Otóż mój problem jest dziwny...
Nie należę do szczupłych osób, kwalifikuję się raczej do tych "przy kości". Przybrałam na wadze przez połączenie brania tabletek anty i zaprzestania grania w koszykówkę. Do tego mam problem z motywacją, żeby zacząć regularnie ćwiczyć i pilnować tego co jem.
No i na pewno jest to związane z tym moim całym problemem. A chodzi o to, że jak patrzę w lustro to podobam się sobie, lubię to co wtedy widzę. Mój facet też mówi mi, że wyglądam dobrze, ładnie, seksowanie itp. Ale kiedy widzę swoje zdjęcie, to mam wrażenie, że patrzę na jakiegoś wieloryba! Jakbym ja z lustra i ja z fotografii to były dwie kompletnie różne osoby. Nienawidzę zdjęć.
Może wydawać się to błahy problem, ale ja naprawdę nie rozumiem skąd taka różnica w postrzeganiu samej siebie...