Dziewczyny, może to śmieszne, ale ja naprawdę muszę się zmusić do tego, żeby wyjść na miasto. Mieszkam na obrzeżach miasta, tu jest praktycznie jak na wsi.
Bardzo mi trudno wyjść na miasto, kiedy jestem w centrum dostaję nagłego ataku paniki, robi mi się słabo, niedobrze, tracę oddech i szybko uciekam w małe uliczki. Są ulice, przez które choćby mi płacili, to nie przejdę. Nie potrafię, nie umiem, boje się. Mam 23 lata a boję się tak absurdalnej rzeczy. Wiem, to głupie. Ale ja ogólnie rzecz biorąc to cierpię na nerwicę lękową. Niektórzy boją się pająków a ja ruchu ulicznego. Najlepiej czuję się w małych uliczkach gdzie nie ma za dużo samochodów, gdzieś na pustej przestrzeni, gdzie są drzewa, pola, łąki, najlepiej z daleka od miasta. Pomóżcie, co ja mam robić ? Nie umiem już tak dalej żyć. Pójście do banku przyprawia mnie o ból głowy. Na mieście jestem strasznie roztrzęsiona i nie potrafię na niczym się skupić, bo słabnę.
Moja droga bardzo Ci współczuje ,to mi wygląda już na fobie myślę że konieczna jest pomoc specjalisty.czym prędzej zgłoś się do lekarza.
Byłam. Chodziłam prawie rok do jednej pani. Nie udało się. Nie rozmawiała ze mną na ten temat tylko pytała co w szkole, co w pracy.
No nie był właściwy lekarz - specjalista, który pytał Cię tylko co w szkole... Potrzebujesz iść do kogoś, kto zna się na fobiach i wie jak do Ciebie podejść. Po pierwsze musi głęboko przeniknąć do tego co tak na prawdę w Tobie siedzi, że masz takie lęki. Wydarzył się w młodości jakiś wypadek? Wpadłaś pod samochód, bądź ktoś z Twoich bliskich? A może to w cale nie chodzi o ruch uliczny, a o sam hałas? Może Twój słuch jest bardzo wrażliwy na te dźwięki. Możliwe, że problem może tkwić w problemach rodzinnych. Znam przypadek dziewczyny, która unikała ludzi, miast i tego całego szumu przez uraz z dzieciństwa przez ciągłe krzyki i kłótnie rodziców. Za każdym razem gdy się kłócili ona uciekała na okoliczne pola w naturę. Hałasy ulicy w mieście sprawiały, że miała wrażenie jakby była własnie w tym domu, gdzie rodzice znowu się kłócą. Powiedz nam jeszcze czy zawsze tak się czujesz? Może jak idziesz z kimś razem, to ten lęk zanika, bądź słabnie?
Można tak gdybać i gdybać... ale na prawdę poszukaj DOBREGO psychologa, który rzeczywiście odkryje co tak na prawdę Cię blokuje.
Nic innego mi nie pozostaje. Przykro. Tak dłużej nie da się żyć. Kiedyś zemdlałam na jednej z tych ruchliwych ulic i staram sie unikać tej ulicy jak tylko mogę. Pamiętam, że trzy miesiące tam nie byłam. Co innego dzieje się rankiem w weekend, bo tamtędy idę do szkoły i nic, naprawde nic się nie dzieje. Przychodzi normalny dzień i jest już koniec. Nie pójdę na miasto.