witam. nie wiem od czego zaczac. moze od pczatku. mam 26 lat od niecalego roku jestem mezatka. 2 miesiace po slubie dowiedzialam sie ze maz mnie zdradzil kilka dni przed slubem na wieeczorze kawalerskim z kolegami z pracy. jest zołnierzem zawodowym. szalalm krzyczalam plakalam rzucalam co mi w rece wpadalo idt ogolny szal. non stop klutnie. 5 miesiecy temu maz pojechal na misje czyli w czasie gdy nic miedzy nami nie ukladalo sie. na skype tez sie klucilismy lecz caly czas zapewnial ze kocha ze mam zaczekac ze przetrwamy wszystko. jestesmy razem 9 lat. bardzo go kocham wiem ze ludzie popelniaja bledy kazdy z nas ma cos na sumieniu itd. nie chche jednym nieppzrzemyslanym bledem przekrslac nasze zycie zwlaszcza ze dopiero nie dawno byl slub wzielismy kredyt na mieszkanie na 30 lat , kupilismy to mieszkanie wyremontowalismy wpakowalismy kupe kasy i teraz co??? ale nie do tego zmierzam chodzi o to ze okolo 2 miesiace temu podczas kolejnego sporu maz mi powiedzial ze nie wie czy mnie jeszcze kocha ze nie wie czy chce byc jeszcze ze mna ze nie wierzy ze mu wybacze ze nie wiezy ze nie bede wypominac i takie tam. doznalam szoku. zalamalam sie tym bardzo duzo schudlam od tego czasu ogolnie czuje sie jak wrak. czuje ze maz odsuwa sie ode mnie nie dzwoni pisze 1-2 esy dziennie i to wszystko. kompletna izolacja. chodze do psychologa cudowna kobieta pracu ze mna nad moja samoocena i wbija mi do glowy ze ja tez zyje i ze bede zyc mimo wszystko. ale analizujac zachowanie meza podsuwa sie na mysl depresja u meza lub cos podobnego. wiele razy powtarzal mi ze nie mozna go kochac ze jest beznadziejny wszystko i wszystkich ma gdzies wogole bardzo duzo cwiczy odzywki zjada jak tictaci. za okolo 3 tyg wraca a ja kompletnie nie wiem co mam robi jak z nim rozmawiac jak sie zachowywac tak sie boje jego powrotu ze jak po niego pojade jak mnie zobaczy to nawet mnie nie przytuli.
( nie chchce sie z nim rozstac kocham go bardzo i zalezy mi na nas. wiem ze zdrada moze dla niektorych jest nieybaczalna ale to nie jest koniec swiata i nietakie kryzysy ludzie przechodza. pomozcie mi jak dotrzec do niego jak postapic. doradzcie cos.
pozdrawiam A.
Asiu, może porozmawiaj o tym ze swoja terapeutką. Niech pomoże Ci zaplanować, to jak rozmawiać z mężem, aby zrozumiał że musicie obydwoje się starać, aby coś wyszło z Waszego małżeństwa. Może z czasem zgodziłby się na wspólną wizytę u tej pani psycholog. Spróbuj przekonać go, że to byłoby dobre dla Twojej terapii.
Jeśli się obydwoje kochacie, to wierzę że znajdzie się sposób.
no rozmawialam z moja pania psycholog i podala mi pare zagadnien odnosnie rozmowy z mezem ale nie wiem czy to se z nim uda. co do wizyty i psychologa to jak tylko wspomnialam mu zeby moze sie wybral to od razu z nerwami na mnie ze on nie jest wariat idt typowy facet
. a co do wizyt u mojej pani psycholog to niestety ona nie moze sie nim zajac . co innego jak od razu razem bysmy zaczeli chodzic a teraz tak z osobna to ona mowi ze nie moze bo moze nie byc obiektywna a poza ym maz moze to uznac za spisek jak bym mu powiedziala ze to dla dobra mojej terapi. tylko ze na co mi te wszystkie jej rady jak on zupelnie sie ode mnie izoluje napisze suchego esa puste informacje ze u niego dobrze itd. ile bym nie pisla to i tak nie odp. tak sie boje jego powrotu. ze nawet mnie nie przytuli jak po niego pojade. cos okropnego co teraz czuje
(