Witam !
Jestem od 1,5roku w związku z chłopakiem. Poznaliśmy się na studiach: studiowaliśmy w 1 mieście, on zaocznie a ja dziennie. Widywaliśmy się zatem w weekendy, wspólne imprezy, wspólni znajomi. W wakacje mieliśmy do pokonania trasę 70- pare km, ale również spokojnie je przetrwaliśmy. Kolejny rok akademicki był pełen krzywych akcji, wtrącania się innych osób i nieporozumień. Byliśmy blisko rozstania (osoba trzecia zbyt intensywnie do mnie startowała i mimo że nie byłam zainteresowana nie wyglądało to może najlepiej) , ale mój facet zdecydował się jednak ze mną zostać. Jednak zanim podjął tą decyzję w tej samej rozmowie, a raczej monologu spadały hasła "Inni mówią że zawracam Ci d*** związkiem na odległośc, bo niby masz chłopaka niby nie", "W łóżku super, wszystko fajnie, masz spoko charakter, odpowiada mi taka czestotliwosc widzenia się... ale nie ma iskierek." Wkurzona wyskoczyłam na niego że nie może mnie zostawiać "bo nie ma iskierek" ! To nie ognisko! Muszę tu wyjaśnić, skąd moje nerwy- dogadujemy się świetnie, jest facetem z pasją więc go nie ograniczam, dostał ode mnie wolność, zaakceptowałam go w 100% jakim jest. Na początku mówiliśmy czego chcemy- dostał co chciał. Ma ciężki charakter ale to dobry człowiek, choć czasami zachowuje się jak dzieciak. Ale do czego zmierzam... jego podejście do uczuć "bo on nie ma potrzeby, bo on ma problem z zaangażowaniem, bo nie wie czego chce, on jeszcze boi sie stabilizować ( ale mnie się nie spieszy i on wie doskonale o tym! ) ", "bo się stara otworzyć ale idzie to ciężko" . Daje mi sprzeczne sygnały, w zachowaniu widzę jak na dłoni "iskierki" a on się będzie ich zawzięcie wypierać... Nie wiem jak mogę go rozgryźć czy do siebie przekonać i czy jest sens. Jednak nie będe sobą jeżeli tego nie spróbuję, zależy mi na nim jak na nikim innym. Na chwilę obecna są wiadomo wakacje- życie płynie spokojnie jakby nigdy nic się widujemy, rozmawiamy, kontakt codziennie, widywanie prawie co tydzień, dwa . No prawie normalnie życie płynie, bo mnie zjadają rozmyślania, nie umiem wyhamować szukam pomocy gdzie się da...