Wyrwane serce - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: Wyrwane serce

Cześć wszystkim

Nie będę oryginalny pisząc tu o tym że dziewczyna z którą byłem 3 lata złamała mi serce. A raczej powiedziałbym że je wyrwała wraz z "korzeniami".

Mam 25 lat a ona 20. Kiedy po raz pierwszy ją poznałem, od razu poczułem że to ta jedyna. Wierzę w to niestety do dziś. Jestem miesiąc po zerwaniu. Muszę zaznaczyć że jest ona osobą troszeczkę rozchwianą emocjonalnie. Może dlatego że wychowywała się bez ojca lub może za bardzo była rozpieszczana. Dodatkowo brakuje jej pewności siebie i nie znosi swojego wyglądu. Wiele razy jej powtarzałem że jest piękna i że przy niej czuję się tak jakbym wygrał szóstkę w toto lotka. Niestety nigdy to do niej nie docierało. Tłumaczyła to tym że jestem jej chłopakiem więc dlatego tak mówię. Na nic zdały się moje tłumaczenia że gdyby mi się nie podobała to na samym początku gdy się poznaliśmy, nie zainteresowałbym się nią. Cóż, jak grochem o ścianę. Przypuszczam że jej kompleksy doprowadziły do rozpadu naszego związku plus fakt że zawsze mi powtarzała że nie wyobraża sobie być z kimś całe życie. Jednak gdy ja na to odpowiadałem że w takim razie chyba nie ma nasz związek sensu, to tłumaczyła że tylko tak sobie głośno myśli.

Nasze kłótnie zaczęły się po kilku miesiącach gdy spotkałem się z moją wtedy jeszcze przyjaciółką i resztą moich znajomych. Natychmiast zrobiła się zazdrosna o przyjaciółkę więc po kilku miesiącach zerwałem ze swoją kumpelą kontakt. Akurat tego nie żałuję bo kumpela jej nie lubiła i zawsze ją obrażała. Tak więc nie żal mi było zakończyć tę przyjaźń.
Przez kilka miesięcy znów panował spokój ale później temat przyjaciółki powrócił. Mówiła że męczy ją to że kiedyś byłem w owej kumpeli zakochany. Tak więc znów na nic się zdały moje tłumaczenia że to było kiedyś, że przecież dla Ciebie zerwałem z nią kontakt itp. Jakoś właśnie w tamtym czasie powiedziała mi że jest ze mną tylko dlatego że nie ma teraz znajomych i że ja wypełniam jej tą lukę. Nie muszę mówić że jak to usłyszałem to byłem w szoku. Później niby się z tego wycofała i zaczęła się tłumaczyć. Na szczęście w końcu o niej zapomniała i mogliśmy cieszyć się znów względnym spokojem.

Niestety pojawił się nowy temat (czyt. problem). Nasiliła jej się depresja odnośnie jej wyglądu. Każdego dnia wałkowała ten temat że ja już byłem na skraju wyczerpania nerwowego. Cały czas tylko słyszałem że wszystkie dziewczyny są od niej ładniejsze, że ja jestem dla niej za ładny. Wstydziła się nawet ze mną pokazać na mieście. Zaczęła się mnie pytać o to jakie dziewczyny mi się podobają. Jak tylko na filmie albo na facebooku zobaczyła jakąś ładną dziewczynę to się pytała czy się mi podoba. Ja na to że nie. No to ona na to że dlaczego kłamię, że przecież na pewno chciałbym być z taką itp. Nieważne oczywiście dla niej było że w kółko na okrągło mówiłem że to Ty mi się podobasz najbardziej. Ona twierdziła że tak mówię bo ją kocham. No i tak w koło macieju. Bywało wiele dni z rzędu gdy tylko ona gadała na ten temat i na mnie naskakiwała pomimo faktu że ja nic nie robiłem. Doszło do tego że jak byliśmy razem gdzieś na zakupach i sprzedawcą była kobieta, to zaraz po wyjściu moja dziewczyna mnie "atakowała" Wyzywała mnie od świń itd. pomimo tego że ja naprawdę nic nie robiłem. Po prostu kupowałem. Robiłem to dokładnie w taki sam sposób jak każdy z Was. Nawet się nie patrzyłem na tę kobietę.

Kłótni robiło się coraz więcej. Nawet raz usłyszałem że ona jest ze mną bo nikt inny by jej nie zechciał. Twierdziła też w złości że jestem upośledzony skoro z nią jestem. Zaczęła szukać dziury w całym. Raz poszliśmy na karaoke ze znajomymi. Ja trochę wypiłem więc zacząłem z siebie robić durnia śpiewając. Nie jestem z tego dumny ale myślałem że to zabawa. Ona wyszła z lokalu śmiertelnie obrażona. Powiedziała że jestem dziwny. A ja po raz kolejny byłem w szoku.

Zrobiliśmy sobie przerwę kilkudniową i ona do mnie zadzwoniła że chce wrócić, że tęskni. No to ja zakochany w niej po uszy się zgodziłem. Wszystko było dobrze do momentu gdy nie pokłóciłem się ze swoim znajomym dzięki któremu nasza paczka się trzymała. Ja pamiętam wyszedłem od niego zły a ona została. Najśmieszniejsze jest to że powiedziała że te wszystkie kłótnie z nią to moja wina i chciała zerwać. No to zrobiliśmy sobie drugą przerwę dwudniową. Znów zatęskniła i do mnie wróciła.

Z kumplem się nie odzywałem a że ona tam miała też swoich znajomych to ona do nich chodziła a ja nie. Później tylko ją odprowadzałem do domu lub szliśmy do mnie. Najlepsze były walentynki  w tym roku. Ja już gotowy żeby do niej iść a ona dzwoni że ma sporo nauki i że chyba się nie spotkamy. No to ja na to że rozumiem. Nauka jest ważniejsza i najwyżej spotkamy się jutro. Ona że ma wyjazd z grupą teatralną na warsztaty do skierniewic i boi się że się dopiero spotkamy za kilka dni. Powiedziałem że nauka jest ważniejsza a my spotkamy się najwyżej za kilka dni albo nawet jak będzie szła na pociąg to ją odprowadzę a później po nią wyjdę. No to ona że okej. Za chwilę, znów dzwoni do mnie i tym razem jakby ktoś w nią wstąpił i z pretensjami do mnie że skoro jestem jej chłopakiem to powinienem jakoś znaleźć nam czas na spotkanie. Ja osłupiałem. Tłumaczę jej że skoro ma jutro zaliczenie a w weekend ma warsztaty no to pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Tłumaczyłem dalej, że przecież spotkamy się za kilka dni. No to jakoś ochłonęła i sobie już normalnie porozmawialiśmy na jakieś tam bzdety. Pojechała na warsztaty ale że akurat ten kumpel co się z nim pokłóciłem był w tych skierniewicach, to on ją przywiózł. Wiadomo byłem zły ale wolałem żeby wróciła samochodem niż szlajała się nocą po dworcu.
Wróciła do domu i przez kilka tygodni było znów normalnie. Ona przestała robić mi jazdy o różne rzeczy, nie miała też depresji.

Jakieś 3 dni przed zerwaniem przyszedłem do niej i zapytałem czy mogę umyć ręce. Ku mojemu zaskoczeniu wydarła się na mnie że jestem pojebany. Fakt faktem miała wtedy okres więc tym to sobie wówczas tłumaczyłem. Później było już bardzo miło, kochaliśmy się i wróciłem do domu. Następnego dnia znów się spotkaliśmy i znów było miło. Mówiła że mnie kocha itp.

Kolejnego dnia dostałem smsa że ze mną zrywa. Czułem się jak w jakimś koszmarze, nie wiedziałem co się dzieje. Nie mogłem w to uwierzyć. Myślałem że może to jakiś żart. Okazało się ze to prawda. Spotkaliśmy się później i tłumaczyła że po tych 3 latach jest już wypalona i nie wie czy mnie kocha. Że ma dosyć tych kłótni. A ja na to że to przecież Ty na mnie zawsze naskakujesz. No to ona przyznała mi rację i powiedziała że ma dosyć.

Następnego dnia zadzwoniłem do niej i oboje płakaliśmy przez telefon.  Powiedziała że najchętniej by do mnie wróciła ale nie chce znów tych kłótni i woli to przecierpieć. 2 tygodnie później się spotkaliśmy znów i ją przekonywałem ze łzami w oczach żeby to przemyślała. No to ona na to że jestem jak pasożyt i że nigdy żadna inna mnie nie zechce i tego typu teksty. Na koniec gdy się uspokoiła powiedziała że muszę dać jej czas na to wszystko.

Dziś, gdy to piszę minął miesiąc i 1 tydzień. Napisałem do niej co tam słychać, złożyłem jej życzenia świąteczne. Ona mi też złożyła i napisała że to miło z mojej strony że napisałem. Zaproponowałem więc spotkanie na kawę lub piwo. Po kilku minutach odpisała że raczej nie bo było by to dziwne po tej całej sytuacji. Na domiar złego jej paczka się wykruszyła i został jej tylko ten mój były kumpel z którym się co weekend spotyka. Najśmieszniejsze jest to że mieszka on piętro nade mną i regularnie ich widuję a nawet słyszę jak schodzą. Oni starają się ukrywać, np. wieczorem nie zapalają światła na klatce jak wchodzą. Nie szpieguje ich, po prostu wiem to od ludzi. Nie wiem czy ona z nim jest czy nie. Wiem tylko tyle że jestem beznadziejnie zakochany w dziewczynie która do mnie już chyba nigdy nie wróci choć ciągle mam taką nadzieję. Kocham ją nad życie. Nawet pomimo jej charakterku. Przepraszam że wam zawracam głowę ale musiałem się wyżalić. Jak myślicie, czy jest szansa że wróci skoro w tym dzisiejszym smsie pisała że może kiedyś się ze mną spotka ale na pewno nie teraz. Wiem jestem głupi. Najgorsze jest to że nie potrafię spojrzeć na żadną inną dziewczynę.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wyrwane serce

Minął dopiero miesiac, wszystko jest świeże...wrzuc na luz..a czy to jest Twoja "jedyna" to sie dopiero okaze..
'Prawdziwa milosc nie poznaje sie po jej sile ale po czasie jej trwania..."
Wspólczuje Ci tego ze Twoj kumpel ma taki kontakt z nia...a po za tym czy laczy ich tylko przyjazn..Nie wierze..

3

Odp: Wyrwane serce

A no właśnie dziś o godzinie 14 widziałem ich jak wychodzili od niego i odwiózł ją do domu więc na pewno u niego spała.  No chyba że przyszła do niego no nie wiem o 11 czy 12 po to aby pogadać ale w to nie wierze już.

4

Odp: Wyrwane serce

Sorki że truje ale jestem totalnie załamany. Chciałbym żeby mnie coś rozjechało, żeby ktoś zakończył moje męki. Wiem że ona jest twarda i nawet jeżeli coś czuje do mnie to i tak pewnie nie wróci. Jak sobie coś wbije do głowy to nikt już jej nie przekona. Tak więc mam przechlapane. No chyba że wszystkie kobiety reagują podobnie i np. po kilku miesiącach się odezwie. Póki co, nie jest zainteresowana spotkaniem ze mną. Zastanawia mnie jednak jedna rzecz. Skoro składałem jej życzenia przez smsa i chwilę pogadaliśmy i skoro nie chce do mnie wrócić. To po co trzyma ciągle mój numer? Jeszcze jedno pytanie. Mniej więcej ile czasu trzeba czekać aż dziewczyna zatęskni?

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024