Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

Temat: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Podyskutujmy o pracy zawodowej kobiet. Jesteście za tym, żeby kobieta pracowała, a jeśli tak, to dlaczego? A może lepszy był model rodziny, w którym mąż odpowiadał za finanse, a kobieta za wychowanie dzieci i tak zwane ognisko domowe? Panie, które oddają dzieci do żłobka, są wyzywane od wyrodnych matek, obojętnie, czy chciały, czy musiały wrócić do pracy - a z drugiej strony kobieta zajmująca się domem i dziećmi słyszy: "Ty leniu, nierobie, pasożycie!" Albo: "Mąż cię zostawi i zostaniesz z niczym, zobaczysz!"

Po co nam, kobietom, praca zawodowa? Musimy czy chcemy pracować? Co zyskujemy, a co tracimy?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Nie jestem za tym żeby kobieta pracowała lub nie. Ona ma zdecydować w jaki sposób będzie się spełniać w życiu jednak jak we wszystkim potrzebny jest umiar. Obowiązki domowe i przy dzieciach powinny być wykonywane wspólnie.
Co do wyrodnych matek to chyba minęły już czasy kiedy mówiło się tak o tych, które oddają dzieci do żłobków.

3

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

ja nie pracuję,sama podjęłam taką decyzję,najpierw nie miałam z kim zostawić pierwszego dziecka (mieszkam na wsi) przedszkola nie było,na nianię mnie nie było stać,potem zmieniliśmy miejsce zamieszkania,nowe środowisko,młody poszedł do szkoły ja zaczęłam szukać pracy ,jedna rozmowa ,druga ,trzecia itd - nic z tego
jak syn miał 8 lat odpuściłam te poszukiwania na jakis czas,jednak niedługo los zdecydował co dalej ,zaszłam w ciąze z 2 dzieckiem,i dobrze bo świadomie bym sie nie zdecydowała
teraz ma 2,5 roku,do przedszkola się nie dostanie,na niankę szkoda mi pieniędzy bo to co zarobie to oddam a i dołożę do dojazdów do pracy jeszcze,teściowa pilnować nie będzie
czy mi źle z tym, że nie pracuję? szczerze?  nie
tym bardziej że jestem prawie że sama z dziećmi że tak powiem mąż pracuje za granicą
opinie innych mnie nie obchodzą,zdążę się w życiu napracować,kariery nie będę przecież robiła (nie jestem z tych)
poswięciłam się dzieciom ale to nie znaczy że jestem kura domową i leniem

4

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Znam osobę, która najpierw używała argumentów że małe dzieci, potem, że ciężka sytuacja na rynku pracy,... itd dziś ma pełnoletniego bezrobotnego, którego chyba dalej wychowuje big_smile Dziś ma poczucie, że coś jej uciekło - nie może pozwolić sobie na takie życia jak przy dwóch pensjach, gdy jej mąż chorował, to lęk, a co będzie jak go po powrocie do pracy zwolnią, że jej świat trochę ograniczył się do telenoweli i promocji w supermarkecie. Patrząc z boku, wcale opiekowanie się dziećmi nie spowodowało, że jej dzieci są super inteligentne, rozwinęły jakieś specyficzne umiejętności. Z czasem wychowanie zmieniło się w dawanie kasy, karmienie, ubieranie, zebrania w szkole... w końcu nastoletnie dzieci nie potrzebują takiego matkowania jak przedszkolaki.
Chyba zaczęła jej dokuczać rzeczywistość, bo... na starość wink poszła na studia.

BaboOsiadła niestety tak jest, gdy kobieta pracuje - jest tą wyrodną, co to nie dba o gniazdo rodzinne, a gdy nie pracuje, to jest leniem, ale chyba warto dla siebie pracować, by czuć swoją wartość, by czuć się niezależnym, by móc się rozwijać.

5

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
Averyl napisał/a:

niestety tak jest, gdy kobieta pracuje - jest tą wyrodną, co to nie dba o gniazdo rodzinne,

Chyba nie jest tak źle smile
Nie spotkałam sie z taką opinią pod moim adresem, a pracuję od zawsze. Nie byłam na urlopach wychowawczych, tylko od razu po macierzyńskim wracałam do pracy. Na pewno mam mniej czasu dla rodziny niż gdybym nie pracowała, ale to nie oznacza, że nie mam go wcale. Przy dobrej organizacji da się to pogodzić.
Jak to ktoś wyżej napisał - to ma być decyzja kobiety. Nie każda chce i musi się realizować zawodowo.
Ja muszę smile Rola wyłącznie pani domu i matki mi nie odpowiada.
Mam wrażenie, że dzieci też to doceniają i dodatkowo poznały smak ciężkiej pracy, ale też i satysfakcji z niej. Wiedzą, że nic z nieba nie spada, że na wszystko trzeba zapracować.
Jest jeszcze dodatkowy aspekt, jakkolwiek ja w swoich planach go nie brałam pod uwagę, to taka refleksja z czasem. Dzieci kiedyś dom opuszczą, warto mieć wtedy coś dla siebie. Dla mnie jest tym praca, a dzięki niej mogę też realizować inne marzenia np. podróże.

6

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Myślę, że praca kobiety-matki powinna być wspólną decyzją obojga małżonków.
Nie można założyć, ze każda matka jest w stanie pogodzić pracę zawodową z wychowywaniem dziecka, tak samo jak nie można założyć, że zawsze praca zarobkowa męża przyniesie rodzinie więcej korzyści od ograniczenia wymiaru tej pracy i podzieleniu między oboje rodziców trudów wychowania.
Jeżeli mężczyzna (lub kobieta) zarabia dużo i robiąc karierę zapewnia rodzinie środki do życia i bezpieczną przyszłość, to partner(ka) powinna poświęcić swój czas wychowaniu małego dziecka. Będzie to z korzyścią dla wszystkich.
Osobiście uważam, że podczas pierwszych lat swojego życia, dziecko powinno mieć jak największy kontakt z przynajmniej jednym z rodziców. Z całą pewnością wpłynie to pozytywnie na jego rozwój.
Jeżeli jednak pobyt matki w domu ma oznaczać wyłącznie jej zabawę w internecie i oglądanie telenowel, to nie przyniesie to dziecku wiele dobrego i taka kobieta powinna pójść do pracy (tyle, że jej się z pewnością nie będzie chciało big_smile).

7

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
YOGI bear napisał/a:

Myślę, że praca kobiety-matki powinna być wspólną decyzją obojga małżonków.

Tylko częściowo. Z większym naciskiem na decyzję kobiety.
Przecież jeżeli nie chce pracować to trudno aby mąż ją do tego zmusił. A może nie chcieć z różnych powodów - wyłączam tu lenistwo smile
Jeżeli natomiast chce pracować to też nie wyobrażam sobie sytuacji, że mąż jej na to nie pozwala, bo np. musi się zajmować domem i dziećmi. Można, a nawet trzeba, wspólnej pracy w tym zakresie.
Zatem, decyzja wspólna z przewagą głosu kobiety smile - nielogiczne? w końcu jestem kobietą tongue

8

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
luc napisał/a:

Zatem, decyzja wspólna z przewagą głosu kobiety smile - nielogiczne? w końcu jestem kobietą tongue

I to uroczą smile.
A poważnie: mężczyzna i tak zawsze ulega kobiecie, więc prawdziwa demokracja jest w małżeństwie wykluczona już na starcie big_smile.

9

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
YOGI bear napisał/a:

A poważnie: mężczyzna i tak zawsze ulega kobiecie, więc prawdziwa demokracja jest w małżeństwie wykluczona już na starcie big_smile.

Jakieś złe doświadczenia? tongue
A na poważnie. Nie zawsze mężczyzna ulega. Na szczęście.
U mnie jest demokracja, z naciskiem na..... tongue

10

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
luc napisał/a:
YOGI bear napisał/a:

A poważnie: mężczyzna i tak zawsze ulega kobiecie, więc prawdziwa demokracja jest w małżeństwie wykluczona już na starcie big_smile.

Jakieś złe doświadczenia? tongue
A na poważnie. Nie zawsze mężczyzna ulega. Na szczęście.
U mnie jest demokracja, z naciskiem na..... tongue

Jak nie ulega, to znaczy, że sytuacja jest krytyczna i aby ocalić kobietę przed nią samą mężczyzna musi się jej sprzeciwić big_smile big_smile big_smile.

11

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

znam takie małżeństwa gdzie kobieta  nie nie pracuje dlatego ze zajmuje sie dziećmi,ale dlatego że mąż jej nie pozwala bo w pracy może spotkać innych facetów co się równa temu że jeszcze męża będzie zdradzała - chore co?

12

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
YOGI bear napisał/a:
luc napisał/a:

Zatem, decyzja wspólna z przewagą głosu kobiety smile - nielogiczne? w końcu jestem kobietą tongue

I to uroczą smile.
A poważnie: mężczyzna i tak zawsze ulega kobiecie, więc prawdziwa demokracja jest w małżeństwie wykluczona już na starcie big_smile.

Mój facet rozwiązuje problemy "liniowo" najpierw jeden, potem drugi, ....po męsku, najlepiej cudzymi rękami lol .
Rzecz w tym, że w ten sposób najprostsze rzeczy należałoby latami organizować, prosty przykład wyjazd: wiadomo, że co roku są wakację, na moje pytanie kiedy jedziemy, std. odp "nie wiem", no dobrze - narzucam od 8.07, na pytanie gdzie? std. odp. "nie wiem", rzucam kilka propozycji, "ale ja nic nie wiem, o tych miejscach", podejmuję decyzję. Trzeba wyrobić dziecku nowy dowód, po drodze pada kilka "nie wiem", ale załatwiamy sprawy w urzędzie. W tzn międzyczasie ja załatwiam wiele innych spraw, on czeka, przecież nie będzie robił "wszystkiego", a jak dowód nie będzie na czas, no to po co cały wysiłek? Rozmawiamy już o samej wyprawie "nie wiem, bo nie mam mapy, bo..." Być może udałoby mu się rozwiązać nurtującego problemy i doprowadzić do wyjazdu... w 2020r, o ile by nie zapomniał, tak jak wyjazdu na spływ kajakowy tongue

Demokracja, demokracją - ale jak jest układ dwojga ludzi, to na skutek demokratycznego głosowania kto wygrywa?

13

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Ten watek powinien byc o równo uprawnieniu smile.

kwestia w tym, że kobiety zyskały wiele praw w ciągu ostatnich 100 lat, ale i obowiązki pozostały te same. Jedyne co nam równouprawnienie dało to, że teraz pracujemy zawodowo, jednocześnie zajmując się domem. Panowie jeszcze rzadko garną się do dzielenia tych obowiązków z nami.

14

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Jeżeli rozmawiamy o rodzinie z dziećmi, którymi trzeba się opiekować, to nie da się uciec od tematu równouprawnienia, bo ktoś musi zostać w domu i zaopiekować się dziećmi. Z pewnych względów np. karmienie piersią to kobieta jest typowana do tej funkcji. Układ jest wygodny - ona zajmuje się dzieckiem i domem, on pracuje. Niestety ten schemat zostaje gdy dziecko idzie do przedszkola, szkoły: ona pracuje + zajmuje się domem, on pracuje.
Kiedyś widziałam program o życiu na wojskowym lotniskowcu. W amerykańskiej armii, gdy kobieta decyduje się iść do wojska, to równouprawnienie nakazuje, by pracowała tak samo jak facet, więc te dziewczyny dźwigały ciężkie skrzynki, wykonywały inne pracy jak faceci, ale ciekawa scenka była z porządkami, bo okazało się, że tutaj już nie ma równouprawnienia, to dziewczyny musiały sprzątać wspólny pokój.

15 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-06-27 11:10:12)

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
Averyl napisał/a:

Jeżeli rozmawiamy o rodzinie z dziećmi, którymi trzeba się opiekować, to nie da się uciec od tematu równouprawnienia, bo ktoś musi zostać w domu i zaopiekować się dziećmi. Z pewnych względów np. karmienie piersią to kobieta jest typowana do tej funkcji. Układ jest wygodny - ona zajmuje się dzieckiem i domem, on pracuje. Niestety ten schemat zostaje gdy dziecko idzie do przedszkola, szkoły: ona pracuje + zajmuje się domem, on pracuje.

A po cholerę baba siedzi w domu, gdy dziecko idzie do szkoły roll roll roll ?
Znam kilka takich przypadków i zazwyczaj pozostanie w domu kobiety spowodowało jej lenistwo, a nie zakazy męża.
Jeżeli kobieta po kilkuletniej przerwie podejmuje na nowo pracę zawodową, to na 99,99% będzie z niej przynosić dużo mniej pieniędzy od męża. Dlatego chyba lepiej, by mąż został w pracy po godzinach (za ładną kasę), a żona zajęła się w tym czasie dzieckiem, niż żona miałaby zostać w pracy za "psie pieniądze" (a nawet za darmo), a mąż zajął się w tym czasie dzieckiem.
Tylko proszę mi teraz nie pisać o prawie kobiety do samorozwoju.
Oczywiście, że ma do tego prawo, ale nie kosztem dziecka i kłopotów finansowych rodziny.
Przykład z lotniskowca pokazuje jak głupie jest dążenie do tzw. pełnej równości. W normalnych warunkach kobieta sprzątałaby ten pokój i nie wykańczała się, wykonując ciężkie dla niej, męskie prace.
Koło mojej dwudziestki mieliśmy zgraną paczkę przyjaciół. Dla wszystkich logiczne było, że przy wszelkich wyjazdach i imprezach mężczyźni odpowiadali za zapewnienie transportu, lokalu i alkoholu, a dziewczyny dbały o nasze żołądki i wygląd. To był sprawiedliwy podział obowiązków: każdy robił to na czym znał się najlepiej.
Czym innym jest równouprawnienie, a czym innym chory, wypaczony feminizm.

16

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Ja nie dawno urodziłam synka (ma 4 miesiące) i planuję pójść do pracy.. mieszkam na wsi w domu rodzinnym, mój partner zagranicą mimo iż  dużo zarabia dokucza nam ta odległość w Polsce nie zarobi by nas utrzymać i spłacić kredyt na dom więc musielibyśmy oboje pracować.. na razie mam przeciwskazania bo po pierwsze na wsi nie ma żłobka (więc musimy ten dom nasz zostawić i wyprowadzić się do mieszkania do miasta) drugi dzieci do żłobka dopiero przyjmują od bodajże 25 tygodnia życia więc jeszcze jest za mały.. niania która miała by do nas na wieś przyjeżdżać pilnować życzy sobie od  1200 zł miesięcznie plus koszty dojazdu.. więc bardzo nam się nie opłaca ..! a w mieście wcale nie mniej chcą.. jednak nie potępiam tych kobiet które siedzą w domu, bo wiem ile w nim pracy, czy w ogródku czy z dziećmi..
Jeszcze jedno bardzo skłania mnie do pracy, teraz gdy jestem jeszcze młoda że tak to nazwę łatwiej mi coś znaleść myślę o przyszłości.. los może się później różnie potoczyć, jeśli zostałabym sama z dzieckiem chcę móc na nas zarobić i nie szukać na już pracy bo np. 20,30 lat nie pracowałam a teraz naglę chcę..
Dla mnie teksty wyrodna matka bądź leń nie działają.. bo załóżmy że kobieta sama wychowuje dziecko/dzieci i pracuję to jest supermenką bo ogarnia to wszystko, daje dzieciom chleb ale jeśli już ma męża/chłopaka to wyrodna bo zamiast dzieckiem opiekować się oddaje obcym? To tak jakby te dzieci w pełnych rodzinach potrzebował więcej ciepła i miłości i mamy w domu a te z rozbitej nie, a przeważnie jest na odwrót..
Mnie wychowała tylko mama i jakoś z tego powodu nie ucierpiałam, szybko dorosłam od zawsze byłam skazana na siebie, mama w pracy to samemu trzeba było wybrać się do szkoły, wrócić, ugotować coś (gimnazjum,liceum) posprzątać, odrobić zadanie i nikt tego nie robił za mnie chociaż miałam starszą siostrę która też się uczyła ale i pracowała by pomóc mamie..

17

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Yogi bear - nie będę wypowiadać się za kobiety, które zajęły się "wojaczką", bo nie inspiruje mnie taka praca, ale dlaczego nie? dlaczego

YOGI bear napisał/a:

Tylko proszę mi teraz nie pisać o prawie kobiety do samorozwoju.

przecież to właśnie o to chodzi!
Te kobiety, które są zadowolone z bycia żoną, matką, panią domu mogą się realizować w domu (i wcale nie wartościuje tutaj, że jednych praca jest lepsza, a innych gorsza), a te które chcą coś więcej od życia, czemu miałyby się zamknąć wbrew sobie w czterech ścianach i ograniczyć się do myślenia o kotlecie.
Nawet jeśli kobieta zarabia "psie pieniądze" - to zdobywa doświadczenie, kontakt z innymi ludźmi, ma poczucie, że robi coś. Wychowujesz dzieci dla świata, z czasem one wyfruną z domu, wiele kobiet wtedy czuje się bardzo źle, bo nie ma dla kogo gotować, komu prać. Oglądałeś film "Dwoje do poprawki"?
Proszę - nie obrażaj kobiet sugerując, że wartość kobiety-człowieka, to pieniądze jakie może zarobić. Czasem trzeba przełknąć gorzkie lekarstwo, by wyzdrowieć, tak samo rodzina - czasem musi przetrwać ciężki okres, kiedy kobieta zarabia "psie pieniądze".

To co piszesz o podziale

YOGI bear napisał/a:

Dla wszystkich logiczne było, że przy wszelkich wyjazdach i imprezach mężczyźni odpowiadali za zapewnienie transportu, lokalu i alkoholu, a dziewczyny dbały o nasze żołądki i wygląd. To był sprawiedliwy podział obowiązków: każdy robił to na czym znał się najlepiej.

jest słuszne, ale nie wyklucza opcji, że ktoś chce zrobić coś na czym nie zna się najlepiej, ale chce poznać się, chce coś zrobić takiego, co da mu szanse odmienić swoje życie.

18 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-06-27 17:05:39)

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
Averyl napisał/a:

Yogi bear - nie będę wypowiadać się za kobiety, które zajęły się "wojaczką", bo nie inspiruje mnie taka praca, ale dlaczego nie?

Bo przez jedną upartą babę i poprawność polityczną trzeba przerabiać okręt, dostosowując do potrzeb dwóch płci. No chyba, że nie masz nic przeciwko wspólnym prysznicom np. big_smile.

Averyl napisał/a:

dlaczego

YOGI bear napisał/a:

Tylko proszę mi teraz nie pisać o prawie kobiety do samorozwoju.

przecież to właśnie o to chodzi!

Przecież napisałem, że nie mam nic przeciw samorozwojowi, tylko zależy czyim kosztem.

Averyl napisał/a:

Te kobiety, które są zadowolone z bycia żoną, matką, panią domu mogą się realizować w domu (i wcale nie wartościuje tutaj, że jednych praca jest lepsza, a innych gorsza), a te które chcą coś więcej od życia, czemu miałyby się zamknąć wbrew sobie w czterech ścianach i ograniczyć się do myślenia o kotlecie.

Żeby rodzina miała za co tego kotleta kupić smile.
Przez Ciebie zachciało mi się jeść big_smile.

Averyl napisał/a:

Nawet jeśli kobieta zarabia "psie pieniądze" - to zdobywa doświadczenie, kontakt z innymi ludźmi, ma poczucie, że robi coś.

Jeżeli robi to swoim kosztem, to ok. Jeżeli płaci za to rodzina, to chyba jej na tej rodzinie za bardzo nie zależy.

Averyl napisał/a:

Wychowujesz dzieci dla świata, z czasem one wyfruną z domu, wiele kobiet wtedy czuje się bardzo źle, bo nie ma dla kogo gotować, komu prać.

Rozumiem to.

Averyl napisał/a:

Oglądałeś film "Dwoje do poprawki"?

Oglądałem sad. Usnąłem w kinie sad. Na szczęście do dziewczyny, z którą byłem na tym seansie, dzwonił co chwilę jej syn. Dlatego nie spadłem z krzesła big_smile.

Averyl napisał/a:

Proszę - nie obrażaj kobiet sugerując, że wartość kobiety-człowieka, to pieniądze jakie może zarobić.

Wcale tak nie myślę.
Jedną z podstaw funkcjonowania rodziny są pieniądze. Jeżeli kobieta w imię samorozwoju świadomie i egoistycznie naraża rodzinę na ich brak, to taką kobietę obrażę z czystym sumieniem. Nie ma to jednak nic wspólnego z mierzeniem jej wartości pieniądzem.

Averyl napisał/a:

Czasem trzeba przełknąć gorzkie lekarstwo, by wyzdrowieć, tak samo rodzina - czasem musi przetrwać ciężki okres, kiedy kobieta zarabia "psie pieniądze".

Lekarstwo łyka się przez krótki czas choroby. Znam panie, które zawsze zarabiają "psie pieniądze", w domu całymi godzinami narzekają na swoja pracę i żyją na koszt męża.
Sam przez pewien czas zarabiałem na dom i robiłem równocześnie za sprzątaczkę, praczkę i posługaczkę mojej kobiety. Z powodu pracy była poza domem po kilkanaście godzin dziennie, jej zarobki nie wystarczały na jej kosmetyki, a szansa, że to ulegnie kiedyś zmianie była zerowa. Po ponad roku usiłowałem się z nią rozstać. Łyknęła tabletki i wyszło na to, że próbowała popełnić samobójstwo, bo ja nie pozwalałem na jej samorozwój i samorealizację. Jeżeli wg Ciebie tak wygląda ten samorozwój, to ja go nazywam tylko egoizmem.

Averyl napisał/a:

To co piszesz o podziale ... jest słuszne, ale nie wyklucza opcji, że ktoś chce zrobić coś na czym nie zna się najlepiej, ale chce poznać się, chce coś zrobić takiego, co da mu szanse odmienić swoje życie.

A czy ja komuś tego zabraniam roll ?
Czym innym jest jeden nocleg na świeżym powietrzu big_smile, bo "ucząca się" załatwiania noclegów pani "nie dała rady", a czym innym stała miejscówka pod mostem, zapewniona przez "samorozwój " owej pani.

19

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

To samo Yogi można powiedzieć o facecie, który nie dość, że zarabia psie pieniądze to jeszcze jest strasznie zmęczony i zasiada przed TV lub laptopem.Prawdę mówiąc takich pasożytów jest spora grupa...
Co do pracy jak dziecko pójdzie do szkoły - zważywszy na ilość urlopu i dni wolnego w szkołach, świetlice czynne do 15, raczej kiepsko widzę pracę zawodową matki.Niania?Bo nie każdy ma babcię, a zostawienie 6-11 latka samego na cały dzień jest mocno nieodpowiedzialne.

20

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Bardzo często powtarzam, że najważniejsze, to umieć wyznaczyć sobie w życiu priorytety.

Averyl napisał/a:

przecież to właśnie o to chodzi!
Te kobiety, które są zadowolone z bycia żoną, matką, panią domu mogą się realizować w domu (i wcale nie wartościuje tutaj, że jednych praca jest lepsza, a innych gorsza), a te które chcą coś więcej od życia, czemu miałyby się zamknąć wbrew sobie w czterech ścianach i ograniczyć się do myślenia o kotlecie.
Nawet jeśli kobieta zarabia "psie pieniądze" - to zdobywa doświadczenie, kontakt z innymi ludźmi, ma poczucie, że robi coś. Wychowujesz dzieci dla świata, z czasem one wyfruną z domu, wiele kobiet wtedy czuje się bardzo źle, bo nie ma dla kogo gotować, komu prać. Oglądałeś film "Dwoje do poprawki"?
Proszę - nie obrażaj kobiet sugerując, że wartość kobiety-człowieka, to pieniądze jakie może zarobić. Czasem trzeba przełknąć gorzkie lekarstwo, by wyzdrowieć, tak samo rodzina - czasem musi przetrwać ciężki okres, kiedy kobieta zarabia "psie pieniądze".

Averyl, mogę się podpisać pod całą Twoją wypowiedzią wink.

Mam przyjaciółkę, która pomimo wyższego wykształcenia doskonale spełnia się i realizuje w domu, mało tego, jest w tym naprawdę dobra. Co to znaczy? Zarządza całym gospodarstwem domowym, łącznie z finansami i podejmowaniem wszystkich kluczowych decyzji dotyczących rodziny, mieszkanko ma czyściutkie, zadbane, wspaniale gotuje - często dwa dania z deserem, w kuchni lubi eksperymentować, piecze chleb, ciasta, robi przetwory na zimę, organizuje doskonałe przyjęcia, grille, bardzo dba o dzieci, o ich wychowanie i wykształcenie, chucha na męża, dogadza mu jak umie, do tego szyje, pilnuje remontów, dba o działkę i wykonuje mnóstwo innych czynności, które związane są z domem i rodziną. I byłoby jej fantastycznie, gdyby nie fakt, że wciąż narażona jest na ataki ze strony innych, tych podobno szczęśliwszych, którzy nie rozumieją jak to możliwe, że ona się w tym odnajduje.

Czy naprawdę, aby się rozwijać, koniecznie trzeba pracować zawodowo? Otóż nie, ważne, aby robić coś, co sprawia człowiekowi radość, a przy tym jest ogólnie pożyteczne. Leniom i pasożytom mówimy nie, ale w czym gorsza jest praca w domu od siedzenia za biurkiem? Dla mnie jedyną różnicą jest to, że za tę pierwszą nie płacą.

21

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
Asterka10 napisał/a:

To samo Yogi można powiedzieć o facecie, który nie dość, że zarabia psie pieniądze to jeszcze jest strasznie zmęczony i zasiada przed TV lub laptopem.Prawdę mówiąc takich pasożytów jest spora grupa...

Takich osobiście nie doświadczyłem, bo... zawsze wolałem mieszkać z kobietą big_smile.

22

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
Olinka napisał/a:

Czy naprawdę, aby się rozwijać, koniecznie trzeba pracować zawodowo?

Bardzo często te hasełka o rozwoju mające dokuczyć gospodyniom domowym padają z ust... np. kasjerek w Biedronce. Żeby było jasne, nie mam nic do pracy kasjerki ani do samej Biedronki, no ale o jakim rozwoju i samodoskonaleniu się może być mowa?

23 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-06-27 17:20:45)

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
Olinka napisał/a:

Bardzo często powtarzam, że najważniejsze, to umieć wyznaczyć sobie w życiu priorytety.

Mam przyjaciółkę, która pomimo wyższego wykształcenia doskonale spełnia się i realizuje w domu, mało tego, jest w tym naprawdę dobra. Co to znaczy? Zarządza całym gospodarstwem domowym, łącznie z finansami i podejmowaniem wszystkich kluczowych decyzji dotyczących rodziny, mieszkanko ma czyściutkie, zadbane, wspaniale gotuje - często dwa dania z deserem, w kuchni lubi eksperymentować, piecze chleb, ciasta, robi przetwory na zimę, organizuje doskonałe przyjęcia, grille, bardzo dba o dzieci, o ich wychowanie i wykształcenie, chucha na męża, dogadza mu jak umie, do tego szyje, pilnuje remontów, dba o działkę i wykonuje mnóstwo innych czynności, które związane są z domem i rodziną. I byłoby jej fantastycznie, gdyby nie fakt, że wciąż narażona jest na ataki ze strony innych, tych podobno szczęśliwszych, którzy nie rozumieją jak to możliwe, że ona się w tym odnajduje.

Czy naprawdę, aby się rozwijać, koniecznie trzeba pracować zawodowo? Otóż nie, ważne, aby robić coś, co sprawia człowiekowi radość, a przy tym jest ogólnie pożyteczne. Leniom i pasożytom mówimy nie, ale w czym gorsza jest praca w domu od siedzenia za biurkiem? Dla mnie jedyną różnicą jest to, że za tę pierwszą nie płacą.

Bardzo mądrze napisane smile smile smile.

Może jestem głupi, ale wg mnie macierzyństwo jest dla kobiety pięknym i pozwalającym poczuć się szczęśliwą okresem. Opieka nad dzieckiem zajmuje tyle czasu, że trudno znaleźć jeszcze czas na pracę zawodową. Jeżeli to jest możliwe, to matka powinna spędzać z małym dzieckiem jak najwięcej czasu.
Myślę, że tylko chore z nienawiści do mężczyzn feministki tego nie rozumieją big_smile.

Mój znajomy pracuje w domu, podobnie jak opisana przez Ciebie przyjaciółka (no dobrze: pracuje też zawodowo, ale traktuje to raczej jako hobby smile). I jakoś nikt z nas nie uważa go z tego powodu za głupiego, czy mało męskiego.

Myślę, że właśnie na tym polega prawdziwe równouprawnienie smile.

24

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
BabaOsiadła napisał/a:

Bardzo często te hasełka o rozwoju mające dokuczyć gospodyniom domowym padają z ust... np. kasjerek w Biedronce. Żeby było jasne, nie mam nic do pracy kasjerki ani do samej Biedronki, no ale o jakim rozwoju i samodoskonaleniu się może być mowa?

Otóż to wink. Kobieta, która zajmuje się domem, równocześnie ma przecież możliwość uczyć się języków, chodzić do kina, do teatru, na wystawy, może skończyć jakiś kurs, czytać, interesować się światem, poznawać okolicę, spotykać ze znajomymi. To nie jest tak, że jest to równoznaczne z ograniczeniem rozwoju intelektualnego ani tym bardziej z zamknięciem się w czterech ścianach mieszkania. Wokół jest mnóstwo możliwości, które kobietę rozwijają i nadają jej życiu smak - wszystko zależy od jej własnych wyborów, konkretnej sytuacji i konkretnej kobiety.

Wróćmy do mojej przyjaciółki. Ona naprawdę twierdzi, że często z góry przygotowuje się na pełne zdziwienia i wyrzutu pytania o jej sytuację zawodową, ale gdyby robiła dokładnie to, co robi, ale po ugotowaniu potrawy zrobiła jej parę fotek, wrzuciła do sieci na swojego bloga i zgarniała za to kasę, bo reklamodawcy chcieliby gdzieś obok umieszczać swoje reklamy, to już byłoby to ok? Ja tego nie ogarniam...

A dziękuję, Yogi wink.
Tu, czyli w przypadku Twojego znajomego, ponownie dochodzimy do sedna problemu - ważne, aby robić w życiu coś, co jest pożyteczne, a przy tym jednak stale się rozwijać. Nikt nie musi za to płacić, choć oczywiście tak zawsze byłoby lepiej wink.

25

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

YOGI -  z racji tego, że jesteś facetem na babskim forum i wprowadzasz trochę inne spojrzenie na dyskusję (męski punkt widzenia big_smile) muszę Ci dać fory - jesteś w mniejszości lol
Nie odpowiedziałeś mi na wcześniejsze pytanie jak to jest z tą demokracją w związku, jeżeli para ma odmienne zdanie, to kto wygrywa demokratyczne wybory?

YOGI bear napisał/a:

Bo przez jedną upartą babę i poprawność polityczną trzeba przerabiać okręt, dostosowując do potrzeb dwóch płci. No chyba, że nie masz nic przeciwko wspólnym prysznicom np. big_smile.

Można przyjąć w przybliżeniu, że na naszym globie kobiet jest prawie tyle samo co facetów. Pytanie - to dlaczego ten lotniskowiec przystosowano głównie dla facetów??? Wiesz zrozumiałabym gdybyś powiedział, że trzeba go dopasować do potrzeb osób niepełnosprawnych, takich ludzi jest jakiś mały ułamek, więc tutaj jest jakaś nierówność, duże pomieszczenie przystosowane dla małej liczby osób. Jeżeli uznajemy, że jest równouprawnienie i zarówno kobiety, jak i faceci mogą, to nie można jednocześnie uznawać, że w ramach tego układu robimy wielkie poświęcenie dając rzeczywiście równe prawa.

Pisałeś dużo o samorozwoju kosztem rodziny.
Tak jak w tytule - jedni będą pasożytować i lenić się siedząc w domu, a inni tak jak Olinka napisała o swojej znajomej, będą się rozwijać właśnie dbając o dom. Jedni zatrzymają się na "psich pieniądzach" i resztę życia spędzą w znienawidzonej pracy (nie ma tu znaczenia płeć), a dla innych będzie to tylko punkt startowy.
Używasz argumentu - że nie może to odbijać się kosztem rodziny. Nie wiem, o co ci chodzi z tym argumentem. Ile czasu można zarabiać małe pieniądze, by nie odbijało się to kosztem rodziny? Na jak długo zakładasz rodzinę na rok, 2, 20 lat? W jaki sposób zrobiłeś taki rachunek?

YOGI bear napisał/a:

Sam przez pewien czas zarabiałem na dom i robiłem równocześnie za sprzątaczkę, praczkę i posługaczkę mojej kobiety. Z powodu pracy była poza domem po kilkanaście godzin dziennie, jej zarobki nie wystarczały na jej kosmetyki, a szansa, że to ulegnie kiedyś zmianie była zerowa. Po ponad roku usiłowałem się z nią rozstać.

Jeżeli zakładasz rodzinę na rok i przez ten rok ona źle zarabia, to rzeczywiście kiepska inwestycja. Ja mam rodzinę od 15 lat, myślę, że 1/3 tego okresu to czas, kiedy zajmowałam się dzieckiem, albo zarabiałam raptem 2-3x więcej niż koszt przedszkola... rzecz w tym, że wyszło na dobre rodzinie. Mam nadzieję, że przeżyję z moją rodziną jeszcze wiele lat, więc te 5 lat nie ma żadnego znaczenia.

26 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-06-28 02:15:35)

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
Averyl napisał/a:

Nie odpowiedziałeś mi na wcześniejsze pytanie jak to jest z tą demokracją w związku, jeżeli para ma odmienne zdanie, to kto wygrywa demokratyczne wybory?

Myślałem, ze napisałem. Z tą demokracją w związku jest jak z radziecką demokracją big_smile. Oboje głosują, ale to kobieta liczy głosy big_smile. Facet toleruje to dopóki wynik głosowania nie zagraża samej kobiecie i rodzinie. Podnosi głos dopiero w sytuacji krytycznej (dlatego często w małżeństwie jesteśmy tacy małomówni big_smile).

Averyl napisał/a:
YOGI bear napisał/a:

Bo przez jedną upartą babę i poprawność polityczną trzeba przerabiać okręt, dostosowując do potrzeb dwóch płci. No chyba, że nie masz nic przeciwko wspólnym prysznicom np. big_smile.

Można przyjąć w przybliżeniu, że na naszym globie kobiet jest prawie tyle samo co facetów. Pytanie - to dlaczego ten lotniskowiec przystosowano głównie dla facetów???

Tekst o lotniskowcu miał być żartem, ale odpowiem poważnie: Bo w trakcie budowy tego lotniskowca nikt nie przewidywał służenia na nim kobiet.
Teraz trzeba ponieść duże koszty, by w imię poprawności politycznej, kobiety chcące służyć na lotniskowcu (a jest ich wielokrotnie mniej od inwalidów chcących pracować na takiej jednostce) mogły swoje marzenia zrealizować.
Averyl: ja nie dyskryminuję kobiet. Ja tylko uważam, że w pewnych zawodach lepiej sprawdzają się kobiety, a w innych mężczyźni.
Nawet dla Ciebie dziwnie brzmi: wychowawca (mężczyzna) w przedszkolu/żłobku. Oczywiście w ramach równouprawnienia pojawiają się i tacy. Jednak przedszkola/żłobka nie trzeba przebudowywać na ich potrzeby. A niektóre miejsca wymagają kosztownych przeróbek.
Podam przykład mojej logiki: Kiedyś oglądałem program w którym jakaś gmina chwaliła się przeznaczeniem kilkunastu milionów złotych na przystosowanie obiektów gminy dla potrzeb ludzi na wózkach inwalidzkich. Zgadzam się, że idea była piękna.
Po chwili reporter zapytał ile osób na wózkach mieszka w tej miejscowości. Padła odpowiedź: pięć, z czego trzy mieszkały na wysokich piętrach i nie miały praktycznie możliwości samodzielnego opuszczania mieszkania.
Z całym szacunkiem, ale jeśli chodzi o pomoc tym niepełnosprawnym, to te kilkanaście milionów można było wykorzystać dużo efektywniej dla zainteresowanych.

Averyl napisał/a:

Wiesz zrozumiałabym gdybyś powiedział, że trzeba go dopasować do potrzeb osób niepełnosprawnych, takich ludzi jest jakiś mały ułamek, więc tutaj jest jakaś nierówność, duże pomieszczenie przystosowane dla małej liczby osób. Jeżeli uznajemy, że jest równouprawnienie i zarówno kobiety, jak i faceci mogą, to nie można jednocześnie uznawać, że w ramach tego układu robimy wielkie poświęcenie dając rzeczywiście równe prawa.

A czy Ty chcesz służyć na okręcie? Tutaj nie ma znaczenia ilość wszystkich kobiet, ale ilość kobiet zdecydowanych na taką służbę. A tych jest kilka (jeśli nie kilkadziesiąt) razy mniej niż inwalidów marzących o dalszej służbie na okrętach.

Averyl napisał/a:

Pisałeś dużo o samorozwoju kosztem rodziny.
...dla innych będzie to tylko punkt startowy.

Pomiędzy punktem startowym, a punktem z którego nigdzie się nie wyjdzie, jest ogromna różnica. Wyraźnie napisałem o sytuacji, gdy "samorozwój" polega wyłącznie na wyrwaniu się z domu, przez znudzoną kobietę (mężczyznę). Wybacz, ale praca kasjerki w markecie z wizją wykonywania tej samej pracy przez najbliższe 30 lat, nie jest dla mnie żadnym dążeniem do samorealizacji czy samorozwoju sad.

Averyl napisał/a:

Używasz argumentu - że nie może to odbijać się kosztem rodziny. Nie wiem, o co ci chodzi z tym argumentem.

To bardzo proste: jeżeli praca zawodowa kobiety oznacza dla rodziny jeżdżenie polonezem zamiast mercedesa, to jest to wyrzeczenie akceptowalne. Jeżeli obciążenie dodatkowymi obowiązkami domowymi męża, skutkuje brakiem pieniędzy na kupno dla dziecka butów, czy jedzenia, to jest to zwykły (parszywy) egoizm.

Averyl napisał/a:

Ile czasu można zarabiać małe pieniądze, by nie odbijało się to kosztem rodziny? Na jak długo zakładasz rodzinę na rok, 2, 20 lat? W jaki sposób zrobiłeś taki rachunek?

Jaki rachunek? Rodzinę zakłada się na całe życie, ale administrator na czynsz za mieszkanie, całego życia czekać nie będzie. Dlatego w każdym momencie, rodzina powinna przeprowadzić kalkulację i dostosować swoje potrzeby do możliwości.
Jeszcze raz podkreślę: czym innym jest odmówienie sobie wystawnego jedzenia, wakacyjnych wyjazdów itp. na poczet sfinansowania nauki, która w przyszłości przyniesie całej rodzinie bezpieczeństwo finansowe, a czym innym ograniczanie potrzeb dziecka, by kobieta (mężczyzna) mogła realizować się w swoim hobby (bo tylko tak mogę nazwać pracę nie przynoszącą konkretnych pieniędzy i nie rokującą zmiany tego w przyszłości).

Averyl napisał/a:

Jeżeli zakładasz rodzinę na rok i przez ten rok ona źle zarabia, to rzeczywiście kiepska inwestycja. Ja mam rodzinę od 15 lat, myślę, że 1/3 tego okresu to czas, kiedy zajmowałam się dzieckiem, albo zarabiałam raptem 2-3x więcej niż koszt przedszkola... rzecz w tym, że wyszło na dobre rodzinie. Mam nadzieję, że przeżyję z moją rodziną jeszcze wiele lat, więc te 5 lat nie ma żadnego znaczenia.

Chyba nie rozumiesz tego, co napisałem wcześniej. Kobieta z którą byłem, zarabiała 1/3 kwoty, którą płaciłem swojej pracownicy i nie robiła w domu niczego. Ja zajmowałem się jej żywieniem, opieraniem i ubieraniem.
Praca, którą wykonywała, była zgodna z jej zainteresowaniami i marzeniami. Tylko, że za pieniądze otrzymane za tą pracę, nie mogła nawet opłacić swoich kosmetyków (dosłownie). Nic też nie wskazywało, by w perspektywie najbliższych dwudziestu lat, jej płaca uległa znaczącej poprawie.
Poza tym (mówię to obiektywnie) nie nadawała się do tej pracy. Kilka razy musiałem wyciągać ją z poważnych kłopotów, mimo, że nie miałem ani odpowiedniego wykształcenia, ani znajomości tematu. W uproszczeniu można powiedzieć, ze nadawała się do tej pracy jak człowiek pozbawiony "słuchu" do śpiewania w operze.
To były jednak jej marzenia, dlatego przez ponad rok to wytrzymywałem.

27

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
YOGI bear napisał/a:

Myślę, że praca kobiety-matki powinna być wspólną decyzją obojga małżonków.
.

Yogi, a co ma mąż do mojej decyzji?
Idę do pracy i już, bo tego chcę.

No ok- idąc Twoim tokiem rozumowania- kobieta informuje, że chce zacząć pracować, mąż się nie zgadza. Co wtedy?
To przecież wolna wola każdego człowieka. A druga osoba może mieć "ale", ale nie może tego zabronić.

28

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
Jaga Baba07 napisał/a:

Yogi, a co ma mąż do mojej decyzji?
Idę do pracy i już, bo tego chcę.
To przecież wolna wola każdego człowieka. A druga osoba może mieć "ale", ale nie może tego zabronić.

To po co wchodzisz w związek, jeżeli chcesz wszystkie decyzje podejmować sama, nie przejmując się zdaniem drugiej osoby i konsekwencjami Twojej decyzji dla tej osoby ?
Piszę o ograniczeniu Twojej woli obiektywną sytuacją materialną.
Oczywiście za swoją pracę otrzymasz jakieś wynagrodzenie. Jeżeli jednak Twoja decyzja o podjęciu pracy zawodowej spowoduje konieczność wydania kwoty znacznie większej, niż uzyskana z tej pracy (na Twoje dojazdy, opiekę nad dzieckiem itp.) i doprowadzi do załamania domowego budżetu, to będzie to z Twojej strony zwykły egoizm i głupota.

Tak na marginesie, to miło mi Cię zobaczyć smile.

29

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Ładnie napisałeś - rodzina na całe życie, wiele osób zapomina o tym. Jeżeli przesunie się uwagę z JA, na MY wiele ciekawych rzeczy można odkryć smile.
Przede wszystkim - jakie ma znaczenie wysokość wynagrodzenia? Na konto wpływają 2 pensje, to są nasze pieniądze, jak kupuję jedzenie to nie myślę o tym, że 5 zł to z mojej pensji, a 8 zł z jego, nie myślę o tym, że kupuję ubranie dla niego/dla dziecka/dla mnie - to są nasze wydatki, nie ma granicy między moje, a twoje. Jeżeli o rodzinie zaczniesz myśleć w kategorii MY, nie JA, ON to oczywiste będzie dążenie do tego, co dobre dla NAS.

Argument z zarobkami kobiet pokazuje twój stosunek do dyskryminacji.
Wyobraź sobie sytuację, że ciąża nie wiązałaby się z ograniczeniami; kobieta mogłaby dźwigać ciężary, pracować jak normalnie, poród wyglądałby jak wizyta u dentysty - umawiasz się na 17.30, rodzisz, a następnego dnia idziesz normalnie do pracy. Dla wszystkich oczywiste jest, że to mężczyzna zostaje z dzieckiem, że później jak zachoruje maluch, to facet bierze wolne w pracy, kobieta dzień za dniem pracuje - pracodawca mógłby nawet nie wiedzieć, że ma dzieci.
Jest to kategoria wróżenia z fusów - ale to facet zarabiałby grosze i miałby problem ze znalezieniem pracy lol. Każdy pracodawca zatrudniając osobę oczekuje, że będzie pracować, nawet jeśli respektuje prawo, to przede wszystkim zależy mu na tym, by osoba której płaci - pracowała, by nie musiał szukać, co drugi tydzień kogoś na zastępstwo. Dlatego kobietom trudniej dostać pracę, nawet jeśli deklarują się, że nie zamierzają mieć dzieci, to jednak może się zdarzyć kinder-niespodzianka (to jest coś, co oficjalnie na rozmowie o pracy nie zostanie powiedziane, ale stanowi bardzo silny argument przy wyborze pracownika).
Rozumiem przyczyny dla których kobiety mniej zarabiają. Każdy ma swoje predyspozycję do wykonywania zawodu, większość kobiet nie zdecyduje się na pracę w wojsku, na bycie inżynierem w fabryce, itp wiele kobiet znajdzie zadowolenie w prowadzeniu domu. I tutaj właśnie przydaje się myślenie o rodzinie w kategorii MY, kobieta nosi dziecko, ale jest to wspólne dziecko, za które facet odpowiada (chociażby zarabiając na żonę) jeszcze zanim się ono urodzi.

Używasz argumentu, że budując lotniskowiec konstruktorzy nie wiedzieli, że będzie on służył również kobietom. Dlaczego by mieli nie wiedzieć? To chyba nie są nowe przepisy, a poza tym, w miejscu gdzie jest kilkaset/tysięcy osób nie ma jednego WC dla wszystkich, więc co to za filozofia nakleić na jednej kabince kółeczko, a na drugiej trójkącik. Lotniskowiec amerykański to przykład abstrakcyjny, bo daleko i mało inspirujące miejsce, ale w polskiej policji kobiety pracują i jakoś sobie poradzili z problemem.
Przepisy z niepełnosprawnymi są głupie, bo nakazują wszystkim dopasowywać obiekty dla ich potrzeb. Znam historię, gdzie ludzie dobudowując halę do testowania sprzętu alpinistycznego musieli zrobić WC dla  niepełnosprawnych. Głupie? Nie zupełnie. A jak za rok, dwa przeniosą swoją siedzibę? Czy to oznacza, że w tym budynku nigdy nie pojawi się osoba na wózku? Na etapie projektowania zrobienie podjazdu zamiast schodka to kwestia kilku kresek, ale potem nie jesteś zaskoczony, że jednak pojawiła się osoba na wózku. Przykład gminy to dobry przykład, czy niepełnosprawni są ludźmi gorszej kategorii, których trzeba wyręczać w urzędzie? A co ze sprawami, których nie można załatwić przez kogoś, bo musisz osobiście złożyć podpis? Urzędnik powinien wyjść przed budynek gminy, czy należy zatrudnić "dźwigacza niepełnosprawnych"?

Yogi - ty chyba nie do końca rozumiesz czym są równe prawa. Na początku poprzedniego tekstu zażartowałam sobie, że jesteś w mniejszość - a teraz wyobraź sobie, że możesz się wypowiadać na tym forum, ale tylko między godziną 10.45-11.15 i 23.53-24.00, a twoje wypowiedzi nie mogą być dłuższe niż 5 linijek, czy dalej czułbyś, że są równe prawa z innymi forumowiczami?

30

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
YOGI bear napisał/a:

To po co wchodzisz w związek, jeżeli chcesz wszystkie decyzje podejmować sama, nie przejmując się zdaniem drugiej osoby i konsekwencjami Twojej decyzji dla tej osoby ?
Piszę o ograniczeniu Twojej woli obiektywną sytuacją materialną.
Oczywiście za swoją pracę otrzymasz jakieś wynagrodzenie. Jeżeli jednak Twoja decyzja o podjęciu pracy zawodowej spowoduje konieczność wydania kwoty znacznie większej, niż uzyskana z tej pracy (na Twoje dojazdy, opiekę nad dzieckiem itp.) i doprowadzi do załamania domowego budżetu, to będzie to z Twojej strony zwykły egoizm i głupota.

Nie uważam, żeby decyzja kobiet o rozpoczęciu bądź powrocie do kariery zawodowej była niekorzystna dla domowego ogniska.
Teraz postaw się w roli kobiety, która przez kilka lat zajmowała się dzieckiem/dziećmi, domem, poświęcała swój czas i stwierdziła, że teraz ona chce zrobić coś dla siebie.
Dzieci z powodzeniem mogą pójść do przedszkola (nawet jest to dla nich wskazane).
Nie słyszałam, żeby ktoś szedł do pracy, która generuje więcej kosztów, niż zysków (myślę o materialnych kosztach).

Dobra, wróćmy do tematu- kobieta podejmuje decyzję, że chce pracować, mąż/partner kręci nosem. Ma do tego prawo, ale nie ma prawa zabronić żonie/partnerce podjąć tę pracę.
W tym momencie, gdy on stwierdza, że ona nie musi się zatrudniać, lepiej, żeby została w domu, to podejmuje za nią decyzję. Czyż nie mam racji?


Tak na marginesie, to miło mi Cię zobaczyć smile.

Bardzo mi miło smile. Ale gdzie mnie zobaczyłeś tongue?

31

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
YOGI bear napisał/a:
Jaga Baba07 napisał/a:

Yogi, a co ma mąż do mojej decyzji?
Idę do pracy i już, bo tego chcę.
To przecież wolna wola każdego człowieka. A druga osoba może mieć "ale", ale nie może tego zabronić.

To po co wchodzisz w związek, jeżeli chcesz wszystkie decyzje podejmować sama, nie przejmując się zdaniem drugiej osoby i konsekwencjami Twojej decyzji dla tej osoby ?
Piszę o ograniczeniu Twojej woli obiektywną sytuacją materialną.
Oczywiście za swoją pracę otrzymasz jakieś wynagrodzenie. Jeżeli jednak Twoja decyzja o podjęciu pracy zawodowej spowoduje konieczność wydania kwoty znacznie większej, niż uzyskana z tej pracy (na Twoje dojazdy, opiekę nad dzieckiem itp.) i doprowadzi do załamania domowego budżetu, to będzie to z Twojej strony zwykły egoizm i głupota.

Tak na marginesie, to miło mi Cię zobaczyć smile.

Yogi, czy na pewno głupota? A jeśli facet ją zostawi albo coś mu się stanie po iluśtam latach, a kobieta nie będzie mieć żadnego doświadczenia poza zajmowaniem się domem? Czy wtedy też nie usłyszy, że to głupota, bo nie myślała o przyszłości, nie zadbała o nią?

32

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Ja sobie nie wyobrazam decydowania z mezem o mojej pracy,  o operacji chirurgicznej, o metodzie leczenia w razie mojej choroby, o tym czy zdecyduje sie na eutanazje jesli bede w sytuacji bez wyjscia, o tym czy podwiaze jajowody czy nie, o tym jak pofarbuje wlosy i obetne, jak bede sie ubierac, gdzie pojechac na samotne wakacje, i ile wydac na rzeczy ktore chce kupic od samochodu po tusz od rzes. Tak samo jak nie decyduje z mezem o moich krokach zawodowych.
Nie wyobrazam sobie decydowac wraz z mezem. Pytac o rade, owszem. Ale w takich tematach to ja jestem krolowa a maz doradca krolowej. Nie on ustanawia prawo, tylko daje rady z ktorych moge skorzystac albo nie.

33

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Jestem za tym, żeby kobiety pracowały, ale nie za wszelką cenę. Czyli zawsze wtedy, gdy chcą i uważają, że jest to potrzebne dla rodziny, ale nie gdy dziecko wymaga wyjątkowej opieki (bo np. tymczasowo bądź trwale poważnie choruje) albo nie dostało się do żłobka/przedszkola bądź nie ma takiej placówki w ogóle w pobliżu a niania wyniosłaby tyle, co pensja matki. Oczywiście gdy kobieta zdecyduje się zostać w domu, mimo że nie musi, tylko chce, to nie widzę w tym nic złego, z tymże myślę, że z czasem taka osoba może czuć się rozczarowana.

34

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Ja tam jestem za tym, żeby kobieta pracowała. Matka "wyrodna" tak samo jak i ojciec, nie jest powiedziane, że mąż MUSI pracować, a kobieta może ale nie musi itd...

35

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Praca potrzebna jest do tego aby zachować równowagę, mieć cele w życiu ,mieć poczucie tego że kiedy już dzieci dorosną to nie ma pustki i zastanawiania się co ze sobą zrobić.Mam 4 dzieci ,burzliwe życie ale od kilku lat z przerwami mam swoja działalność i to jest to co mi daje poczucie czegoś swojego nad czym mam kontrolę i pracuje wtedy kiedy mam na to czas i do tego lubię to .W tym roku również chce wrócić na studia.Trzeba czuć potrzebę robienia czegoś innego niż wychowywanie dzieci ,sprzątanie domu.Można z powodzeniem prowadzić sklep internetowy nie wychodząć z domu i wcale nie jest to trudne ani nieopłacalne:)

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Powiem tak, zostanie z dzieckiem te kilka lat zanim dorosnie troszkę to luksus, nie każda kobieta może sobie na to pozwolić. Chcemy czuwać nad maleństwem osobiście a nie zostawiać je w rękach obcej osoby. Jednak w tym przypadku mąż musiałby wystarczająco zarabiać żeby utrzymać całą rodzinę...
Luksusem jest też żeby kobieta mogła pracować , nawet te 50% , bo znów kłania się sytuacja w której musiałaby z mężem wystarczająco zarabiać aby było ich stać na opiekunke. A darmową instytucja babci też niestety nie każdy posiada, więc to też luksus, żeby bacia (nie stara i w dobrej kondycji) była i zajmowała się 8 godzin dzieckiem.

37

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
lena812 napisał/a:

znam takie małżeństwa gdzie kobieta  nie nie pracuje dlatego ze zajmuje sie dziećmi,ale dlatego że mąż jej nie pozwala bo w pracy może spotkać innych facetów co się równa temu że jeszcze męża będzie zdradzała - chore co?

Znam to ze swojego życia ,jak pózniej się okazało były mąż zdradzał mnie przez kilka lat i właśnie zajmowałam się dziećmi,on pracował za granicą a ja czułam potrzeba wyjścia do ludzi i robienia czegoś dla siebie ,chociaż pod względem finansowym nie musiałam.Ale zawsze miał do mnie pretensje o to że chce pracować.A więc pójście do sklepu po bułki też może spowodować spotkanie innego faceta ,pójście do kościoła a i na spacery tez nie powinna taka kobieta wychodzić, już nie wspominając internetu gdzie można znalezć setki facetów:):)

38

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet
Niekonwencjonalna napisał/a:

Powiem tak, zostanie z dzieckiem te kilka lat zanim dorosnie troszkę to luksus, nie każda kobieta może sobie na to pozwolić. Chcemy czuwać nad maleństwem osobiście a nie zostawiać je w rękach obcej osoby. Jednak w tym przypadku mąż musiałby wystarczająco zarabiać żeby utrzymać całą rodzinę...
Luksusem jest też żeby kobieta mogła pracować , nawet te 50% , bo znów kłania się sytuacja w której musiałaby z mężem wystarczająco zarabiać aby było ich stać na opiekunke. A darmową instytucja babci też niestety nie każdy posiada, więc to też luksus, żeby bacia (nie stara i w dobrej kondycji) była i zajmowała się 8 godzin dzieckiem.

Dlatego wszystkim mamom polecam prowadzenie swojej małej ale również opłacalnej działalności ,wystarczy kilka godzin dziennie nie 8 czy 10 ale 2-3 kiedy już dzieci śpią lub mamy kogoś kto nam pomoże przy dziecku.Ja nie mam nikogo do pomocy a z czasem mogłam zarobić również na opiekunkę i wyjazd do klientek na 5-6 godzin raz lub dwa razy w tygodniu chociaż bez tego tez można ,wystarczy internet komputer i troszkę chęci.

39

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Nie zapominajmy, że pracująca w domu kobieta ma pełne prawo rozwijać się intelektualnie i fizycznie. Niektórzy proponują również specjalne, kobiece dyscypliny big_smile :
http://www.dailymotion.com/video/xzlwda_kabaret-ciach-sporty-kobiety-vii-plocka-noc-kabaretowa_fun#.Uc8yGr3zPIw

Mam nadzieję, że feministki uśmiechną się też big_smile.

40

Odp: Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Widzę, że Yogi też lubi kabarety.

Jestem za tym żeby kobieta pracowała. To jest zabezpieczenie w razie śmierci lub kalectwa męża, oczywiście gdyby pan okazał się odpadem atomowym, opcja zaplecza finansowego zwiększa pewnosc kobiety, że może sobie poradzi sama. Nie ma nic gorszego od zależności finansowej od pijaka, przemocowca, zdradzającego. Liczy się też swoja emerytura, nawet skromna, ale swoja.

Niestety mężczyźni nadal nie bardzo garną się do partnerstwa w zakresie zajmowania dzieckiem, ewentualnie brania zwolnień. Chciałaś dziecko, to się nim zajmuj. Kobiety liczą na to, że mężczyzna natychmiast przestawi się na owe partnerskie tory, a mężczyźni liczą na to, że kobieta na tyle ile może sama odchowa dziecko i jakimś cudem wróci do pracy. Im dłuższa przerwa na wychowanie dziecka, tym ten powrót mniej możliwy - niestety. Każdy wie co się dzieje na teraźniejszym rynku pracy. Wychowanie dziecka nie może spoczywac tylko na jednych barkach, bez dzielenie się obowiązkami oraz rozumnej współpracy ani rusz.

Na forach toczone są burzliwe dyskusje, czy wydłużony macierzyński to dobra opcja, czy może zaszkodził samym kobietom. Okazuje się, że dobra dla budżetówki, dla reszty zła, bo nadmiernie obciąża pracodawcę, a ten zatrudni kogoś kto tych kłopotów sprawiał nie będzie.

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Pasożyty kontra wyrodne matki - o pracy zawodowej kobiet

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024