Ładnie napisałeś - rodzina na całe życie, wiele osób zapomina o tym. Jeżeli przesunie się uwagę z JA, na MY wiele ciekawych rzeczy można odkryć
.
Przede wszystkim - jakie ma znaczenie wysokość wynagrodzenia? Na konto wpływają 2 pensje, to są nasze pieniądze, jak kupuję jedzenie to nie myślę o tym, że 5 zł to z mojej pensji, a 8 zł z jego, nie myślę o tym, że kupuję ubranie dla niego/dla dziecka/dla mnie - to są nasze wydatki, nie ma granicy między moje, a twoje. Jeżeli o rodzinie zaczniesz myśleć w kategorii MY, nie JA, ON to oczywiste będzie dążenie do tego, co dobre dla NAS.
Argument z zarobkami kobiet pokazuje twój stosunek do dyskryminacji.
Wyobraź sobie sytuację, że ciąża nie wiązałaby się z ograniczeniami; kobieta mogłaby dźwigać ciężary, pracować jak normalnie, poród wyglądałby jak wizyta u dentysty - umawiasz się na 17.30, rodzisz, a następnego dnia idziesz normalnie do pracy. Dla wszystkich oczywiste jest, że to mężczyzna zostaje z dzieckiem, że później jak zachoruje maluch, to facet bierze wolne w pracy, kobieta dzień za dniem pracuje - pracodawca mógłby nawet nie wiedzieć, że ma dzieci.
Jest to kategoria wróżenia z fusów - ale to facet zarabiałby grosze i miałby problem ze znalezieniem pracy
. Każdy pracodawca zatrudniając osobę oczekuje, że będzie pracować, nawet jeśli respektuje prawo, to przede wszystkim zależy mu na tym, by osoba której płaci - pracowała, by nie musiał szukać, co drugi tydzień kogoś na zastępstwo. Dlatego kobietom trudniej dostać pracę, nawet jeśli deklarują się, że nie zamierzają mieć dzieci, to jednak może się zdarzyć kinder-niespodzianka (to jest coś, co oficjalnie na rozmowie o pracy nie zostanie powiedziane, ale stanowi bardzo silny argument przy wyborze pracownika).
Rozumiem przyczyny dla których kobiety mniej zarabiają. Każdy ma swoje predyspozycję do wykonywania zawodu, większość kobiet nie zdecyduje się na pracę w wojsku, na bycie inżynierem w fabryce, itp wiele kobiet znajdzie zadowolenie w prowadzeniu domu. I tutaj właśnie przydaje się myślenie o rodzinie w kategorii MY, kobieta nosi dziecko, ale jest to wspólne dziecko, za które facet odpowiada (chociażby zarabiając na żonę) jeszcze zanim się ono urodzi.
Używasz argumentu, że budując lotniskowiec konstruktorzy nie wiedzieli, że będzie on służył również kobietom. Dlaczego by mieli nie wiedzieć? To chyba nie są nowe przepisy, a poza tym, w miejscu gdzie jest kilkaset/tysięcy osób nie ma jednego WC dla wszystkich, więc co to za filozofia nakleić na jednej kabince kółeczko, a na drugiej trójkącik. Lotniskowiec amerykański to przykład abstrakcyjny, bo daleko i mało inspirujące miejsce, ale w polskiej policji kobiety pracują i jakoś sobie poradzili z problemem.
Przepisy z niepełnosprawnymi są głupie, bo nakazują wszystkim dopasowywać obiekty dla ich potrzeb. Znam historię, gdzie ludzie dobudowując halę do testowania sprzętu alpinistycznego musieli zrobić WC dla niepełnosprawnych. Głupie? Nie zupełnie. A jak za rok, dwa przeniosą swoją siedzibę? Czy to oznacza, że w tym budynku nigdy nie pojawi się osoba na wózku? Na etapie projektowania zrobienie podjazdu zamiast schodka to kwestia kilku kresek, ale potem nie jesteś zaskoczony, że jednak pojawiła się osoba na wózku. Przykład gminy to dobry przykład, czy niepełnosprawni są ludźmi gorszej kategorii, których trzeba wyręczać w urzędzie? A co ze sprawami, których nie można załatwić przez kogoś, bo musisz osobiście złożyć podpis? Urzędnik powinien wyjść przed budynek gminy, czy należy zatrudnić "dźwigacza niepełnosprawnych"?
Yogi - ty chyba nie do końca rozumiesz czym są równe prawa. Na początku poprzedniego tekstu zażartowałam sobie, że jesteś w mniejszość - a teraz wyobraź sobie, że możesz się wypowiadać na tym forum, ale tylko między godziną 10.45-11.15 i 23.53-24.00, a twoje wypowiedzi nie mogą być dłuższe niż 5 linijek, czy dalej czułbyś, że są równe prawa z innymi forumowiczami?