Więc tak... Mam koleżankę. Byłyśmy chyba kiedyś przyjaciółkami... Hmm sama nie wiem czy byłyśmy. Istniałam kiedy byłam na fb. Ale postanowiłam usunąć się z tego. Zauważyła po 4 dniach. Dzwoniła po w sumie tygodniu do mnie... Ja nie odebrała.
Nie mam zamiaru jej przepraszać bo to ona nazwała nasza przyjaźń 'pseudo przyjaźń'. Ja byłam kiedy mnie potrzebowała a kiedy ja potrzebowała jej pomocy i rady jej nie było...
Udowadnianie kto jest fajniejszy kto ma więcej przyjaciół. Ja nie mam sily na te gry (jestem chora, i nie mam sily psychicznie)
dałam sobie spokój.
Nie będę walczyć. Zostanę sama ale nie będę patrzec jak udowadnia mi że jestem śmieciem.
1 2013-02-24 22:18:59 Ostatnio edytowany przez alice in wonderland01 (2013-02-24 22:19:58)
Dlaczego masz wyrzuty sumienia z czegoś co w życiu realnym tak na prawdę nie ma znaczenia? Usunęłaś konto na portalu społecznościowym lecz to nie jest powód do wyrzutów sumienia ponieważ podjęłaś świadoma decyzje a do własnego zdania i poglądów masz prawo . Nie wiem jaki jest powód ze ta koleżanka zaczęła ci udowadniać coś co według ciebie nie jest w porządku z jej strony. Ja bym ci doradził abyś spróbowała nie zwracać na to uwagi i podniosła głowę .
3 2013-02-24 22:48:06 Ostatnio edytowany przez alice in wonderland01 (2013-02-24 23:04:34)
Nie chodzi mi o wyrzuty sumienia ale o to że był kontakt jak byłam na fb.
Potrafiła napisać i też zadzwonić... Potem mi wypominała że przecież dzwoniła... A jak jej powiedziałam żeby Nie dzwoniła, bo np nie mam ochoty gadać - było że nie może mi dogodzić że się stara itd. A i tak było na mnie.
W sumie sama nie wiem po co mi zaczęła to udowadniać. Może po to żebym poczuła się jak smiec , nic nie warta.... a jest do tego zdolna. Mówi jakich to ona nie ma przyjaciół itd. A jak ma problemy to leci do mnie.
Przepraszam ale po prostu muszę się wygadac...
I jak mam jej kiedyś powiedzieć że jej unikam. Że to przez nią to wszystko, że przez nią uciekłam z fb, że specjalnie nie odbierałam telefonu!
Ona już nie raz podsumowała mnie do innych...
Nie wierze jej, nie ufam
Bardzo chaotycznie piszesz i nie rozumiem problemu.
Znałaś ją tylko z facebooka?
Potem go usunęłaś i tym samym urwał Wam się kontakt?
Czy po tym usunięciu Ty do niej zadzwoniłaś, uprzedziłaś ją jakoś o tym, że ta droga kontaktu odpadnie?
Wy się w ogóle realnie spotykacie/spotykałyście?
5 2013-02-24 23:00:51 Ostatnio edytowany przez alice in wonderland01 (2013-02-24 23:05:55)
Bardzo chaotycznie piszesz i nie rozumiem problemu.
Znałaś ją tylko z facebooka?
Potem go usunęłaś i tym samym urwał Wam się kontakt?
Czy po tym usunięciu Ty do niej zadzwoniłaś, uprzedziłaś ją jakoś o tym, że ta droga kontaktu odpadnie?
Wy się w ogóle realnie spotykacie/spotykałyście?
Nie... To ona dzwoniła- ja nie odebrałam
owszem- znamy się już kilka lat. Widujemy się kiedyś częściej teraz różne szkoły, zajęcia, nie ma czasu aż tyle...
nie mieszkamy blisko siebie.
chodzi o to że istniałam dla niej kiedy byłam na fb... jak mnie już tam nie ma (nie warto się do mnie odzywać???)
ona wie ze moglam w kazdej chwili usunac sie z tego... rozmawialysmy o tym.
nasze relacje od dawna byly zle
wiem że i tak wberwe za to jak postapilam (bo wszystkp to moja wina!!)
No ale zaraz, przecież to Ty się do niej nie odzywałaś, a ona do Ciebie zadzwoniła jak ogarnęła, że usunęłaś profil, więc gdzie problem? (Wiem, że pewnie pisałaś, ale po prostu nie zrozumiałam.)
Też nie za bardzo rozumiem w czym jest problem.
W ogóle co ma bycie na facebooku lub niebycie do przyjaźni w realnym życiu? Co ma piernik do wiatraka?
W sensie, że pamiętała o Tobie tylko jak byłaś aktywna na fejsie, a jak nie, to zapominała? A może miała jakieś swoje sprawy i dlatego się jakiś czas nie odzywała? Dla mnie jakość przyjaźni nie wiąże się z ilością telefonów czy nawet ilością spędzanego czasu, a bardziej jakością tych relacji. Mogę się z moim przyjacielem nie widzieć miesiąc, ale wiem, że to jest dalej mój przyjaciel.
to przez nią to wszystko, że przez nią uciekłam z fb
Sorry, ale kasowanie konta na portalu z czyjegoś powodu kojarzy mi się z dziecinadą i megalomanią...
Mam takiego znajomego, który ciągle ogłasza na ścianie, że jutro usuwa konto. Terroryzuje tym wszystkich i sprawdza reakcje. Jest tak niedowartościowany, że pisze to po to, żeby ludzie mu pisali "no weź nie usuwaj"... tylko że mało kogo to obchodzi tak naprawdę ![]()
Ona już nie raz podsumowała mnie do innych... Nie wierze jej, nie ufam
No to w ogóle nie wiem w czym rzecz. Nie ufasz jej, obgaduje Cię za plecami... Ja tu nie widzę żadnych podstaw do nazywania jej przyjaciółką i do tego żebyś się w ogóle nią przejmowała...
bo ja mam być na każde jej zawołanie. coś źle- na mnie.
nie ma jej dla mnie... ja nie jestem ważna.
wkurza mnie jej zachowanie...
uważasz że powinnam ja przeprosić że się usunęłam i nie odzywałam?
czy w porządku jest że udowadnia mi że jestem nikim a jak ma problem to leci i oczekuje pomocy z mojej strony??
ok
dzięki za odpowiedzi... wiem że pisze chaotycznie, i wiem że może się to wydawać głupie że tu pisze ns ten temat ale potrzebowała tego...
ciężko mnie zrozumieć... przyznaje...
ja w tej relacji ja- ona widzę problem.
ale to raczej nie na forum.
dzięki jeszcze raz za cokolwiek ![]()
uważasz że powinnam ja przeprosić że się usunęłam i nie odzywałam?
Nie, no coś Ty. Usunęłaś, Twoja decyzja i nikomu nic do tego. Chodziło mi o to, że za bardzo emocjonalnie chyba reagujesz. Bo w sumie co Ci dało to usunięcie konta?
czy w porządku jest że udowadnia mi że jestem nikim a jak ma problem to leci i oczekuje pomocy z mojej strony??
No pewnie, że to nie w porządku. Ja bym się wymiksowała z takiej relacji całkowicie.
alice in wonderland01 napisał/a:uważasz że powinnam ja przeprosić że się usunęłam i nie odzywałam?
Nie, no coś Ty. Usunęłaś, Twoja decyzja i nikomu nic do tego. Chodziło mi o to, że za bardzo emocjonalnie chyba reagujesz. Bo w sumie co Ci dało to usunięcie konta?
czy w porządku jest że udowadnia mi że jestem nikim a jak ma problem to leci i oczekuje pomocy z mojej strony??
No pewnie, że to nie w porządku. Ja bym się wymiksowała z takiej relacji całkowicie.
co mi dało?
to że mam więcej czasu dla siebie i widzę ilu mam przyjaciół.... w życiu realnym
Szacun wielki, w tym wieku i bez fb:O To jak towarzyskie samobójstwo;]
Chciałbym kiedyś zobaczyć jakieś wyniki badań porównujące "jakość" przyjaźni naszych rodziców, z tą przyjaźnią w wydaniu fejsbukowym. 100+ friends na ekranie monitora, a nie ma z kim na miasto wyjść... tylko jeden drugiego podgląda lub głupio-komentuje.
Jeśli wiem, że spotkana osoba nie jest jakimś pisarzem, artystą, śpiewakiem czy inną osobą wykorzystującą komercyjnie ten portal (promocja siebie dla zarobku), to w głębi duszy uśmiecham się gdy usłyszę, że ten ktoś się w to bawi;)
Szacun wielki, w tym wieku i bez fb:O To jak towarzyskie samobójstwo;]
Chciałbym kiedyś zobaczyć jakieś wyniki badań porównujące "jakość" przyjaźni naszych rodziców, z tą przyjaźnią w wydaniu fejsbukowym. 100+ friends na ekranie monitora, a nie ma z kim na miasto wyjść... tylko jeden drugiego podgląda lub głupio-komentuje.
Jeśli wiem, że spotkana osoba nie jest jakimś pisarzem, artystą, śpiewakiem czy inną osobą wykorzystującą komercyjnie ten portal (promocja siebie dla zarobku), to w głębi duszy uśmiecham się gdy usłyszę, że ten ktoś się w to bawi;)
nasi rodzice dorośli w innych warunkach.
taaak racja popełniłam kolejne samobójstwo towarzyskie 1.nk 2.fb szczerze? nie żałuję! dobrze mi z tym w sumie.
głupie śledzenie. całe życie tylko tam...
raczej tam nie wrócę...
zostało gg ale tam aż tak wiele się nie dzieje to może jeszcze zostanę
różnice w tych przyjaźniach są i to pewnie duże
Ja mam fb z lewym, zmyślonym nazwiskiem do luźniejszych internetowych znajomości, znajomych z reala tam nie mam (no, poza jednostkowymi, które z neta przeniosły się do reala, w końcu głupio usuwać
), bo właśnie obawiam się przeniesienia znajomości z wypadów na piwo face2face do sieci. A tak są zmuszeni zagadać na komunikatorze, wysłać mail, zadzwonić, spotkać się. No albo nam się znajomość kończy, ale tego nie żałuję, bo internetowych znajomych mogę znaleźć w każdej chwili, gdyby mi ich zabrakło.
Co do tematu - czy Ty próbowałaś z nią pogadać na spokojnie o tym, co Was boli?
Jeśli wiem, że spotkana osoba nie jest jakimś pisarzem, artystą, śpiewakiem czy inną osobą wykorzystującą komercyjnie ten portal (promocja siebie dla zarobku), to w głębi duszy uśmiecham się gdy usłyszę, że ten ktoś się w to bawi;)
Oj tam, bez przesady
Ja mam 30-tkę na karku prawie i się bawię
a na brak przyjaciół w realnym życiu nie narzekam. Fejs to fejs, życie to zycie. A portal przydaje mi się w pracy, do utrzymywania kontaktu z ludźmi, którzy mieszkają daleko, do zdobywania informacji, do tego, żeby się dowiedzieć o jakimś fajnym wydarzeniu w moim mieście, o tym co słychać u znajomych, z którymi się już ze sto lat nie widziałam i do wielu innych rzeczy... I nie nazywam ich Przyjaciółmi, to po prostu znajomi z fejsa
a że czasem ktos, z kim gadam na fejsie jest akurat moim realnym przyjacielem, to nie zmienia tego, że jednak facebook to tylko facebook.
A ja się w głębi duszy uśmiecham jak słyszę, jak ktoś demonizuje fejsa, że to zuuuo
i że sami gimnazjaliście tam siedzą. Nie ma co generalizować. Mój wujek ponad 60-letni też się bawi w fejsa
a do tego jest aktywny zawodowo, ma przyjaciół, nie siedzi ciągle przed kompem, ale fejsa mimo wieku też potrafi ogarnąć
Facebook to taki sam sposób komunikowania się jak sms czy mail. Nie dorabiałabym ideologii, że to jakiś cud świata i że się nie da bez niego żyć, jak i na odwrót, że ludzie tracą kontakt z rzeczywistością i tede i tepe...
Jak ktoś ma swój rozum i jest spełniony w realnym życiu, to nie przesiaduje 24 godziny na dobę na fejsie, co nie znaczy że ma nie mieć tam w ogóle konta ![]()
16 2013-02-24 23:46:31 Ostatnio edytowany przez alice in wonderland01 (2013-02-24 23:47:10)
Ja mam fb z lewym, zmyślonym nazwiskiem do luźniejszych internetowych znajomości, znajomych z reala tam nie mam (no, poza jednostkowymi, które z neta przeniosły się do reala, w końcu głupio usuwać
), bo właśnie obawiam się przeniesienia znajomości z wypadów na piwo face2face do sieci. A tak są zmuszeni zagadać na komunikatorze, wysłać mail, zadzwonić, spotkać się. No albo nam się znajomość kończy, ale tego nie żałuję, bo internetowych znajomych mogę znaleźć w każdej chwili, gdyby mi ich zabrakło.
Co do tematu - czy Ty próbowałaś z nią pogadać na spokojnie o tym, co Was boli?
rozmawialysmy nie raz... nie zaskocze nikogo: wszystko co było źle (nawet to jak nazwała mnie szmata) było moją wina
. cieszmy się i radujmy z takiej znajomosci
Ale pojęcie przyjaźń takie same było nie tylko za czasów naszych rodziców, ale i w czasach Kossaka, Kopernika czy Kleopatry.
Gdybyś z tych średniej liczby 100 friends, spotykała się chociaż raz w miesiącu z jedną piątą z nich, to na pewno nie narzekałabyś na doskwierającą samotność.
"Nie chodzi mi o wyrzuty sumienia ale o to że był kontakt jak byłam na fb.":O
To jakiś warunek dla przyjaźni? --jesteś na fb to się przyjaźnimy, nie ma cię, to spadaj:O
Słit:D
I jak zareagowałaś na te oskarżenia?
Pozwoliłaś na nie, czy powiedziałaś jej, że nie życzysz sobie, żeby tak do Ciebie mówiła i albo rozmawiacie normalnie, albo niech idzie, ochłonie i wróci jak już będzie w stanie też słuchać?
Mam po prostu ostre wrażenie, że jakkolwiek ona jest daleka od świętości, Ty pozwoliłaś sobie wejść na głowę...
lenny napisał/a:Jeśli wiem, że spotkana osoba nie jest jakimś pisarzem, artystą, śpiewakiem czy inną osobą wykorzystującą komercyjnie ten portal (promocja siebie dla zarobku), to w głębi duszy uśmiecham się gdy usłyszę, że ten ktoś się w to bawi;)
Oj tam, bez przesady
Ja mam 30-tkę na karku prawie i się bawię
a na brak przyjaciół w realnym życiu nie narzekam. Fejs to fejs, życie to zycie. A portal przydaje mi się w pracy, do utrzymywania kontaktu z ludźmi, którzy mieszkają daleko, do zdobywania informacji, do tego, żeby się dowiedzieć o jakimś fajnym wydarzeniu w moim mieście, o tym co słychać u znajomych, z którymi się już ze sto lat nie widziałam i do wielu innych rzeczy... I nie nazywam ich Przyjaciółmi, to po prostu znajomi z fejsa
a że czasem ktos, z kim gadam na fejsie jest akurat moim realnym przyjacielem, to nie zmienia tego, że jednak facebook to tylko facebook.
A ja się w głębi duszy uśmiecham jak słyszę, jak ktoś demonizuje fejsa, że to zuuuo
i że sami gimnazjaliście tam siedzą. Nie ma co generalizować. Mój wujek ponad 60-letni też się bawi w fejsa
a do tego jest aktywny zawodowo, ma przyjaciół, nie siedzi ciągle przed kompem, ale fejsa mimo wieku też potrafi ogarnąć
![]()
Facebook to taki sam sposób komunikowania się jak sms czy mail. Nie dorabiałabym ideologii, że to jakiś cud świata i że się nie da bez niego żyć, jak i na odwrót, że ludzie tracą kontakt z rzeczywistością i tede i tepe...Jak ktoś ma swój rozum i jest spełniony w realnym życiu, to nie przesiaduje 24 godziny na dobę na fejsie, co nie znaczy że ma nie mieć tam w ogóle konta
no pewnie
btwaja ludzie i parapety...
ja odjelam taka decyzje bo stal mi sie zbędny, choc czasem go brakuje
. jak wydarzenie w miescie np ale decyzja to decyzja...
fb za bardzo wkraczal w moje zycie
I jak zareagowałaś na te oskarżenia?
Pozwoliłaś na nie, czy powiedziałaś jej, że nie życzysz sobie, żeby tak do Ciebie mówiła i albo rozmawiacie normalnie, albo niech idzie, ochłonie i wróci jak już będzie w stanie też słuchać?Mam po prostu ostre wrażenie, że jakkolwiek ona jest daleka od świętości, Ty pozwoliłaś sobie wejść na głowę...
chyba masz racje... nigdy nie bylam chamska i arogancka... pomimo jak dana osoba sie zachowywala....
byłam szmatą czy tam innym ścierwem ale przeprosiła i był hepi end ale ja.jz nam tego dosyć!!! ile można!!
skoro i tak jestem dla mniej nikim... skoro jestem jak czegoś potrzebuje. kurde moze własnie tak trzeba!!- ale ja tak nie umiem.
i nie wiem gdzie jest granica- za co mam ją w obecbaj sytuacji przepraszać
Ale pojęcie przyjaźń takie same było nie tylko za czasów naszych rodziców, ale i w czasach Kossaka, Kopernika czy Kleopatry.
Gdybyś z tych średniej liczby 100 friends, spotykała się chociaż raz w miesiącu z jedną piątą z nich, to na pewno nie narzekał
abyś na doskwierającą samotność."Nie chodzi mi o wyrzuty sumienia ale o to że był kontakt jak byłam na fb.":O
To jakiś warunek dla przyjaźni? --jesteś na fb to się przyjaźnimy, nie ma cię, to spadaj:O
Słit:D
wiesz co!! dzieki!! dobra wiadomość!! otworzyła mi oczy! w pewnym sensie mi pomogła!! dzięki!!!!!!! ![]()
Chyba nie bardzo łapiesz, czym jest asertywność. ![]()
To nie polega na tym, żebyś też ją zbluzgała i była tak samo chamska i arogancka, bo ona jest, ale żebyś nauczyła się stawiać granice i robiła to OD RAZU. Ktoś nawet w żartach nazwie Cię szmatą: spokojnie mówisz mu, że sobie tego nie życzysz, bo Cie to uraża. Ktoś ma do Ciebie pretensje chociaż nie zawiniłaś - nie przepraszasz, tłumaczysz co i jak, ewentualnie sama przypominasz, że należą Ci się przeprosiny. Od razu. Jeśli przez 1/3 życia ktoś wchodził Ci na głowę, to ciężko to zmienić.
VIAN!! dzięki!! tak będe teraz się zachowywać. bo czasami brak mi takiej mysli jak mam się zachować....
Proszę. ![]()
Ćwicz dużo i pilnie, bo bez asertywności i umiejętności stawiania zdrowych granic trudno zbudować jakikolwiek zdrowy związek...
Proszę.
Ćwicz dużo i pilnie, bo bez asertywności i umiejętności stawiania zdrowych granic trudno zbudować jakikolwiek zdrowy związek...
pewnie masz racje
a wiesz może gdzie moge o tym poczytac i nie tego nauczyc?
Ech, jest cała masa poradników w necie, ale większość z nich pewnie o dupę potłuc - prawda jest taka, że każdy oszołom może napisać coś takiego, wkleić parę hasełek z kwejka i voila.
Ja osobiście mogę Ci tylko zaproponować trochę rozmowy o tym, jeśli chcesz, napisz mi po prostu mail. ![]()
dobrze
napisze ale nie dzisiaj bo za 6 godz musze wstac sie edukować w szkole także pospać trochę trzeba
dzieki i sie odezwe na dniach ![]()
Spoko.