wymyślając co rusz jakieś głupie przezwiska, co mnie strasznie irytuje. Zapomina chyba że jestem jego dziewczyną, a nie kumplem. Jest opryskliwy, traktuje mnie z góry, mówi takim irytującym tonem jakby miał mnie za nic. Zawsze wszystko to moja wina, ja nic nie umiem, do niczego sie nie nadaje. Ale on twierdzi że mu na mnie bardzo zależy, tylko nie umie tego okazać.
co mam robić... Bo ja dużo zniosę, ale nie wszystko... Dziękuję i dobranoc.

Ale po co masz cokolwiek znosić? . Związek nie polega na cierpieniu i znoszeniu wyzwisk, obelg, braku szacunku. Ja tu nie widzę żadnej miłości z jego strony. To chory układ,  z którego powinnaś jak najszybciej uciec.

5 Ostatnio edytowany przez athemisa (2013-08-12 00:51:33)

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Problem tkwi w tym, że on uważa że postepuje w porządku, że to tylko wiecznie ja jestem zła, coś mi nie pasuje i zawsze marudze. A może to on cały zaczął mi nie pasować? Ja uważam że mamy problem,a on to olewa. Nie mogę z nim szczerze porozmawiac, bo zawsze i tak na koncu wszystko jest moją  winą, bo to ja, jak on mówi jestem dziwolągiem... Nie mam już siły... wczoraj pierwszy raz odkąd jesteśmy razem go odepchnęłam... nie chciałam żeby mnie nawet przytulił. Czułam taki żal i gorycz i byłam tak okropnie wściekła... pół nocy przepłakałam, ale co jego to obchodzi. Źle mi z nim. To nie jest ta osoba którą kochałam, na którą mogłam liczyć, której mogłam wszystko powiedzieć. Jest mi źle. I może to dziwnie zabrzmi, ale brakuje mi go, mojego mężczyzny. Tego który był, nie tego, który jest...

6

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?
athemisa napisał/a:

Problem tkwi w tym, że on uważa że postepuje w porządku, że to tylko wiecznie ja jestem zła, coś mi nie pasuje i zawsze marudze. A może to on cały zaczął mi nie pasować? Ja uważam że mamy problem,a on to olewa. Nie mogę z nim szczerze porozmawiac, bo zawsze i tak na koncu wszystko jest moją  winą, bo to ja, jak on mówi jestem dziwolągiem... Nie mam już siły... wczoraj pierwszy raz odkąd jesteśmy razem go odepchnęłam... nie chciałam żeby mnie nawet przytulił. Czułam taki żal i gorycz i byłam tak okropnie wściekła... pół nocy przepłakałam, ale co jego to obchodzi. Źle mi z nim. To nie jest ta osoba którą kochałam, na którą mogłam liczyć, której mogłam wszystko powiedzieć. Jest mi źle. I może to dziwnie zabrzmi, ale brakuje mi go, mojego mężczyzny. Tego który był, nie tego, który jest...

Skoro nie czujesz tego już i widzisz że ciężko z nim się porozumieć to odejdź...Porozmawiaj a przynajmniej powiedz mu że to nie ma dalej sensu że nie jesteście już na tej samej fali.Coś poszło nie tak a męczyć się i znosić dłużej tego nie jesteś w stanie.   Zobaczysz czy coś w nim pęka czy to przyjmie na luzie.Będziesz wiedziała co dalej.

Przykro jest ja wiem ale dla Twojego szczerze zdrowia byłoby lepiej.Potem się tworzą depresję masakryczne i Bóg wie co.ZERO ZROZUMIENIA OSOBY KTÓRA SIĘ KOCHA DO TEGO DOPROWADZA.

7

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

miałam podobną sytuację do ciebie, mój facet mnie obrażał, ale z drugiej strony był dla mnie dobry, starał się, ale nie tak jakbym ja chciała. bo jaką wartość mają kwiaty, prezenty, zapewnienia miłości aż po grób jeżeli za chwilę mówi mi, że jestem idiotką, do niczego się nie nadaje i sama nic nie umiem. myślałam, ze to ma jakiś sens, ze on sie zmieni albo, ze ja zmienie siebie. obwiniał mnie też o to, że się oddalałam od niego, ale jak miałam się nie oddalać jeżeli tak mnie traktował? raz jak najważniejszą kobietę życia a po tym jak szmate. nie popełnij mojego blędu, ja byłam z moim facetem dość długo, uciekaj od niego jak najdalej, bo to nie ma sensu. zwiazek polega na szczęściu i wzajemnym szacunku. ja załuje, ze nie odeszłam wcześniej. każdego kolejnego dnia coraz bardziej się męczyłam. jest ciężko ale jakoś daje radę i wiem, ze dobrze zrobiłam

8

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Dzisiaj znowu kolejny ciężki dzień... coraz bardziej tracę nadzieję że będzie dobrze. Wyżywa się na mnie za wszystko co jego spotka, ale nie z mojej winy... Już mam dosyć wyzywania od idiotek, debilek i najgorszych co pod lasem stoją. Kompletnie za nic. Dzisiaj miałam taką sytuację że byłam z nim w agencji pracy na rozmowie. On w niej pracuje. Podczas mojej rozmowy słyszałam jak zabawiał jedną, co tam pracuje. Miła sytuacja, prawda? Ty się stresujesz, a Twój facet zabawia inną, że aż się śmieje w niebogłosy... Jest mi... przykro? Nie wiem jak nazwać to uczucie. Zabrał mnie dzisiaj na zakupy i powiedział że to dlatego żebym była bardziej zadowolona z niego, żebym nie była taka smutna. Odparłam że będę bardziej zadowolona jeśli będzie mnie inaczej traktował. Odpowiedzi nie pamiętam, ale była bardzo lakoniczna. Owszem, muszę z nim porozmawiać. Ale już wiem jak to się skończy. Kocham go, nie chcę go zostawiać bo wiem że nie jest zły. Tylko nie wiem co sprawia że zachowuje się inaczej. Ale jak tak dalej pójdzie... to przyjdzie czas na zmiany. Dziękuję za rady kochani, widzę że jesteście jednomyślni. Chociaż Wy jesteście bardziej zdecydowani.

9

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

a chcesz być z takim człowiekiem za 5 czy 10 lat? on się nie zmieni, moze być tylko gorzej. też myślałam, że mój facet jest taki dobry, nie moge go zostawić, bo potem nikogo nie znajdę albo będę z kimś kto mnie będzie traktował jeszcze gorzej. uczucia miłości i nienawiści tak się mieszały, ze tworzyły zabójczą mieszankę, miałam ochotę skakać z 10 piętra, bo byłam przekonana, że taki los mnie czeka, przy takim człowieku, który niby kocha a nie umie mnie szanować. też myślałam, ze nie jest zły, przecież tak mnie kocha, zawsze płakał jak chciałam odejść, wszystkie pieniądze na mnie wydawał... miałam okropne wyrzuty sumienia w dodatku wszyscy uważali, że to ja jestem tą złą, bo tak wyglądało. to nie jest warte tego wszystkiego, mówię ci, zasługujesz na kogoś lepszego i każda dziewczyna w tej sytuacji. on się nigdy nie zmieni a chyba nie chcesz spedzić życia z kims takim? pomyśl, że marnujesz każdy kolejny dzień będąc z nim, że on nic dobrego nie wnosi

10

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?
marlena1987 napisał/a:

a chcesz być z takim człowiekiem za 5 czy 10 lat? on się nie zmieni, moze być tylko gorzej. też myślałam, że mój facet jest taki dobry, nie moge go zostawić, bo potem nikogo nie znajdę albo będę z kimś kto mnie będzie traktował jeszcze gorzej. uczucia miłości i nienawiści tak się mieszały, ze tworzyły zabójczą mieszankę, miałam ochotę skakać z 10 piętra, bo byłam przekonana, że taki los mnie czeka, przy takim człowieku, który niby kocha a nie umie mnie szanować. też myślałam, ze nie jest zły, przecież tak mnie kocha, zawsze płakał jak chciałam odejść, wszystkie pieniądze na mnie wydawał... miałam okropne wyrzuty sumienia w dodatku wszyscy uważali, że to ja jestem tą złą, bo tak wyglądało. to nie jest warte tego wszystkiego, mówię ci, zasługujesz na kogoś lepszego i każda dziewczyna w tej sytuacji. on się nigdy nie zmieni a chyba nie chcesz spedzić życia z kims takim? pomyśl, że marnujesz każdy kolejny dzień będąc z nim, że on nic dobrego nie wnosi

tu jest prawda.Wiadomo boli na początku ale każdy dzień sprawiał że zapominałam i czułam że żyje,że wolna jestem.Nie czułam się poniżana i byłam kimś:)to świetne uczucie po takich katorgiach...Nie bój się bo może być tylko lepiej.:)

11

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

dokładnie tak jak mówi koleżanka powyżej smile ja też na początku płakałam w poduszkę i czułam się okropnie ale teraz każdy dzień wydaje mi sie lepszy, cieszę się, że już nikt mnie nie poniża, jestem spokojna bez takich szaleńczych uczuć. nawet nie wiem kiedy powróciła mi wiara we własną wartość. codziennie wstaje i myślę, że jestem mądrą dziewczyną, jeżeli w ogóle w porę się z tego uwolniłam. na każdym kroku udowadniam sobie, ze umiem sobie sama radzić. w dodatku czuję się jakaś ładniejsza smile żałuje tylko jednego - że pozwoliłam by to trwało tak długo, myślałam, że się zmieni albo, że ja się zmienie, jak idiotka wciąż miałam nadzieje... myślałam, że miłość wszystko zwycięży. taka prawdziwa tak, ale nie chora kiedy druga osoba jest poniżana. boli mnie kiedy wracam myślami do tamtego czasu, widzę jak sama siebie krzywdziłam, nie on tylko ja, bo pozwoliłam na to wszystko. to nie jest miłość kiedy druga osoba tak cię traktuje, im szybciej to zauważysz tym lepiej dla ciebie big_smile walcz o każdy szczęsliwy dzień, nie pozwól się tak traktować!!

12

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Powiem szczerze że od jakiegoś czasu faktycznie zdałam sobie sprawę że on nie jest jedynym facetem na tym świecie. I sama powoli dochodzę do wniosku, że TAK, zasługuję na kogoś lepszego, lepsze traktowanie, szacunek i miłość, na to, na co każdy zasługuje. On ma moją miłość, wsparcie, wierność, szacunek i oddanie. W ogóle nie docenia takich wartości. I jeżeli mówi że nie potrafi okazywać uczuć, to dla mnie to tylko pójście na łatwiznę, bo tak jest łatwiej powiedzieć i myśli że sprawa pozamiatana. Ale nie u mnie. I przyznam, powoli czuję się atrakcyjniejsza. I, powiem szczerze, coraz częściej zauważam że to inni faceci na mnie zwracają uwagę. Wcześniej byłam zapatrzona tylko w mojego i inni mnie nie obchodzili. Już chyba przestałam malować się i ładnie ubierać dla chłopaka. Teraz robię to dla siebie.
Każdy kogo znam, mówi mi żebym walczyła. Żebym się stawiała, kiedy mnie obraża, tłumaczyła... tłumaczyłam, i nic. Ale tak sobie myślę, po co ja mam się stawiać? Bycie z drugą osobą to nie ma być walka, stawianie się, pokazywanie kto może więcej i kto bardziej zrani. Ty mi tak, to ja tobie inaczej. I tak w kółko. To nie jest próba sił. Ja tak nie chcę. Chociaż ciężko mi myśleć że mogłabym być z kimś innym, skoro go tak bardzo kocham i spędziliśmy tyle pięknych chwil... Dziękuję za wsparcie kochane, że czytacie, radzicie... Dziękuję :*

13

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

bardzo rozsądnie! to już jest bardzo duży krok smile ja rozstałam się ponad dwa miesiące temu z chłopakiem i nie wyobrażam sobie na razie być z kimś innym, ale wiem, ze tamten nie był tym z którym chciałabym spedzić życie. po prostu wszystko wyjdzie w swoim czasie, trzeba sobie poukładać w głowie i czekać na kogoś naprawdę wartościowego, kto bedzie dodawał skrzydeł a nie podtruwał! walczyć to trzeba o siebie, o swoje szczęście a nie o jakiś chory związek! życzę powodzenia i wytrwałości w takim myśleniu smile

14

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Athemisa nie ma sprawy i żadnego dziękowania:)Zrób co serce Ci podpowiada a zobaczysz że było warto i nie słuchaj że się zmieni bo to taki już typ.

Szerokości w życiu i zdrowia;)życzę.

15

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?
athemisa napisał/a:

Każdy kogo znam, mówi mi żebym walczyła. Żebym się stawiała, kiedy mnie obraża, tłumaczyła... tłumaczyłam, i nic. Ale tak sobie myślę, po co ja mam się stawiać? Bycie z drugą osobą to nie ma być walka, stawianie się, pokazywanie kto może więcej i kto bardziej zrani.

Bardzo mądrze powiedziane! Jeżeli on nie chce zaakceptować ogólnie uznanych norm i wartości, to jego wybór, ale skończy sam. A Ty nie daj się poniżać, bo naprawdę zasługujesz na coś  więcej - i fajnie, że sama już do tego doszłaś smile
Mądrych decyzji życzę i dużo wytrwałości!

16

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Kolejny dzień... wstał, włączył laptopa, poodwiedzał wszystkie ulubione strony i... włączył sobie filmy. Ani słowem się nie odezwał. A ja? Wykąpałam się i przyszłam zapytałam czy chce kanapki i kawę. Poruszył tylko ramionami. No cóż, zrobiłam tylko sobie. Prosić się nie będę. Chciałam pooglądać z nim filmy,  ale wstał, odwrócił się plecami i sam oglądał. Tylko co ja takiego zrobiłam? Bez komentarza... Później byliśmy w sklepie. Chciał kupić mi kwiaty. W pierwszej sekundzie się ucieszyłam, ale... później ogarnął mnie taki smutek, żal, gorycz... cały ranek się tak zachowywał, a później kwiaty? Za co? Po co? Nie chcę żadnych kwiatów. Chcę normalnego traktowania, tak jak się traktuje dziewczynę. Wzięłam, wyjęłam z koszyka i odniosłam. Niech sobie te kwiaty wsadzi.... Zrobiłam obiad, zamieniliśmy parę zdań i znowu poszedł SAM oglądać filmy. No i facebook oczywiście, bo lepiej porozmawiać z kimś innym niż ze mną. I co on sobie do jasnej cholery wyobraża? Że co? Że jak mnie będzie traktował w ten sposób to ja będę chciała z nim być? Dziwi się że wolę wrócić do Polski [bo obecnie jestem z Nim w UK] i chcę kontynuować naukę? Co to ja jestem? Nie wiem co On chce zamanifestować. W ogóle już go nie ogarniam. Nie rozumiem. A co najgorsze, nie rozmawiamy ze sobą. Po takim zachowaniu siedziałam sama, bo po co mam siedzieć z nim, skoro on ucieka. Prosić się nie będę. Ale to i tak moja cholerna wina, bo to On jest zawsze biednym, niewinnym misiem... Wkurza mnie że dla innych potrafi być miły, wyrażać się dobrze w stosunku do nich. Że z innymi potrafi się śmiać, dogadać, pisać. A ze mną? Na mnie potrafi nakrzyczeć, zwyzywać, przezywać, strzelić focha, odwrócić się plecami. Więc tak, wkurza mnie że dla innych, a może napiszę jaśniej, innej, jest taki milusi. A mnie traktuje jak szmate albo powietrze. Coś mu się chyba pomyliło, bo to nie tak powinno wyglądać. Miotają mną różne uczucia. Ale to nie zmienia faktu że Go cały czas kocham. Zależy mi na Nim, ale jak to ma tak wyglądać, to lepiej odpuścić. Bo już nie wiem czy mu zależy, czy nie... Ale jakoś nie wyobrażam sobie tego, żebym mogła to zrobić. Pewnie byłby baaaardzo zdziwiony, bo On to zawsze niewinny. Pojechał sam w trasę. Myślał że po tym dniu pojadę z Nim? A po co? Chciał być sam, to niech będzie. Nie narzucam się. Napisałam mu smsa, że tęsknię, ale w sumie nie wiem po co. Zrobiłam mu kawę w termos, wyprawiłam jakiś prowiant. Bo jak się kogoś kocha, to takim zachowaniem się to okazuje. Ale tak sobie myślę... niech kanapki, kawkę i inne rzeczy robią Ci, dla których jest milusi. Bo po co ja mam to robić, skoro tak mnie traktuje? Mnie się szanuje i traktuje odpowiednio. Bo chyba jego dziewczyna zasługuje na szczególne traktowanie? Dobranoc moi mili. Chociaż nie wiem czy znowu nie wyleję łez czy zasnę...

17

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Dodam że oczywiście musiał sobie walnąć kilka piwek, bo to też lepsze niż rozmowa. Mi też kupił jedno, tylko po co? Kolację zrobił tylko dla siebie, mnie się nawet nie zapytał czy chcę. Ja się spytałam czy chce śniadanie, obiad zawsze robię dla dwojga, nie ważne czy sie pokłócimy czy nie. Głupia jestem... Aż mnie brzuch rozbolał z tych nerwów... Dobranoc.

18

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Źle się przy nim czujesz. Ten związek nie przetrwa. Im wcześniej się z niego wyplączesz, tym lepiej dla ciebie.

19

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Nie ma sensu w tym dluzej trwac. Zauwazylam, ze on mysli ze jak kupi Ci kwiaty to bedzie wszystko donbrze. a tu nie chodzi o kwiaty tylko o Jego zachowanie. Skoro probowalas z Nim rozmawiac, tlumaczyc i nic to nie daje to Go zostaw. Bo bedzie tylko gorzej. Wiem, ze ciezko jest rozstac sie z kims kogo sie kocha i z kim sie dlugo bylo, ale sama widzisz ze ten zwiazek to nic dobrego dla Ciebie, ze Cie niszczy tylko. Ja nie wyobrazam sobie zeby moj facet sie tak zachowywal. Nawet jesli sie poklocimy to nie padaja zadne wyzwiska.. Szanujemy sie. On Ciebie nie szanuje, skoro zachowuje sie tak, a nie inaczej. Moze jesli Go zostawisz, odejdziesz, moze doceni co stracil, moze sie zmieni.. Wtedy bedziesz sie mogla zastanawiac czy dac mu jeszcze jedna szanse. Teraz nie ma nad czym myslec.

20

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Athemisa, jednego nie rozumiem - dlaczego Ty to piszesz nam, po fakcie, zamiast powiedzieć jemu w momencie, kiedy to się dzieje? "Wiesz, nie podoba mi się, że wstałeś i od rana ani be, ani me, jakby mnie tu nie było." "Nie chcę, żebyś ni z gruszki ni z pietruszki kupował mi kwiaty, tylko lepiej traktował przez cały czas, czyli nie tak jak dziś rano. Nie jestem powietrzem, a tak się zachowywałeś, to się musi zmienić" Etc etc.

21

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Dlaczego mu nie mówię w danym momencie? Bo powie że on nie wie o so mi chodzi, że znowu zaczynam. Rzuci spojrzenie, popatrzy jak na idiotkę i na tym się skończy. Powiedziałam mu wczoraj że od kwiatów wolę żeby mnie dobrze traktował. Popatrzył się na mnie i na tym się skończyło. Nic nie rozumie, kompletnie nic. A najgorsze jest to że On uważa że nic złego nie robi. Nie raz tak było że czymś mnie uraził a ja mu o tym jasno powiedziałam. To było i zawsze jest, że to ja się czepiam. Na przykład nie podoba mi się, może to śmiesznie zabrzmi, ale jak mnie przezywa. No jak dziecko. Ale ja nie jestem dzieckiem i wkurza mnie to i mu o tym powiedziałam. W odpowiedzi otrzymałam że on tak lubi. Nie obchodzi go to czy mnie to irytuje czy nie.

22

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

To co Cię w takim razie trzyma przy nim? i nie mów, że miłość...

23

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

No ja go kocham, ale coraz częściej muszę z Nim walczyć. Ostatnio zrobiłam kilka rzeczy, z których nie jestem dumna. Ale chciałam mu tym pokazać, jak to jest kiedy druga połówka sie z kimś nie liczy. Ani z jego uczuciami. Nie wyciągnął wniosków. Nie powiedział że ja mogłam się czuć podobnie. Nic nie zrozumiał. Wręcz przeciwnie. Kazał mi wypier*****. W takim razie to ja mu też powinnam za to jego zachowanie tak powiedzieć. Boże, jak ja chciałabym z Nim tak szczerze porozmawiać. Żeby mnie wysłuchał. Postanowił coś. Przecież tak nie można. Ale zawsze to jest moja wina. Tylko ja jestem głupia i to ja źle postępuję. Owszem, ale z mojej strony to jest kontra, bo ja nie będę tylko i wyłącznie przyjmować ciosów. Juz sobie nie pozwalam, i dlatego jestem taka niedobra... ojejku jejku... ehhhh.

24 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-08-31 15:28:06)

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?
athemisa napisał/a:

Zawsze wszystko to moja wina, ja nic nie umiem, do niczego sie nie nadaje.

athemisa napisał/a:

Ale on twierdzi że mu na mnie bardzo zależy, tylko nie umie tego okazać. Ale zachowywać się tak, żebym czuła się źle, to potrafi...

athemisa napisał/a:

Sam powiedział że powinien być dla mnie lepszy, ale na słowach się skończyło. I tak jest zawsze.

athemisa napisał/a:

Bo jak się kogoś kocha to się go szanuje, nie tak jak on.

Nie słuchaj tego, co ktoś mowi tylko patrz co robi. Krótko mowiąc: jeśli ktoś mowi ze kocha, a nie okazuje tego albo pokazuje przeciwnie to znaczy ze nie kocha.

athemisa napisał/a:

ale nie czuję żeby mu zależało.

skoro nie czujesz, znaczy ze tak prawdopodobnie jest, bo czlowiek ktoremu zalezy robi wiele rzeczy by to okazać.

athemisa napisał/a:

ostatnio kombinował coś ze swoją byłą za moimi plecami i podejrzewam że nawet jej nie powiedział o moim istnieniu.

Podejrzewasz go o zdradę? Często podejrzenia okazują się trafne (na szczęscie nie zawsze). Może warto go sprawdzić i "przetrzepać" mu:
- komunikator gg, a wlasciwie jego archiwum - jesli nie zapisuje mu sie na dysku kompa bo np wylączyl taka mozliwosc, to zapsiuje sie na serwerze gg (gg.pl) ale musisz znac poza jego numerem gg też haslo do jego konta i tu ostrzegam. zdobycie hasla w jakikolwiek sposób bez jego wiedzy i wejscie na konto gg jest traktowane przez kodeks karny jak normalne wlamanie za co grozi kara.
- skajpa - jak nie masz dostepu, to czytaj to co napisałem o gg
- telefon
- fejsbuka - jak nie masz dostępu do konta, to j/w
- nasza klasę - jak nie masz dostepu do kotna, to j/w

Wiem ze tu zaraz pewnie wybuchnie wojna, ze to nie etyczne, ze tak sie nie powinno robic, ze gdzie zaufanie itp. WALIĆ ETYKĘ I INNE PIERDOŁY! Jesli wyczuwa się, że ktoś nie jest fair, to do gry wchodza wszystkie mozliwosci i trzeba być tak samo nie fair wobec niego.

athemisa napisał/a:

Ostatnio zrobiłam kilka rzeczy, z których nie jestem dumna.

Co zrobilas... Napiszesz? Bo moze slusznie powiedział ci wulgarnie byś spadała?

athemisa napisał/a:

Ale chciałam mu tym pokazać, jak to jest kiedy druga połówka sie z kimś nie liczy. Ani z jego uczuciami. Nie wyciągnął wniosków. Nie powiedział że ja mogłam się czuć podobnie. Nic nie zrozumiał. Wręcz przeciwnie. Kazał mi wypier*****.

Wierzysz w cuda dziewczyno? Wierzysz ze facet dostrzeże jakieś lekcje z twojej strony? Marne szanse... Jak facetowi nie powiesz w prost, to nie dostrzeże wielu rzeczy, a poźniej wielki płacz, ze faceci nie odczytują waszych sygnałów, ktore im wysylacie. Mówcie w prost zamiast bawic się w jakieś dziwne gierki. Zobaczysz jakie wszystko stanie sie prostsze.

athemisa napisał/a:

Boże, jak ja chciałabym z Nim tak szczerze porozmawiać.

Gratuluję dobrego podejscia, to rzadkośc dzisiaj by ktoś chciał rozmawiać szczerze i próbował naprawiac rozmową.

athemisa napisał/a:

Żeby mnie wysłuchał. Postanowił coś. Przecież tak nie można. Ale zawsze to jest moja wina. Tylko ja jestem głupia i to ja źle postępuję.

Typowe u wielu facetów. Nie widza w sobie zadnej winy, wszystko jest ok, nie trzeba nic zmieniać, ze czepiacie sie o wszystko i ze macie dac im spokoj.

25

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?
Tomek87 napisał/a:

Wiem ze tu zaraz pewnie wybuchnie wojna, ze to nie etyczne, ze tak sie nie powinno robic, ze gdzie zaufanie itp. WALIĆ ETYKĘ I INNE PIERDOŁY! Jesli wyczuwa się, że ktoś nie jest fair, to do gry wchodza wszystkie mozliwosci i trzeba być tak samo nie fair wobec niego.

Jeśli wyczuwa się, że ktoś jest nie fair, to się odchodzi, a nie zniża do jego poziomu.

Powiedz Tomku, jak już mu sprawdzi portale społecznościowe i wszystkie konta, to co dalej? Okaże się, że nie zdradza, to super! Bo przecież to jest idealny chłopak. Nie szanuje, nie kocha, wyzywa od najgorszych.... Ale nie zdradza! No to jej się trafił super chłopak.

Athemisa, odejdź od niego, nie zniżaj się do jego poziomu, nie sprawdzaj, nie kontroluj. Odejdź, po prostu odejdź.

26 Ostatnio edytowany przez fairytale (2013-09-01 16:48:01)

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Jeżeli próbujesz z nim rozmawiać szczerze i tłumaczyć o co chodzi, a on nie rozumie Twoich potrzeb i ignoruje je to znaczy ze się nie dogadacie. Dlaczego jeszcze z nim jesteś, skoro tak Ci źle? Rozumiem, że go kochasz, ale czy on kocha Ciebie? Do tanga trzeba dwojga tongue
Skoro wytłumaczyłaś mu wszystko co Cie boli, czego byś chciała itede, a on to zignorował to widocznie nie interesują go Twoje odczucia i to się nie zmieni. No chyba że postawisz mu ultimatum, chociaż i tak wątpie aby na dłuższą metę zmienił swoje podejście... Nie ma sensu się męczyć.

27

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

On ignoruje wszystko co mówię. Odpowiada arogancko, z ironią, sarkazmem, dopieka mi, drażni się... wszystko, tylko nie mówi nic tak po prostu. Szczerze. Nie usiądzie ze mną, nie porozmawia. Odbija piłeczkę gdy mu mówię o co mi chodzi. Później jakby nigdy nic pyta czy jemy śniadanie.
Dzisiaj rano powiedziałam mu, kolejny raz z reszta, że czuję się przy nim źle. Że jest moim chłopakiem i powinnam się czuć inaczej. Że czuję się głupia, beznadziejna, brzydka.. a on się głupio zapytał dlaczego. To też mu wyjaśniłam. Ani skruchy, ani przepraszam ani żadnego szczerego, człowieczego podejścia. Wczoraj cały wieczór mnie olewał przy znajomych. Mogłoby mnie równie dobrze nie być.

28

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?
Tomek87 napisał/a:
athemisa napisał/a:

Zawsze wszystko to moja wina, ja nic nie umiem, do niczego sie nie nadaje.

athemisa napisał/a:

Ale on twierdzi że mu na mnie bardzo zależy, tylko nie umie tego okazać. Ale zachowywać się tak, żebym czuła się źle, to potrafi...

athemisa napisał/a:

Sam powiedział że powinien być dla mnie lepszy, ale na słowach się skończyło. I tak jest zawsze.

athemisa napisał/a:

Bo jak się kogoś kocha to się go szanuje, nie tak jak on.

Nie słuchaj tego, co ktoś mowi tylko patrz co robi. Krótko mowiąc: jeśli ktoś mowi ze kocha, a nie okazuje tego albo pokazuje przeciwnie to znaczy ze nie kocha.

athemisa napisał/a:

ale nie czuję żeby mu zależało.

skoro nie czujesz, znaczy ze tak prawdopodobnie jest, bo czlowiek ktoremu zalezy robi wiele rzeczy by to okazać.

athemisa napisał/a:

ostatnio kombinował coś ze swoją byłą za moimi plecami i podejrzewam że nawet jej nie powiedział o moim istnieniu.

Podejrzewasz go o zdradę? Często podejrzenia okazują się trafne (na szczęscie nie zawsze). Może warto go sprawdzić i "przetrzepać" mu:
- komunikator gg, a wlasciwie jego archiwum - jesli nie zapisuje mu sie na dysku kompa bo np wylączyl taka mozliwosc, to zapsiuje sie na serwerze gg (gg.pl) ale musisz znac poza jego numerem gg też haslo do jego konta i tu ostrzegam. zdobycie hasla w jakikolwiek sposób bez jego wiedzy i wejscie na konto gg jest traktowane przez kodeks karny jak normalne wlamanie za co grozi kara.
- skajpa - jak nie masz dostepu, to czytaj to co napisałem o gg
- telefon
- fejsbuka - jak nie masz dostępu do konta, to j/w
- nasza klasę - jak nie masz dostepu do kotna, to j/w

Wiem ze tu zaraz pewnie wybuchnie wojna, ze to nie etyczne, ze tak sie nie powinno robic, ze gdzie zaufanie itp. WALIĆ ETYKĘ I INNE PIERDOŁY! Jesli wyczuwa się, że ktoś nie jest fair, to do gry wchodza wszystkie mozliwosci i trzeba być tak samo nie fair wobec niego.

athemisa napisał/a:

Ostatnio zrobiłam kilka rzeczy, z których nie jestem dumna.

Co zrobilas... Napiszesz? Bo moze slusznie powiedział ci wulgarnie byś spadała?

athemisa napisał/a:

Ale chciałam mu tym pokazać, jak to jest kiedy druga połówka sie z kimś nie liczy. Ani z jego uczuciami. Nie wyciągnął wniosków. Nie powiedział że ja mogłam się czuć podobnie. Nic nie zrozumiał. Wręcz przeciwnie. Kazał mi wypier*****.

Wierzysz w cuda dziewczyno? Wierzysz ze facet dostrzeże jakieś lekcje z twojej strony? Marne szanse... Jak facetowi nie powiesz w prost, to nie dostrzeże wielu rzeczy, a poźniej wielki płacz, ze faceci nie odczytują waszych sygnałów, ktore im wysylacie. Mówcie w prost zamiast bawic się w jakieś dziwne gierki. Zobaczysz jakie wszystko stanie sie prostsze.

athemisa napisał/a:

Boże, jak ja chciałabym z Nim tak szczerze porozmawiać.

Gratuluję dobrego podejscia, to rzadkośc dzisiaj by ktoś chciał rozmawiać szczerze i próbował naprawiac rozmową.

athemisa napisał/a:

Żeby mnie wysłuchał. Postanowił coś. Przecież tak nie można. Ale zawsze to jest moja wina. Tylko ja jestem głupia i to ja źle postępuję.

Typowe u wielu facetów. Nie widza w sobie zadnej winy, wszystko jest ok, nie trzeba nic zmieniać, ze czepiacie sie o wszystko i ze macie dac im spokoj.

Co do przeszukiwania... na fejsa wchodzi przy mnie, na skejpa też, telefony pozwala mi odbierać, gdy to ktoś dzwoni czy przyjdzie sms nk nie wchodzi. Pocztę też sprawdza przy mnie. Gdyby miał coś do ukrycia nie robilby tego przy mnie, z resztą jak takich rzeczy nie chcę robić.

29

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

nie czujesz się dobrze, on nie traktuje Cie tak jak powienien. nie przytula, nie mowi milych slow, nie okazuje milosci itd. Wlasciwie nie robi nic co powinno sie robic w zwiazku, tym w rezultacie przestajesz go pomalu kochać. zaczniesz tracic do niego zaufanie i pomalu zaczniesz sie odsuwac. zwiazek przestanie istnieć sam w sobie bedzie sie tylko związkiem nazywał...

skoro i tak nie jest najlepiej to czy stracisz coś odchodzac? cz moze odzyskasz siebie i dostaniesz szanse na znalezienie prawidziwej milosci? czasem wystarczy tylko odwazny krok do przodu. nie stoj w miejscu, nie cofaj sie, pamietaj zyjemy raz i nikt za nas tego zycia nie przezyje smile skoro jest Ci w tym momencie zle nie boj sie ruszyc do przodu, bo przeciez chodzi o to aby sie poruszac. stojąc w miejscu umieramy...

30

Odp: Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Tak wczoraj siedziałam przed laptopem. On się bawił z innymi. A ja siedziałam, patrzyłam na nasze wspólne zdjęcie. Nasze najpiękniejsze. Byliśmy tacy szczęśliwi. Ja byłam taka szczęśliwa. Miłość w oczach, w uśmiechu, w gestach... Piękna z nas para. I tak się zastanawiam, gdzie to wszystko się podziało. Gdzie jest ten mój chłopak sprzed paru miesięcy? Ten czuły, kochany, szanujący mnie, liczący się z moimi uczuciami, którego miłość czułam, z którym czułam się dobrze? Przy którym czułam się jedyną kobietą na świecie, najpiękniejszą i mądrą? Gdzie on się podział? Tak bardzo bym chciała żeby to powróciło. Ten ciepły dzień, fontanna i my wpatrzeni w siebie z taką miłością...

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Miłość... ale czy za wszelką cenę?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024