Czesto mysle jak jestem widziana przez panstwo, przez mezczyzn- jako ktos rowny czy podrzedny? Zapraszam do dyskusji.
Na początku odpowiem dowcipem, za który Panie mam nadzieję się na mnie nie obrażą.
Kobieta jest to złośliwa narośl wokół cipki, którą utrzymuje przy życiu.
Teraz nieco poważniej.
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. To jednak jak traktuje się drugą osobę (dla mnie nie ma znaczenia płeć) wynika głównie z tego jak zostaliśmy wychowani i na co nam druga osoba pozwala. Myślę, że zróżnicowanie według płci jest bez sensu. Z wyjątkiem kultury osobistej, która nakazje przepuściś kobietę pierwszą (choć nie zawsze) czy stać kiedy ona stoi i tym podbne zachowania stosownie do mejsca.
Dla mnie paradoks tego pytania polega na tym, że traktując kobiety na równi z innymi(mężczyznami) one są ciężko rozczarowane. Pomijając kwestie kultury osobistej i całej gamy wpojonych i wyuczonych zachowań w stosunku do kobiet ja mam podejście takie jak do wszystkich innych - akcja = reakcja żadnych wyjątków i przywilejów.