to prawda pieknosc to pojecie wzgledne, ale jesli ktos jest ladny to nie powie ze jest brzydki, jesli ktos jest mniej atrakcyjny, to po prostu nie uzna za ladnego. ot cala filzofia
na swoim przykadzie moge cos na ten temat powiedziec, nieraz sie nad tym zastanawialam co to by bylo gdybym byla brzydsza.
Nie powiem chociaz jestem atrakcyjna, mam swoje kompleksy, zreszta jak kazdy, npewno wyglad duzo ulatwia, zalotny usmiech i ludzie wiecej potrafi zrobic, nie pwiem, bo napewno w pewnych kwestiach ten fakt wykorzystuje.
ale i przeszkadza, bo facet widzac bardzo ladna kobete, w pierwszej chwili patrzy na nia przez pryzmat seksu i niemalo trzeba sie napracowac aby pokazac swoja osobowosc, bo choc uwazam, ze moja nie jest latwa, ale napewno warta docenienia..
jak juz mowilam co by bylo gdybym byla brzydsza?? pewnie zastanawialabym sie jak to jest byc ladna, ale jak ktos tu zauwazyl, ze sa zle i dobre strony.
tak samo jak na przystojnego faceta niczym z zurnala patrzymy i mozemy mu przyszyc latke zapatrzonego w siebie egoiste, a tak naprawde moze byc tylko niesmialy i dlatego sprawiac egoistyczne wrazenie. tak jak gruby papusiowaty facet nie koniecznie musi byc tym fajnym, cool czy fair wobec nam..
szkoda ze ludzie przyszywaja latki, nie powiem, ze nie jest fajnie byc atrakcyjna, ale jak juz wspomnilam trzeba sie "napracowac" i "udowadniac, ze nie jest sie pusta, glupia lala, bo juz nieraz slyszalam opinie, ze zanim mnie ktos poznal myslal ze sie sprawdzi stereotyp blondynki, a jednak potrafilam milo zaskoczyc