Witaj na niezależnym Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...
Nie jesteś zalogowany.
Czy myślicie ,ze to prawda duchy są wokół nas ? Że w ogóle są ? Ja nigdy nie spotkałam się z duchem oko w oko, ale czasem w niektórych miejscach np. jak odwiedzam znajomych , którzy wynajmuą mieszkanka w różnych starych kamienicach wydaje mi się, ze odczuwam jakąś dziwną energię. Tak jakby ktoś tam się snuł ... ktoś był oprócz mnie ... A co wy myślicie ?
Ja wierzę, słyszałam historię,że w starej kamienicy gdzie mieszka moja znajoma, kiedyś z okna wyleciał mały chłopczyk. Po jego śmierci kilku sąsiadów widziało go chodzącego po podwórku, wydawało im się że im się przewidziało, al eto był on, widzieli go chwilę a potem znikał. Ja trochę boję się tam chodzić do tej mojej znajomej, ale w sumie to nie jest chyba groźny duch. Ale wierzę w istnienie jakiś astrali między nami!!!Czasem jak wieczorem idę obok jakiegoś cmentarza, to czuję coś takiego dziwnego, jakbym nie była sama, od razu pojawia się dreszcz na plecach. Coś musi być!
Offline
W takich starych kamienicach jest głównie wilgoć i to może być przyczyną dziwnego "czucia". Poza tym, ludzie którzy tam mieszkają, nie zawsze są trzeźwi, a co za tym idzie, różne rzeczy widzą. A swoją drogą - duchy na cmentarzu - boki zrywać ze śmiechu można, jak się takie głupoty czyta. Fitnessko, a jak już zejdziesz z tego świata, to gdzie będziesz, Ty jako dusza, świadomość itp.? Proste: poza czasem i przestrzenią - zatem jakim cudem w miejscu fizycznym i to jeszcze na cmentarzu? A jak idziesz przez miejsce, w którym była np. bitwa? Co czujesz? Wiesz, ile tam zwłok leży? Czujesz dziwną energię i dreszcze? Pojedź sobie pod Grunwald... To tylko Twoja podświadomość płata Ci figle.
A zresztą powiem wam, że mój śp. Dziadek umarł w domu, na kanapie. Po śmierci 3 dni leżał w salonie na katafalku. I nic. Jakoś nie straszy? Dlaczego? Bo nas kocha, a jak się kogoś kocha, to się takich rzeczy nie robi. Proste.
Offline
Ja wierzę.
Moja babcia co wigilię powtarzała, że to już ostatnie jej święta i że musi się z nami wszystkimi pożegnać przed śmiercią. W czerwcu bodajże 2003 roku zmarła. Pojechała na wieś, żeby odpocząć. Pożegnała się z wujkiem z którym mieszkała, z wujkiem, który ja tam zawiózł i z jego rodziną, tylko nie z nami. Zawsze lubiła zapach lawendy. W jej domu wszędzie było go pełno. Ja tego zapachu nie znoszę. Po jej śmierci siedząc w nocy przed komputerem wszędzie czułam lawendę. Położyłam się spać, zapach się nasilił a później znikł. Rano i później nigdy nie czułam tego zapachu. Nie wiem.. może to przypadek ale ja wierze, że to babcia się z nami żegnała.
Offline
xenna powietrza też nie widzisz fizycznym wzrokiem, a jest. Jeśli idzie o Świat Ducha, to potrzebna jest solidna wiedza, a nie chwiejna wiara. W obecnych czasach jest wiele pozycji nawet w necie, gdzie można zapoznać się z wielowymiarowością, co się przekłada również na wiedzę o Duszy i Duchu.
Życzę owocnych poszukiwań i wiele radosci z odkryć.
Pozdrawiam cieplutko
Offline
Nie wiem czy to są duchy ale wiem, że nasi bliscy zmarli są wśród nas.
Mi oni towarzyszą od najmłodszych lat. Moja mama była nie raz tego świadkiem, niestety sama już nie żyje.
Wiem, że czuwa nademną i w snach ostrzega przed złem ale nigdy jeszcze na jawie nie dała mi żadnego znaku. Dlaczego?
Ponieważ wie jak bardzo się boję tych zjawisk i gdy żyła często o tym rozmawiałyśmy. Wtedy żartowała, że gdy umrze to będzie mnie straszyć. Kocham ją bardzo i dla mnie zawsze będzie żywa-w moim sercu. Ona też dla mnie zawsze chciała jak najlepiej i nigdy nie potrafiłaby mnie skrzywdzić i wystraszyć, nawet po śmierci.
Dodam jeszcze, że wiele osób uważa, że w moim towarzystwie zbyt wiele dzieje się niezrozumiałych, nadprzyrodzonych rzeczy.
Mój mąż często powtarza, że jestem jakaś nawiedzona.
Offline
Ja wierzę w duchy.A co do tych z cmentarza,uważam że też są,ale te złe które nie mogą odejść i snują się tam.Nie wierzyłam w duchy na cmentarzach,aż kiedyś chodziliśmy z mężem i naszą maleńką córeczką po cmentarzu,mój mąż mijając poszczególne mogiły opowiadał mi kto tam spoczywa i jak zmarł.Przy jednym grobie powiedział,że słyszał że ten co tam spoczywa był podobno jehowym czy coś takiego.Chwilę pózniej nasza córka zaczęła z trudem łapać powietrze jakby coś ją dusiło.Przytuliłam ją mocno i wybiegliśmy z nią z tego cmentarza i za bramą przeszło jej.Może nie uwierzycie,mi też trudno w to do dziś uwierzyć.Od tamtego czasu przechodzimy szybko tylko do grobów naszych bliskich i nieplotkujemy o spoczywających tam zmarłych i wychodzimy.
Offline
Dodam,że u nas w rodzinie od dawna mówi się,że dieci nie ochrzczonych nie bierze się na cmentarze(wyjątek Święto Wszystkich Świętych) bo tamtejsze duchy mogą wpłynąć na dziecko,że będzie nie spokojne i wogóle.
Offline
osobiście wierze, sama doznałam takiego uczucia obecności ducha
Offline
Wierze, wiem ze istnieja...a co mysla inni to juz ich sprawa;P Szczegolowo opisalam swoje doswiadczenia w tej kwestii na forum o lękach..pt Boje sie duchow....Wydaje mi sie ze nie wszyscy sa w stanie doswiadczyc spotkania z nimi...
Ostatnio edytowany przez sueno6 (2008-09-03 21:03:47)
Offline
Kto nie przeżył podobnego uczucia,ten nie uwierzy. Pewna Babka opowiadala mi o Pani Zmorze. Mówiła ,że jak była w szpitalu,czuła jakby ktos siadał jej na klatce piersiowej, nogi zrobiły jej sie jak z ołowiu . Nie mogła oddychać. Ciekawe co to było, skąd sie biorą takie zjawiska. To nie jest tylko nasza wyobraźnia.:*
Offline
witch77 napisał:
Kto nie przeżył podobnego uczucia,ten nie uwierzy. Pewna Babka opowiadala mi o Pani Zmorze. Mówiła ,że jak była w szpitalu,czuła jakby ktos siadał jej na klatce piersiowej, nogi zrobiły jej sie jak z ołowiu . Nie mogła oddychać. Ciekawe co to było, skąd sie biorą takie zjawiska. To nie jest tylko nasza wyobraźnia.:*
Ehym, ten tego. Skoro była w szpitalu to można wnioskować, że nie była osobą w pełni zdrową. Nie wiemy na jakie dolegliwości cierpiała, ale pewnie ma 99,9% objaw ten był spowodowany jakimś nagłym, przejściowym atakiem, zasłabnięciem, lub coś w ten deseń, ale wątpię by przez ducha.
witch77 napisał:
Kto nie przeżył podobnego uczucia,ten nie uwierzy. Pewna Babka opowiadala mi o Pani Zmorze. Mówiła ,że jak była w szpitalu,czuła jakby ktos siadał jej na klatce piersiowej, nogi zrobiły jej sie jak z ołowiu . Nie mogła oddychać. Ciekawe co to było, skąd sie biorą takie zjawiska. To nie jest tylko nasza wyobraźnia.:*
Wyobraźnia to nie jest, to zwykły paraliż senny.
Porażenie przysenne (paraliż senny, paraliż przysenny) – stan występujący podczas zasypiania lub rzadziej podczas przejścia ze snu do czuwania, objawiający się porażeniem mięśni (katapleksja) przy jednoczesnym zachowaniu pełnej świadomości. Osoba doświadczająca paraliżu przysennego ma wrażenie ogarniającej niemocy, nie jest w stanie wykonać żadnych ruchów, mówić ani otworzyć oczu. Zjawisku temu towarzyszą zazwyczaj bardzo nieprzyjemne doznania psychiczne, takie jak wrażenie ogłuszającego dudnienia lub dzwonienia w uszach, bezwładnego spadania, wykręcania ciała, przygniecenia klatki piersiowej lub kończyn. Prawie zawsze towarzyszy mu przyśpieszony rytm serca oraz uczucie strachu.
Według antropologów, paraliż senny może odpowiadać za pojawiający się w wielu kulturach motyw demona nocnego, który paraliżuje swoją ofiarę.
Sam coś takiego przeżyłem, tylko że nie miałem objawów jak ta pani, lecz nie mogłem się ruszyć wbrew mojej woli, nie mogłem nic mówić (chyba tylko jakoś jęknąłem) i oczy miałem ledwo otwarte (nawet bardzo się starając nie mogłem otworzyć). Wpadłem w panikę, lecz po paru sekundach uświadomiłem sobie co to jest i wyrwałem się z paraliżu.
Tak więc to tylko wyobraźnia i brak wiedzy tej pani spowodował powstanie Zmory ![]()
Offline
Może faktycznie można wytłumaczyć to medycznie.
Z drugiej strony to nie chciałabym czegoś takiego dświadczyć. Pozdrówka
Offline