czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 62 ]

Temat: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

witam wszystkich! tak naprawdę to nie wiem czy opisanie mojej historii da mi jakieś ukojenie, pomoże w czymkolwiek...już chyba przestałam w to wierzyć że będę kiedyś w życiu szczęśliwa i spokojna...
Wyszłam za mąż w 2009 roku, z miłości której owocem jest mój obecnie 4 letni  synek. Przed ślubem mieszkaliśmy ze sobą przez 5 lat zanim postanowiliśmy złożyć sobie przysięgę na dobre i złe. Rozumieliśmy się bez słów. Oprócz drobnych sprzeczek między nami, do naszego małżeństwa nie było się do czego przyczepić. Kiedy urodził się Szymonek wszystko się zmieniło. Mąż dużo pracował aby utrzymać naszą trójkę. Coraz częściej wracał w nocy i czułam od niego alkohol. Zaczęły się kłótnie. Na początku niegroźne później jednak dochodziło do rękoczynów. Rozmowy nie dawały nic przynajmniej nie na długo. Kompletnie nie mogłam na Niego liczyć. Zawodził w prostych sprawach związanych z dzieckiem. Choć nie wyobrażałam sobie życia bez Niego to jednak wtedy bardzo się zastanawiałam nad naszym dalszym losem.
W końcu zaczęły się problemy finansowe. Zwolniono Go z bardzo dobrze płatnej pracy. Przez ładnych parę miesięcy skakał z jednej firmy do drugiej ale bez dłuższych etatów. Musiałam oddać Małego do żłobka a sama wrócić do swojej starej firmy. Chociaż nie zarabiałam źle to jednak z jednej pensji nie dało się utrzymać. Mąż odnowił znajomość ze swoim kolegą po fachu i zaczął spółkę. Na początku wszystko układało się dobrze jednak później problem powrócił. Alkohol był praktycznie codziennie. Nie pisze o swoich uczuciach i emocjach wtedy ale było mi naprawdę źle. Kiedy pewnego dnia mąż nie wrócił z pracy do domu zadzwoniłam do  wspólnika z nadzieją że jest z nim. Tak jednak nie było. Kompletnie nie wiedziałam co się z nim dzieje. Miałam same czarne myśli. Tego samego wieczoru, późnego wieczoru przyjechał do mnie Michał (wspólnik męża). Długo ze mną rozmawiał i próbował uspokoić. Poruszył temat swojego małżeństwa. Stwierdził że w Jego związku też nie jest dobrze a właściwie bardzo źle. Wizyta zakończyła się około 2 nad ranem a męża nadal nie było. Rano nie poszłam do pracy i zaczęłam Go szukać. Swoją pomoc zaoferował Michał. Kiedy odnalazłam kompletnie pijanego męża w aucie nad jeziorem powiedziałam koniec. Kazałam Mu wybierać albo rodzina albo alkohol. Nie przejął się zbytnio i co gorsza nie określił się z jednoznaczną odpowiedzią. To wszystko jeszcze bardziej dawało mi do myślenia...czy mój mąż nas kocha? czy ja Go kocham jeszcze? Wiele innych kwestii nie dawało mi spokoju.
Wreszcie po raz pierwszy spotkałam się z Michałem sam na sam (mówiąc że jadę do koleżanki). Rozmawialiśmy i śmialiśmy się oboje jak starzy znajomi. Czułam się naprawdę spokojna i radosna od bardzo długiego czasu. Początkowo widywaliśmy się raz w tygodniu potem jednak szukaliśmy okazji do częstszych spotkań.
On jeździł na działkę a ja do koleżanek. Tak też zaczęłam zdradzać męża a on żonę. Sex był nieziemski. Facet okazał się być mistrzem w tych sprawach.  Zakochaliśmy się w sobie. Kiedy zostałam przyłapana na kłamstwie, zabrałam dziecko i wyprowadziłam się. Cały czas "w ukryciu" był ze mną Michał zapewniając że w swoim czasie do mnie dołączy. Czekałam więc cierpliwie z wiarą że tak właśnie będzie.
Aż w końcu zaczął się prawdziwy koszmar...
Pewnego dnia zadzwoniła do mnie żona Michała z awanturą. Niefartownie jeden sms został w telefonie Michała i wpadł w jej ręce. Przez tydzień nie miałam życia. Jeździła za mną, wydzwaniała i groziła mi że tego pożałuje. Spotkania zostały ograniczone do minimum. Zrozumiałam że to na co czekałam nigdy nie nastąpi a Michał mnie oszukał. Zabawił się mną w perfidny sposób. Postanowiłam wrócić do męża i spróbować jeszcze raz. Pożegnałam się z "kochankiem" i starałam się zapomnieć. Niestety Michał nie wytrzymał długo (dwa dni). Znów zaczął pisać, dzwonić i nalegać na spotkanie. Mówił że nie może beze mnie żyć i wszystko straciło dla Niego sens. Zdanie: nigdy nie pozwolę Ci odejść pamiętam po dziś dzień. Jednak nie miałam pojęcia co tak naprawdę miał na myśli. Kiedy oboje zdali sobie sprawę z sytuacji, my planowaliśmy wspólne życie. Kolejny raz się wyprowadziłam. Michał razem ze mną. Niestety spokój nie trwał długo. Żona Michała nie dawała za wygraną. Nastawiła przeciwko Niemu całą Jego rodzinę i własne dzieci. Wykorzystywała każdy możliwie najbardziej perfidny sposób aby wzbudzić w Nim poczucie winy. Uderzała w najczulszy punk tak aby doprowadzić do Jego powrotu. To wszystko nie wpływało dobrze na nasz związek. Kiedy upozorowała swoje samobójstwo Michał zwątpił. Stwierdził że bardzo mnie kocha ale nie ma już na to siły aby z nią walczyć. Znów zostałam sama. Tym razem bolało jeszcze bardziej. Myślałam że nasza miłość jest tak silna że przetrwa wszystko. Nigdy nie byłam tak zawiedziona jak wtedy.
Powrót Michała nie potrwał długo. Małżonka próbując zaciągnąć Go do łóżka dostawała "piany" spotykając się ciągle z odmową. Kiedy postawiła mu ultimatum albo ona albo ja znów się wyprowadził. Wydawało mi się wtedy że to koniec. Tylko chora kobieta po tym wszystkim łudziłaby się że jej małżeństwo można uratować. Jednak nie ona...
Tak też znowu po długich błaganiach wróciłam do Michała.
Niespełna dwa miesiące temu miała miejsce pewna sytuacja.
Pokłóciłam się z Michałem kolejny raz z jej powodu. Spędził noc poza domem a na drugi dzień kiedy rozmawialiśmy w naszym mieszkaniu wtargnęła ona.
Krzyczała że musi mi coś pokazać i powiedzieć wszystko to czego Michał nie potrafił. Powiedziała że prowadził podwójne życie. Kiedy rano jechałam do pracy, ona przyjeżdżała do Niego. Stwierdziła że kocha nas obie i nie potrafi z żadnej zrezygnować. Do tego wszystkiego pokazała smsa od Niego treści" kocham cię serducho, będzie dobrze". Wpadłam w szał. Kazałam się im wynosić. Michał o mało nie dostał zawału. Szarpiąc się z nią krzyczał że zniszczyła mu życie. Wyrzucił ją z mieszkania i prosząc na kolanach, płacząc jak dziecko błagał żebym Go nie zostawiała. Kiedy emocje trochę opadły Michał zaczął się tłumaczyć. Wyparł się wszystkiego oprócz smsa który nie miał dla niego wielkiego znaczenia a napisał go dla jej świętego spokoju. Widząc co się dzieje z nami i jak ona ingeruje w to wszystko przestraszył się że nie wytrzymam tego i Go zostawię. Przypomniał mi wtedy o tym co mu kiedyś powiedziałam w złości...że jak bym miała możliwość to wróciłabym do męża. Cały czas miał to w głowie tym bardziej że już miało to miejsce. Pod jej namową i presją powiedział jej że spróbują raz jeszcze. Spędził z nią jednak tylko parę godzin po czym przyjechał do mnie żeby się pogodzić.
Obecnie jest spokój choć czuję że to tylko pozory. Ciągle doszukuję się smsów, telefonów, kontaktów Michała z nią. Nie mogę przestać o tym wszystkim myśleć... zwolniłam się wcześniej z pracy bo chciałam zobaczyć czy czasem nie spotkał się z nią w naszym mieszkaniu i czy jest tam gdzie mówi...
Dzisiaj rano pijąc kawę z moim ukochanym usłyszałam że jestem nieznośna...ciągle dopatruje się Jego nieszczerości a On mówi mi o wszystkim i żadna kobieta tak na Niego nie wpłynęła jak ja...
Wiem że Michał mnie kocha a ja Jego ale czy nasz związek jest tak silny że przetrwa wszystko???
Czy jestem w stanie zapomnieć o tym wszystkim i brać na spokojnie jej kolejne "podchody"?
Nie chcę tego zepsuć ale nie potrafię powstrzymać swojej zazdrości...
Ciągle mam w głowie jej słowa a do tego wszystkiego najbardziej cierpią dzieciaki...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

,,Kiedy emocje trochę opadły Michał zaczął się tłumaczyć. Wyparł się wszystkiego oprócz smsa który nie miał dla niego wielkiego znaczenia a napisał go dla jej świętego spokoju. Widząc co się dzieje z nami i jak ona ingeruje w to wszystko przestraszył się że nie wytrzymam tego i Go zostawię.,,,


Napisał takiego sms-a dla świętego spokoju??? a czyjęgo spokoju? Jego czy Twojego?

3

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Atak wogóle to masz męża i kochanka? bo nie rozumiem......

4

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Kto sieje wiatr, ten zbiera burze...

Przedziwne, że zdrajcy płaczą nad brakiem szczerości i uczciwości...

5

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Nie da się budować szczęścia na czyimś nieszczęściu..... Jeśli tak fatalne są wasze małżeństwa to najpierw wypadało by się rozwieźć a potem planować coś dalej.  Z waszej strony nie ma miłości ani szczerej ani uczciwej niestety...

6

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Oni są po rozwodzie?
Ty jesteś po rozwodzie?

Powiada się, ze szczęścia na nieszczęściu innych się nie zbuduje. Pewnie coś w tym prawdy jest.

7

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
Chmurka83 napisał/a:

Nie da się budować szczęścia na czyimś nieszczęściu..... Jeśli tak fatalne są wasze małżeństwa to najpierw wypadało by się rozwieźć a potem planować coś dalej.  Z waszej strony nie ma miłości ani szczerej ani uczciwej niestety...

W 100% się z tym zgadzam. Po pierwsze oboje nadal jesteście w swoich małżenstwach więc jak w takich okolicznościach chcecie budowaczdrowy związek ? po drugie może i Twoje małżeństwo z tego co piszesz nie było nic warte ale zanim postanowiłaś wchodzić w romans powinnaś była dokładnie zbadac sytuacje jaka panuje w rodzinie Twojego kochanka. Może on tylko mówił,że ma w małżenstwie źle zeby Ciebie zaciągnąć do łóżka ? może Cię wykorzystał w perfidny sposób a ty zniszczyłaś czyjąś rodzinę ? Póki co słabo to wygląda. Jesli tego prawnie nie uporzadkujecie to nie licz na lepsze jutro

8

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
Chmurka83 napisał/a:

Nie da się budować szczęścia na czyimś nieszczęściu..... Jeśli tak fatalne są wasze małżeństwa to najpierw wypadało by się rozwieźć a potem planować coś dalej.  Z waszej strony nie ma miłości ani szczerej ani uczciwej niestety...

smallangel napisał/a:

Oni są po rozwodzie?
Ty jesteś po rozwodzie?

Powiada się, ze szczęścia na nieszczęściu innych się nie zbuduje. Pewnie coś w tym prawdy jest.

"czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa..." - pyta się osoba, która:
- zdradziła męża (tak wynika z pierwszego postu)
- rozbiła komuś rodzinę

smile

9

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Kolejność zdarzeń powinna wyglądać następująco:

1.Próba naprawienia związku z mężem za pomocą każdych dostępnych środków
2.Gdy punkt pierwszy zawiedzie - rozwód
3.Układanie sobie życia na nowo (niekoniecznie z żonatym facetem)

A tak, jesteś kolejną zdradzającą, upodloną, marną istotą. Czytając twój post, do żadnego innego wniosku niesposób dojść. Twoje pytanie zadane w temacie posta, to absolutny szczyt hipokryzji...

10

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Ja już dawno nie wierzę w jakąkolwiek miłość czy inne tego typu bzdury. Wszystkie związki które widziałem w swoim życiu, czy to u znajomych czy u siebie to jakieś nieporozumienie. Albo się zdradzają na potęgę, albo ktoś kimś dyryguje, albo są ze sobą tylko ze względu na dziecko albo ze strachu przed samotnością. Przepraszam autorko ale to przez takie kobiety jak ty w większości przypadków.
Czy wszyscy już zapomnieli o jakichś głębszych wartościach? Wyznawcy oko za oko... Jak on pije to ja zdradzam, jak on zdradza to ja też.
echh do dupy z tym wszystkim

11

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Ja być może naiwnie wierzę , że istnieje. mimo że mnie dziewczyna zostawiła dla innego to wierzę, że taka miłość istnieje i trzeba trafić na tą odpowiednią osobę:)

12 Ostatnio edytowany przez bags (2013-07-12 14:02:45)

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Czytając ten tytułowy post odniosłem wrażenie, że pod pretekstem miłości zaiście - o zgrozo - szczerej i uczciwej, autorka tego wątku postawiła sobie za cel jedną sprawę: by za "karą śmierci" dla Jej męża i żony kochanka, głosowało tu więcej Nas -sędziów niż wcześniej Nasze grono uznałoby Ich winnymi zarzucanego Im czynu???
Powiedz proszę lub zwróć uwagę cytując Nas, gdy Nasze "sędziowskie" ego zacznie wypływać ponad "prawo" moralne, którego to naruszenia dopuściłaś się autorko wątku. Obawiam się, ze będzie to trudne zadanie dla Ciebie, bo niestety lub też stety piszą tu osoby z doświadczeniem, doświadczone czasami brutalnie przez życie i osoby pokroju Waszych związkowych "wrogów". Tyle i aż tyle.

Coraz częściej wracał w nocy i czułam od niego alkohol... Na początku wszystko układało się dobrze jednak później problem powrócił. Alkohol był praktycznie codziennie. Kiedy odnalazłam kompletnie pijanego męża w aucie nad jeziorem powiedziałam koniec. Kazałam Mu wybierać albo rodzina albo alkohol. Nie przejął się zbytnio i co gorsza nie określił się z jednoznaczną odpowiedzią. To wszystko jeszcze bardziej dawało mi do myślenia...

Jak ślepy koń na wielkiej pardubickiej - nie widzę przeszkód.
Zobacz, jak to jest - zaczynasz z kimś być i tak naprawdę od razu wiadomo z czym będzie problem. Czasami tylko wydaje nam się, że problem nie jest aż tak wielki, albo, że możemy go akceptować - zwłaszcza przez wzgląd na piękną resztę. A po czasie się okazuje, że to co było problemem na początku, jest nim wciąż po wielu latach. Zbagatelizowałaś coś co Cię przerosło z czasem.
Wracając do tematu - pytania przewodniego tego wątku.
Słabe jest to, że człowiek dopiero po fakcie zdaje sobie czasem sprawę, jak bardzo źle zrobił. Jak bardzo kocha. Jak bardzo potrzebuje. Jak bardzo żałuje. Jak bardzo chce naprawić. Jak bardzo, jak bardzo, jak bardzo...Jak bardzo - jakkolwiek to głupio nie zabrzmi - zakochuje się na nowo...

Nie bez kozery mówi się przecież, ze zdradzający wymienia mercedesa na malucha (taka metafora), bo dopiero po "tym" fakcie otwierają mu się szeroko oczy, ze jest dokładnie odwrotnie. Jest ta fascynacja, motylki i cala reszta "wisienki na torcie" będąca niczym innym jak fikcja gdy przyjdzie szara codzienność i różowe okulary spadną z łoskotem na ziemie.
Zdrada to podstępne zabójstwo partnera bez sądu, wyroku i prawa do obrony. Lub inaczej - jest jak podanie polonu Litwinience w herbatce- zabija powoli i wszyscy wiedzą. że nie ma ratunku - śmierć i tak nastąpi. To tylko kwestia czasu.

Widocznie los paradoksalnie nie dal Ci  zniżki na stały "parking" przy mężu, ale za to masz "służbowy" wstęp wolny do sklepu z wszelkiej maści erotycznymi pamiątkami serwowanymi przez gacha. Przeca to efekt motylkowego zauroczenia, gdzie w konfrontacji z gachem mąż stał się zbędnym meblem; zawalidrogą na drodze życia.
Jasne jest też to, że trendy jest teraz lecieć i wymieniać partnera na nowy model niż siąść przy kawie i szczerze porozmawiać w 4 oczy, co nas boli i podcina skrzydła w związku.
To, że masz "ciągłe" wątpliwości co do właściwej postawy w tej sytuacji Twojego Męża, to normalka. Ale tym razem taki Twój tok myślenia, to już skrajny odpał, umysłowa padaczka. Zaufanie buduje się latami a niszczy bezpowrotnie... w kilka sekund.

Szukasz wśród Nas "instruktora", który poprowadzi cie jak dziecko za rączkę przez ulice w Twoim problemie??? Bo widocznie tak bardzo na pewnym etapie małżeństwa starałaś się nie być postrzegana jako obiekt seksualny - i nie tylko - dla swojego ślubnego, ze teraz w ogóle - Twoim zdaniem - Cie "nie widzi". Tęsknotą za fascynującym Cię kochankiem szukasz sposobu, jak to zrobić bezboleśnie, by przykuć męża alkoholika - bo to jest głównym powodem Twojej dezercji w związku - do krzesła elektrycznego i dać czadu na full, bo może wtedy Cie dostrzeże i zobaczy. Błąd, On Cie widzi cały czas, tyko Ty tego nie dostrzegasz, poprzez urojone motylki.
A taki seks na boku nie ma tylu walorów ile mu się przypisuje. Seks przy zdradzie w małżeństwie jest już mocno przereklamowany. I w rezultacie Twój mąż będzie wiedział, kiedy Wasz związek stał się trupem, ale dalej nie będzie wiedział dlaczego.

Marzy się Tobie jak pewnej dziewczynce, by spotkać "kolege" kiedyś tam przelotem w łazience... przelotem... przemiło... przelecieć. I jeszcze sklecić z tego szczęśliwe małżeństwo w przyszłości... szczyt głupoty, egoizmu, cynizmu i tony naiwności.
Orzesz za blisko bawełny, by zepsuć sobie reputacje w Twoim małżeństwie. Gdzie problemem jesteś Ty i Twoja postawa względem małżeństwa a nie rzeczony MAZ, czy tanie chwyty "gitarowe" kochanka, by Ci zawrócić w głowie!

Gdy rozjezdzaja sie wizje spojnosci zwiazku poprzez braki tego znaczacego czynnika trwalosci zwiazku jakim jest nie tylko seks, to moze trzeba partnera wziąć za "wszarz" usadzić i zacząć rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Nie pozwolić sobie wyjść, można się złościć, krzyczeć, płakać, ale rozmawiać bez owijania w bawelne - nie mylic z posciela. Niech to nie będzie - na poczatek - godzinna rozmowa przy butelce wina lub bardziej wyskokowych trunkach... po co od razu skakac na boki i utrudniac wyjscie partnerowi z domowych pieleszy, poprzez "rozrastajace sie poroze".
Niech trwa ona calymi dniami, miesiacami a nawet latami, bo jakos to trzeba na wzor zakonczenia jak w seksmisji zbudować od podstaw. Potrzeba nawet ta wyzszego rzedu zaspokojenia potrzeb jest w koncu matka wynalazku. Po cos bylo w koncu rozdawane przez tego siwego Pana u gory stosowne "oprogramowanie" do tego czterordzeniowego procesora, ktory kazdy z Nas nosi pod czuprynka, zwane nie inaczej jak wlasnie rozmowa.
Zamiast wysylania mu sygnalow po indiansku dymkiem, morsem czy Brailem, ze Ci to jego zachowanie "nie pasi", jest passe zamiast trendy, to usiadz i pogadaj w 4 oczy z nim, wykladajac bez pardonu kawe na lawe.

No chyba że szanowna autorko dla Ciebie polowanie jest przyjemniejsze, od zabijania, które to już paradoksalnie uczyniłaś dla Twojego męża i Waszego związku. Bo jesli związek nie jest już trupem, to przynajmniej jest w agonii na oddziale paliatywnym, którego reanimacja jest trudna, a metodą przez Ciebie propagowaną - bezsensowną

13

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

karma wraca, oj wraca wink

14

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Rany...jacy Wy wszyscy jesteście surowi w swoich ocenach...oczywiście poniekąd w tym wszystkim jest ziarnko prawdy...tak zdradziłam męża...tak zakochałam się w żonatym mężczyźnie...próbuje zbudować szczęście na nieszczęściu...prosty z tej historii wniosek. Oczywiście tylko winny się tłumaczy jednak wiele w tej historii istotnych wątków pominęłam. Streścić i opisać to wszystko tak jak w rzeczywistości wyglądało nie jest łatwe. Tym bardziej że jak widać nie jestem w tym dobra. Odebraliście moją sytuację tak jak odebraliście...w 100 % negatywnie. Nie oczekiwałam od kogokolwiek ciepłego słowa ale przyznaję że można się kompletnie zdołować...
Zdecydowałam się na taki krok w życiu z wielu powodów. Kocham swojego syna i rodzina dla mnie była najważniejsza i jest. Nie da się jednak jej tworzyć i dbać o nią samotnie. Nie można też na siłę kogoś uszczęśliwić. Przez ponad trzy lata bo zaraz po małżeństwie walczyłam o nasze wspólne szczęście. Kiedy On się załamywał i uciekał w alkohol ja podnosiłam Go i tak w koło. Miałam w domu oprócz maleńkiego synka dużego chłopca który nie radził sobie z niczym. Prośby nic nie pomagały, ciągłe rozmowy i tłumaczenia też. Z kolei jakiekolwiek naciski i groźby z mojej strony powodowały w nim agresję. Kiedy po raz pierwszy mnie uderzył wytłumaczyłam sobie że każdemu mogą puścić nerwy. Po drugim razie nie byłam już taka wyrozumiała ale nic nie zrobiłam. Powiedziałam wtedy że każdy w swoim życiu ma granicę wytrzymałości i ja również. Wszyscy znajomi widząc co się u nas dzieje odwrócili się od niego zresztą też miał ich gdzieś. Mąż naraził nas przez swój nałóg na ogromne problemy finansowe (jeździł nie swoimi, bardzo drogimi autami pod wpływem alkoholu). Dużo tego było zanim stwierdziłam że On po prostu mnie nie kocha, nas nie kocha.
Jeśli zaś chodzi o Michała i Jego małżeństwo to doskonale wiem jaka była sytuacja i jak to wyglądało. Rozkręcając swój biznes pracował ciężko sam aby utrzymać rodzinę. Ona nigdzie nie pracowała i nie miała zbyt wiele obowiązków. Zapewniał jej wszystko. Z czasem zauważył w niej ogromną zmianę. Nie interesowało ją nic.   Kiedy nakrył ją na zdradzie zrozumiał co było tego powodem. Pamiętam jak zawalczył wtedy o nią i o ich rodzinę. Zacisnął mocno zęby i starał się żyć normalnie. Nie potrafił jednak zapomnieć. Było coraz gorzej między nimi. Michał nie miał ochoty wracać do domu więc uciekał w pracę. Ona trwoniąc Jego ciężko zarobione pieniądze udawała że wszystko jest w porządku. Bo czego można chcieć więcej. Udawała że nic się nie dzieje złego. Nie próbowała nic zrobić, zmienić chociaż porozmawiać. Traktowała Michała jak swojego niewolnika. Pamiętam jak śmiejąc się w twarz mówiła: "masz Panią to zapierd...na nią".
Tak to w wielkim skrócie wyglądało.
Zaczęła walczyć o Niego jak już było za późno.
Muszę jednak przyznać że nie ma w tym sobie równych. Ja niestety wymiękam...

15

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Nie przejmuj sie wypowiedziami innych, rozumiem co czujesz, czasem miłość nie wybiera, chciałaś zaznać troche szczęścia..  Miałaś alkoholika w domu ktory cie maltretował nic wiec dziwnego ze próbowałaś uciec jak najdalej, chciałas poczuć że ktoś Cię kocha, że ktos po prostu jest, na co nie moglas liczyć ze strony męża.. Trudno opanować emocje..trafiłas jednak najgorzej, bo z żonatym męzczyzną też bedziesz czuła się źle..jego żona nie da Ci spokoju, bedziesz czuła ciągły nacisk... Zostaw męża i kochanka, spróbuj znaleźć kogoś kto pokocha Cię naprawde..to bedzie bolalo ale trzeba z tym walczyć..w przeciwnym razie nigdy tego szczęscia nie zaznasz.. Życzę powodzenia smile pozdrawiam

16

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Chociaż jedna pozytywna wypowiedz, która w efekcie wywołała u mnie płacz...tak, chcę być w życiu szczęśliwa i żyć normalnie, chcę być kochana i szanowana...dziękuję za zrozumienie przynajmniej w tym:-) pewnie że wolałabym spotkać na swojej drodze wolnego faceta, bez rodziny...tak jednak się nie stało...

Mazar, to co napisałeś działa w dwie strony a z tego co napisałeś powinnam siedzieć cicho i znosić wszystko z czystej przyzwoitości, bo tak trzeba...
Myślę że cały problem w moim małżeństwie polegał na tym że ja kochałam Go bardziej niż on mnie o ile w ogóle mnie kochał. Jak przyszło co do czego wybrał alkohol więc nie za bardzo mu na nas zależało.
Masz jednak takie samo odczucie na temat miłości jak ja niestety. Taka szczera, czysta, na całe życie nie istnieje...

17

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Sytuacja schematyczna do zwymiotowania. Twoje małżeństwo klapa, żona kochanka zła... Wy zakochani i niewinni. Żałosne. Nic z tego nie będzie, gdyż:
1. Skoro kochaś zdradził swoję żonę, to Ciebie predzej czy później również zdradzi ( ma to we krwi )
2. Zniszczyłaś życie jego żonie i spotka Cię za to kara, zgodnie z prawem karmy.

18

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Sytuacja schematyczna do zwymiotowania. Twoje małżeństwo klapa, żona kochanka zła... Wy zakochani i niewinni. Żałosne. Nic z tego nie będzie, gdyż:
1. Skoro kochaś zdradził swoję żonę, to Ciebie predzej czy później również zdradzi ( ma to we krwi )
2. Zniszczyłaś życie jego żonie i spotka Cię za to kara, zgodnie z prawem karmy.



Jakie to proste do posumowania...
Zaledwie 2 punkty aby stwierdzić że ktoś jest zły i zasługuje na karę...czy Bóg do mnie przemówił i postanowił wymierzyć sprawiedliwość za zły uczynek?

19

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

na cudzym nieszczęściu się szczęścia nie zbuduje. Odbiłaś męża i jeszcze jesteś zła, że o niego walczy. No bez jaj kobieto bez kręgosłupa moralnego!

20

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

a to nie było czasem tak że to ona najpierw Jego zdradziła? Obudziła się dopiero ze swoją "walką" jak było po fakcie...to dopiero jest moralne...

21

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Nie przejmuj się tym gadaniem...wiadomo że nikt nie popiera rozbijania czyjegoś małżenstwa..bo powiedziane jest że tak sie po prostu nie robi..ale to nie powód do załamania i uwierz mi że ja to wiem.. Postaraj sie zapomnieć, naprawde to lepszy wybór niż męczyć sie w tym trójkącie..

22

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Ona nie walczy o Niego albo o rodzinę tylko o swoją wygodę i dostatnie życie jakie jej zapewniał...teraz obudziła się ze snu i zdała sprawę że niczego nie ma, nic nie potrafi jedynie zatruwać komuś życie, to potrafi perfekt.

23

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

powinien tez Ciebie zdradzic i zostawic,żebyś poczuła się jak ona i jak twoj maz. ktos sie liczy dla coebie oprocz samej siebie? tragedia, zebym nigdy nie spotkala takiej kobiety jak ty na swojej drodze, bo bede gorsza od jego zony.

24

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Mariikaa - wiesz wszystko ładnie, pięknie - tylko zaczęliście nie od tej strony co potrzeba. Jeżeli życia Wasze nie dawały Wam szczęścia - trzeba było się rozejść i układać życie na nowa. Jestem pewna, że gdybyście nie zbliżyli się do siebie, dziś żylibyście z Waszymi Mężami/Żonami.

Żona Michała- cóż zebrała żniwa z tego co zasiała (mam na myśli jej zdradę). Swoja drogą jej rodzina wie, co zrobiła? Bo dziwne dla mnie jest to, że córka - pomimo zdrady jest cacy, a zięć - jest be. Zdradzajacych uważam traktuje się jednakowo, bądź podobnie. Nie zrobił niczego innego niż ona. A powiada się że zdrada partnera, jest konsekwencją zdrady z przed lat.

Powiem tak - za nic w świecie nie chciałabym być na Twoim miejscu. To chore - jest, nie ma, znów jest, nie ma. Życie zatruwać Wam będzie, bo jeżeli nie mają rozowdu, ma większe praca co do niego niż TY, bo jest Jego Żoną.

25

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
mistakecake napisał/a:

powinien tez Ciebie zdradzic i zostawic,żebyś poczuła się jak ona i jak twoj maz. ktos sie liczy dla coebie oprocz samej siebie? tragedia, zebym nigdy nie spotkala takiej kobiety jak ty na swojej drodze, bo bede gorsza od jego zony.

Z Twoich wypowiedzi wynika że należysz do zdradzonych kobiet lub potwornie obawiasz się o swojego męża...
Z tego co piszesz, bez względu jak w naszym życiu jest źle mamy w tym trwać bo tak trzeba, bo tak powinno być...
Człowiek wiążąc się z drugim człowiekiem "na papierze" podpisuje na siebie wyrok...
A skąd masz pewność ze mój mąż mnie nie zdradzał skoro notorycznie wracał na bani do domu nad ranem???Ja sama takiej pewności nie mam bo nigdy nie dopuszczałam takiej ewentualności do głowy...skoro jednak nie sypiał ze mną bo był "zmęczony" to jednak pewności nie mam żadnej...

26

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Wiecie co Wan napisze???
chociaz pewnie 3/4 z osób to sie nie spodoba.
Jestem tu krótko ok.m-ca, i oczywiście pewnie o niczym nie mam pojęcia oprócz niektórych stałych bywalców, ale czegoś nie rozumiem..
Załóżmy, ze autorka wątku pisze prawdę....załóżmy..
I co w takiej sytuacji??
Jeżeli mąz rzeczywiscie(zaznaczam, jeżeli tak było)pił i ją bił i napisałaby o tym wątek, wszyscy jak sądzekazalibyście jej sie rozwieśc, bo uderzył raz, uderzy drugi,. ble ble ble....czyli to co sie tutaj pisze zazwyczaj.
I jakby taki wątek załozyła, i napisała , nie wiem, po kilku m-cach, ze spotkała kogos w danej chwili, to byc moze radzilibyście jej, oo to może w końcu spotka Cie szczęście, moze gratulacje...Zaznaczam, iż nie piszę , ze spotkała kogos kto jest z kims, bo to on powinien trzymac się na wodzy, on ma zobowiązania, wobec swojej rodziny.
Nie wiem wszyscy tutaj jestesmy skrzywdzeni , i wydaje mi się, ze każdy kto tak jadem pluje, sam taka sytuację porównuje do swojej.Być może żadne z Was nie czuje sie winne, pewnei zostaliście skrzywdzeni, zdradzeni, moze nie z Waszej winy.
Ale jesli autorka pisze prawdę i np. myslała oodejsciu i już w tym czasi poznałaby osobę, która by jej dała namiastkę dobroci(pisze, ze została skrzywdzona, więc tego potrzebuje)to co????Ma sie np. rozwodzic 2 lata i nie wolno jej kontynuowac znajomości, pomimo, ze i tak zamierza odejsć??
Bo trochę was nie rozumiem, ten jad jest wszędzie, potępienie....w każdą stronę, zero zrozumienia..i dodam znowu, iz pisze z perspektywy autorki...czy wytłumaczcie mi?Jakby spotkała osobe samotną inna byłaby opinia, czy wraz Waszym zdaniem zniszczyła sama swój związek????Bo jeżeli pisze prawdę, to czuję, jakby nikt z Was tego nie czytał, z jakiej to było przyczyny...
Dodam, ze absolutnie rozumiem wpisy o tym, że on miał rodzine.
Ciekawa jestem tylko czy taka sama ocena byłaby jakby spotkała człowieka który jest samotny....

27

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
smallangel napisał/a:

Mariikaa - wiesz wszystko ładnie, pięknie - tylko zaczęliście nie od tej strony co potrzeba. Jeżeli życia Wasze nie dawały Wam szczęścia - trzeba było się rozejść i układać życie na nowa. Jestem pewna, że gdybyście nie zbliżyli się do siebie, dziś żylibyście z Waszymi Mężami/Żonami.

Żona Michała- cóż zebrała żniwa z tego co zasiała (mam na myśli jej zdradę). Swoja drogą jej rodzina wie, co zrobiła? Bo dziwne dla mnie jest to, że córka - pomimo zdrady jest cacy, a zięć - jest be. Zdradzajacych uważam traktuje się jednakowo, bądź podobnie. Nie zrobił niczego innego niż ona. A powiada się że zdrada partnera, jest konsekwencją zdrady z przed lat.

Powiem tak - za nic w świecie nie chciałabym być na Twoim miejscu. To chore - jest, nie ma, znów jest, nie ma. Życie zatruwać Wam będzie, bo jeżeli nie mają rozowdu, ma większe praca co do niego niż TY, bo jest Jego Żoną.

wiem że nie tak miało to wszystko wyglądać...tak po prostu wyszło, stało się...
Często zastanawiamy się dlaczego spotkaliśmy się dopiero teraz...
Nie mamy jeszcze rozwodów. To niestety trwa tym bardziej że są dzieci.

Odpowiadając na Twoje pytanie... co na to rodzina Michała otóż na początku potępili Go za to że się zakochał i zostawił ją dla mnie.
Stwierdzili że ona potrafiła się ogarnąć i zrozumieć swój błąd a on nie. Naopowiadała różniastych historii o tym jak jej zależy tylko na dzieciach i im się chce poświęcić. Jak to ona nie szuka nikogo bo chce zająć się wychowaniem dzieci.
Niespełna po paru miesiącach dowiedzieli się jednak o jej nowym "facecie" z którym umawiała się na leśne "bzykanka" bo podobno chciała zrobić na złość mężowi.
Skoro On jest ze mną Ona też ma prawo do zaspokojenia swoich potrzeb bo też jako kobieta je ma. Pewnego razu byłam świadkiem sytuacji jak o godzinie 23.30 zadzwoniła do Michała jego Córka mówiąc że mama jeszcze nie wróciła do domu z młodszym braciszkiem.
To że Michała żona o Niego walczy to jest dla mnie zrozumiałe ale robić z siebie niewiniątko...
Skoro Go kocha tak jak mówi to czyż nie powinna zachować odrobinę godności a przynajmniej stwarzać tego pozory że ją ma.

28

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
Mawrula napisał/a:

Wiecie co Wan napisze???
chociaz pewnie 3/4 z osób to sie nie spodoba.
Jestem tu krótko ok.m-ca, i oczywiście pewnie o niczym nie mam pojęcia oprócz niektórych stałych bywalców, ale czegoś nie rozumiem..
Załóżmy, ze autorka wątku pisze prawdę....załóżmy..
I co w takiej sytuacji??
Jeżeli mąz rzeczywiscie(zaznaczam, jeżeli tak było)pił i ją bił i napisałaby o tym wątek, wszyscy jak sądzekazalibyście jej sie rozwieśc, bo uderzył raz, uderzy drugi,. ble ble ble....czyli to co sie tutaj pisze zazwyczaj.
I jakby taki wątek załozyła, i napisała , nie wiem, po kilku m-cach, ze spotkała kogos w danej chwili, to byc moze radzilibyście jej, oo to może w końcu spotka Cie szczęście, moze gratulacje...Zaznaczam, iż nie piszę , ze spotkała kogos kto jest z kims, bo to on powinien trzymac się na wodzy, on ma zobowiązania, wobec swojej rodziny.
Nie wiem wszyscy tutaj jestesmy skrzywdzeni , i wydaje mi się, ze każdy kto tak jadem pluje, sam taka sytuację porównuje do swojej.Być może żadne z Was nie czuje sie winne, pewnei zostaliście skrzywdzeni, zdradzeni, moze nie z Waszej winy.
Ale jesli autorka pisze prawdę i np. myslała oodejsciu i już w tym czasi poznałaby osobę, która by jej dała namiastkę dobroci(pisze, ze została skrzywdzona, więc tego potrzebuje)to co????Ma sie np. rozwodzic 2 lata i nie wolno jej kontynuowac znajomości, pomimo, ze i tak zamierza odejsć??
Bo trochę was nie rozumiem, ten jad jest wszędzie, potępienie....w każdą stronę, zero zrozumienia..i dodam znowu, iz pisze z perspektywy autorki...czy wytłumaczcie mi?Jakby spotkała osobe samotną inna byłaby opinia, czy wraz Waszym zdaniem zniszczyła sama swój związek????Bo jeżeli pisze prawdę, to czuję, jakby nikt z Was tego nie czytał, z jakiej to było przyczyny...
Dodam, ze absolutnie rozumiem wpisy o tym, że on miał rodzine.
Ciekawa jestem tylko czy taka sama ocena byłaby jakby spotkała człowieka który jest samotny....

Czekałam na taki wpis od początku...dziękuję:-) naprawdę jednak ktoś na tym świecie mnie rozumie... choć w części...lecę wykąpać synka i zaraz wracam...pozdrawiam serdecznie:-)

29

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
Mariikaa napisał/a:

Ona nie walczy o Niego albo o rodzinę tylko o swoją wygodę i dostatnie życie jakie jej zapewniał...teraz obudziła się ze snu i zdała sprawę że niczego nie ma, nic nie potrafi jedynie zatruwać komuś życie, to potrafi perfekt.

A Ty o co walczysz? o niego,rodzinę,swoją wygodę czy dostatnie życie jakie miał z nią???

30 Ostatnio edytowany przez Dr. Burn (2013-07-12 19:51:22)

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
Mariikaa napisał/a:

Czekałam na taki wpis od początku...dziękuję:-) naprawdę jednak ktoś na tym świecie mnie rozumie... choć w części...lecę wykąpać synka i zaraz wracam...pozdrawiam serdecznie:-)

Jasne że czekałaś na taki wpis, w końcu jedynym powodem dla którego napisałaś tego tasiemca jest próba usprawiedliwienia swoich wyborów. Z czysto praktycznego punktu widzenia twój związek z tym facetem nie ma najmniejszych szans przetrwać.

31

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Słowa autorki:
,,wiem że nie tak miało to wszystko wyglądać...tak po prostu wyszło, stało się...
Często zastanawiamy się dlaczego spotkaliśmy się dopiero teraz...
Nie mamy jeszcze rozwodów. To niestety trwa tym bardziej że są dzieci. ,,



Stało się....tak po prostu wyszło.... szok,po prostu.....

32

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

wybaczcie...ale ja stanę po stronie autorki, ale tylko pod względem znalezienia sobie kochanka.wg. mnie małżeństwo jest jak umowa między spółkami.obiecujesz wierność i uczciwość. Jeżeli jedno z postanowień umowy zostaje zerwane, to umowa przestaje obowiązywać, nie mówię tu o pierdołach, ale jeżeli mnie żona by zdradziła i strasznie oszukiwała, to też pewnie nie miałbym oporów, przed takimi samymi działaniami, a bynajmniej jeżeli zostałbym zdradzony(co jest szerokim pojęciem) i wiedziałbym, że z żoną nie chcę już być to chyba nie miałbym oporów przed układaniem sobie życia na nowo, przed rozwodem.

33

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Akurat tutaj poszło o kasę. Mąź przestał zapewniać bezpieczeństwo finansowe więc zaczeła poszukiwania.

34

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
Mariikaa napisał/a:

czy Bóg do mnie przemówił i postanowił wymierzyć sprawiedliwość za zły uczynek?

Bóg jeśli istnieje, to z pewnością nie zajmuje się takimi pierdołami jak Ty i Twój kochaś. Znasz angielski ? What goes around, comes back around, proste i nie ma to za wiele wspólnego z Bogiem. Bedziesz cierpieć, to nieuniknione. A żony kochanków, są zawsze złe i NIGDY NIE ROZUMIEJĄ SWOICH MĘŻÓW, nie wiesz o tym ? ...  Podręcznikowy wręcz przykład faceta, któremu zachicało się umoczyć gdzie indziej, a Ty się na to nabrałaś. I żeby nie było, nigdy nie zostałam zdradzona, denerwuje mnie tylko ludzka głupota i podłość.

35

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
Chmurka83 napisał/a:
Mariikaa napisał/a:

Ona nie walczy o Niego albo o rodzinę tylko o swoją wygodę i dostatnie życie jakie jej zapewniał...teraz obudziła się ze snu i zdała sprawę że niczego nie ma, nic nie potrafi jedynie zatruwać komuś życie, to potrafi perfekt.

A Ty o co walczysz? o niego,rodzinę,swoją wygodę czy dostatnie życie jakie miał z nią???

ktoś musi być słabszy żeby ktoś był silniejszy...nie mam zamiaru z nikim walczyć i chyba to najbardziej Chmurko Cię boli...nie robię nic właściwie w tym kierunku. Nie błagam, nie płaczę (przynajmniej nie przy nim) nie wykorzystuje podstępów, kłamstw i manipulacji i co gorsza dzieci aby osiągnąć swój cel.
Jestem tą słabszą przyznaję...ale nie uważam że to coś złego że nie gram tak jak ona.

Tak na marginesie...w przeciwieństwie do niej potrafię się utrzymać i zarabiam na siebie. Nigdy w życiu nie szukałam "sponsora".
Nie mierz innych swoją miarą...po czym stwierdziłaś że poleciałam na Jego kasę???

36

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Ale skadwiecie o tym??/No ja piernicze, wy tu nie jesteście doradcami, tylko jasnowidzami,...jeden napisze, jak zle postapiłas i chyba następny boi sie odezwac, zadałam Wam pytanie..Trudne??/Chyba tak
Powiedzcie, jakby autorka spotkała osobe samotna, a sama okazałoby się , rzeczywiscie jest w patologicznym związku takie same byłyby odpowiedzi??
Czasami myslę, że tu nie ma doradców, ale stado os...bo nawet jak nie rozumiecie, nie pochwalacie..jak ktoś jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem,,,..Tak nie wolno po prostu, moze stara jestem i naiwna, ale mozna próbowac wytłumaczyć, napisać coś od siebie, pewnie nie zawsze miłego, mądrego, dającego do myślenia..
A jak napisałam wcześniej tu jest jad wręcz..i to mnie razi, jestem wierząca, nie umiem potępiać, nikt nie powinien, sami nie wiemy w jakiej sytuacji kiedyś się znajdziemy

37

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

I od razu jak mi ktos przykazanie przytoczy to odowiem, rzecza ludzka jest błądzić..ale i rzeczą ludzka jest wybaczać, a jak najbardziej rzecza ludzka jest nie potępiac, to tyle..

38

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
Dr. Burn napisał/a:

Akurat tutaj poszło o kasę. Mąź przestał zapewniać bezpieczeństwo finansowe więc zaczeła poszukiwania.

a z czego ten wniosek? Ręce opadają i nie tylko jak czytam takie teksty...bez obrazy...

39

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
Mariikaa napisał/a:
Chmurka83 napisał/a:
Mariikaa napisał/a:

Ona nie walczy o Niego albo o rodzinę tylko o swoją wygodę i dostatnie życie jakie jej zapewniał...teraz obudziła się ze snu i zdała sprawę że niczego nie ma, nic nie potrafi jedynie zatruwać komuś życie, to potrafi perfekt.

A Ty o co walczysz? o niego,rodzinę,swoją wygodę czy dostatnie życie jakie miał z nią???

ktoś musi być słabszy żeby ktoś był silniejszy...nie mam zamiaru z nikim walczyć i chyba to najbardziej Chmurko Cię boli...nie robię nic właściwie w tym kierunku. Nie błagam, nie płaczę (przynajmniej nie przy nim) nie wykorzystuje podstępów, kłamstw i manipulacji i co gorsza dzieci aby osiągnąć swój cel.
Jestem tą słabszą przyznaję...ale nie uważam że to coś złego że nie gram tak jak ona.

Tak na marginesie...w przeciwieństwie do niej potrafię się utrzymać i zarabiam na siebie. Nigdy w życiu nie szukałam "sponsora".
Nie mierz innych swoją miarą...po czym stwierdziłaś że poleciałam na Jego kasę???

Ja tego nie stwierdziłam,nie znam Cię. Zadaję tylko pytania i obserwuję rozwój dyskusji.

40

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
Mawrula napisał/a:

I od razu jak mi ktos przykazanie przytoczy to odowiem, rzecza ludzka jest błądzić..ale i rzeczą ludzka jest wybaczać, a jak najbardziej rzecza ludzka jest nie potępiac, to tyle..

To samo właśnie co napisałaś dotyczy Twojego męża i żony tej drugiej strony. Nie uważasz?

41

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Zgadzam się z Tobą w stu procentach Marwula, co już poświadczyłam wcześniejszymi wpisami.. Aż nie chce sie patrzec na te bezmyślne wpisy..

42

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Alez tu nie ma dyskusji
Tu czyta sie post od momentu:z Michałem sie zbliżayłam
Wszelkie wcześniejsze słowa:mąż mnie bił, nie maja znaczenia
Tacy jestesmy, niestety
Jednakże
Jakby był post: poznałam kogoś jak sie rozwodziłam bo miałam męża alkoholika, niestety zabił mnie, więc pisze z nieba,,baa
odpowiedzi:jak nam przykro, było go zostawić
Serio wszystko rozumiem, ale jak wczesniej zaznaczyłam(jeżeli autorka prawde pisze)i ktos jej odpisuje, walczyc o rodzinę, zniszczyłas swój związek......to wybaczcie, o co, zeby nie dostac w głowe tylko w noge??
I zaznaczę raz jeszcze, zle sie stało, ze autorka weszła w związek z kimś kto był zajęty...ALE TO ON MIAŁ RODZINĘ< POWINIEN SAM NIE WŁAZIĆ TAM GDZIE NIE JEST JEGO MIEJSCE, tylko na dooopie siedziec, przy.zonie

43

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Posłuchaj wszystko uważam,....jak mój mąz poszedł do swojej byłej, to jej kołków na głowie nie ciosałam, nie ciosam,..on miał żone mnie
i on powinien wiedziec,  że ma zobowiązania, a ona...była sama wykorzystała okazje bpo ją miała, to co?Mam jej pisac a ty taka nie taka zabrałas mi męża????O nie....wiedział , ze ma zone, on poszedł, a ona po prostu mądrze to wykorzystała, mam nadzieję, ze napisałam ze zrozumieniem, jestem kobieta zdradzoną, skrzywdzoną, alr to on ma odmówić, bo ma żonę, rodzine..

44

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Potępiacie nas za to że zostawiliśmy swoich małżonków, tak przecież wspaniałych, ot tak po prostu, pod wpływem chwili, a tak w ogóle to przecież tylko chodziło o seks...rany czy to tak marnie wygląda?:-( przecież jesteśmy razem, planujemy wspólną przyszłość, założyć rodzinę, kochamy się i rozumiemy tak naprawdę...
czy nasz związek nie ma sensu? po tym wszystkim, jaki byłby tego cel, podjętej decyzji... po co miałoby być to wszystko?

Z kolei jaką mam pewność że z innym facetem, wolnym facetem nie spotka mnie ta sama krzywda w życiu??? Powiecie po co Ci facet skoro się boisz daj sobie na wstrzymanie...nikt nie chce być sam a przynajmniej większość z nas.

45

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Mariika
Teraz co do moich postów
Rzeczywiście, zajęty Pan, to naprawdę nie materiał, i tak uważam, powinien najpierw uregulowac swoja sytuację.
Codo Twojego męża, owinnas rozstac się z Nim wcześniej, odniósł na ciebie rękę, trzeba było załatwić to szybciej.
Odnośnie tego Pana, nie wiem czy jest odpowiedni, naprawdę, szczere słowa mam nadzieje, bez potepiania dadzą Ci cos do myslenia.
Jak mu zle z zona, niech się z nią rozwiedzie, wiem to długo, niech złozy o separację, skoro im sie nie układa.
Wtedy zobaczysz, czy rzeczywiscie jest jak on mówi,.
Ale dobra szczera rada, jeżeli piszesz, jak ja sugerowałam(prawdę)natychmiast złóż o rozwód, i naprawdę nie utrzymuj kontaktów z Panem M. jak nie zrobi tego samego.
Pozdrawiam

46

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Alez Pan Bog voltaren istnieje inaczej chyba nie mieliby niektórzy nawet tych morali, aby jak sępy niektórych zjęśc

47

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
Mawrula napisał/a:

Mariika
Teraz co do moich postów
Rzeczywiście, zajęty Pan, to naprawdę nie materiał, i tak uważam, powinien najpierw uregulowac swoja sytuację.
Codo Twojego męża, owinnas rozstac się z Nim wcześniej, odniósł na ciebie rękę, trzeba było załatwić to szybciej.
Odnośnie tego Pana, nie wiem czy jest odpowiedni, naprawdę, szczere słowa mam nadzieje, bez potepiania dadzą Ci cos do myslenia.
Jak mu zle z zona, niech się z nią rozwiedzie, wiem to długo, niech złozy o separację, skoro im sie nie układa.
Wtedy zobaczysz, czy rzeczywiscie jest jak on mówi,.
Ale dobra szczera rada, jeżeli piszesz, jak ja sugerowałam(prawdę)natychmiast złóż o rozwód, i naprawdę nie utrzymuj kontaktów z Panem M. jak nie zrobi tego samego.
Pozdrawiam

Przepraszam że tego wcześniej nie sprecyzowałam...jesteśmy w trakcie rozwodów, ja mam łatwiej bo mój mąż zgodził się na rozwód bez orzekania o winie natomiast z Michałem jest o wiele gorzej...i tego wszystkiego się najbardziej boję...jak się z nią ostatnio widziałam powiedziała mi że nie pozwoli nam być razem i zrobi wszystko aby tak było, skoro ona jest sama to on też ma być sam.

48

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Słuchaj kobieto
Wez narazie się z nim rozstań
Naprawde to radze
Niech on się rozwodzi(jak chce), ale sam
Bez Twojej pomocy
Jeżeli rzeczywiscie Cie kocha, i naprawde było zle, sam sobie z tym poradzi
A jeżeli Ty..byłas przyczyną, to może nie dojdzie do rozwodu?Wtedybędziesz wiedziała na ile jego historia, że jest zle była prawdziwa

49

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

On nie da mi tak po prostu teraz odejść, wiem o tym że nie wytrzyma beze mnie długo...próbowałam już ale za każdym razem nie dawał za wygraną...
Ma przewagę bo naprawdę Go kocham i umie mną zakręcić, trafić w czuły punkt aby mnie przekonać...ma bardzo silny charakter i wiem że jedynym sposobem byłoby pójść na policję i zgłosić nękanie a to przekreśliłoby wszystko...nie chcę tego...wiem że to wszystko brzmi strasznie banalnie ale tak jest...
Chcę być z nim bo jest facetem mojego życia...ale nie wiem czy jestem w stanie Mu zaufać...nie daje mi w sumie powodu do tego abym myślała o Jego nieszczerości ale przeszłości nie da się tak po prostu wymazać z pamięci...

50

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
Mawrula napisał/a:

Posłuchaj wszystko uważam,....jak mój mąz poszedł do swojej byłej, to jej kołków na głowie nie ciosałam, nie ciosam,..on miał żone mnie
i on powinien wiedziec,  że ma zobowiązania, a ona...była sama wykorzystała okazje bpo ją miała, to co?Mam jej pisac a ty taka nie taka zabrałas mi męża????O nie....wiedział , ze ma zone, on poszedł, a ona po prostu mądrze to wykorzystała, mam nadzieję, ze napisałam ze zrozumieniem, jestem kobieta zdradzoną, skrzywdzoną, alr to on ma odmówić, bo ma żonę, rodzine..

Mawrula, jesteś z tego co czytam spoko babką i naprawdę cenię Twoje uczciwe podejście do sprawy. Chciałabym tak trzeźwo podchodzić do spraw które tak bardzo przecież mnie dotknęły. Wielki szacun z mojej strony, naprawdę:-)

51

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Oj bo zmienie swój punkt, a dałam szanse..jak nie da Ci odejść?
Słyszysz czytasz co napisałam?owiedz ok, ale jak Ci się z zona nie układało, to w tej chwili od niej odejdz, ja czekam,..broniłam nie jego, ale Twojej sytuacji, ze mogłas sie czuć zle..ale jeżeli on ci tak mówi a nic nie robi...to ja nie mam nic do dodania,..sam nie wie czego chce, za mocna twoja miłośc i wiara, nie zistawi rodziny, ultimatum tylko...jak nie, to dla mnie...prazka, serio

52

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
Mawrula napisał/a:

Oj bo zmienie swój punkt, a dałam szanse..jak nie da Ci odejść?
Słyszysz czytasz co napisałam?owiedz ok, ale jak Ci się z zona nie układało, to w tej chwili od niej odejdz, ja czekam,..broniłam nie jego, ale Twojej sytuacji, ze mogłas sie czuć zle..ale jeżeli on ci tak mówi a nic nie robi...to ja nie mam nic do dodania,..sam nie wie czego chce, za mocna twoja miłośc i wiara, nie zistawi rodziny, ultimatum tylko...jak nie, to dla mnie...prazka, serio

Tak jak pisałam wcześniej, jest w trakcie rozwodu, jest po pierwszej rozprawie, bardzo burzliwej zresztą...od lutego tego roku mieszkamy razem i jesteśmy razem, zabieramy jego dzieciaki na weekandy do siebie, jesteśmy w trakcie budowy domu...niby jest tak jak powinno jednak nie do końca.
Mówi mi o wszystkim, o każdej rozmowie z nią i sms-ie, ich kontakt teraz sprowadza się tylko do tematu dzieci...przynajmniej tak mi się wydaje.
Problem w tym że ja czegoś ciągle się doszukuje. Gnębię Go ciągłymi pytaniami i podejrzeniami. Jeszcze trochę a zwariuje.

53

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Pewnie będziesz się gnębiła..oj mam nadzieję, że Wam się uda, i że rzeczywiście jemu się nie układało, Tobie tez..
Jeżeli tak było uważam , że po prostu na siebie wpadliście, tylko szkoda, że jeszcze w trakcie trwania związku.
Zastanawia mnie jedno,....czy on aby napewno nie ma z nia kontaktu, inie chodzi mi odzieci...
Jeżeli to co piszesz jest prawdziwe, nie zgadzam sie z żadnym tu zdaniem, względem Ciebie, że nawaliłas miałas prawo, szukac szczęscia, szkoda, ze jeszcze byłas mężatka.
Odnośnie jego....hmmm, boję sie coś pisać, oby to chwilowe nie było, i własnie o tym wczesniej pisałam, nieskończone związki nawet z jednej strony....moga nie dać szczęścia...

54

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

trudno mi to wszystko wytłumaczyć, zrozumieć...z jednej strony jestem pewna Michała z drugiej zaś dopatruje się nieszczerości z Jego strony...
Jeśli byłoby to chwilowe nie trwałoby to po dziś dzień...dałam Mu przecież wolny wybór, mógł dać mi spokój i żyć z nią, jakoś tam bym sobie to życie ułożyła na nowo...Chyba sama ze sobą nie potrafię dojść do "ładu". Nic przecież nie usprawiedliwia mnie w tym co zrobiłam i mam do siebie o to żal, złamałam jedną z podstawowych zasad którymi się w życiu kierowałam. Myślę sobie teraz...skoro zostawił z takich czy innych powodów żonę i dwójkę dzieci dlaczego ze mną nie miałby postąpić inaczej? Może ma to we krwi? I tak jak już ktoś napisał mnie też w końcu zacznie zdradzać...zastanawiam się co ja takiego w życiu zrobiłam złego że musiało mnie to wszystko spotkać?

55 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-07-13 00:51:30)

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Potepiac oceniac maja prawo osoby , ktore nigdy nie niszczyly nikomu zycia , a autorka to robi , i tylko ze sama o tym nie wie .
Jak napisala Volatern angielskie przyslowie ja je odbieram tak : co zasiejesz wraca sie , niestety za kilka lat oberwiesz i nie mowie tego zlosliwie tylko troszke przezylam i wiem ze kazde zlo do nas wraca nie teraz to potem .
Pora wziasc odpowiedzialnosc za swoje zycie i czyny .

a to romans i zdradzacz klasyka tylko Ty autorko dopatrujesz sie czegos niezwyklego w ksieciu z pozal sie Boze bajki , zwykly oszust jakich wiele chodzi po tej kuli ziemskiej

Zycze szczescia.

56

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
Mariikaa napisał/a:
Mawrula napisał/a:

Oj bo zmienie swój punkt, a dałam szanse..jak nie da Ci odejść?
Słyszysz czytasz co napisałam?owiedz ok, ale jak Ci się z zona nie układało, to w tej chwili od niej odejdz, ja czekam,..broniłam nie jego, ale Twojej sytuacji, ze mogłas sie czuć zle..ale jeżeli on ci tak mówi a nic nie robi...to ja nie mam nic do dodania,..sam nie wie czego chce, za mocna twoja miłośc i wiara, nie zistawi rodziny, ultimatum tylko...jak nie, to dla mnie...prazka, serio

Tak jak pisałam wcześniej, jest w trakcie rozwodu, jest po pierwszej rozprawie, bardzo burzliwej zresztą...od lutego tego roku mieszkamy razem i jesteśmy razem, zabieramy jego dzieciaki na weekandy do siebie, jesteśmy w trakcie budowy domu...niby jest tak jak powinno jednak nie do końca.
Mówi mi o wszystkim, o każdej rozmowie z nią i sms-ie, ich kontakt teraz sprowadza się tylko do tematu dzieci...przynajmniej tak mi się wydaje.
Problem w tym że ja czegoś ciągle się doszukuje. Gnębię Go ciągłymi pytaniami i podejrzeniami. Jeszcze trochę a zwariuje.

Normalne TWOJA podswiadomosc dziala za piec lat bedziesz po innej stronie .I to Ty bedziesz ta zla bo codziennna ?
Zdradzanie to charakter z , ktorego ciezko wyrosnac .
Podswiadomie wiesz ze zniszczylas psychike tamtej kobiety dlatego sie boisz .

57 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-07-13 01:09:49)

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
Mariikaa napisał/a:
Mawrula napisał/a:

Mariika
Teraz co do moich postów
Rzeczywiście, zajęty Pan, to naprawdę nie materiał, i tak uważam, powinien najpierw uregulowac swoja sytuację.
Codo Twojego męża, owinnas rozstac się z Nim wcześniej, odniósł na ciebie rękę, trzeba było załatwić to szybciej.
Odnośnie tego Pana, nie wiem czy jest odpowiedni, naprawdę, szczere słowa mam nadzieje, bez potepiania dadzą Ci cos do myslenia.
Jak mu zle z zona, niech się z nią rozwiedzie, wiem to długo, niech złozy o separację, skoro im sie nie układa.
Wtedy zobaczysz, czy rzeczywiscie jest jak on mówi,.
Ale dobra szczera rada, jeżeli piszesz, jak ja sugerowałam(prawdę)natychmiast złóż o rozwód, i naprawdę nie utrzymuj kontaktów z Panem M. jak nie zrobi tego samego.
Pozdrawiam

Przepraszam że tego wcześniej nie sprecyzowałam...jesteśmy w trakcie rozwodów, ja mam łatwiej bo mój mąż zgodził się na rozwód bez orzekania o winie natomiast z Michałem jest o wiele gorzej...i tego wszystkiego się najbardziej boję...jak się z nią ostatnio widziałam powiedziała mi że nie pozwoli nam być razem i zrobi wszystko aby tak było, skoro ona jest sama to on też ma być sam.

To reakcja zranionej kobiety , Ty bylas powodem ich rozpadu , dlaczego ? dlatego , ze gdyby cos nie gralo nie bylaby zdziwiona rozwodem  i tak skrzywddzona jak opisujesz .

Bo ona przechodzi kolejny etap , bo zostala zaskoczona kochajac meza , za chwile bedzie wolna i minie jej to wszystko .........Ty sie bedziesz mogla cieszyc cudzym mezem i pilnowac go na przyszlosc .

58

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
Mawrula napisał/a:

Alez Pan Bog voltaren istnieje inaczej chyba nie mieliby niektórzy nawet tych morali, aby jak sępy niektórych zjęśc

Nie ma jak owijac gowno w zloty papierek i jeszcze patrzec jak pieknie blyszczy , ale zawsze znajda sie chetni na psie zarcie podanej na zlotej tacy ..............

59 Ostatnio edytowany przez mistakecake (2013-07-13 01:10:22)

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

jak cie kiedys porzuci dla innej masz go głaskac po glowie, pozwolic odejsc łagodnie, skoro ona sie zachowuje nienormalnie to rozumiem, ze ty w jej sytuacji pobłogosławiłabyś wam

60

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...
mistakecake napisał/a:

jak cie kiedys porzuci dla innej masz go głaskac po glowie, pozwolic odejsc łagodnie, skoro ona sie zachowuje nienormalnie to rozumiem, ze ty w jej sytuacji pobłogosławiłabyś wam

Tak zrobi mu na droge kanapki i nowe gacie kupi , taki misio pysio:)) , z malym rozumkiem w rozporku

61

Odp: czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Hmmm bez sensu jest gadanie ze nie buduje sie swojego szczęscia na cudzym nieszczesciu i ze nie rozbija sie rodziny bo sytuacje w zyciu bywaja rózne,,,,mam męża ,który od początku mną manipulował,stosował szantaze emocjonalne,straszył mnie i robił czasami awantury przy ludziach ,a do tego po cichu przede mną pił i zadłużał się,robił to na przemian z dobrymi uczynkami,potrafił sie tez troszczyc o mnie,pomagac mojej rodzinie wiec byłam totalnie wyglupiona i chyba w jakis sposób Go kochalam własnie za to Jego dobre serce,po 2 latach znajomosci zaszłam  w ciążę i pod naciskiem katolickiej rodziny, a takze i z własnej woli ,zafascynowana seksem z Nim,nie przeczuwając złego ,wzięłam  ślub...nie potrafie napisac sensownie dlaczego zdecydowałam sie na posiadanie dzieci z facetem ,który dopuszczał sie przemocy psych,który kilkakrotnie mnie zostawiał na całe noce, a czasem i na dłuzej z malutkimi dziecmi i tesciami alkoholikami,straszył przy okazji kazdej awantury samobójstwem,stając np na parapecie i krzycząc,ze za chwile skoczy,co mnie przyprawiało prawie o zawał,rozpedzając auto ,którym jechalismy z synkiem i coreczka,wykonując niebezpiecznie manewry i groząc ,ze zaraz sie rozwalimy,nie zważając ,ze dzieci płakały i prosiły zeby przestał,który okłamywal mnie wielokrotnie i ukrywał przede mna prawdę,a wreszcie który kilkakrotnie mnie poszarpał w czasie kłotni i raz pobił na placu zabaw przy dzieciach...Nie odeszłam bo nie miałam dokąd,nie pracowałam ,a perspektywa zamieszkania w Domu samotnej Matki była dla mnie nie do przyjęcia.Do tego mąż był bardzo związany emocjonalnie z rodzicami,co rodziło wiele innych nieciekawych sytuacji podczas których nie potrafił opowiedzieć sie za mną.PO jakimś czasie ,wykonczona psych poznałam mądrego,kochanego męzczyznę,ktory stał sie dla mnie oparciem w bardzo trudnych chwilach.Nie planowałam tego ale sie zakochałam z wzajemnoscią,tyle tylko ,ze ten człowiek,kiedy stwierdził ze łączy nas cos wiecej niz przyjazn,usunał sie w cien nie chcąc  rozbijać związku i rodziny.Dodam, ze nie doszło miedzy nami do zblizenia fizycznego choc pewnie oboje tego pragnęlismy.Nie uwazam sie za osobe niemoralną,byłam dobra ,wierna zoną przez kilka ładnych lat,ale pijackie wybryki mojego męża,refleksje nad tym ,ze On tak naprawdę nigdy mnie nie kochał bo kto kocha,nie powinien krzywdzić ,brak zainteresowania moja osobą ,kłamstwa ,których nie znoszę do dzisiejszego dnia,sytuacje w których bałam sie o zycie swoje i naszych dzieci,wstyd jaki przezyłam przed ludzmi z zewnątrz(mąz potrafił zrobic awanturę na całego w markecie czy na ulicy z byle powodu)gry hazardowe ,którym poswiecał mnostwo wolnego czasu i wiele innych chorych zachowań,sprawiły ze przestałam Go darzyc pozytywnymi uczuciami,zaufaniem,uwazając zeby nie zawładnęła mna nienawisc.Własciwie juz wtedy gdy opuscił mnie i nasze dzieci i wyszedł pierwszy raz na całą noc żeby pić,było dla mnie jasne ,ze coś się skonczyło,ze nigdy Mu juz nie zaufam,ze zawsze dopoki będe tkwić w tym związku nie bede czuc się bezpiecznie i pewnie.Gdyby nie człowiek ,ktorego poznałam przez internet,nie wiem jak dramatycznie potoczyłyby sie moje losy bo nikt z zewnątrz mi nie pomogl kiedy mężowi odbijało,w czasie awantur mogłam jedynie wezwć polcje ,ale na co dzien zostawałam z malutkimi dziecmi i problemami sama bo mąz zawsze robił z siebie pokrzywdzonego przed moja rodziną,a ze potrafił tez byc dobry i uczynny ,to mydlił tym oczy wszystkim dookoła i nikt nie wierzył na jakie podłe zachowania było Go stać.Nie sądzę zeby warto było ratować takie związki i rodziny na siłe,a człowiekowi, ktory wtedy mi pomogł stanąć na nogi jestem bardzo wdzięczna i nie pozwoliłabym komukolwiek posądzic Go o to, że rozbił rodzinę.Nie ma równiez mowy w tym przypadku o budowaniu szczescia na cudzej krzywdzie bo tak naprawdę to ja byłam krzywdzona od samego początku,tylko nie zdawałam sobie sprawy dlaczego boję sie i wstydzę  niektorych zachowań ówczesnego narzeczonego ,a potem męza...Moje dzieci potrzebują dobrej ,zdrowej rodziny ,a w tej chwili zyje z męzem pod jednym dachem ale osobno,nie spimy razem,mało rozmawiamy,nie mamy wspolnych zainteresowan,nie ma między nami żadnej więzi,ani zaufania,ja cały czas  nie mam poczucia spokoju i stabilizacji...Z kolei odejsc się boję bo nie pracuję zawodowo,jestem bardzo osłabiona przez te wszystkie wydarzenia,boje sie ,ze nie poradze sobie z kilkorgiem malych dzieci,chocby w kwestii robienia zakupów i załatwiania róznych spraw,które teraz sa na głowie męża,obawiam sie tez samego rozwodu po którym tak naprawdę finansowo zyskałby tylko mąż,a ja musiałabym sie poniewierać w kawalerce z dziecmi albo spłacic męza i wtedy na zycie nie zostałoby mi prawie nic.Tamten męzczyzna jakoś nie dał mi solidnych podstaw i pewnosci ,ze kiedy wystapie o rozwód ,to On mi jakos pomoze czy ,ze będzie ze mną ,byc moze własnie dlatego ,ze ma mocny kręgosłup moralny i uwaza ,ze najpierw powinno sie zakonczyc jeden związek zeby rozpocząc coś nowego.Tyle ,ze w zyciu nie ma tak jak w ksiązce, filmie i nie wszystko wygląda tak podręcznikowo...czasem są  sytuacje ,ktore nie pozwalają na zachowanie takiej kolejnosci wydarzen jakbysmy tego chcieli.Mozecie sami ocenic po tym wszystkim co napisałam,czy w kazdym przypadku warto walczyć o ocalenie związku i rodziny i czy w mojej sytuacji moze byc mowa o budowaniu szczescia na krzywdzie męża,który od samego początku bazował na mojej naiwnosci,uległosci ,wrazliwości i strachu....Kryminalisci tez mają uczucia i niektóre dobre cechy charakteru ,co nie usprawiedliwia tego ,ze złamali prawo popełniając przestępstwo...mój mąz jedynie stracił bezpowrotnie uczucie jakim Go darzyłam,a związek bez uczucia i zaufania nie ma racji bytu.

Posty [ 62 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy jest na świecie miłość szczera i uczciwa...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024