WITAJCIE:)
MAM PYTANIE JAK TO JEST U WAS Z AKCEPTACJA kobiecosci u SAMEJ SIEBIE? CZY JEST ONA UZALEŻNIONA OD TEGO KTO CO POWIE CZY ZALEZY OD WAS SAMYCH? czy jestesmy pewnymi siebie kobietami w dzisiejszych czasach czy nadal zależy to od związku, męzczyzny towarzystwa w ktorym przebywamy. chodzi mi o to czy mozna samej sobie wypracowac kobiecość we wlasnym umyśle a nie w momencie gdy ktos nam powie " pieknie wyglądasz... świetnie gotujesz....". co wam spędza sen z powiek jeśli chodzi o kobiecośc i generalnie czym ona jest dla was? czy to tylko sama nasza fizycznosc czy calokształt < dbanie o dom, dzieci, męża>?
mialam czasami tak ze facet nie musial mi mowic ze pieknie wygladam bo to widzialam w oczach a byli tez tacy którzy mówili a jakos to nie robilo wrazenia. jak mysliscie od czego to zalezy? i generalnie czy jestesmy wstanie czuc sie dobrze we wlasnej skorze z nadmiarem obowiazkow problemow same spowodowac ze jestesmy kobiece ? czy niestety zawsze bedzie to uzależnione od mężczyzny????