Co dalej z tym związkiem...? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co dalej z tym związkiem...?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Co dalej z tym związkiem...?

Muszę się komuś wygadać. Czuję się okropnie i źle nie mogę sobie znaleźć miejsca, nie umiem się odnaleźć w tej sytuacji. Po prostu nie wiem co robić, jak się zachować.
Chciałabym jeśli, będzie się chciało Wam przeczytać to co napiszę, abyście się wypowiedziały na ten temat. Wydaje mi się, że jest coś nie tak ze mną, że wszystko źle robie i dlatego tak bardzo życie mnie kopie w tyłek.
Cała ta historia brzmi jak z jakiegoś taniego filmu, a ja to musiałam przeżyć sad
Zacznę od samego początku, bo tak chyba będzie najlepiej:

Wszystko zaczęło się półtora miesiąca przed moją maturą., poznałam mojego obecnego (albo byłego) P. przez Internet. Byłam wtedy w ponad 3 letnim związku z 4 lata ode mnie chłopakiem.  W marcu ten chłopak wyjechał do UK. Nie układało nam się za dobrze. Było mi dobrze samej jak się z nim nie spotykałam codziennie. Uważam, że było źle ze względu na różnice wieku, ja dopiero wchodziłam w dorosłe życie a On chciał już zaręczyn planował ślub. Był też zaborczy i chorobliwie zazdrosny. Nie mogłam sama nigdzie pójść, przeszkadzały mu moje koleżanki, nie pozwalał mi się z nimi spotykać. Nigdzie mnie nie zabierał.
Z czasem nasza znajomość z P. była coraz intensywniejsza, aż w końcu poczułam, że się w nim zakochałam. Kiedy to zrozumiałam, postanowiłam od razu powiedzieć tamtemu, bo sumienie nie pozwoliło by mi tego ukrywać. Jestem taką osobą, która nie potrafi oszukiwać, bo zawsze stawiam się odwrotnej sytuacji i nie chciałabym, żeby ktoś robił mi coś takiego.
Powiedziałam mu jak tylko zadzwonił, załamał się strasznie, ale powiedziałam mu, że na pewno nie chciałby abym Go oszukiwała. Miałam już kupiony bilet, do Niego. Powiedziałam, że bardzo Go przepraszam, ale to chyba bez sensu, żebym przylatywała, ale On się uparł. Powiedział, że wie jak mi jest potrzebna kasa, że będziemy żyć jak przyjaciele, żebym przyleciała chociaż na wakacje i zarobiła sobie na studia.
W końcu się zgodziłam, ale miałam wątpliwości nawet jak wsiadałam do samolotu. Mojemu P. od razu jak rozmawialiśmy powiedziałam, że mam kogoś, że będę lecieć do UK. Po pewnym czasie powiedzieliśmy sobie, że się w sobie zakochaliśmy, wymieniliśmy się zdjęciami, bardzo mi się spodobał, choć najpierw zakochałam się w jego charakterze to później kochałam już Go całego. Powiedział, że ma w planach wyjazd do UK i jeśli się uda to może tam się spotkamy, bo w Polsce dzieliło nas 500 km. Pewnego wieczoru, zrobiłam mu niespodziankę i zadzwoniłam do Niego (wyciągnęłam numer od jego przyjaciela). Była tak zaskoczony i szczęśliwy, że nie potrafił tego ukryć. Do dziś pamiętam, każde Jego słowo smile Tyle nas łączyło i tak dobrze się rozumieliśmy poznawaliśmy się coraz lepiej. Przed moim wyjazdem rozmawialiśmy cała noc na Skype , nie kończyły nam się tematy. Było cudownie, była już 9 i musiałam się już zbierać, powiedzieliśmy, że się kochamy i że jak tylko to możliwe to się kiedyś spotkamy smile
Ja wyjechałam w czerwcu (2 lata temu), pisaliśmy do siebie e-maile ale rzadko bo nie miałam dostępu do Internetu.
On w sierpniu pojechał na Woodstock, jak mi później opowiadał , poznał tam dziewczynę, z którą się pocałował i mu się podobała ale to taka przelotna znajomość.
Ja w tym czasie byłam w UK i tamten starał się jak mógł, żeby była z nim dałam mu szanse ale nie wychodziło.
Mój P. po przyjeździe z Woodstocku zadzwonił do mnie i powiedział, że jego Brat wyjechał do Londynu i że jak się już ustawi to go ściągnie i powiedział, że chce abym do Niego przyjechała i zamieszkała z nim. Byłam w siódmy niebie. Udało mu się wyjechać dopiero w styczniu 2008, ciągle mieliśmy kontakt. Później wymieniliśmy się telefonami angielskimi, dzowniliśmy do siebie codziennie, rozmawialiśmy po pare godzin. W końcu wynajął pokój dla dwóch osób i ustaliliśmy, że przyjedzie po mnie.  I tak spotkaliśmy się w kwietniu, spotkaliśmy się w połowie drogi. Gdy Go zobaczyłam wszystko we mnie wirowało, podszedł do mnie przytulił mnie bardzo mocno i powiedział, że jest szczęśliwy, że jestem śliczna. Kiedy doszliśmy na dworzec i czekaliśmy na pociąg, złapał mnie za rękę, przyciągnął do siebie i namiętnie pocałował. Popatrzył mi głęboko w oczy i powiedział, że mnie kocha. Cała dygotałam, byłam taka szczęśliwa a usta same powiedziały, że ja Go też.
Każdy kolejny dzień był wspaniały, był dla mnie taki dobry, nie mógł się mną nacieszyć, nie wypuszczał mnie z rąk. I ciągle było nam cudownie. W czerwcu zabrał mnie do siebie do miasteczka. Jego rodzice są za granica, ale przedstawił mnie swoim dziadką, nigdy żadnej dziewczyny nie przedstawił swojej rodzinie. Byli mną zachwyceni. To był cudowny czas razem w Polsce, poznałam jego wszystkich znajomych, których bardzo polubiłam. Jego przyjaciel wygadał się mi że P.chce się zaręczyć ze mną. Ciągle mi mówił, że ma tak wiele planów związanych ze mną, że chce je wszystkie zrealizować . Wróciliśmy do Londynu, było wszystko dobrze między nami, ale nagle straciliśmy razem prace. Nie mieliśmy na mieszkanie, nie mieliśmy co jeść ? koszmar. Widziałam jak bardzo się załamuje, mi było również ciężko ale ukrywałam to przed nim, bo chciałam być silna dla niego. Było na ciężko jak diabli, to był straszny okres w naszym życiu, bałam się, że wylądujemy na ulicy, mówiliśmy sobie, że jeśli nam się uda przetrwać to już nas nic nie rozłączy, bo to wielka próba dla nas?
Byłam taka zdesperowana, że nie mamy nic tylko coraz, więcej długów i kłopotów, a pracy ciągle, nie było. Z tego wszystkiego chodziłam po ludziach prosiłam się o dostęp do Internetu i pisałam gdzie się da, kłamałam, że mam doświadczenie, aby ktoś dał mi szanse na prace. W końcu się udało, dostałam co prawda beznadziejna prace, bo pracuje dużo godzin za skandaliczna stawkę. Ale była praca i nie ważne było dla mnie że taka zła, czułam, że w końcu się los odmieni  i zaczniemy mieć stabilizacje finansowa.
On do dziś nie ma stałej prace tylko jakieś dorywcze roboty, trwa to już 7 miesięcy. Na początku byłam zła, że nie może znaleźć ale wiem jak jest ciężko, więc ciągle Go wspierałam, mówiłam, że w końcu nam się uda i będziemy mieć razem prace, że w końcu wyjedziemy stąd. Bardzo chcieliśmy wrócić do Polski razem, robić szkole, spokojnie żyć i być ze sobą. Ponieważ nasze, życie wyglądało tak, że ja ciągle pracowałam czasem ogóle bez wolnego i byłam strasznie zmęczona troszkę porozmawialiśmy i musiałam iść spać. Ale próbowałam, żeby było dobrze, chodziliśmy na zakupy, do parku, jak tylko było można zwiedzaliśmy Londyn, mamy tyle cudownych zdjęć i wspaniałych wspomnień.
Każdy jego znajomy, kto nas poznał, mówił, że nie widział nigdy takiej wspaniałej i zakochanej w sobie pary. Planowaliśmy wyjazd nad morze, jak się potem okazało chciał mi się tam oświadczyć. Chciał też abym z nim pojechała do Jego rodziców. Mówił, że Jego Mama by mnie strasznie polubiła, bo jestem taka dobra i wspaniałomyślna, bo myślę racjonalnie i chcę jak najlepiej dla wszystkich.
Zawsze o Niego dbałam, gotowała najróżniejsze rzeczy, żeby nie było monotonie wyszukiwałam nowych przepisów, albo sama coś wymyślałam.
Nadal uważam, że nie dostawałam żadnych sygnałów, że jest coś nie tak, że mu się znudziło, albo że jest mu źle. Jeśli chodzi o sex to też było jak najbardziej super. Nic na prawdę nie wzbudzało moich podejrzeń, że coś jest nie tak. Ciągle mi mówił, że jestem dla niego wszystkim, że nie może się doczekać, aż wyjedziemy i zaczniemy spokojne, życie i realizacje marzeń. Potrzeba nam była tylko kasa na start stad.
W końcu przyszedł ten nieszczęsny czerwiec i nagle znalazła Go i odezwała się na nk ta dziewczyna z Woodstocku po 2 latach. Napisała, że ciągle o nim myśli, że ten pocałunek był dla niej nie zapomniany i najpiękniejszy w jej życiu, że wydaje jej się, że to przeznaczenie.
Akurat siedzieliśmy razem i patrzyliśmy na nk i jak to przeczytałam to zamarłam, popłakałam się w sumie nie wiem czemu chyba ze strachu, że coś się może stać, że Go starce. A On od razu powiedział, że na pewno nie napiszę do niej, bo Go nie interesuje, bo jestem najważniejsza i najpiękniejszą Kobieta w jego życiu i że chce ze mną spędzić resztę życia.
Uwierzyłam mu bez wahania. Było dobrze przez pierwszy dzień, potem zauważyłam, że się do mnie nie przytula, nie całuje tak często, nie słyszałam już tych słów, że mnie kocha, choć wcześniej słyszałam je na okrągło.
W końcu wybuchłam i się zapytałam czy On z nią pisze, zaprzeczył oczywiście. Powiedziałam, że czuje, że coś jest nie tak, bo widzę, że się ode mnie odsunął. Zaprzeczył, powiedział, że mi się wydaje. Rano jak tylko wyszedł nie wytrzymałam i sprawdziłam jego wszystkie poczty i nk i pisał ? i rozmawiał z nią nie wytrzymała tego wpadłam w histerie, nie mogłam złapać tchu, serce bolało tak strasznie że zaczynałam omdlewać. Kupiłam opakowanie środków uspokajających prawie wszystkie zjadłam tego dnia bo aż mnie trzęsło. Zadzwoniłam do Niego wyzywałam . Od tego czasu czyli od półtorej tygodnia prawie nic nie jem , nie mogę przełknąć, zbiera mnie na wymioty jak widzę jedzenie. Wrócił z pracy tego dnia i zaczęliśmy rozmawiać, On nie wiedział co powiedzieć. Zaczął coś gadać, że chciał tylko zdjęcia od niej z tego Woodstocku. Nie wytrzymałam i trzęsłam Go po twarzy. A na niego zadziałało to jak płachta na byka. Powiedział, że Jego uczucie do mnie wygasło już jakiś czas temu. I że ciągle próbował to naprawić i że teraz tak wyszło. Nie uwierzyłam mu i nadal nie wierze, że od jakiś 2 miesięcy mnie nie kocha, bo bym się zorientowała tak samo jak teraz kiedy czułam, że mnie oszukuje. Powiedział mu, że wiem, że tylko i wyłącznie to przez z nią. Powiedziałam, że robiłam dla Niego wszystko harowałam jak wół, że jakoś szło, choć samemu utrzymywać 2 osoby to koszmar, ale niczego mu nie brakowało. Zapytałam jak może po tylu ciężkich i pięknych chwilach, które razem przeszliśmy może robić coś takiego.
Czy nie żałuje, czy nie ma choć krztyny wyrzutów sumienia. Powiedział, że ma, bo jestem niesamowitą dziewczyną, że jestem śliczna, odważna i dobra.
Powiedziałam, że nie wierze w to, że nic zupełnie do mnie nie czuje, że mnie nie kocha. Nie wierze mu. On powiedział, że nie jest tak do końca, że jednak jeszcze cos do mnie czuje. Postanowiliśmy sobie dać czas, ale wiem , że ciągle piszą ze sobą. Jest mi okropnie źle. Nie wiem co mam myśleć. Nawet jeśli nie wyjdzie to będziemy tu mieszkać jeszcze razem parę miesięcy, bo musimy sobie podkładać pieniądze na wyjazd do domu.
Jak to przetrwać.
Nie mogę Go rozgryźć, siedzimy razem rozmawiamy, oglądamy filmy, opowiada mi co mu się przydarzyło w danym dniu. Przytula mnie, dotyka, pocałuje to w rękę to w czoło albo gdzie indziej. Ciągle do mnie mówi Misia. Nie mówi do mnie po imieniu, czasem nawet doda Kochana. Raz mu się wyrwało prawie, że mnie kocha. Zbliżył się do mnie i się kochaliśmy, potem zapytał czy nie jest zła, a ja zaczęłam się wypytywać czemu On to zrobił i zaczął wymyślać pełno różnych rzeczy i wyrwało mu się : No po prostu Misia, bo Cię Ko?.? I urwał po patrzył na mnie i się uśmiechnął. Przytula mnie w nocy jak śpimy. 
Widzę jak się na mnie patrzy kiedy chodzę po pokoju, wczoraj przebierałam koszulkę i byłam w szortach, stałam do Niego tyłem ale czułam Jego wzrok na sobie. Odwróciłam się a On szybko odwrócił wzrok i zaczął się uśmiechać. Zapytałam się z czego się śmieje, powiedział, że myślał, że cos zauważyłam, poczym przyznał, że się na mnie patrzył. Zaczęliśmy się całować i kochać. Mówił, że mu się strasznie podobam i że bardzo go podniecam. Był taki czuły i namiętny.
Po wszystkim mnie przytulał i pocałował.
Oglądaliśmy telewizję masował mnie po brzuszku. Położyliśmy się spać ja często śpię na boku odwrócona do ściany i tak też się położyłam. Objął mnie przysunął mocno do siebie, trzymał za rękę i całował po szyjce?

Nie wiem co robić, wiem że jesteśmy w kiepskiej sytuacji materialnej i finansowej, ciągle myślę, że się pogubił, że było mu wstyd, że jest Facetem a utrzymuje Go Kobieta. Może ta myśl Go tak raniła, że wolał się odsunąć, może czuje się jak ?nieudacznik?. Nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim, jest mi, źle i nie umiem się w tym odnaleźć. Wiem, że strasznie dużo napisałam, ale jeśli komuś chce się czytać to i wypowiedzieć na ten temat to proszę bardzo.
Jest mi tak strasznie przykro, bo mieliśmy tyle marzeń, tyle celów, które chcieliśmy razem osiągnąć? Nawet wybraliśmy jakiego psa sobie kupimy jak przyjedziemy i się ustatkujemy .
Ciągle się modle, żeby wszystko się zmieniło i wróciło na właściwy tor.
Szukam odpowiedzi wszędzie. Nie mam tu z kim pogadać, liczę na Was dziewczyny .
Ja chyba robie coś źle sad

Chciałabym, żeby wypowiedziały się wszyscy i było by super aby wypowiedzieli się też mężczyźni .

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Co dalej z tym związkiem...?

a powiedz mi, Wy dalej mieszkacie razem, ale jako para, tak?
bo niby daliscie sobie czas, ale nie zerwaliscie ze soba tylko dalej jestescie para?
a on dalej z nia pisze?
a rozmawiacie w ogole o przyszlosci? czy tylko tak po prostu zyjecie razem, z dnia na dzien, i zadnych rozmow o Was, o przyszlosci?

3

Odp: Co dalej z tym związkiem...?

Mieszkamy razem,  On mówi, że jestem jego dziwczyną. Ja nie wiem jak mam się zachowywać. Próbuje z nim rozmawiać ale jakoś nie wychodzi, ciagle mówi, że musisz wszystko przemyśleć. I dalej z nią pisze. Zapytałam Go czy mnie Kocha to powiedział, że nie wie, a jak zapytał czy ja kocha powiedział to samo ..... sad Nie wiem jak można porównać cały nasz związek to co przeszlismy z jedną przygodą z koncertów na których był dzień w dzień zalany prawie do nieprzytomności sad

4

Odp: Co dalej z tym związkiem...?

eh no wlasnie, przeca z nia widzial sie tylko na koncercie. szkoda, ze dalej z nia pisze..
ja na Twoim miejscu nie wiem co bym zorbila
z jednej str mysle, ze troche bym sie zdystansowala do niego i byla bardziej oschla- zeby sie bardziej nei angazowac i w razie gdyby odszedl.. mniej cierpiec
ale z drugiej str skoro mowi ze jestes jego dziewczyna, to chcialabym byc dla niego dobra i mila, taka, zeby chcial ze mna juz byc zawsze

no nie iwem, ciezka sprawa..wpsolczuje ze jestescie w takiej sytuacji.

a co do tej laski, to watpie, ze ona serio o nim tyle myslala, jakby tyle myslala to by sie odezwala wczesniej
pewnie przez ten czas byla z kims, zerwala, i teraz zostala sama i sobie przypomniala o Twoim facecie i do niego napisala

5

Odp: Co dalej z tym związkiem...?

Tez tak mysle. Ale w ogole co to za dziewczyna, ktora robi cos takiego sad  Ja nie wiem moze ja mam jakies dziwne podejscie do zycia ale zawsze sobie obiecywalam, ze nawet nie wiem jakbym sie zauroczyla to nigdy bym nie odbila innej kobiecie, mężczyzny, bo nie chciałabym aby ktoś zrobił to mi. To największa podłość, nie mam szacunku dla takich osób!!!
Próbuje być silna nastawiać się, myślami, ze sobie poradzę bez niego. Chciałabym wykrzyczeć w twarz, ze jest niczego nie wart, że zostanie kiedyś sam, bo nie szanuje innych, że nigdy w zyciu nie spotka nikogo takiego jak ja i nikt nie obdarzy Go taką miłościa jak ja taka czysta i piekną. Powiedzieć mu, że jest gupim Gnojkiem i starcił to co ma najceniejsze w swoim zyciu. Czasem mam ochotę po prostu polecieć do domu i Go zostawic, a z drugiej stronych chcę aby przejrzał na oczy i zobaczył, że źle robi, bo wiem że źle robi.
Może to dziwnie zabrzmi, ale wyczuwam wiele rzeczy mam taki jakby szósty zmysł. Dlatego wiem, że kłamał mówiać mi, że mnie już długo nie kochał, wiem, że to tylko przez nią wszystko się psuje. Wiele rzeczy w swym, życiu przewidziałam i wiem, że On tego bedzie bardzo żałował. Wiem o tym doskonale.

6

Odp: Co dalej z tym związkiem...?

a widzisz jeszcze szanse dla Was?
wierzysz ze sie Wam ulozy?

a tak swoja droga jest bezczelny ze uwaza ze jestes jego dziewczyna a pisza z inna

7

Odp: Co dalej z tym związkiem...?

Biedronko, wydaje mi się, że najlepszym wyjściem będzie chyba postawienie mu ultimatum - albo Ty albo ona? On teraz ma za dobrze...:/
Jeśli nie skończy z nią pisać i kontaktować się z nią - nawet bym się do niego nie odezwała, traktowałabym jak powietrze dopóki Twoja sytuacja się nie zmieni i nie wrócisz do domu lub zmienisz lokum...
Niech wie, że takie zachowanie jakie teraz prezentuje jest przez Ciebie potępiane i to ostro!
Niech sprawa w końcu będzie jasna, jesli jest mężczyzną niech nie boi się podejmować decyzji, nie ucieka od tego...niech to zrobi i poniesie konsekwencje!
A teraz to on chyba za bardzo nie cierpi...a jeśli twierdzi, że cierpi - to i tak w to nie wierzę !
Nie czekaj na jego łaskawą decyzję w nieskończoność, powiedz że jeśli tak postępuje Twoja miłość już niedługo pewnie też zacznie gasnąć i kto wie czy nie znajdzie się ktoś inny kto Cię będzie szanował i traktował tak jak na to zasługujesz!

8

Odp: Co dalej z tym związkiem...?

Myślę, że mielibyśmy szanse, ten kraj też nas troche zmienił gdy zaczynalismy tu razem mieszkac i budowac to wszystko mielismy duzo zapał i wiara. A później te wszystkie problemy nas wykańczały psychicznie i fizycznie i się zmienilismy , nie mielismy juz tyle wiary w samych siebie, ja sie bałam ze nie podolam wyzwania, On się ciagle boi bo nie moze sobie pracy znalezc. To na prawde sie odija na ludziach.

Wiem, że to strasznie podłe i okropne sad

9

Odp: Co dalej z tym związkiem...?

Ikaa może mieć rację.. a czy on jej o Tobie powiedział??? Czy ona wie, że Wy jesteście razem??
Wiesz, wydaje mi się, że On Cię kocha.. jednak kiedy pojawiła się Jego koleżanka z koncertu po prostu się zagubil.. w końcu tyle mu miłych rzeczy pisała.. Wiem, że nic tego nie usprawiedliwia, ale pamiętajcie jak wiele musieliście przejść, by być razem...

10

Odp: Co dalej z tym związkiem...?
sueno6 napisał/a:

Nie czekaj na jego łaskawą decyzję w nieskończoność, powiedz że jeśli tak postępuje Twoja miłość już niedługo pewnie też zacznie gasnąć i kto wie czy nie znajdzie się ktoś inny kto Cię będzie szanował i traktował tak jak na to zasługujesz!

otoz to, on czuje sie teraz zbyt pewny siebie
ma Ciebie przy sobie i jeszcze pisza z tamta

11

Odp: Co dalej z tym związkiem...?

Ona wie, o mnie i wie, że się strasznie między nami popsuło i bardzo się z tego powodu cieszy ... Brak co słów co do tej dziewczyny, dla mnie to dno totalne.
Nie wiem co mam robić, On się boi ze mna rozmawiac, jak tylko zaczynam to zawsze mowi, ze pozniej, ze jutro, ze teraz idzie spac. Wydaje mi sie ze jakby nie chciał już ze mną być to po prostu by mi to powiedział a nie zwodził tylko o co mu chodzi sad

12

Odp: Co dalej z tym związkiem...?

dziewczyny maja racje powinnas mu powiedziec ze albo ty albo ona nie ma sensu wykanczas sie dla faceta psychicznie
(tego kwiatu to pół światu  - tak moja mama powtarzała:)) i oczywiscie dac mu czas do nastepnego dnia albo jakos tak zeby sie nie wykrecał przez następne 2 tygodnie, głowa do góry nie ty pierwsza i nie ostatnia jestes w takiej sytuacji bądz twarda i pomyś o sobie
a co do dziewczyny ktora jest "ta trzecią" w sumie nie uważam ze powinnas ją obwiniac to twój "chłopak" w całej tej sytuacji jest najbardziej winny i powinnas mu takze dac do zrozumienia ze narobił sobie tą cała akcja niezłych prblemów i bedzie musiał sie niezle postarac zeby to wszystko naprawic

13

Odp: Co dalej z tym związkiem...?

Wiecie co dziewczyny mam ochotę już od paru dni mu tak powiedzieć. Ale spodziewam się tylko jednej odpowiedzi, że to ja ide w odstawkę. I bardzo się tego boje. Ten strach mnie paraliżuje. Musze w niedziele polecieć  do Polskina 10 dni, bo mam sesje. I nie wiem czy chcę się tego dowiedzieć teraz, myśle, że całkiem się załamie. Przez to wszystko i tak nie umiem sie przygotować do sesji,a zalezy mi na szkole i ciągle tyle problemów na głowie. Boje się, że załamie się psychicznie, nie chcę, żeby rodzice mnie w takim stanie widzieli, bo wiem jak będzie im przykro. A nie umiem z nimi o tym wszystkim porozmawiać.
Mysle, że ta rozłaka nam dobrze zrobi, może pomyśli o tym, że mu źle bezemnie...

14

Odp: Co dalej z tym związkiem...?

Bidronko pytanie nie powinno brzmiec czy on chce byc z toba tylko czy ty po takiej akcji chcesz byc nadale z nim? pomyśl sobie czy jesli nawet on powie ze przestał z ta dziewczyna gadac i ze chce wrócic do ciebie to czy mu uwierzysz czy za bardzo nie nadszarpną twojego zaufania? Może własnie podróz do Polski sprawi ze spojrzysz na to z dystansu i sama stwierdzisz ze tak dłuzej byc nie moze. Trzymam za Ciebie kciuki i pisz co dalej postanowiłaś

15

Odp: Co dalej z tym związkiem...?

o co mu chodzi? proste... on nie ma pracy ty masz, jak powie, że wybiera ją a nie ciebie to Ty co? odejdziesz np. i gdzie on biedaczek zamieszka i sie podzieje? zwodzi Cię jak nie wiem co. ma z tobą raj... takie super uczucie było miedzy wami i teraz przez laske to wszystko padło współczuję też takich ludzi nie nawidzę ale zdaje mi sie że on Cie tylko wykorzystuje i to pod każdym względem: finansowo, psychicznie, fizycznie, jestes jego sługą i zaspokajasz jego każde pragnienie a wielki król pisze sobie z inną bo ona daleko... ja bym takie coś kopneła w tyłek! czysty wyzysk i toksyczny związek, jestes za dobra dla niego, napewno znajdziesz porządniejszego faceta, przykra historia i współczuję Ci i wiesz co? ten facet to dziad.

16

Odp: Co dalej z tym związkiem...?

Nie wiem co myslec... Ciagle miałam nadzieje już prawie jestem tydzien w Polsce, myslalam ze sobie to na spokojnie przemysli w samotnosci, że dojdzie do jakis wniosków, ale prawie ze soba nie rozmawiamy...
Próbuje to wszystko sobie ogarnać ale nie potrafie... w Srode znow lece do Anglii i jestem przerazona, co to bedzie jak wroce, jak Go znow zobacze, jak znow tam bede calkiem sama... Tu troche odzylam, wybrałam sie ze znajomymi na spotkanie, pogadalam, wyzalilam sie...
Wszyscy mnie prosza zeby sie uporala tam ze sprawami i wracala szybciutko, bo tu mi sie lepiej ulozy...
A serce tak boli, tak bardzo teskni do tych wszystkich pieknych chwil, bo przeciez wszystko bylo tak dobrze i zmienilo sie w 2 sekundy... ehh sad
I co tu robic... chyba potrzebuje DDDDDDUUUŻŻŻŻOOO czasu aby to wszystko sobie po układac w głowie ....

17

Odp: Co dalej z tym związkiem...?

Biedronko, a to nie jest tak, że jego fascynują wyimaginowane związki? Jeżeli dobrze zrozumiałam Twój pierwszy post, to zakochał się w Tobie wirtualnie- telefony, maile, sms, skype. Widzieliście się raz, potem komunikowaliście się w różny sposób, a miłość wyznaliście na drugim spotkaniu? Oświadczyć też chciał się krótko po tym drugim spotkaniu. A ta dziewczyna - ją też widział tylko raz,a teraz prawdopodobnie rozmawia z nią tak, jak niegdyś z Tobą. Czy Tobie nie wydaje się to dziwne? Wg mnie wygląda to tak, jakby ekscytował się tym co nieznane. A teraz wie czego się może po Tobie spodziewać, zna Twój charakter, potrafi przewidzieć Twoją reakcję. A ona dla niego jest tak tajemnicza w porównaniu z Tobą! Z Tobą pisał gdy dzieliło Was 500 km, do niej ma jeszcze dalej... Widzisz prawidłowość?
Wybacz, ale lepiej zostaw go. Na jego niekorzyść trzeba wspomnieć o Twoim poświęceniu. Twoja praca utrzymywała Was oboje. Nie tylko on musiał schować dumę do kieszeni, Ty też musiałaś poświęcić ambicje i jeszcze udawać, że spokojnie czekasz kiedy znajdzie prace! To dla mnie oznaka prawdziwej miłości z Twojej strony. Wymyślałaś frykasy na obiadki (mam nadzieję, że teraz niepracujący gotuje), rozmawiałaś z nim zmęczona po pracy, wspierałaś kiedy on nie mógł nic znaleźć - widać, że robiłaś wszystko, żeby zadowolić go. Skoro tego nie docenił - nie jest wart tak wspaniałej dziewczyny.  Harujesz jak wół, w Polsce studiujesz, widać żeś wytrwała. Ale po co tracić siłę i czas na niego? Nawet nie mówi, ze kocha. Pożąda Cię na pewno, ale to już nie jest miłość.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co dalej z tym związkiem...?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024