Witajcie,
jestem w związku od 4 lat, zaręczona od roku. W przyszłe wakacje chcielibyśmy z moim narzeczonym wziąć ślub. Niestety mamy problem z podjęciem decyzji w jaki sposób i w jakich okolicznościach się na to zdecydować. Wszystko to związane jest z faktem, iż moja rodzina za nim nie przepada. Na stałe mieszkają oni za granicą (mama z moim przyrodnim rodzeństwem - z jej drugiego małżeństwa i ojczymem oraz moja rodzona starsza siostra, która ma tam dzieci i męża). Jeśli chodzi o moją siostrę i mojego szwagra - nie ma najmniejszego problemu, akceptują w pełni mojego mężczyznę, są zawsze życzliwi, cieszą się naszym szczęściem. Pomimo odległości mamy świetny kontakt i możemy liczyć na ich wsparcie. Problem jest z moją mamą, której cały czas coś nie odpowiada we wszystkich decyzjach jakie podejmuję. Wszystko wiecznie krytykuje, mimo, że jestem dorosłą kobietą i mam własne życie. Obraża mojego partnera, choć tak naprawdę nie zna go dobrze. Nie odpowiada jej jego wygląd i sposób ubierania - bo jest ogolony na "zero" i jako, że jest sportowcem i taki też tryb życia prowadzi, chodzi w dresach. Jest to przedmiotem kpin mojego ojczyma, mojej matki, dla których to obciach - bo oni uznają tylko modę prezentowaną w Fashion TV. Nie interesuje ich to, że jest dobrym, wykształconym człowiekiem, którego ja kocham. Najważniejsze jest to jakie ma buty i zegarek. Podobnie szydzi z niego moja ciotka (siostra mojej mamy). Dla mojej matki nazwanie mojego ukochanego "Shrekiem" czy "obciachem" to norma. To jest dla niej wyznacznikiem człowieka. Mimo, że to on mnie wspierał, kiedy moja mama zostawiła mnie jako bardzo młodą, niedoświadczoną - 19letnią dziewczynę samą w Polsce, bez żadnych środków do życia, bo podjęła decyzję, że chce sobie na nowo układać życie, a ja do niego za bardzo nie pasuję. W ciągu chwili zostałam pozostawiona sama sobie i bez środków do życia, wtedy to on i moja starsza siostra pomagali mi, nie matka czy ojciec. Moja matka tak samo wyśmiewa jego rodzinę (mimo, że jego rodzice są 3 razy lepiej wykształceni od niej i ojczyma, oboje są przedsiębiorcami, ale dla nich to też "obciachy", bo mimo, że mają pieniądze żyją skromnie by zostawić coś po sobie dzieciom, a nie jak moja matka przepuszczają każdą najmniejszą sumę na byle co.) Jego rodzice chcą nam zasponsorować wesele, ale ja wiem, że nie mogę się na to zgodzić. Ze strony mojej rodziny nie mam co liczyć na jakiekolwiek wsparcie w przygotowywaniu tego przedsięwzięcia, poza tym chyba tylko więcej wstydu bym się najadła z takim ich podejściem. A mojego narzeczonego też nie chcę narażać na wkurzenie z powodu ich pozerstwa i udawania nagle na weselu, że są mili i cudowni. Poza tym jak mogę zaprosić swoich gości, jeśli ja na to nie daję żadnych pieniędzy. To wszystko jest strasznie trudne i naprawdę nie wiem co robić. On marzy o tym by mieć już normalną rodzinę, żonę, dzieci. Ja też tego chcę, ale moja rodzina zawsze wszystko musi utrudniać. Z drugiej strony jeśli ich niE zaproszę matka nie odezwie się do mnie do końca życia. Jestem w kompletnej kropce. Proszę doradźcie mi co zrobić i jak to wszystko organizować.