Mój narzeczony mieszka póki co z ojcem bratem i siostra. Jego matka nie żyje. Zaczęło się od tego że jego brat maciek nie chciał przebywać z nami chyba był zazdrosny o to że Kuba (narzeczony) ma kogoś. Siostra jest dziwna ogólnie o wszystko się czepia każdego no i od początku kiedy coś do mnie mówiła to robiła to z ironią itp. Ojciec był taki że zaszywal się w pokoju i nie gadał z nami. Pewnego dnia narzeczony poszedł do pracy a ja na miasto i wróciliśmy do domu razem ale oni stwierdzili że pewnie go odciągnęłam od pracy i on wcale tam nie był.... Kuba robił mi prezenty niektóre drogie ale ja mu mówiłam żeby tyle na mnie nie wydawał głupio mi było. Oczywiście jego zazdrosna siostra starsza kilka lat ode mnie nagadała bzdur ojcu że niby ja się puszczam pracuje w galerii bo skąd mam kasę na ubrania które wg niej są drogie.... A tak naprawdę nie wiedzą czy Kuba cokolwiek mi kupuje. Jutro tam jadę bo mam coś do załatwienia i muszę nocować u nich no i chciałabym też pobyc z narzeczonym. Niestety jestem tam niemile widziana. Do nich nic nie dociera. Nawet ze mną nie rozmawiali.... Co zrobić żeby to się zmieniło? Strasznie boję się jutrzejszego dnia bo wiem że będą mnie źle traktować tym bardziej mi przykro bo nie jestem taka za jaka mnie uważają. Nie mam już do tego siły
Kuba dopiero za około 3 miesiące będzie mógł się wyprowadzić jest po mojej stronie ale relacje z przyszła rodzina chciałabym mieć dobre
jak to zmienić skoro nic nie do nich w ogóle nie dociera?
1 2013-07-18 19:39:29 Ostatnio edytowany przez lenkaa22 (2013-07-18 19:40:52)
Jeżeli próbowałaś z nimi o tym rozmawiać, a jednak nie chcieli, to obawiam się, że nie za bardzo jest jak to zmienić - do niczego nie jesteś w stanie ich zmusić. A co Twój narzeczony na to? Niech on spróbuje z nimi pogadać, w końcu to nie jest tylko i wyłącznie Twoja sprawa, ale Wasza wspólna. Na Twoją niekorzyść działa fakt, że spotykasz się zawsze z nimi wszystkimi. Gdybyś spróbowała spotkać się z którymś z nich osobno - np. z jego siostrą, może zapytaj ją prosto z mostu, co jest nie tak - ale w ten sposób, żeby nie odebrała tego jako atak na swoją osobę...
Jutro spróbuje pogadać z jego ojcem i siostra osobno a dzisiaj narzeczony ma pogadać z ojcem ale nie wiem co z tego wyniknie. Ogólnie narzeczony jest po mojej stronie
4 2013-07-20 07:29:10 Ostatnio edytowany przez lenkaa22 (2013-07-20 07:30:17)
Jest jak myślałam pełna ignorancja mojej osoby. Za godzinę zbieram się do domu. Jego ojciec wczoraj nawet na moje "dzień dobry" mi nie odpowiedział. Zrozumiem brak kultury u rodzeństwa bo są wiekowo do mnie podobni nie lubią mnie ale ojciec?
Lenkaaa nie przejmuj się !!!! Ty masz się dogadywać ze swoim narzeczonym , macie się rozumieć , szanować , kochać .
Ojciec i rodzeństwo oczywiście nie muszą Cię wielbić , ale z szacunku powinni szanować.
Nie zmienisz ludzi , tacy już są . Wiem jak się czujesz , wiem ,jest to głupie i przykre, u mnie było podobnie .
I powiem Ci że odkąd przestałam się odzywać , jeździć tam ( do domu rodzinnego męża ) zaczęli o mnie pytać , pozdrawiać mnie przez męża . Teraz relacje są poprawne , bo dobre czy rodzinne raczej nie będą ale są poprawne . Ty dbaj o swoje szczęście !!!!!!!!!!! Wiem pisze jak egoistka , ale cóż życie mamy jedno , krótkie więc szkoda czasu i zdrowia na nerwy . Czas sam pokarze co ma być , a Ty dbaj o szczęście i związek Twój i narzeczonego. ![]()
Hm no fakt to może być dobry pomysł jeśli się przestanę odzywać i jeździć tam. Ciekawe skąd to się im wzięło może są zazdrości o to że narzeczony ma kogoś bo to w końcu syn i brat ich
Mówię Ci zrób tak , przestań tam jeździć , jak narzeczony zapyta dlaczego to powiedz wprost że nie ciśniesz się tam gdzie Cię nie chcą , ja tak powiedziałam mojemu mężowi i po kilku miesiącach jak jeździł tam sam zaczął wracać i mówić : pytali co u Ciebie ? kazali cię pozdrowić itp. Oczywiście miał mi za złe , że nie jeżdżę tam ale uszanował to.
Zazdrośni .. no właśnie mogą być , u mnie tak było że siostry męża były zazdrosne chyba , a złe na pewno , ponieważ mój mąż mieszkając tam w domu dawał im kasę , podwoził to tu to tam , zawoził na zakupy itp a gdy ja się pojawiłam to się zmieniło i ja też byłam przeciwna temu aby im usługiwał . Daj na luz nie przejmuj się
Ludzie są okropni a Ty bądź sobą
i bądźcie szczęśliwi z narzeczonym ![]()
8 2013-07-20 10:21:23 Ostatnio edytowany przez Nirvanka87 (2013-07-20 10:21:53)
Rodzice mojego chłopaka (jedynak jak i ja) też mnie nie akceptują. Z tym, że ja przynajmniej wiem dlaczego, bo jestem gruba. Z chłopakiem mówimy sobie wszystko więc na początku mówił mi, że rodzice mówią, ze jestem gruba (jestem owszem, ale nie oznacza to, ze jest to moja jedyna cecha, a oni patrzą na mnie tylko przez pryzmat wagi). Tak jak wcześniej cały czas się pytali Go kiedy sobie kogoś znajdzie, tak jak teraz sobie znalazł (jesteśmy rok razem) to nagle zaczęły sie komentarze, że pierwszy związek to nie mus być ostatni, że wcześniej facet powinien mieć więcej kobiet i takie inne durne gadki. byłam u nich raz, przemogłam się i poszłam (rok temu we wrześniu, po 3 miesiącach znajomości), ojciec nawet mi dzień dobry nie odpowiedział, tylko wyszedł i powiedział, ze gdzieś tam jedzie. MAtka jak przyszła powiedziała dzień dobry i tyle. Teraz dopiero po roku, jak zobaczyła, ze związek nadal trwa i jest nam dobrze to zaczęła "To może przyprowadzisz K. mogłybyśmy usiąść porozmawiać". Za każdym razem odpowiadam M. żeby jej powiedział, że teraz to niech się cmoknie w swoją chudą dupę. Nie, nie będę miła i grzeczna dla kogoś kto jest wobec mnie taki. Ludziom, którzy nie szanują innych szacunek się nie nalezy.
Jak to wszystko "rozwiązałam"? Nijak, z rodzicami M. nie mam zamiaru się spotkać, może jak sie trochę ucywilizują to na ślub im pozwolę przyjść. Do M. chodzę tylko jak wyjeżdżają, przez całą zime widywaliśmy się u mnie (moja mama jakoś nie ma obiekcji co do M, tak samo jak co do poprzedniego chłopaka. widziała/ widzi w nich rzeczy, które jej się nie podobają, ale wychodzi z założenia, że to ja wybieram sobie partnera, a ona nie będzie stać mi na drodze, że albo sama się sparzę, albo będę szczęśliwa). wiadomo, ze nie jest mi z cała sytuacją przyjemnie, bo nie uważam, żebym była głupia, brzydka, czy niesympatyczna, nigdy nie myślałam, że rodzice mojego chłopaka mnie nie polubią przez taką głupotę. No cóż nie ma co się przejmować debilami.
Co masz zrobić? możesz się przymilać, ale dla mnie to by było poniżające i tylko utwierdzałoby ich w przekonaniu, że jestem ta gorsza, ze to ja muszę się zmienić, a nie oni.
A możesz olać sprawę i cieszyć się życiem i szczęśliwym związkiem. Trzymaj się, powodzenia ![]()
Szczerze? nie jeździłabym do domu w którym mnie nie chcą. To jest mieszkanie ojca Twojego narzeczonego i pomimo tego, że to się mija z kulturą - ma prawo do tego aby Cię tam tolerować lub nie. Ty oczywiście zasługujesz na szacunek - więc każdą próbe pomówienia przez siostre bym z nią wyjaśniała od razu. Po czym wnosi, że sie puszczasz? Ma jakieś dowody? A jeżeli nie to niech się zastanowi nad wypowiadanymi słowami bo takie bezpodstawne oskarżenia mogą się skończyć grzywną za znieważenie. Wrogów bym sobie w rodzinie chłopaka robić nie chciała ale na głowe też bym sobie wejść nie dała i jak mi ktoś pluje w twarz to nie udaje, że pada deszcz. Zazwyczaj już sama 'groźba' kary finansowej za znieważenie pomaga w takich sytuacjach.
Narzeczony dobrze wie że nie chce tam jeździć i nie zmusza mnie do tego bo sam mówi że mu wstyd za rodzinę. Wcześniej dawał kasę na wszystko a teraz odkąd ja jestem już im tyle nie daje. A jego siostra jest też zazdrosna o wszystko co mam o ubrania na które ciężko pracuje jakieś dodatki i mimo że nie ma żadnych podstaw oczernia mnie. Zdziwili się że tak szybko pojechałam do domu może wreszcie coś do nich dotrze
No i może coś do nich dotarło
kiedy jego ojciec zapytał się czemu tak szybko odjechałam narzeczony powiedział że nie będę siedzieć z chamstwem
zdziwił się ale nic już nie powiedział. Jego siostra siedziała struta i obrażona bo uważa się za wielce wykształcona mądra i najważniejsza a teraz wyszło na to że jednak ma wady ![]()