Witam,
Obserwuje to forum od jakiegoś czasu i prosiłabym Was o poradę, gdyż staję przed trudnym wyborem życiowym.
Jestem z chłopakiem od prawie 2 lat, nie mieszkamy razem. On ma 23, ja 21 lat. Postaram się zmieścić wszystko w jak największym skrócie.
Przez pierwsze pół roku wszystko wydawało się być idealne między nami. Byliśmy na wspólnych wakacjach, spotykaliśmy się dosyć często, sypialiśmy ze sobą, nasze rodziny od początku się znały, widywaliśmy się conajmniej kilka razy w tyg.
Jednak po tym czasie kłamstewka mojego chłopaka powoli wychodziły na jaw. Najpierw okazało się, że pisał z dziewczyną, z którą niegdyś się całował i proponował jej spotkanie (do którego nie doszło). Następnie bezczelnie nawet w mojej obecności smsował z dziewczyną do której kiedyś coś czuł. (trwało to ok. 4-5m-cy) aż nie wytrzymałam, przestał to robić.
Przez pierwsze półtorej roku często olewał mnie dla meczu z kumplami, raz okłamał mnie że jest chory, miał być u mnie ale poszedł na impreze do kolegi... uwaga! NA KTÓREJ BYŁY INNE DZIEWCZYNY - BEZE MNIE rzecz jasna. Przyznał się po 2 dniach. Nie była to jego jedyna impreza w towarzystwie innych dziewczyn na którą wybrał się beze mnie, jednak o innych widziałam, nie akceptowałam tego ale niestety on ma zbyt trudny charakter i robi to co mu się podoba, nie obchodziło go czy mnie tym zrani czy nie.
3 miesiące temu dowiedziałam się, że od początku naszego związku (praktycznie codziennie) oglądał foty innych kobiet (na fb i nie tylko) nagich, skąpo ubranych, nawet po spotkaniu ze mną. Pornosy rzecz jasna też. Nie uważam, że jest to normalne zachowanie, ale pewnie jak i dla mnie tak jak i dla was szczeniackie.
Dodam, że nigdy nie spełniał moich oczekiwań, wiem że nie lubi dyskotek itd. ale mimo tego, że ja miałam wielką ochotę to ANI razu mnie w moje ulubione miejsce nie zabrał. Zawsze myślał tylko o sobie.
Zawalał też w innych sprawach... np. wczoraj okłamał mnie że usunął facebooka' okazało się że tylko mnie zablokował... ale do czego zmierzam... zawaliłam też kilkakrotnie np. dlatego że na siłe prowokowałam kłótnie itd. ale było tego nieporównywalnie do tamtego, zaledwie kilka razy tak się zdarzyło. Zmierzam do tego, że mimo swoich zawalań, mimo, że tylko razy mnie okłamał, nie dotrzymał obietnic on ani razu nie kupił głupich kwiatów na przeprosiny, nigdy mnie nigdzie nie zabrał, nigdy nie PRZEPROSIŁ tak żeby błagać o wybaczenie. Jednym słowem było mu obojętne czy będziemy razem czy nie.
Trochę chaotycznie to wszystko napisane, ale PROSZĘ o Wasze opinie na ten temat.
Czy taki facet w ogóle jest dojrzały do prawdziwego związku? Nawet nie widać że mu na mnie zależy... NIC. Dlatego proszę o pomoc.
Pozdrawiam