Nagle zaproponowal mi randke... Przez ponad 2 godziny rozmawialismy bylo bardzo milo poprostu sie "poznawalismy",smialismy sie nie bylo nie zrecznie, na koncu sie pozegnalismy rzucil "papa zobaczymy sie jeszcze napewno przed moim wyjazdem
" (Wyjezdza na odpoczynek na 10 dni za 1,5tyg)
Ale nie wyslal pozniej zadnego smsa NIC... Zreszta od poczatku (okolo 1miesiaca)mam wrazenie ze jesli ja nie napisze to on tez tego nie zrobi... A jesli ja napisze to on odpisuje bardzo milo fajnie i jest super... Tyle ze mi to przeszkadza bo chcialabym w jakis sposob byc pewna ze tez o mnie mysli itp... Np. wracajac do randki napisalam mu po 2 dniach ciszy smsa Hej, co slychac ? a on niespodziewanie odp. ze to i tamto moze spotkamy sie jutro ? No i odrazu pytanie ktore nasunelo mi sie na mysl to OOOOOK czyli gdybym nie napisala nie zaproponowalby mi tego spotkania ? STRASZNIE drazni mnie takie zachowanie... ale narazie nie chce z nim o tym porozmawiac zeby nie zepsuc poczatku tego wszystkiego...
Okazal mi nie raz w rozne sposoby to ze mu sie podobam i ze jest zainteresowany, ale z drugiej strony dmucha cieplo&zimno a ja powoli dostaje szalu ![]()
DLACZEGO jest tak fajnie kiedy jestemy razem ? a potem jesli ja nie napisze on sie nie odzywa ?
POZDRAWIAM !
Ola.