Małżeństwo z przymusu... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Małżeństwo z przymusu...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

Temat: Małżeństwo z przymusu...

Witam, mam taki "mały" problem i nie wiem do kogo się mam z tym zwrócić... Dlatego opiszę poniżej w skrócie cała sytuację i być może ktoś udzieli mi złotej rady smile

Od siedmiu lat jestem z tą samą kobietą młodszą o trzy lata ode mnie, niby wszystko jest OK, ale tak naprawdę czegoś mi ciągle brakuje. Ona wymaga abyśmy sformalizowali nasz związek, a ja bronie się tego jak diabeł święconej wody. Powoli zaczyna brakować mi argumentów i czuje się osaczony z każdej strony - ona, jej mamusia, moja rodzina, większość moich kolegów (już dawno po ślubie) - wszyscy życzą mi jak najlepiej i z uśmiechem na ustach w kajdanach odstawili by mnie przed ołtarz, a ja tego po prostu nie czuję...

Dodatkowo ciągle mam w głowie myśl, że skoro muszę się żenić to mógłbym znaleźć sobie kogoś lepszego. Moja kobieta ani nie jest szczególnie ładna, ani szczególnie mądra - ot taka przeciętna, seks praktycznie nie istnieje, ciągle jest zmęczona albo ją boli głowa albo coś innego. Dopóki nie zaczęła mnie męczyć ślubem, szczególnie mi to nie przeszkadzało - tak naprawdę jestem dość zapracowany i całą energię przelewam w rozwój swojej firmy. Nie przeszkadza mi również to że to ja ją utrzymuję, płacę za wszystko i staram się żeby nigdy niczego jej nie brakowało. Zostałem tak wychowany, że to facet ma zapewnić byt i basta! Od pięciu lat ze sobą mieszkamy, jest w porządku i oprócz seksu nie mogę na nic narzekać. Szczerze zachęcam ją do tego aby próbowała coś ze sobą sensownego robić, założyła firmę albo znalazła ciekawą pracę, podsuwam jej pod nos gotowe możliwości. Ona wie że niczego nie ryzykuje, że we mnie ma wsparcie nie tylko finansowe, ale nic z tym nie robi...

Boję się że ona jest już taka niereformowalna, że zawsze będzie chować się za mną, że po ślubie wcale nie będzie więcej seksu i nie odnajdzie w sobie powołania kucharki (codziennie jemy na mieście albo coś zamawiamy bo ona nie potrafi gotować), będzie siedzieć w domu, czytać mdłe romanse i oglądać idiotyczne telenowele.

Z drugiej strony możliwe że to ja mam wygórowane wymagania, oczekuję nierealnych rzeczy i jeżeli teraz się nie zdecyduję to stracę wartościową osobę.

Ps. aktualnie 29 lat, a w tym roku stuknie mi trzydziestka.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez HardVoman (2013-04-20 22:55:39)

Odp: Małżeństwo z przymusu...

Jestem ciekawa, czy masz na tyle duże jaja, aby powiedzieć jej prawdziwy argument, tzn.: " Nie chcę się żenić, bo jesteś dla mnie kiepską partią".

3

Odp: Małżeństwo z przymusu...

Od siedmiu lat jestem z tą samą kobietą młodszą o trzy lata ode mnie, niby wszystko jest OK, ale [...]moja kobieta ani nie jest szczególnie ładna, ani szczególnie mądra - ot taka przeciętna.

po co z nią jesteś? po co marnujesz jej czas? skoro nie jest dla Ciebie okej, nie gotuje, nie pracuje, nie jest ładna, mądra, seks odpada.... wink

4

Odp: Małżeństwo z przymusu...

siemka, wiesz moje zdanie jest takie.. nie ma sensu się męczyć w takim związku. . smile tym bardziej że raczej na lepsze Twoje życie. się nie zmieni.. masz, sorry za stwierdzenie.. ale nieudolną życiowo kobietę,  lub poprostu leniwą.. znalezienie pracy czy otwarcie własnego biznesu... to nie są wygórowane oczekiwania, tym bardziej że laska ma w Tobie wsparcie.. co do gotowania to chociaż mogłaby spróbować nauczyć się cokolwiek ugotowa ć dla ukochanego.. chyba że jej wcale nie zależy,  poprostu zorientowała się że z Tobą czeka ją beztroskie życie. . i postanowiła Cię usidlić.. seksu po ślubie raczej wiecej nie będzie,  nie masz na co liczyć. . chyba że to typ świętej.. przed ślubem wstrzemięźliwość,  dopiero po ślubie szał. . ale może sprawdź czy nie ma kogoś na boku.. ?? skoro jest wiecznie zmęczona..??
30 u faceta to "w tych czasach" jeszcze nie wyrok na samotność, wręcz przeciwnie... jesteście w tym wieku najbardziej atrakcyjni smile

to tyle ode mnie smile

5

Odp: Małżeństwo z przymusu...

Moze nie naraze sie kobietom... zaryzykuje smile ale zeby to dziewczyna nie potrafila gotowac? Nawet wody przypalic?:D
Po drugie co za osaczenie od przyszlej niedoszlej tesciowej? czyzby taka "odwieczna" curunia mamusi, co ma wsio na tacy i pod nos?

Ta zeniaczka to sie nie dziw, bo to taki chory stereotyp, by wszystkich zajetych zobraczkowac a jak stawia opory, no to "dziwak".

seks praktycznie nie istnieje, ciągle jest zmęczona albo ją boli głowa albo coś innego. Dopóki nie zaczęła mnie męczyć ślubem, szczególnie mi to nie przeszkadzało

ktos trzeci "na boku"?

6

Odp: Małżeństwo z przymusu...

tak z jednej strony to troche sie leniwa zrobila a ty ja do tego przyzwyczailes(chyba jej troche za wygodnie) nie sadzisz??? a z drugiej strony jak juz mowisz ze przeszkadza ci jej brak zainteresowania czym kolwiek to to sie nie zmieni i ciegle bedzie dla ciebie ' glupia baba" bez aspiracji to na dobre nie wyjdzie.ona bedzie czula sie gorsza, a ty bedziesz sie meczyl. moze sie zastanow czy dalej chcesz ja wprowadzac w blad i udawac ze jest ok.bo nie jest!! ja bym chciala wiedziec prawde nawet ta najgorsza. moze powiedz co ci lezy na sercu.

7

Odp: Małżeństwo z przymusu...
HardVoman napisał/a:

Jestem ciekawa, czy masz na tyle duże jaja, aby powiedzieć jej prawdziwy argument, tzn.: " Nie chcę się żenić, bo jesteś dla mnie kiepską partią".

nie wiem czy powiedzenie czegos takiego bylo by wyznacznikiem wielkosci jaj czy zwyklego chamstwa... poza tym ja nie napisalem ze jest kiepska partia, nie napisalem tez ze jest swietna partia.
taki juz jestem ze wymagam duzo od siebie i troche wplywa to na to jak postrzegam innych.

8

Odp: Małżeństwo z przymusu...
Saaraa napisał/a:

po co z nią jesteś? po co marnujesz jej czas? skoro nie jest dla Ciebie okej, nie gotuje, nie pracuje, nie jest ładna, mądra, seks odpada.... wink

na samym poczatku bylo w porzadku, potem sie popsulo...
ciagle wierze ze na nia wplyne i sie chociaz troche zmieni.
napisałem "szczegolnie ładna" i "szczegolnie madra" tzn. ze z wygladu nie powala i do mensy tez nie nalezy, nie oznacza to ze mi sie nie podoba jako kobieta albo ze jest poprostu glupia wink
ale fakt pewnie faktycznie marnuje jej czas... bo beze mnie by zapewne rozwinęła skrzydła

9

Odp: Małżeństwo z przymusu...

co do wprowadzania mojej kobiety w błąd - tak się składa że bardzo często rozmawiamy ze sobą i ja ciągle jej powtarzam lub sugeruję że mogła by coś ze sobą zrobić, a w odpowiedzi slysze ze nie pomagam jej w domu smile))

co do kogos trzeciego - nie bede miec nigdy pewnosci, jednak w to watpie - predzej czy pozniej bym sie zorinetowal... chyba

10 Ostatnio edytowany przez Niuniek (2013-04-20 23:57:38)

Odp: Małżeństwo z przymusu...

Wiesz?

Byłam kiedyś TĄ kobietą...Z tym że  gdy żeśmy się poznali - ja miałam 16 on 17 lat. Ja nie nalegałam na tę znajomość - tylko on. Więc miał swoją dziewicę. Tyle samo lat związku - czyli 7 lat i zaręczyny, na które ja strasznie nalegałam. Bo nie widziałam świata poza nim. Był dla mnie pierwszą i jedyną miłością. Był dla mnie wielkim przyjacielem. Tyle że - ja musiałam wyglądać jak ta lala, wiecznie wypacykowana, nawet ukończyłam roczny kurs modelingu i fotomodelingu, pracowałam  w sklepie odzieżowym For You, niestety już wówczas z umowami było kiepsko, więc zazwyczaj przepracowałam kilka miesięcy, a potem znowu musiałam szukać czegoś nowego. W łóżku starałam się sprostać jego zadaniom, dbałam o nasz związek, ile razy pisałam mu romantyczne listy. Miał ich mnóstwo! Niestety po zaręczynach umarł mi tata na moich rękach. Potrzebowałam od niego oparcia, współczucia, czegokolwiek - nie było nic... Od siebie dawałam wszystko - on zaczął mnie ignorować. Im bardziej uciekał w tzw. jaskinię, tym bardziej szalałam na jego punkcie. W końcu postawiłam go w punkcie typu - albo w lewo albo w prawo. Zresztą mojej mamie również to się nie podobało, że on w sumie wcale nie myśli o niczym. Pracuje bo pracuje, przychodzi do mnie jak do hotelu, śniadanka, obiadki, ciasteczka - wszystko przecież kosztuje! A on nie myśli konkretnie o niczym więcej, nawet te zaręczyny, pomimo że były u mnie w pokoju, a obok siedzieli rodzice - on ich nawet nie chciał w tym momencie - tak się bał mojego ojca. A jednak pamiętam, zaprosiłam rodziców do środka na szampana, bo było mi głupio - po prostu! I nie żałuję. Niestety jak już wspomniałam - mój tata po miesiącu czasu umarł mi nagle w domu na rękach. Musiałam, czy chciałam czy też nie (a miałam wówczas 21 lat) iść na studia - chodziło przede wszystkim o rentę rodzinną i pomoc mojej mamie. Przeżyłam piekło - tym bardziej że mój ojciec pożyczył mu pieniądze przeznaczone dla mnie na tzw. wesele. tam było 6tyś. na tamte czasy to było sporo - resztę dołożył sam i kupił prosto z salonu Tico. Pierwszy samochód. Cieszył się jak dziecko, bo sam pochodził z biednej rodziny.

Jednak nic poza tym, aż w końcu rozeszliśmy się na jakiś czas, ale nie rozglądałam się za nikim, pomimo że miałam powodzenie u chłopców. Zawsze wpatrzona tylko w niego! Znalazłam pracę gdzie po 2 tygodniach od razu awansowałam, ale nie czułam się szczęśliwa. Aż pewnego dnia sam po mnie przyjechał pod mój zakład i wiesz gdzie mnie zawiózł???? Do restauracji, zamówił termin! Wpłacił sporą zaliczkę - znowu zrobił mi nadzieję. A po kilku miesiącach znowu nic! DEBIL! Traktował mnie jak zabawkę, jakbym uczuć nie miała! Zamiast być facetem z jajami - zniszczył mi życie! czemu? Bo w końcu się ze mną ożenił - chodź do wesela ani złotówki nie dołożył! Ubrałam jego łącznie z teściową! A obrączki przetopiłam z obrączek moich rodziców!

po 2 tygodniach po ślubie - zachorowałam na ostre zapalenie pęcherza i dróg rodnych. Ginekolog był w szoku i spytał, czy jestem wierna mężowi (????????!) Przyszłam rozbawiona  do domu z tym tekstem do niego, bo nawet bym nie przypuszczała! A on??? Nie powiedział ani słowa, gdy się o to samo jego zapytałam. Zaczął awansować z mechanika na kierownika serwisu - ubierałam go w bogate garnitury, bo bele czego nie założy! Tico dla niego to był wstyd! jeździł w tamtych czasach nowiutką corollą po liftingu. I co spał w jednym łóżku, ja pod kołdrą on pod kocem! Nigdy nie chciał słyszeć o żadnym dziecku, sex był coraz rzadziej, coraz częstsze wyjazdy. Ale nigdy nie oglądał się za kobietami. Wręcz odwrotnie powtarzał, że mam bardzo przystojnego męża, popadywał w samozachwyt! i nie raz powiedział, że on i jego kolega Adam to dwaj najprzystojniejsi kierownicy Toyoty w Polsce! Co byś pomyślał???? GEJ! Potem dostał służbowy telefonik i zawsze trzymał telefon w ręce - żebym przypadkiem nie usłyszała rozmowy, nie przeczytała sms.
A potem albo nie było sexu wcale, albo mnie po prostu gwałcił! Fajnie?

Chcesz być takim dupkiem????

Krzywdź ją dalej - daj jej więcej nadziei, bądź ciotą, dojdź do tego samego etapu co my - do ołtarza! Zniszcz kobiecie życie!

On mi zniszczył totalnie! Sprzedał mi wszystko z domu co najwartościowsze! Skrzypce i pianino mojego ojca! Sponiewierał i powtarzał że nie zasługuję na to, czy na tamto bo jestem TYLKO jego żoną! Potem się wyprowadził, mówiąc, że liczy się dla niego tylko praca i że chce ode mnie odpocząć! w dodatku zaczął gadać o jakiś układach z mafią i Bóg wie co jeszcze wymyślał, byle nie prawdę! Po dwóch tygodniach nie wytrzymałam, sama wprowadziłam się do jego mamy, bo tam był. Wiedział, że go kocham, że jestem głupia za nim. Im więcej miałam egzaminów, tym bardziej mnie gnoił. Aż w końcu podcięłam sobie żyły! A on??? gdy mnie zobaczył zaczął mi się śmiać w twarz. Nawet mnie nie ratował! Po kilku miesiącach znowu robił mi nadzieję, dwa dni potem zastałam go - choć mówił, że jest u niego kolega TOMEK! A w łóżku jego rodziców była tłusta krowa! jego koledzy potem pukali go w czoło - jaki kretyn! na co on mnie zamienił! Bo powiem Ci szczerze - nawet właściciel Toyoty się za mną oglądał. A ja byłam głupią gąską - tak jak ta Twoja teraz! Przegrałam z tamtą, wiesz czemu??? Bo była kasiasta! A że w trakcie seksu jej torbę na łeb zakłada, i po ciemku heja to już mały szczegół!
Nie mieliśmy dzieci - chwała Ci Jezu, ale wpadłam w depresję totalną, w ciągu jednego miesiąca schudłam 10 klio! Wiesz co to znaczy? nawet we wannie nie usiądziesz tak Cię boli kość ogonowa! ważyłam 40 kilo!
Zostawił mi tylko huskiego na odchodne. Rozwiedliśmy się - sam podał mnie do sądu. Miał czelność! Pytanie za co??????? Odpowiedź - różnica charakterów!

Chcesz być takim dupkiem?

proszę bardzo!

Teraz on pluje sobie w brodę, ale ten jego husky akurat skoczył na spodnie mojego obecnego męża. Skończyłam magistra, zrobiłam 2 fakultety. Pracowałam na siebie sporo, dorobiliśmy się trochę. A teraz mam to, czego ten pajac mi nigdy nie chciał dać. Mam 3 letniego synka i obecnie jestem w 7 miesiącu ciąży. I mam prawdziwego męża, takiego co na prawdę wie co chce od życia!


A Ty mówisz, że chyba zasługujesz na lepsza partię - to nad czym się jeszcze zastanawiasz? Przez tyle lat! Oszukujesz nie tylko ją, jej i swoją rodzinę, ale samego siebie. SEX? Chłopie maż 30 na karku i nie potrafisz z kobietą pogadać szczerze o co Ci chodzi i co byś chciał????? Masz firmę, dwoisz się i troisz! zatrudnij ją! A może Tobie po prostu chodzą po głowie wyższe partie, czyli kasa, kasa???? Kostka kostka?

Pamiętaj jedno - pieniądze szczęścia nie dają. A jeśli już teraz masz jakieś obawy, po ślubie nigdy nie jest lepiej - jest albo tak samo albo gorzej! Więc daj dziewczynie wolność - a wtedy się przekonasz, że była warta! Przyjdzie inny i tak nią pokieruje, że jej nie poznasz.


I nic na siłę! Broń Boże! Bądź z nią szczery! Bo zniszczycie sobie życie oboje! A życie ma się tylko jedno! jak sobie pościelisz tak się wyśpisz.

11

Odp: Małżeństwo z przymusu...

Niuniek dzięki za tą historię...
Nie wiem co powiedzieć, chyba tylko tyle że nie jestem dupkiem, przynajmniej staram się nim nie być.

12

Odp: Małżeństwo z przymusu...
DorianGray napisał/a:
HardVoman napisał/a:

Jestem ciekawa, czy masz na tyle duże jaja, aby powiedzieć jej prawdziwy argument, tzn.: " Nie chcę się żenić, bo jesteś dla mnie kiepską partią".

nie wiem czy powiedzenie czegos takiego bylo by wyznacznikiem wielkosci jaj czy zwyklego chamstwa... poza tym ja nie napisalem ze jest kiepska partia, nie napisalem tez ze jest swietna partia.
taki juz jestem ze wymagam duzo od siebie i troche wplywa to na to jak postrzegam innych.

Chamstwem jest zakładanie wątku, w którym wykręcasz kota ogonem jak tylko możesz. Piszesz, że mieszkacie razem od pięciu lat, jest w porządku, i prócz podupadającej sfery intymnej, nie masz się do czego doczepić, ale kilka linijek potem piszesz, że czyta mdłe romanse, ogląda idiotyczne telenowele, i nie potrafi nic ugotować. Piszesz, że nie przeszkadza Ci to, że ją utrzymujesz, płacisz za wszystko i starasz się, aby niczego jej nie brakowało. Potem zarzucasz jej niereformowalność, bo zawsze chowa się za Tobą. Nie popieram tego, że Twoja kobieta nie pracuje, ale z drugiej strony jeśli dajesz jej takie zapewnienia, jakie napisałeś w swoim pierwszym poście, to nie dziwię się, że do pracy jej nie śpieszno. Tyłek do dobrego pędzikiem się przyzwyczaja.

Jak już ktoś wcześniej napisał, marnujesz jej czas, a przy okazji i swój. Rozejrzyj się za kimś "lepszym", przy okazji uświadamiając sobie, że ślub nie jest zezwoleniem na zrobienie z kobiety kucharki, która ma ochotę się bzykać noc w noc.

13

Odp: Małżeństwo z przymusu...

Jak ja bym przeczytała że mój facet postrzega mnie w takich kategoriach to bym nie chciał z nim być ani minuty dłużej. Co to za związek? z rozsądku? brak uczucia, fascynacji , namiętności-czysta kalkulacja. chłodna. Masz racje ona się nie zmieni predzej ty bedziesz gotował niż ona to zacznie robić. ale ja znam takie pary i są szczęsliwi kochają sie a tu tego nie widać.

14 Ostatnio edytowany przez Niuniek (2013-04-21 00:29:45)

Odp: Małżeństwo z przymusu...

Ps.
i proszę nie wypominaj mi tutaj teraz wulgaryzmów i chamstwa, jak to zrobiłeś powyżej do kogoś tam.... jesteś facet - chciałeś naszej opinii to przyjmij ją jak facet na klatę!
Musiałam to napisać, bo życie to nie jest bajka!
Mnie rodzice upominali, wszyscy wokoło widzieli, tylko ja miałam klapki na oczach!

A najgorsze jest to, że do tej pory mam go w sercu. Nawet nie mam odwagi iść do kościoła. Bo wierzę w Pana Boga bardzo - i wiem, że jestem po rozwodzie to strasznie tym ubliżyłam, chodź to nie była tylko moja wina... I wiesz co jeszcze? Wierzę, że na tamtym świecie będzie nadal moim mężem, bo kościół nie uznaje rozwodów. Ale równie mocno - choć inaczej (bo każda miłość jest inna) - kocham obecnego męża. I jestem mu bardzo wdzięczna, że wreszcie dopiero przy nim mogłam spokojnie zasnąć!
Gdy mi się śnił pierwszy mąż po nocach, budziłam się z krzykiem - to jest koszmar. Bałam się zasypiać, i błagałam Boga, żeby mnie zabrał, żebym już zasnęła i się nie obudziła nigdy.


Napisałam Ci to wszystko, żeby Cię uchronić od piekła i żebyś jej takiego piekła nie zrobił! Nie twierdzę, że Ty taki będziesz, ale licz się z tym, że to tak samo człowiek - czuje, cierpi, oddycha. To nie jest przedmiot czy wypożyczalnia samochodów.

jeśli chcesz - możemy pogadać na priv. ja jestem dobrym strategiem, możemy pomyśleć jak rozwinąć Waszą firmę, żebyście oboje pracowali.  Sorki za moją dobitną szczerość, ale musiałam.  Bo nawet mi lekarz (bo robili mi testy - chcąc znaleźć powód mojej deprechy) wypomniał, że być może przez moje za wysokie IQ tamten tak postąpił. Ponoć ten wynik był bardzo wysoki.

przeszłam sporo - ale teraz mogę spokojnie spojrzeć sobie w twarz w lustrze, bo w sumie zrobiłam wszyyyyystko żeby ratować tamto małżeństwo, łącznie z utratą życia!

15 Ostatnio edytowany przez DorianGray (2013-04-21 00:32:59)

Odp: Małżeństwo z przymusu...
Niuniek napisał/a:

A Ty mówisz, że chyba zasługujesz na lepsza partię - to nad czym się jeszcze zastanawiasz? Przez tyle lat! Oszukujesz nie tylko ją, jej i swoją rodzinę, ale samego siebie. SEX? Chłopie maż 30 na karku i nie potrafisz z kobietą pogadać szczerze o co Ci chodzi i co byś chciał????? Masz firmę, dwoisz się i troisz! zatrudnij ją! A może Tobie po prostu chodzą po głowie wyższe partie, czyli kasa, kasa???? Kostka kostka?
Pamiętaj jedno - pieniądze szczęścia nie dają. A jeśli już teraz masz jakieś obawy, po ślubie nigdy nie jest lepiej - jest albo tak samo albo gorzej! Więc daj dziewczynie wolność - a wtedy się przekonasz, że była warta! Przyjdzie inny i tak nią pokieruje, że jej nie poznasz.

Nie jesteśmy szympansami potrafimy się dogadać. Po prostu jedno z nas nie chce się zmienić.
Co do kasy, mam jej w bród. Ja po prostu nie chcę żeby "gniła" cały dzień w domu - dlatego jej sugeruję żeby coś ze sobą robiła. Niejednokrotnie pytałem ją czy nie chciała by mi pomóc w pracy, że mogę ja zatrudnić jeżeli jej się spodoba, tylko żeby spróbowała... i wiesz co? raz po dwóch godzinach się poddała i poszła oglądać swój ulubiony serial. Stwierdziła że to za trudne - wypełnienie czterech druków, danymi z formularza. Innym razem prosiłem ją o napisanie umowy (czyt. znaleźć w necie, i uzupełnić dane klienta) i czekałem na to dwa dni. Zdecydowanie praca to nie jest jej żywioł.

16

Odp: Małżeństwo z przymusu...
HardVoman napisał/a:

Chamstwem jest zakładanie wątku, w którym wykręcasz kota ogonem jak tylko możesz. Piszesz, że mieszkacie razem od pięciu lat, jest w porządku, i prócz podupadającej sfery intymnej, nie masz się do czego doczepić, ale kilka linijek potem piszesz, że czyta mdłe romanse, ogląda idiotyczne telenowele, i nie potrafi nic ugotować. Piszesz, że nie przeszkadza Ci to, że ją utrzymujesz, płacisz za wszystko i starasz się, aby niczego jej nie brakowało. Potem zarzucasz jej niereformowalność, bo zawsze chowa się za Tobą. Nie popieram tego, że Twoja kobieta nie pracuje, ale z drugiej strony jeśli dajesz jej takie zapewnienia, jakie napisałeś w swoim pierwszym poście, to nie dziwię się, że do pracy jej nie śpieszno. Tyłek do dobrego pędzikiem się przyzwyczaja.

Jak już ktoś wcześniej napisał, marnujesz jej czas, a przy okazji i swój. Rozejrzyj się za kimś "lepszym", przy okazji uświadamiając sobie, że ślub nie jest zezwoleniem na zrobienie z kobiety kucharki, która ma ochotę się bzykać noc w noc.

tak jak napisalem, mi ten uklad odpowiada i dlatego nie chce go zmieniac, a slub jest dla mnie dosc duza zmiana...
nie chce nic zmieniac bo jezeli cos dziala i sie w miare sprawdza to po co kombinowac?
a co do tego gotowania, moim skromnym zdaniem jak ktos siedzi caly dzien w domu to chociaz moglby cos ugotowac?

Niuniek napisał/a:

Ps.
i proszę nie wypominaj mi tutaj teraz wulgaryzmów i chamstwa, jak to zrobiłeś powyżej do kogoś tam.... jesteś facet - chciałeś naszej opinii to przyjmij ją jak facet na klatę!
Poza tym już sam początek Twojej wypowiedzi, że masz mały problem - jest z Twojej strony w stosunku do swojej dziewczyny - chamski. Bo dla Ciebie to jak splunięcie, a dla niej życie!

Niuniek spokojnie, nikogo nie obrazam!!! Twoj wczesniejszy komentarz dal mi sporo do myslenia.

17

Odp: Małżeństwo z przymusu...

o i tu sie bardzo mylisz bo szympanse są bardzo komunikatywne i potrafią się swietnie porozumiewać nie tylko miedzy sobą ale również z przedstawicielami Homo Sapiens.

A swoją drogą jak ja bym chciała mieć takiego faceta który byłby w stanie pomóc zrealizować mi moje marzenia co do własnej działalności.

18

Odp: Małżeństwo z przymusu...
agda17 napisał/a:

o i tu sie bardzo mylisz bo szympanse są bardzo komunikatywne i potrafią się swietnie porozumiewać nie tylko miedzy sobą ale również z przedstawicielami Homo Sapiens.

masz rację, złe porównanie... na szczęście przesłanie zostało zrozumiane

19

Odp: Małżeństwo z przymusu...

No to - po prostu - porozmawiaj z nią szczerze jeszcze raz i żeby zapamiętała to wszystko co od niej byś wymagał - znajdź sposób! jaki???? Wystarczy że pod nosek weźmiecie po jednej kartce i wypiszecie szczerze - co Wam się podoba, a co byście zmienili i dlaczego.... Potem otwórz jej drzwi i powiedz - przemyśl to, ja również przemyślę co oczekujesz ode mnie i spotkamy się za jakiś czas. Pogadamy czy nas na to stać. Czy podołamy spełnić zachcianki. I daj warunek na najważniejsze punkty, mówiąc, że jeśli zmieni to i owo na tak i tak i będzie to na prawdę widoczne - w praktyce - to jest spora szansa na to, aby wreszcie pomyśleć o wspólnej przyszłości, o zaręczynach.

Nie zapominij ją również zapytać, co by ona chciała robić w życiu? Co ją interesuje? Może ma jakiś zawód? A może ogląda te telenowele bo chce zostać aktorką? zapisz ją na casting on line - tam szukają różnych w różnym wieku do każdej reklamy, spotu, czy filmu np. komisarz alex:D

POWODZENIA

20

Odp: Małżeństwo z przymusu...
agda17 napisał/a:

A swoją drogą jak ja bym chciała mieć takiego faceta który byłby w stanie pomóc zrealizować mi moje marzenia co do własnej działalności.

agda17 jak masz na kogos liczyc to licz na siebie. moze zamiast na swoim facecie oprzesz sie na dotacjach unijnych albo tych z budzetu panstwa? aktualnie jest mnostwo mozliwosci pozyskania kasy a google to powinien byc twoj nowy przyjaciel wink


Niuniek napisał/a:

POWODZENIA

dzięki...

21 Ostatnio edytowany przez Niuniek (2013-04-21 00:52:21)

Odp: Małżeństwo z przymusu...

"agda17 jak masz na kogos liczyc to licz na siebie. moze zamiast na swoim facecie oprzesz sie na dotacjach unijnych albo tych z budzetu panstwa? aktualnie jest mnostwo mozliwosci pozyskania kasy a google to powinien byc twoj nowy przyjaciel wink"


To nie jest tak do końca z tymi dotacjami.... Sama się starałam i niestety jak nie masz za sobą mówiąc wprost - żyranta - Urząd Ci nie da dotacji. Dlaczego? Bo zakładając firmę Urząd ryzykuje dając Tobie kasę. A jeśli Ci się nie powiedzie, to ktoś za Ciebie musi oddać ją ze swojej kieszeni. Blokują konto bankowe ect.

Owszem jest jeszcze coś takiego jak inkubatory dla początkujących. Dają, kasę, za darmo szkolą i nie oczekują nic w zamian. Sama miałam tam się zgłosić - to było w tamtym roku, jak jeszcze nie wiedziałam, że jestem znowu w ciąży. I pod koniec marca zadzwonili do mnie z zaproszeniem. No ale w takim stanie - z czym do ludzi...hmmmm W zagrożonej ciąży na podtrzymaniu  raczej nie podołam.

Nie wiem skąd jesteście - ale ta firma mieści się w Chorzowie. jak chcesz, wyślę Ci linka. warto poczytać

22

Odp: Małżeństwo z przymusu...

Myslisz że nie próbowałam ? to nie jest wszystko takie proste . pozostaje mi chyba tylko kredyt.

A wracając do tematu  to ktoś napisał że twoja dziewczyna nie chce iść do pracy bo macie dużo pieniędzy- bzdura kompletna mnie by w domu miliardy nie zatrzymały. trzeba miec coś swojego nawet malutki etacik , trzeba móc wyjść z domu.
Są tacy ludzie i już że pracy się nie imają. Z reguły konczą w ciepłych kapciach  i szlafroku w pieleszach domowych . A z tymi telenowelami to już przesada że może chce zostac aktorką ha ha ha..

Jesteś poprostu ambitny i masz dobre intencje ale czy z tej gliny coś ulepisz? raczej nie za wiele.

23

Odp: Małżeństwo z przymusu...

Prześlij linka.

Trzeba wiedzieć jak kase pozyskać a ja niestety nie umiem się porządnie koło tego zakręcić.

24

Odp: Małżeństwo z przymusu...
agda17 napisał/a:

Myslisz że nie próbowałam ? to nie jest wszystko takie proste . pozostaje mi chyba tylko kredyt.

A wracając do tematu  to ktoś napisał że twoja dziewczyna nie chce iść do pracy bo macie dużo pieniędzy- bzdura kompletna mnie by w domu miliardy nie zatrzymały. trzeba miec coś swojego nawet malutki etacik , trzeba móc wyjść z domu.
Są tacy ludzie i już że pracy się nie imają. Z reguły konczą w ciepłych kapciach  i szlafroku w pieleszach domowych . A z tymi telenowelami to już przesada że może chce zostac aktorką ha ha ha..

Jesteś poprostu ambitny i masz dobre intencje ale czy z tej gliny coś ulepisz? raczej nie za wiele.

Moja kobieta powiedziala ze za psie pieniadze nie bedzie pracowac bo jej to uwlacza, nie po to studiowala zeby teraz za grosze harowac. Akurat tutaj ma troche racji, ale tak naprawde nie chodzi o to zeby cos zarabiala tylko o to zeby sie zmotytowac i ruszyc sie z domu.
probowalem na milion sposobow przetlumaczyc i na razie nic z tego...

swoja droga nie widze problemu w siedzeniu w domu, tylko jak ktos siedzi to niech sie tym domem zajmuje...

25 Ostatnio edytowany przez Niuniek (2013-04-21 01:15:54)

Odp: Małżeństwo z przymusu...
agda17 napisał/a:

Prześlij linka.

Trzeba wiedzieć jak kase pozyskać a ja niestety nie umiem się porządnie koło tego zakręcić.

Masz już na skrzynce

Idę lulu - dzidziuś mnie już strasznie kopie, czas odpocząć.

Dobrej nocy wszystkim.
I oby mniej zmartwień, a więcej radości - tego Wam i sobie życzę:D

Pa!pa!

26

Odp: Małżeństwo z przymusu...

dzięki



Słuchaj ja też skończyłam studia i to bardzo ciężkie i haruje jak wół za psie pieniądze ale nie uwłacza to mojej godności ponieważ żadna praca nie hańbi. ale nie mam wyjścia a Twoja Pani ma .

Fakt jest taki że czuje sie nie spełniona i dlatego dąże aby móc pracować w swoim zawodzie i na siebie.

Widocznie twoja Panna nie poznała jeszcze jak twarde potrafi być życie.

27

Odp: Małżeństwo z przymusu...

Może właśnie powinieneś jej troszke podciąć skrzydełka? hmm? odciąć srodki na wygodne życie .? może wtedy ruszy swoje szanowne 4 litery i doceni !!! to co ma!:)))

28

Odp: Małżeństwo z przymusu...
agda17 napisał/a:

Może właśnie powinieneś jej troszke podciąć skrzydełka? hmm? odciąć srodki na wygodne życie .? może wtedy ruszy swoje szanowne 4 litery i doceni !!! to co ma!:)))

wiesz, juz nie raz sie zastanawialem nad zastosowaniem takiej terapii, chyba mam za miekkie serce do tego hmm

29

Odp: Małżeństwo z przymusu...

to wiesz co musisz miec twardego jesli masz miekkie serce prawda?;)))

30 Ostatnio edytowany przez Niuniek (2013-04-21 01:31:29)

Odp: Małżeństwo z przymusu...

Dokładnie ja mam tak samo jak koleżanka powyżej napisała...

Harowałam 6 lat na produkcji na 3 zmiany, nawet po powrocie z okresu macieżyńskiego, rezygnując z przywileju karmiącej matki, a wszystko po to, żeby się utrzymać na tym zrypanym Zakładzie w Magnetti Marelli.

Potem zarejestrowałam się w Urzędzie, bo mi nie dali kolejnej umowy. Ale się nie poddawałam, nawet myślałam o pracy w Kołobrzegu! Tyle kilometrów od Sosnowca pojechałam z mężem i małym dzieckiem na rozmowę kwalifikacyjną do sanatorium Kombatant! To nie żart! Gdyby nie mój mistrz zmianowy i jego durny telefon, że Adecco mnie chce spowrotem przyjąć - na pewno bym nie wróciła!
Mało z tego Urząd Pracy widząc moje mgr - zazwyczaj mówi- nie mamy pracy dla pani...na co ja odpowiadam zawsze, a sprzątaczka, a kasjerka? Tu chodzi o przeżycie! O pieniądze na chleb, dla dzieci! Byłam na kilku spotkaniach, które dał mi Urząd - niestety albo nie aktualne, albo oni nie chcą w ogóle kobiet!

A ostatnio pani z Urzędu powiedziała mi, że mam się sama na swoją prośbę wyrejestrować, bo jestem w ciąży, więc zbędna. Zawyżam im statystykę!!!! paranoja!!!! Oczywiście nie zgodziłam się, bo skąd wezmę na pobyt w szpitalu w trakcie np. porodu???? Nawet kazała mi się przepisać pod ubezpieczenie męża - powiedziałam stanowcze NIE! Bo skąd on może mieć pewność, że za miesiąc będzie nadal tam pracował????
W tamtym miesiącu byłam na rozmowie do stażu na referenta, o dziwo w moim zakładzie - taka szansa!!!!! No, ale cóż z brzuchem.....


Najważniejsze to się nie poddawać i szukać, wertować robotę chociażby na pracuj.pl

Ja szukam pracy chociażby za 500 zł, bo zostaje nam do życia na naszą trójkę 450zł!!!!!
Macie fajną i pewną pracę przez Internet dla kobiety w ciąży???

Ale to się już nadaje na nowego posta - jutro napiszę:D Dobrej nocy!

31

Odp: Małżeństwo z przymusu...

wiem smile
kazdy ma swoja slabosc, moja jest ona, pomimo ze sam sobie wmawiam ze wszystko jest ok, to zdaje sobie sprawe ze wcale do konca tak nie jest...
niestety wychodzi na to ze to ja ja oszukuje i zwodze - przynajmniej wg. was

32

Odp: Małżeństwo z przymusu...

Niuniek nie znajdziesz pracy w ciąży . Pomyśl logicznie zatrudniła byś takiego pracownika który za chwile pójdzie na macierzyński?

Urząd pracy nie ma prawa cie wyrejestrować jesli nie masz przeciwwskazań do podjęcia pracy od lekarza. 

a tak miedzy nami to powiem ci że ja nie opowiadam na rozmowie kwalifikacyjnej o rodzinie. Na pytanie czy mam dzieci , stan cywilny mówie że to moja osobista sprawa która nie ma wpływu na to jakim jestem pracownikiem i koniec.

Gdyż moja odpowiedz mogłaby zasugerować pracodawcy rzeczy niezgodne z prawdą i dyskryminujące moją osobę.

33

Odp: Małżeństwo z przymusu...

Dorianie już chciałam pomysleć przez chwile że ją kochasz bo ona jest twoją słabością. masz do niej słabość. Nie oszukujesz jej tylko siebie!!!

A kochasz ją całym sercem i wszystko byś dla niej poświęcił?

34

Odp: Małżeństwo z przymusu...
agda17 napisał/a:

Dorianie już chciałam pomysleć przez chwile że ją kochasz bo ona jest twoją słabością. masz do niej słabość. Nie oszukujesz jej tylko siebie!!!

A kochasz ją całym sercem i wszystko byś dla niej poświęcił?

szczerze, to nie wiem czy ja kocham, po tylu latach razem to juz chyba bardziej przyzwyczajenie.
na jej widok nie bije mi szbyciej serce itd. chociaz wiadomo ze na poczatku tak bylo
zrobil bym wszystko zeby byla szczesliwa, moglbym jej nawet oddac swoja nerke jezeli byla by taka potrzeba.
jednak z drugiej strony chce tez szczescia dla siebie i wydaje mi sie ze aktualnie nie jestem szczesliwy, poprostu mi czegos brakuje. nie znasz tego uczucia? wydaje ci sie ze masz wszystko a czegos ciagle brak?

jest jeszcze inna kwestia, nie tak dawno bylem w sprawach biznesowych w innym miescie na 2 koncu polski, tak sie zlozylo ze spotkalem swoja kolezanke sprzed lat (czasy szkoly sredniej), spedzilismy caly wieczor w restauracji. odwiozlem ja oczywiscie do domu i na do widzenia ona zaproponowala mi ze zostane u niej na noc i zrobimy to na co zawsze miala ochote. bylem w szoku, kulturalnie sie wykrecilem i wrocilem do swojego hotelu. i pewnie teraz zastanawiasz sie dlaczego to pisze... bo wlasnie wtedy sobie zdalem sprawe ze gdyby ona mi sie podobala to bym to zrobil i pewnie bym tego nie zalowal.

35

Odp: Małżeństwo z przymusu...

A dalczego jesteś z ta kobietą? umiesz sobie odpowiedzieć na to pytanie? bo ono wbrew pozorom łatwe nie jest

36

Odp: Małżeństwo z przymusu...

Bo się przyzwyczaił, bo mu wygodnie.
Chłopie, zabierasz kobiecie najlepsze lata, już ją trochę ubezwłasnowolniłeś.I nie planujesz ślubu, bo ma masę mankamentów.Do bycia się nadaje, na żonę już nie...Po co z nią jesteś?

37

Odp: Małżeństwo z przymusu...

Myślę, że powinniście porozmawiać. Tak szczerze. Powinieneś jej powiedzieć, że oczekujesz, że pójdzie do pracy, skoro tego chcesz.
To smutne, że u nas w Polsce często trzeba pracować za grosze, ale tak też często zdobywa się potrzebne w lepszej pracy doświadczenie, więc tym lepiej, że Ty dobrze zarabiasz i póki co mogłaby pracować na waciki.
Swoją drogą, takich kobiet też nie rozumiem. Uwieszą się na facecie, uzależniając się od niego całkowicie. A później się dziwić, że inna, niezależna jest  dla niego godna podziwu.

Oczywiście w dzisiejszych czasach trzeba mieć wyrozumiałość, że ktoś nie znalazł pracy, skoro szuka. Takie czasy, czasem trzeba czasu. No ale bez przesady. Wybrzydzanie, bo za mało płacą i siedzenie na garnuszku u chłopaka jest żałosne.

Co innego gdy są dzieci. W tym wypadku poświęcenie się im, tak przez jakiś czas, uważam za dużą ofiarę ze strony kobiety, która rezygnuje w tym czasie z pracy zawodowej, z rozwoju, (o ile rezygnuje, by się nimi zająć, a nie się za nimi chowa, by nie musieć pracować).

Porozmawiaj, poczekaj na efekty.
Ale...
Jeśli efektów nie będzie, a Tobie nadal będzie to przeszkadzało, to odejdź.
Bo, zdaje mi się, to nie tak, że układ się sprawdza i dlatego Ci odpowiada. Ty się po prostu boisz zmian, chcesz mieć furtkę, bo wiesz już, że ona jest dla Ciebie za słaba i jeśli się pojawi ktoś lepszy, powiesz jej "żegnaj".

Albo wte albo wewte. Nie trzymaj sobie jej, bo póki co tak Ci wygodnie, bo rzeczywiście ją tym skrzywdzisz. Może i dostanie kopa, ale pewnie się ogarnie, i znajdzie kogoś, dla kogo będzie najlepsza.
smile

38

Odp: Małżeństwo z przymusu...

siemka, wieszbmoje zdanie jest takie.. nie ma sensu się męczyć w takim związku. . smile tym bardziej że raczej na lepsze Twoje życie. się nie zmieni.. masz, sorry za stwierdzenie.. ale nieudolną życiowo kobietę,  lub poprostu leniwą.. znalezienie pracy czy otwarcie własnego biznesu... to nie są wygórowane oczekiwania, tym bardziej że laska ma w Tobie wsparcie.. co do gotowania to chociaż mogłaby spróbować nauczyć się cokolwiek ugotowa ć dla ukochanego.. chyba że jej wcale nie zależy,  poprostu zorientowała się że z Tobą czeka ją beztroskie życie. . i postanowiła Cię usidlić.. seksu po ślubie raczej wiecej nie będzie,  nie masz na co liczyć. . chyba że to typ świętej.. przed ślubem wstrzemięźliwość,  dopiero po ślubie szał. . ale może sprawdź czy nie ma kogoś na boku.. ?? skoro jest wiecznie zmęczona..??
30 u faceta to "w tych czasach" jeszcze nie wyrok na samotność, wręcz przeciwnie... jesteście w tym wieku najbardziej atrakcyjni smile

to tyle ode mnie smile

39

Odp: Małżeństwo z przymusu...

Nie będę zbyt odkrywcza jeśli powiem, że po prostu jej nie kochasz. Fakt, że zrobiłbyś wszystko żeby była szczęśliwa świadczy wyłącznie o tym, że jesteś porządnym mężczyzną i nie chcesz jej skrzywdzić, ale nic poza tym. To dobrze o Tobie świadczy, ale wyobraź sobie, że prócz tego i dużego wsparcia finansowego, nie masz jej nic więcej do zaoferowania, bo po prostu tego nie czujesz. I nie ma w tym niczego złego, pod warunkiem, że jej o tym powiesz. Skoro tak się o nią troszczysz, to daj jej szansę żeby spotkała kogoś kogo będzie kochać ze wzajemnością i z kim będzie mogła stworzyć dom i rodzinę, bo Ty jej tego nie zapewnisz, a jak widać, na tym najbardziej jej zależy.

40

Odp: Małżeństwo z przymusu...

szczerze mówiąc to, co napisałeś o niej
sposób w jaki ją opisałeś
argumenty dotyczące twojej nadziei, że jednak kiedyś ją zmienisz..
świadczą o tym, że powinieneś ją zostawić
jesli kasy masz w bród - zostaw jej mieszkanie, w którym mieszkacie, zabezpiecz opłąty na pierwsze pół roku, rok, żeby staneła na nogi

powiedz, zasługujesz na kogoś, kto będzie cię cenił, szanował
zasługujesz na kogoś, kto uzna cię za najpiekniejszą i najmądrzejsza kobiete na świecie
\
miej odwagę, powiedz, nie kocham ciebie już

nie wiem, czy twoja partnerka jest mądra, czy głupia
tak samo nie wiem, czy ty jestes mądry czy głupi

ale sposób, w jaki opisałeś ją, pełen lekcewazenia, ukrytych pretencji, podkjreslający jej "oczywiste" w twoich oczach słabości, świadczy naprawdę o tym, że ona zasługuje na coś więcej
rozumiesz?
ona, nie ty
ty sobie znajdziesz, jak nie tę to tamtą głupią foczkę, o którą bedziesz dbał i która będzie taka jak będziesz chciał....

ale każda kobieta ma prawo być w oczach chociaż jednego mężczyzny na świecie księznicczką
chociaż przez moment

a dla ciebie ona księżniczką nie jest

daj jej szanse na miłość

nie na bycie z kimś, nie na przyzwyczajenie, nie na wygodę, nie na zabezpieczenie
daj jej szansę na miłość

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Małżeństwo z przymusu...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024