Witam, opowiem moja historię. Poznaliśmy się 6 lat temu w pracy. On sie we mnie zakochał, ja nie. Ale po kilku miesiącach zostaliśmy parą. Ja go nie kochałam tak myślałam, później zakochałam się w nim, bardzo mu pomagałam. Zanim jednak został dla mnie kimś ważnym często zrywaliśmy, ja spotykałam się z innymi. On mi tego nigdy nie wybaczył. Związek nasz przechodził wiele kryzysów. On robił szkołę, własciwie zrobił ja dzięki mnie. Gdy nie miał pracy utrzymywałam go. Pożyczałam pieniądze, których nigdy mi nie oddał. Pisałam do szkoły prace. Wiedziałam, ze ma koleżankę, którą lubi, z którą często się kontaktował, ale myślałam, ze to tylko koleżanka. Ponieważ w naszym związku nie działo się najlepiej, on nie chciał się zmienić, stał się agresywny wobec mnie a ja nie wiedziałam co robić, powiedziąłam mu, że to koniec. Powiedziałam mu, żeby przemyślał sprawy i wrócił jak dojrzeje. Ale on nie wrócił. Związał się z tamtą dziewczyną. Odkryłam to przy okazji naszego spotkania, właściwie nie przestaliśmy się spotykać, łączyły nas rózne sprawy, również łóżko w dalszym ciągu. Przeżyłam szok. Powiedziałam, że to nie tak było z mojej strony, że go wyrzuciłam, chciałam by cos do niego dotarło, wiedziałam jednak, że źle zrobiłam, ale czułąm, że nie było innej rady. Chciałam zastosować terapię wstrząsową. On po kilku naszych spotkaniach i może i moim namowach, nie wiem, wrócił do mnie. Któregoś dnia odkryłam, że nie skończył się z tamta kontaktować i w chwili obecnej tak jest, że wiem, bo mam jego billingi, że się spotykali lub kontaktowali często jeszcze zanim się tak pokłóciliśmy. Gdybym wiedziała, że nie zaprzestał z nia kontaktu, nie wiem, czy bym do niego wróciła. Gdybym wiedziałą, że zanim jeszcze się rozstaliśmy mają kontakt wcześniej ucięłabym te znajomośc. Nie ukłądało sie nam to fakt, ale ja sie naprawde starałąm, a on wiedząc, że się starał wykorzystywał mnie finansowo, emocjonalnie, jak tak można. Musze się chyba wyżalić, nie wiem z kim mam prozmawiać. Z jednej strony brakuje mi go, z drugiej, nienawidzę go za to , co mi zrobił. Mam 32 lata planowałam z ni dziecko, roniliśmy je, a teraz to już nie wiem. Pomóżcie:(
co to znaczy "roniliśmy je"???
co to znaczy "roniliśmy je"???
Ona roniła a on dopingował. Ewentualnie mogło być "broniliśmy je" ale ostatecznie zostało odebrane przez Jugendamt i dzisiaj wychowuje je para pyzatych Bawarów.
@Tamariss a w czym Ci tu pomóc? Facet gra na dwa fronty i żaden z nich nie jest dla niego ważny. Możesz go zostawić albo nie, jako emocjonalna kaleka będziesz przy nim tkwić aż w końcu on zostawi Ciebie, tu nie trzeba się wyżalać tylko decydować.
Gdybym wiedziałą, że zanim jeszcze się rozstaliśmy mają kontakt wcześniej ucięłabym te znajomośc. Nie ukłądało sie nam to fakt, ale ja sie naprawde starałąm, a on wiedząc, że się starał wykorzystywał mnie finansowo, emocjonalnie, jak tak można. (
no a dlaczego teraz się zastanawiasz, co zrobić? przecież to oczywiste jest...
5 2013-07-16 12:39:23 Ostatnio edytowany przez Dr. Burn (2013-07-16 12:40:26)
no a dlaczego teraz się zastanawiasz, co zrobić? przecież to oczywiste jest...
Zastanawianie się jest świetne, tak siedzisz i myślisz i rozważasz a jak się tak mocno zamyślisz to prawie nie czujesz smrodu kupy którą druga strona nawaliła pośrodku twojego życia, jeszcze by ją trzeba było pozbierać albo co gorsza zmienić mieszkanie : ))))
Zastanawianie się jest z gatunku tych niezwykle efektywnych posunięć życiowych co "nie wiem co robić" ewentualnie "strasznie mi ciężko".
Nie chcę zbierać tej kupy właśnie, jestem wściekłą na siebie, że dałam się tak zrobić.. JEst mi żal to jednak 6 lat.. kawał czasu.
Jestem emocjonalna kaleką nie zaprzeczam, chciałabym postępować inaczej, brak mi charakteru, facet mnie wykorzystywał, oszukiwał, na wszystkie możliwe sposoby, jest mi tak wstyd że dałam się tak oszukać:( a ja jeszcze chciałam ciągnąć to dalej, myśląc, ze to, co się stało to moja wina, a teraz te billingi, on twierdzi, że wina jest we mnie, jestem podobno zaborcza, zazdrosna, i przez to to wszystko. Sprawa jest świeża o tych kontaktach jeszcze zanim zerwaliśmy dowiedziałam się przedwczoraj i jeszcze nie zdążyłąm sie uspokoić, płodziliśmy dziecko, on chciał miec dziecko ze mną, nie wiem po co?
Jestem emocjonalna kaleką nie zaprzeczam, chciałabym postępować inaczej, brak mi charakteru, facet mnie wykorzystywał, oszukiwał, na wszystkie możliwe sposoby, jest mi tak wstyd że dałam się tak oszukać:( a ja jeszcze chciałam ciągnąć to dalej, myśląc, ze to, co się stało to moja wina, a teraz te billingi, on twierdzi, że wina jest we mnie, jestem podobno zaborcza, zazdrosna, i przez to to wszystko. Sprawa jest świeża o tych kontaktach jeszcze zanim zerwaliśmy dowiedziałam się przedwczoraj i jeszcze nie zdążyłąm sie uspokoić, płodziliśmy dziecko, on chciał miec dziecko ze mną, nie wiem po co?
no jasne tammaris
ty jestes winna temu, przez swoją zaborczośc i zazdrość, że on był ZMUSZONY - powtarzam ZMUSZONY kręcić na boku... po proostu takie zachowanie, jak twoje, WYMUSZA, ZMUSZA porzadnego, uczciwego i lojalnego faceta do romansów...
jesteś winna i już...
Nie chcę zbierać tej kupy właśnie, jestem wściekłą na siebie, że dałam się tak zrobić.. JEst mi żal to jednak 6 lat.. kawał czasu.
To przestań być wściekła i działaj, jak nie jesteś gotowa go zostawić to się odseparuj i patrz co się będzie działo.
tamariss napisał/a:Nie chcę zbierać tej kupy właśnie, jestem wściekłą na siebie, że dałam się tak zrobić.. JEst mi żal to jednak 6 lat.. kawał czasu.
To przestań być wściekła i działaj, jak nie jesteś gotowa go zostawić to się odseparuj i patrz co się będzie działo.
Chcę to zrobić, chcę się odseparować, nawet zostawić, miałabym spokój;( pal licho te 6 nędznych lat, jak on je tak podeptał. może coś jest ze mną nie tak, bo wciąż piszę i dzwonię, oczekując wyjaśnień, on się zastanawia, nie wie, czy mnie kocha, prosi bym się dała kochać, a potem dowiaduję się, że do niej pisał, że się z nią widział dalej, gdy ja byłam w pracy, i ona prawdopodobnie o tym nie wiedziała i znów chce wyjaśnień, on się wkurza i mówi, że nic z tego nie będzie, ja się zgadzam, zrywam, a nazajutrz znów dzwonie.. czuję się jak idiotka:( nie umiem sobie ze sobą poradzić. W czwartek umówiłąm się z psychologiem. Czy to jest nienormalne? może to ze mną jest rzeczywiście cos nie tak:(
może coś jest ze mną nie tak, bo wciąż piszę i dzwonię, oczekując wyjaśnień, on się zastanawia, nie wie, czy mnie kocha, prosi bym się dała kochać,. czuję się jak idiotka:(.
słusznie
zwykly oszust i naciągacz. Boli, wiadomo, ale lepiej niech boli teraz i poboli ze 2 lata, niz ma bolec cale zycie