Samobójcy i myśli samobójcze - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Samobójcy i myśli samobójcze

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 49 ]

Temat: Samobójcy i myśli samobójcze

Witam smile Postanowiłam założyć nowy wątek, w którym możemy dzielić się opiniami i doświadczeniami z samobójcami, bądź myślami do samobójstwa skłaniającymi.

Ja zacznę. Przez 20 lat nie miałam nigdy, przenigdy myśli samobójczych. Po trzecim nieudanym związku, gdy po raz trzeci zostałam zostawiona przypałętały się do mnie myśli samobójcze. Okaleczałam się, łykałam tabletki, upijałam się do nieprzytomności.. Byłam w totalnym dołku, nie chciałam żyć, pewnego dnia uległam wypadkowi, po wybudzeniu ze śpiączki i do tej pory cały czas nie mam takich myśli. Zostało mi pokazane jak szybko przez głupotę można stracić życie..

Czy Was spotkało coś podobnego? Co o tym sądzicie?

Życzę ci od­wa­gi, jaką ma słońce, które codziennie od no­wa wschodzi nad wszelką nędzą świata.
Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Mialam tak. Kiedys codzien budzilam sie wsciekla, ze jeszcze zyje. Ktorejs nocy wypijajac butelke wzielam spora ilosc mocnych srodkow... w miedzy czasie brat wyszedl od siebie z pokoju, ja przestraszona ze cos sie juz dzieje zawolalam go. Pozniej pogotowie, plukanie zoladka, slowa lekarza i brata o psychiatryku i na koniec podczas powrotu do domu slowa mojego brata... pokazal mi ze nie jest tak jak bylo w mojej glowie... bylam i jestem kochana przez rodzine i wiem ze mam dla kogo zyc:)bardzo sie ciesze z kazdego dnia. To juz mnie opuscilo i zyje jako szczesliwa i usmiechnieta kobieta..

16.05.2016 2:12 Majeczka, nasz caly swiat <3<3<3

3

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

U mnie próba samobójcza była efektem nieleczonej depresji i nerwicy.
Nie będę Wam opisywała, co zrobiłam, bo nie chce się przyczynić do tego, by ktoś potraktował ten watek jak poradnik, poczytał sobie i zechciał zrobić ta sama głupotę.

Znalazł mnie współlokator i to mi uratowało życie. Potem spędziłam parę tygodni na obserwacji. Brałam udział w terapii indywidualnej i grupowej. Brałam leki.

Teraz radze sobie już całkiem nieźle. I ciesze się, ze żyję.

''Lepiej wzbudzać kontrowersje, niż powielać utarte schematy.''
Anna Boleyn

Adaś, 22.05.2013, 13:45 :-)))))
https://www.youtube.com/watch?v=F8laMm-YyLY
Reklama

4

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Spotkało i to mniej więcej podobnie do Ciebie. Miałam kilka epizodów, dziś widzę, że wszystkie były głupie. W związku z ostatnim straciłam bardzo, bardzo dużo, a czy było warto? Na dzień dzisiejszy myślę, że nie. Traf chciał, że po tych próbach, których pośrednią lub bezpośrednią przyczyną był konkretny mężczyzna pojawił się nowy, wyjątkowy człowiek - życie z nim pokazało mi, że naprawdę coś nade mną czuwało, że dożyłam tego spotkania.

Dla wielu samobójców ta historia jak i powyższe może być farmazonem, ale co się nim nie wydaje, gdy życie wydaje się aż tak bez sensu?

5 Ostatnio edytowany przez prawieJAKaniol (2013-06-09 23:47:11)

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Witam.Znalazłam to forum przypadkiem, nie wiem czego szukałam wsparcia? pomocy? w trudnych chwilach.Długo się zastanawiałam czy napisać.... teraz wiem , że dobrze robiłam, że się wtedy nie odważyłam. To co mi się wczoraj wydarzyło chyba na zawsze odmieniło moje życie i całe podejście do niego.Może źle to zabrzmi ale sadzę ,że każdy z nas powinien przeżyć coś podobnego, kiedy myśli o samobójstwie. Tak do wczoraj byłam jedną z takich osób. Zacznę od początku...
Od kiedy pamiętam byłam nie bardzo lubiana przez rówieśników, przedszkole, szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum-tylko rok potem przez mój błąd a raczej lenistwo zawodówka...w każdej z tych szkół była garstka naprawdę mała garstka osób która kolegowała się ze mną ale nie koniecznie przyjaźniła...już wtedy czułam się gorsza.Ale coś zaczęło sie zmieniać zakochałam się....z wzajemnością było cudownie chodź początki bywały trudne byliśmy ze sobą 5 lat zaręczyny planowany ślub dzidzie...i nagle z dnia na dzień wszystko prysło...byłam załamana, nie chciałam już żyć z początku były tylko takie myśli które powoli zmieniały się w dążenia na szczęście nie doszło jeszcze do czynów, przez pół roku spotykaliśmy się mówił jak mnie kocha myślałam że zaczniemy od nowa ale nigdy nie zaczęłam z nim rozmowy o powrocie bo sądziłam że wszystko jasne. Na ślub nie naciskałam bo bałam się ze znów go stracę i pewnej nocy cudownej do czasu nocy on po prostu powiedział "my nie możemy być razem nigdy nie będziemy" i odwrócił się plecami-zasnął. Ja nie wiele myśląc wzięłam garść tabletek 2 piwa i połykając po jednej powoli odleciałam, nad ranem czułam tylko zimny strumień wody nad głową i jak kładzie mnie do łózka z mokrą głową i wyszedł.nie wiem ile wzięłam -wtedy sadziłam ze za mało bo rano prócz jakiegoś odurzenia bólu brzucha nic mi nie było, teraz wiem że popełniłam błąd ale ktoś widocznie nade mną wtedy czuwał.minęło kolejne pół roku on ożenił się z kobieta z dzieckiem-następny szok, zaczął się do mnie odzywać- kolejny.... wróciły myśli o tym że dobrze by było gdyby mnie nie było...że mam dośc. No i w końcu wczoraj idąc na autobus koło starej kamienicy tuż przede mną urwał się ogromny kawał gzymsu..., ludzie na przystanku byli przerażeni tak jak ja, mówili ze chwila i było by po mnie. wezwałam policje straż miejską. policja przyjechała od razu. wiem , że jeden krok i zginęła bym pod tą ogromna bryłą, ale ktoś nade mną czuwa...w chwili gdy mogłam odejść z tego świata poczułam silną chęć by w nim pozostać...jaki wniosek?"szanuj życie, bo Ty możesz mieć na niego wpływ ale różne sytuacje sprawiają że nie masz wpływu na to co może się stać" przepraszam za błędy...P.S. Zastanówcie się czy naprawdę warto jest poddać się i zrezygnować z życia?bo ja uważam, że warto jest żyć i nigdy więcej nie pomyśle że życie jest niesprawiedliwe....

6

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

czesc, mam taki problem niecałe dwa miesiace temu straciłam chłopaka został zabity i od tego czasu nie potrafie być soba oraz coraz częściej mysle o tym aby odebrać sobie życie i dołączyć do niego, sama juz niewiem co mam ze sobą zrobic sad nie daje po prostu rady

7

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Nie rób sobie krzywdy, proszę Cie! Wystarczy nieszczęścia! Na pewno nie chcesz, żeby Twoi najbliżsi cierpieli tak jak teraz cierpisz Ty i jego rodzice. Na pewno trudno się pogodzić ze stratą kogoś tak bliskiego, ale Twoje życie też jest bezcenne, możesz jeszcze zrobić w nim wiele dobrego.

8

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Nie wolno Ci tak myśleć . Dasz radę , jesteś młoda . Nauczyś się z tym żyć . Jak nie możesz zasnąć sama , to może , jak jest mama w domu , to połóż się razem z nią .

9

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

przez ogrom problemów i niepowodzen i choroby mialam myslu samobójcze a nawet próbe. mysle, ze to zostalo uspione we mnie ale czesto dopada mnie cos takiego i te stany depresyjne powracaja. no ale mysle, ze nie da sie tak calkowicie ich zwalczyc a tylko uspic

10

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Witam, jestem tu nowa i sama nie wiem czemu piszę,może żeby sobie ulżyć albo szukam pomocy nie wiem sama czego oczekuję,a może jak się  trochę wyżale, to mi poprosu ulży na sercu i duszy.Jestem mężatką już od 11 lat i mam 4 dzieci.Dziś wiem, że mąż nigdy mnie nie kochał a teraz mnie nienawidzi,powód moja rodzina mój ojciec, matka i te cholerne nazwisko, które całe życie mi zniszczyło.Psychicznie jestem tak już wykończona, że postanowiłam wszystkich uszczęśliwic i skończyć z całym tym cyrkiem.Dużo o tym myślałam bo na to mam dużo czasu,wszyscy się odemnie odsuneli.Myślę, że to moja wina, że jestem złym człowiekiem, bo przeciez jakby było inaczej to nie oceniali by mnietylko po nazwisku, nie jestem idealna tezzrobiłam duzo głupstw, ale czy istnieją ludzie idealni? Szkoda mi dzieci bo są całym mym światem, i gdyby ich nie było to mnie już dawno też by nie było.Ale myślę, że może bedzie im lepiej bezemnie .Chcę, żeby byli szczęśliwi a ja im tego nie umiem dac.

11

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

aniu, nie wiem co wydarzyło się w twoim życiu, że tak surowo się oceniasz, ale zapewniam cię, że twoje samobójstwo byłoby takim ciosem dla dzieci, z którego nie podniosłyby się nigdy i które zaważyłoby na całym ich przyszłym życiu. Ze względu na nie - po prostu nie wolno ci tego robić. Uwierz mi - wiem coś o tym. Pamiętaj, że nigdy nie jest tak źle żeby gorzej być nie mogło. Zależy wiele od naszego nastawienia, od naszej kondycji psychicznej. Jednego dnia wali się wszystko, drugiego - wychodzi słońce. Nie wolno się poddawać, bo dopóki walczysz - jest nadzieja na lepsze. A nazwisko można zmienić bez problemu i za niewielkie pieniądze, jeśli jest ośmieszające lub w inny sposób utrudnia życie i dobre samopoczucie.

Czasem ratują nas prawdziwe drobiazgi : zmiana pogody, gest dziecka, filiżanka doskonałej kawy.
Jonathan Carroll "Dziecko na niebie".

12

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Wiem, że jestem egoistką,ale mam dość, jestem tak zmęczona, nie mam już siły ani ochoty udawać, uśmiechać się przez siłę mi rano nawet nie chcę się wstać a gdzie przetrwać znów cały dzień okropne uczucie nie daje rady, próbowałam ale nie daje rady już.Pani pyta co się stało w moim życiu? Urodziłam się w rodzinie patologicznej, w której ojciec jest alkoholikiem, matka nigdzie nie pracowała całe życie tylko żerowała na pomocy od innych, a że było nas w domu 8oro dzieci to ludzie pomagali.Ojciec nas strasznie bił,była bieda,głód to się nie da opisać.I ten smród dzieciństwa wlecze się za mną całe życie, może jakbym mieszkała gdzie inndziej, gdzie nikt by nie znał mojej rodziny to bylło by inaczej, ale ja zostałam w tej cholernej wiosce i nie udało się totalna klapa.Dziś mam prawie 40 lat i cały czas to wszystko jest. Nie znikło, doszly kolejne problemy bo choć rodzice nie dali mi nic sama dorabiałm się od łyżeczki i krzywdzili nas wszystkich(mój brat popełnij samobójstwo w wieku 18 lat i teraz myślę ze dobrze zrobił)to teraz ojciec choć katował mnie jak psa chce odemnie alimentów bo nie ma za co życ i mój mąż nie wytrzymał tego żałuję że ze mną się zwiozał bo jak to on mów smród ciognie się za nim.Chciałbym być kochana przytulona ale to już nierealne tak mi tego brak, chce mi się płakać,krzyczec i uciec daleko bardzo daleko ale gdzię?Nie mam gdzie tylko tam a tam jest pięknie i dobrze nie ma bólu

13

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze
ania-rucz napisał/a:

Wiem, że jestem egoistką,ale mam dość, jestem tak zmęczona, nie mam już siły ani ochoty udawać, uśmiechać się przez siłę mi rano nawet nie chcę się wstać a gdzie przetrwać znów cały dzień okropne uczucie nie daje rady, próbowałam ale nie daje rady już.Pani pyta co się stało w moim życiu? Urodziłam się w rodzinie patologicznej, w której ojciec jest alkoholikiem, matka nigdzie nie pracowała całe życie tylko żerowała na pomocy od innych, a że było nas w domu 8oro dzieci to ludzie pomagali.Ojciec nas strasznie bił,była bieda,głód to się nie da opisać.I ten smród dzieciństwa wlecze się za mną całe życie, może jakbym mieszkała gdzie inndziej, gdzie nikt by nie znał mojej rodziny to bylło by inaczej, ale ja zostałam w tej cholernej wiosce i nie udało się totalna klapa.Dziś mam prawie 40 lat i cały czas to wszystko jest. Nie znikło, doszly kolejne problemy bo choć rodzice nie dali mi nic sama dorabiałm się od łyżeczki i krzywdzili nas wszystkich(mój brat popełnij samobójstwo w wieku 18 lat i teraz myślę ze dobrze zrobił)to teraz ojciec choć katował mnie jak psa chce odemnie alimentów bo nie ma za co życ i mój mąż nie wytrzymał tego żałuję że ze mną się zwiozał bo jak to on mów smród ciognie się za nim.Chciałbym być kochana przytulona ale to już nierealne tak mi tego brak, chce mi się płakać,krzyczec i uciec daleko bardzo daleko ale gdzię?Nie mam gdzie tylko tam a tam jest pięknie i dobrze nie ma bólu

Aniu a z kąd wiedzieć możesz ...że tam jest pięknie?????
Kochana dbaj o dzieci...nie możesz zrobić im tego...
walcz, udaj się do specjalisty,jestem przekonana że pomoże:)
nie poddawaj się-życzę z całego serca.

Bycie szczerym może nie da zbyt wielu przyjaciół,ale da ci tych właściwych.

14 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2015-10-06 13:04:53)

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Dokładnie. Jeśli kierować się religią katolicką, to samobójcy są traktowani tam jak zabójcy - idą do piekła. Dopóki jesteś tu możesz coś zmienić. Co do ojca - idź do prawnika, czy radcy prawnego, na pewno są możliwości żebyś nie musiała utrzymywać ojca, skoro tak cię traktował. Poza tym, jeśli pracował, to musi mieć jakąś emeryturę czy rentę, może utrzymać się sam. Co do twojego stanu - to są klasyczne objawy depresji, trzeba ją leczyć. Ja miałam taką depresję, że zazdrościłam wręcz umarłym na cmentarzu, ale zaczęłam się leczyć i teraz ani mi w głowie zabijać się. Jeśli nie chcesz iść do psychiatry, to idź do rodzinnego, oni też są w stanie pomóc, przynajmniej doraźnie. Samobójstwo jest rzeczą nieodwracalną, skąd wiesz, że nie pożałujesz tego kroku, gdy już będzie za późno? Zawsze zdąży się umrzeć, a życie mamy tylko jedno, jeśli je stracimy, nic nie będzie w stanie nam go zwrócić.

Czasem ratują nas prawdziwe drobiazgi : zmiana pogody, gest dziecka, filiżanka doskonałej kawy.
Jonathan Carroll "Dziecko na niebie".

15

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Mysli samobojcze przesladowaly mnie co jakis czas od liceum. I ciekawe jest to,ze wszyscy zawsze widzieli mnie usmiechnieta, szczesliwa, przebojowa,pelna zycia, dusza towarzystwa ( dlatego nie dziwie sie kiedy tacy ludzie zabijaja sie co jest szokiem dla spoleczenstwa). Forme patologiczna przybraly te mysli kiedy mialam 30 lat i urodzilam martwego synka. Poniewaz zaraz zaszlam w nastepna ciaze to mialam mieszane emocje: zal polaczony z radoscia. Niestety po urodzeniu drugiego dziecka nic sie nie poprawilo. Po nastepnym roku juz ciezko byomi wstawac i rano mialam to samo co ktos tu pisal: znow nastepny dzien do przezycia.  Chcialam doplaczyc do pierworodnego i ciekawe,ze mniej interesowalo mnie wowaczas jak cierpialby tak wyczekiwany drugi syn i kochajacy maz.  To bylo okropne. Prze poltoraroku kazda minuta byla wypelniona ciezarem dnia i myslami by skonczyc ale nie maialm odawgi. Kiedys wyobrazilam sobie,ze skoczylam z balkonu (bo mialam taki glos, ktory mi to podpowiadal) i widze swoje cialo bez zycia, obok poltoraroczne malenstwo, ktore mnie wola a ja sie nie ruszam, meza, ktory zalany lzami probuje mnie przywrocic do zycia - to byl dla nie kubel zimnej wody. Niestety nie moglam znalezc zadnej pomocy psychologa w tamtym miejscu ale powoli zaczelam wracac do normlanosci. O samobojstwie mysli powracaly jeszcze przez nastepne parenascie lat z wielu powodow. Potem przyszedl czas na leczenie farmakologiczne na depresje i ataki paniki ktore  pomoglo rowniez na mysli samobojcze ale oprocz tego leczenia przepracowywalam mase ale to mase spraw nawet z przeszlych pokolen. Teraz nie wracaja,nie miewam tych stanow beznadziei, ktore trzymaly mnie w swym objeciu non stop, to byla tortura jakby to zycie bylo jakims zartem, jakby ktos wyciagna mnie z mojego domu i kazal zyc w innym swiecie. Takie mialam uczucie. Oczywiscie obecnosc dzieci jest fundamentalna ale rozumiem kiedy ktos mowi,ze nawet o nich nie mysli kiedy mu znle bo tak sie dzieje,ze nic nie ma juz wartosci i znaczenia. To okropne cierpienie taki stan.

"For the wrong person you have never worth but for the right person you mean everything"

16

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

grinta, ale taki stan nie jest normalny, dlatego trzeba go leczyć.

Czasem ratują nas prawdziwe drobiazgi : zmiana pogody, gest dziecka, filiżanka doskonałej kawy.
Jonathan Carroll "Dziecko na niebie".

17

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze
ania-rucz napisał/a:

Wiem, że jestem egoistką,ale mam dość, jestem tak zmęczona, nie mam już siły ani ochoty udawać, uśmiechać się przez siłę mi rano nawet nie chcę się wstać a gdzie przetrwać znów cały dzień okropne uczucie nie daje rady, próbowałam ale nie daje rady już.Pani pyta co się stało w moim życiu? Urodziłam się w rodzinie patologicznej, w której ojciec jest alkoholikiem, matka nigdzie nie pracowała całe życie tylko żerowała na pomocy od innych, a że było nas w domu 8oro dzieci to ludzie pomagali.Ojciec nas strasznie bił,była bieda,głód to się nie da opisać.I ten smród dzieciństwa wlecze się za mną całe życie, może jakbym mieszkała gdzie inndziej, gdzie nikt by nie znał mojej rodziny to bylło by inaczej, ale ja zostałam w tej cholernej wiosce i nie udało się totalna klapa.Dziś mam prawie 40 lat i cały czas to wszystko jest. Nie znikło, doszly kolejne problemy bo choć rodzice nie dali mi nic sama dorabiałm się od łyżeczki i krzywdzili nas wszystkich(mój brat popełnij samobójstwo w wieku 18 lat i teraz myślę ze dobrze zrobił)to teraz ojciec choć katował mnie jak psa chce odemnie alimentów bo nie ma za co życ i mój mąż nie wytrzymał tego żałuję że ze mną się zwiozał bo jak to on mów smród ciognie się za nim.Chciałbym być kochana przytulona ale to już nierealne tak mi tego brak, chce mi się płakać,krzyczec i uciec daleko bardzo daleko ale gdzię?Nie mam gdzie tylko tam a tam jest pięknie i dobrze nie ma bólu

Aniu, to doprawdy przykre o czym piszesz. I przyznaje, że trudno jest mi Ciebie pocieszyć.

Ja tez pochodzę z rodziny wielodzietnej. Mój tato odkąd sięgam pamięcią spożywał dość znaczne ilości alkoholu. Swoje frustracje wylewał na moją Mamę (nie ograniczał się do awantur niestety) i braci. Mnie oszczędzał. Byłam jego ulubienicą, jeśli w ogóle można użyć takiego określenia. Dobrze się uczyłam i chyba dzięki temu byłam jego "dumą". Napatrzyłam się na przemoc. Względem innych. I nic z tym nie robiłam. Teraz wiem, że nie byłabym w stanie na niego nijak wpłynąć.

Z domu uciekłam (do tego byłam w stanie przyznać się przed samą sobą stosunkowo niedawno) w objęcia człowieka równie złego jak mój tato. I też niejednokrotnie słyszałam, że on  uratował mi życie wyciągając mnie z  tego syfu. I właściwie powinnam być mu za to wdzięczna. Swoją pogardę wobec mojej rodziny okazywał z raz z różnym nasyceniem w czasie, gdy mieszkaliśmy razem.

Czy nasze dzieciństwo ciągnie się za nami? Pewnie tak. Nie wymażemy naszych przeżyć, choć wiem, że tak byłoby lepiej. Wiem natomiast, że można z tym żyć. I wyciągać wnioski. I przeć do przodu.

Podejrzewam, że pomysł Twojego ojca z tymi alimentami dobił Ciebie. I cała reszta (mowa o reakcji męża ) to tylko lawina, która być może musiała kiedyś się zdarzyć. Bo chyba za wiele tego się nazbierało.

Powiedz mi jaka jest Twoja sytuacja finansowa. Bo są możliwości by wybronić się przed alimentami na ojca. Może okazać się, że na wyrost zamartwiasz się cała sytuacją.

Podaj więcej szczegółów. Coś poradzimy.
To o czym myślisz, nie będzie wyjściem. Kłopoty zostawisz dzieciom. Chcesz postąpić tak jak Twój ojciec? Bo on właśnie zrzucił swoją nieudolność na Ciebie. A przynajmniej próbuje.

Znamy siebie na tyle, na ile zostaliśmy sprawdzeni...

18

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Zdarza się, przecież każda psychika działa trochę inaczej i nie można powiedzieć, że to mi się nigdy nie przydałrzyło to się już nie przydarzy. Psychika bywa zdradliwa, a myśli smaobójcze są częstsze niż większośc osób myśli!

19

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze
zbytdelikatna napisał/a:

grinta, ale taki stan nie jest normalny, dlatego trzeba go leczyć.

Juz go nie mam:) to bylo w czasie przeszlym (jesli chodzi o przedostatnie zdanie). Wyleczylam sie po prostu lekami na depresje.

"For the wrong person you have never worth but for the right person you mean everything"

20

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Moje drogie - nikt,nigdy nie da nam gwarancji na szczęśliwe życie i to takie do końca naszych dni.My mamy swoje marzenia,wyobrażenia o życiu,a to życie i tak napisze nam swój własny scenariusz,z którego niekoniecznie będziemy zadowoleni,dlatego też trzeba żyć szybko,cieszyć się dniem dzisiejszym, a nie myśleć o próbach samobójczych,bo tylko tchórze popełniają samobójstwa, to nie sztuka odebrać sobnie życie,sztuką jest właśnie żyć mimo problemów, niepowodzeń. To nie gra komputerowa,gdzie mamy kilka żyć w zapasie,stracimy jedno będą następne.A samo życie jest piękne ,nie warto go sobie odbierać

21

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Dziewczyny. Mój narzeczony popełnił samobójstwo. Minęło 5 miesięcy, ale rozpacz jaką wywołał wśród bliskich nie minęła. Zostawił rodzinę, mnie i wszystkie bliskie mu osoby z ogromnymi wyrzutami sumienia. Nikt z nas nie potrafił temu zapobiec i go uratować. Swoim czynem wprowadził rodziców i braci w letarg, bo tego nawet egzystencją nie można było tego nazwać. Ja przeszłam załamanie nerwowe, a uważałam się zawsze za twardą osobę. Proszę zanim zdecydujecie się na taki egoistyczny krok zastanówcie się jaką krzywdę można tym wyrządzić innym. Po jego śmierci również miałam myśli samobójcze, jednak obserwując sytuację nigdy nie mogłabym zrobić tego moim bliskim. To rozwala i zmienia życie wielu osób. Również cierpię na depresję i codziennie zmagam się z tym, żeby przeżyć kolejny dzień, jednak wiem, że nie warto się poddawać i należy zawsze walczyć do końca, nawet ze sobą.

22

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze
natolinka napisał/a:

Moje drogie - nikt,nigdy nie da nam gwarancji na szczęśliwe życie i to takie do końca naszych dni.My mamy swoje marzenia,wyobrażenia o życiu,a to życie i tak napisze nam swój własny scenariusz,z którego niekoniecznie będziemy zadowoleni,dlatego też trzeba żyć szybko,cieszyć się dniem dzisiejszym, a nie myśleć o próbach samobójczych,bo tylko tchórze popełniają samobójstwa, to nie sztuka odebrać sobnie życie,sztuką jest właśnie żyć mimo problemów, niepowodzeń. To nie gra komputerowa,gdzie mamy kilka żyć w zapasie,stracimy jedno będą następne.A samo życie jest piękne ,nie warto go sobie odbierać





Witam.
Bez watpienia sztuka jest zyc.  Zapytalam kiedys mego ojca jak to jest kiedy stoi sie tuz linii na ta druga strone - odrzekl '' nic nie boli tak jak zycie '' hmmm pomyslalam nic nie boli tak jak życie ,ale też nic nie cieszy tak jak życie z kochaną osobą,.. pomijajac sukcesy MIEC reszta to porazka - chce odejsc ,,,,,

23

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Jeśli kierować się religią katolicką, to samobójcy są traktowani tam jak zabójcy - idą do piekła.

Akurat to się zmieniło po (chyba) drugim soborze. Od tej pory samobójca nie jest traktowany jako świadomy grzesznik, ale jako osoba, która nie wytrzymała psychicznie. Jest uważany za chorego i nie do końca odpowiedzialnego. I tylko bóg ma to rozstrzygnąć. Czyli samobójstwo jest "grzechem", ale jak zostanie on oceniony nie zależy już od samego czynu.
Tyle wykładnia teologiczna.

24

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

od około 5 lat mam problemy  z akceptacja siebie. kiedyś się okaleczalam, chciałam się zabic. często mam napady placzu i poczucie beznadziei. w ostatnim czasie się to pogarsza a było jakby przytłumione. boje się trochę ze jak to "wybuchnie" mogę zrobić cos złego.

" narodziny są cierpieniem, starość jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem"
chcesz pogadać- GG 56542064

25

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Zamierzam odejsc tylko nie wiem jak sie za to tak naprawde zabrac. Mam kilka pomyslow tylko do zadnego z mich nie jestem przekonana a czas ucieka - tak czy inaczej nie mam zamiaru obchodzic 15'ty raz swiat BN, wystarcza te ktore mam juz za soba. Oj zboczylam nieco z tematu, rozmazylam sie, OK wiec przejde do rzeczy.
Nie boje sie smierci w przeciwienstwie do zycia ktore mnie przeraza, czasem zartuje sobie nawet ze to smierc boi sie mnie. Najlepszym rozwiazaniem bylo by gdybym zniknela bez sladu tak zeby  nikt nigdy nie odnalazl mojego ciala. Musze znalezc sposob ktory pozwoli mi definitywnoe zakonczyc moj zywot, cos takiego aby przypadkiem nikomu nie udalo sie mnie uratowac no i takiego zebym przypadkiem nie zrobila z siebie warzywa bo o takich przypadkach rpwniez czytalam. Myslalam nad czyms w stylu najesc sie diazepanu a potem usiasc nad jakas przepascia i czekac az zasne i wtedy spadne - cos z tego powinno zadzialac. Sama juz nie wiem co mam zrobic, pomozcie prosze bo zostalo mi zalefwie kilka tygodni zycia. Zakladam ze wypowiedzi na forum nie przejda cenzury wiec podaje swojego meila magdalena.van.dorn<malpa>interia.eu . Dziekuje

26

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze
madzia2015 napisał/a:

Zamierzam odejsc tylko nie wiem jak sie za to tak naprawde zabrac. Mam kilka pomyslow tylko do zadnego z mich nie jestem przekonana a czas ucieka - tak czy inaczej nie mam zamiaru obchodzic 15'ty raz swiat BN, wystarcza te ktore mam juz za soba. Oj zboczylam nieco z tematu, rozmazylam sie, OK wiec przejde do rzeczy.
Nie boje sie smierci w przeciwienstwie do zycia ktore mnie przeraza, czasem zartuje sobie nawet ze to smierc boi sie mnie. Najlepszym rozwiazaniem bylo by gdybym zniknela bez sladu tak zeby  nikt nigdy nie odnalazl mojego ciala. Musze znalezc sposob ktory pozwoli mi definitywnoe zakonczyc moj zywot, cos takiego aby przypadkiem nikomu nie udalo sie mnie uratowac no i takiego zebym przypadkiem nie zrobila z siebie warzywa bo o takich przypadkach rpwniez czytalam. Myslalam nad czyms w stylu najesc sie diazepanu a potem usiasc nad jakas przepascia i czekac az zasne i wtedy spadne - cos z tego powinno zadzialac. Sama juz nie wiem co mam zrobic, pomozcie prosze bo zostalo mi zalefwie kilka tygodni zycia. Zakladam ze wypowiedzi na forum nie przejda cenzury wiec podaje swojego meila magdalena.van.dorn<malpa>interia.eu . Dziekuje

dobra pomoc psychologiczna i wsparcie innych osob. na pewno nikt Ci nie powie ze masz umrzec i nie poda sposobów. to zresztą niedorzeczne. na pewno masz dla kogo zyc i masz jakies cele

" narodziny są cierpieniem, starość jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem"
chcesz pogadać- GG 56542064

27

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Kiedyś nie chciało mi się żyć, nie to że chciałam się zabić po prostu wolałam nie istnieć. A potem? Zachorowałam, na to, na to i na tamto i? Niczego tak nie pragnę jak żyć...  Nagle uświadomiłam sobie że mam tysiące powodów do bycia szczęśliwą, choć dziwnie to brzmi to teraz jako osoba chora jestem szczęśliwsza, bo zaczęłam zauważać jak fajne mam życie i jak błahe jest to co kiedyś mnie dołowało. Doceniamy co mamy dopiero jak to zacznie uciekać. Też się nie bałam śmierci, łatwo się jest jej nie bać gdy ta nie zagląda Ci w oczy każdego dnia... to tak ku refleksji, może komuś pomoże, lepiej się uczyć na błędach cudzych niż własnych wink

6-8.11.2013  serce mojego bąbelka przestało bić (10,5 t)
12.03.2016 smile

28

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

jeśli ktoś jest bardzo nieszczęśliwy, to ciężko mu to wytłumaczyć. Ja mysli nie mialam nigdy ale jako nastolatka mialam duże skonnosci do depresji. Jak zachorowała moja mama to zaczęłam  bardziej doceniać rózne przyziemne sprawy.

29

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

znam to doskonale. cielam sie pare ladnych lat, a teraz wstydze sie wyjsc na plaze w bikini, bo mam pociete uda, rece... na szczescie zakupilam masc z perlami i wszystko ladnie schodzi, ale jest droga.
mialam jedna probe samobojcza. nalykalam sie psychotropow, nasennych i popilam spora iloscia alkoholu. ledwo uszlam z zyciem i to mnie otrzasnelo. naprawde nie warto. ja bardzo zaluje, ze sie okaleczalam... poznalam milosc swojego zycia, i dzieki niemu wyszlam z nalogu.

30

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Jak Was tak poczytać. To wydaje się, że można chcieć żyć. Nie potrafię tego zrozumieć. Nie chce mi się  nawet tłumaczyć i wyjaśniać mojej sytuacji. Wiem,że nie daje rady. A jak kazdy na mnie patrzy to widzi zadowoloną pełną życia dziewczynę. Jak to jest możliwe że potrafimyaż tak dobrze kłamać.. Że nikt nie zauważy co się z nami dzieje. Za dnia szczęśliwe i uśmiechnięte w nocy.. gotowe zrobić wszystko aby poczuć spokój...

31

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Kiedys jak byłem bardzo młody miałem dość ograniczona percepcje swiata itp to moze nawet sililem sie na samobojstwo.
Ale ogolnie mialem paczke fajek , stwierdzilem ze nie warto szlugi sa za dobre zeby z nich rezygnowac.

Jak mialem bardzo stresujaca prace , pojawialy sie dlugie okresy napiecia takie mysli pojawialy sie a moze to byla tylko wyobraznia rysujaca scena bo czasem mam dosc bujna wyobraznie a nie pamietam za dobrze.
Zaczynalem sie wtedy smiac poprawialy mi humor w sensie myslalem ze to :
a) byloby za proste
b) to zabawne ze moj mozg "Brutus" podpowiada mi takie mysli no co to za przyjazn tyle lat w jednym ciele a tu takie kwiatki.

0110110001100001001000000110110001100001001000000110110001100001001000000110110001100001001000000110110001100001001000000110110001100001

32

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Ja tak naprawdę życie zawdzięczam chłopakowi, gdyby nie on od 3 lat by mnie tu z Wami nie bylo.

" narodziny są cierpieniem, starość jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem"
chcesz pogadać- GG 56542064

33

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Hej, jestem tu nowa.
Jestem osobą wierzącą po nieudanym związku (nie potrafiłam pokocha faceta) długo modliłam się o prawdziwie szczęśliwy związek. Nadszedł szybciej niż się spodziewałam. To było spełnienie moich marzeń. Pokochałam go jak nikogo nigdy, zdawało się, że on mnie też. Spędziliśmy ze sobą dwa lata. Przez rok było idealnie, później zaczęły się problemy i kłótnie. Nie mogliśmy się dogadac, ale zawsze do siebie wracaliśmy. Zawsze był. Dziś mija miesiąc kiedy nie jesteśmy razem. Widujemy się, jest fajnie, nawet czasami zachowujemy się jak prawdziwa para, chociaż on już w nas nie wierzy. Ja zachowuję się jak desperatka, szukam wciąż tego kontaktu, a w głowie mam jego zdanie, które podtrzymuje "że już mnie nie kocha i nigdy nie będziemy razem". Jestem strasznie zakochana, a te słowa ranią mnie na tyle, że nie chcę życ. Codziennie modlę się o to, żeby do mnie wrócił i pokochał mnie na nowo, niby w to wierzę, ale zaraz widzę się z nim i wiem, że to tylko spotkania, potem wracam do domu, płaczę i szczerzę mam ochotę się zabic. Jestem jeszcze trochę tchórzliwa, dlatego, chciałabym, żeby zdarzyło się to samo. Mam rodzinę, myślę, że mnie kochają, ale tak naprawdę nikt nie rozumie mojego bólu. Wydaje im się to bardzo proste i jasne, a ja bez niego nie potrafię życ.

34

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Klara mi modlitwa bardzo pomogła i właśnie po długiej modlitwie spotkałam swojego chłopaka big_smile

" narodziny są cierpieniem, starość jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem"
chcesz pogadać- GG 56542064

35

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Rozum podpowiada mi, że powinnam zając się kimś innym, jest kilku którzy się starają, ale ja wciąż modlę się "żeby wrócił i pokochał na nowo". Czy to jest  słuszne i ma sens? Przecież nie możemy nikogo zmusic do kochania, ale czy tam na górze może ktoś zadziałac tak, że on na nowo to poczuje, jeśli teraz jest pewien swojej decyzji?

36

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

klara.marc : myślę, że powinnaś posłuchać rozumu smile
Ja w wyniku samobójstwa straciłam ukochanego i uwierz mi, miałam wiele razy tak jak Ty. Chciałam też umrzeć, życie nie miało sensu bez niego. I też chciałam żeby stało się to samo, bez mojego czynnego udziału, żeby nie skrzywdzić do końca najbliższych mi osób smile Bo wiem jak się cierpi i żyje z wyrzutami sumienia.

Dobrze napisałaś - nie możemy nikogo zmusić do kochania. Jeśli tak naprawdę go kochasz to pozwól mu odejść. Kto wie kiedy wasze drogi znowu się przetną, być może połączą na nowo.

Módl się lepiej za to, żeby odeszły od Ciebie rezygnacyjne myśli. Może właśnie powinnaś skupić się na sobie i udowodnić sobie, że potrafisz, że mimo takich przeciwności ty potrafisz cieszyć się innymi, choćby najmniejszymi rzeczami.

Jeśli ten chłopak oceni Cię jako desperatkę, to masz mniejsze szanse, niż będąc uśmiechniętą dziewczyną - sobą smile. Wróć do tego, jaką osobą byłaś kiedy się w Tobie zakochał. I to nie dla niego, tylko dla siebie, żebyś popatrzyła sama na siebie jako na osobę wartą kochania. Przestań być zależną od jego decyzji i staraj się żyć własnym życiem.

Przecież nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, co przyniesie przyszłość....a samobójstwo wszystko zamyka.

37

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

wiem,wiem....zaraz wszyscy zaczną mnie wyśmiewać i mówić, że jestem egoistką...Ale ja już poprostu nie wytrzymuję... Co dzień budzę się i żałuję, że żyję... Już dawno bym ze sobą skończyła - powstrzymuje mnie jedno. Po śmierci mojego dziadka, babcia przeżywa wszystko bardzo mocno (tak jak ja) i to jest właśnie tą jedną rzeczą... boje się, że coś by się stało... i to znowu przeze mnie. Chciałabym zasnąć i więcej się nie obudzić. Czemu to wszystko jest tak cholernie trudne? Cięłam się, brałam tabletki - ale jest we mnie lęk. Nie mogę poradzić sobie z życiem, wszystko mnie denerwuje i przytłacza... Co dzień muszę wkładać maskę w tym cholernym teatrzyku... Ostatnio było lepiej, a teraz znowu wszystko wraca...Nie wiem co mam ze sobą zrobić...chyba nie ma już pomocy dla takich bezwartościowych śmieci jak ja.

38

Odp: Samobójcy i myśli samobójcze

Martynko, opowiedz dlaczego tak się czujesz? Czy może ktoś Cię skrzywdził a Ty przez to czujesz się kimś gorszym? Nie jesteś śmieciem! Na pewno jesteś wartościowym, wrażliwym człowiekiem. Napisz więcej o sobie, porozmawiaj z nami, być może będzie Ci choć trochę lżej.
Pozdrawiam Cię serdecznie!!!

Posty [ 1 do 38 z 49 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Samobójcy i myśli samobójcze

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016