Czesc,
Pisze oczywiscie z prosba o porade, bo sama nie jestem w stanie trzezwo spojrzec na sytuacje.
Kilka miesiecy temu zaczelam prace w firmie, liczacej nieielka ilosc kobiet. Z tego wzgledu moi znajomi to byla glownie plec meska.
Do nich zaliczal sie rowniez on... z dnia na dzien zaczal sie ze mna witac,usmiechac etc., wczesniej go poprostu nie zauwazalam. Gdy przy mnie rozmawial trzasl mu sie glos, ale nigdy nie mial odwagi do mnie podejsc. Calkiem niedawno otrzymal propozycje wspolpracy z inna firma i ja przjal - co wiazalo sie z "rozstaniem stesknionych oczu" . Spodobal mi sie i postanowilam mu pomoc i dac mu pomostowke, ktora wykorzystal i dwa dni przed jego koniecem pracy zaprosil mnie do kina i na drinka - nadal jestem w szoku ))
Bylo super, na poczatku strasznie sie stresowal, ale pozniej zaczelismy sie juz tylko smiac. Odprowadzil mnie do taksowki, pomachal etc.
Kolejnego dnia - jego ostatni dzien w pracy, jak tylko przyszlam podszedl do mnie zamienic kilka zdan, po czym wrocil i zaprosil mnie na lunch. Ja wariatka nie moglam, poniewaz umowilam sie na pozegnalna kawe z jego kumplem... zaprosilam rowniez jego, ale sie wycofal...
To byl ostatni dzien, wiec wiedzac, ze ne zachowalam sie ok, postanowilam napisac mu smsa - ze jak tylko bedzie chcial kiedys wyjsc i pouzalac sie nad nowa praca to niech pisze... w calosci znowu zabrzmialo to bardzo kolezensko, odpisal doslownie po dwoch minutach, bla bla bla i do uslyszenia.
Minal tydzien, a z jego strony zero kontaktu. Wiem, ze odwiedza moje strony spolecznosciowe, wiem ze zaczal nowa prace - ja tez i mamy zakrecony tydzien, wiem rowniez, ze strasznie dlugo mu sie zeszlo, zeby w koncu mnie zaczepic - strasznie duzo go to kosztowalo.
Czy powinnam dac mu znac, ze mi zalezy i niewinnie sie odezwac co slychac, czy mozliwe ze jest tak niesmialym facetem po 30? czy poprostu ma mnie w nosie i mu nie zalezy?
Ciezko mi uwierzyc w ten bieg sytuacji...;/
Poprosze o rade, poniewaz nie chce sie mu narzucac...
Pozdrawiam serdecznie
Blueberry