Mam 40 lat,jestem żoną i matką.Kocham mojego męża,uwielbiam kiedy się kochamy,ale mam problem z dojściem do orgazmu.
A możesz coś więcej napisać? Bo ciężko się do tego odnieść nawet. Nie masz w ogóle orgazmu, ani w czasie seksu, ani pieszczot? A sama jesteś w stanie się doprowadzić?
nie mam w ogóle orgazmu niestety,ale sama jak najbardziej potrafię się do niego doprowadzić-chore co?
Nie - po prostu problematyczne. Słaba gra wstępna? Nie robi tego co lubisz? Za krótko?
nie mam w ogóle orgazmu niestety,ale sama jak najbardziej potrafię się do niego doprowadzić-chore co?
Nie chore, tylko smutne
.
Jako trzydziestoletni mężczyzna spotkałem na swojej drodze 10 lat starszą kobietę. Ja leczyłem właśnie rany po rozpadłym związku, ona pochowała niedawno męża.
Zafascynowaliśmy się sobą erotycznie.
Dziewczyna była dużo starsza, ale dopiero przy mnie uczyła się wielu pieszczot i sposobów osiągnięcia orgazmu.
Tak więc długi staż małżeński nie oznacza zdobycia wszelkiej wiedzy w dziedzinie erotyki
.
Po wielu latach pożycie przestaje też być tak podniecające, jak na początku. Dlatego niekiedy mężczyźni tracą zainteresowanie seksem, a kobiety rzadziej przeżywają z nimi orgazm.
Remedium na to jest duża fantazja i wzajemne zaufanie.
Piszesz, że dochodzisz sama. Może porozmawiaj z mężem i spróbuj te swoje praktyki wprowadzić do wspólnego pożycia. Widok onanizującej się żony będzie dla niego bardziej podniecający od najostrzejszego pornosa.
Gdy przyzwyczaisz się dochodzić przy nim, bardziej otworzysz się na niego i może uda się Wam to razem. Może też on nauczyć się czegoś o Twoim ciele i sposobie wprowadzenia go na szczyt
.
Dużo łóżkowego szczęścia kapelaro
.
6 2013-01-28 11:32:51 Ostatnio edytowany przez ban (2013-01-28 11:36:35)
Ja z żoną uprawiamy seks już kilkanaście lat, ale nuda ani rutyna się nie zakradła. Nie krorzystamy z zabawek, strojów, scenek, itd. Zawsze mamy oboje orgazmy. Nie mamy fantazji, jesteśmy nudni jak flaki z olejem -- pieszczoty, pieszczoty, penetracja tak i siak, w końcu orgazmy, najczęściej pierwsza ona, a potem ja robię jak chcę i tak szybko jak tylko chcę.
Ale sorki! Nie jest tak, że żona zawsze dochodzi jak ją pieszczę -- często sama sobie pomaga odpowiednio stymulując łechtaczkę i w kilka minut ma orgazm. Tobie kapelara też tego życzę, abyś mogła przy mężu się dopalić sama.
Jedyny problem jaki widzę, to jak Ty doprowadzisz do takiej swobody po tylu latach? Moja propozycja -- małymi kroczkami. Zacznij sama się pieścić, masować swoją skórę, w końcu mąż się przyzwyczai -- pewnie z rok czasu to zajmie. "Szczere rozmowy" odradzam, bo nie dość, że nic nie dadzą, to dodatkowo zasieją ziarno niepewności.
Moja żona nie jest jedyną kobietą, która tak robi. Ale niektóre kobiety czasem traktują seks jako czas, kiedy same siebie w ogóle nie mogą dotknąć -- jakby miejsca intymne były zastrzeżone tylko dla partnera. To jest błędne pojęcie... bo faceta podnieca jak się kobieta sama pieści... czy po nogach, po piersiach, czy jedzie na łechtaczce.
Kopelara1973,
czy kiedykolwiek wcześniej doświadczyłaś/ doświadczałaś orgazmu podczas zbliżeń?
Czy Twoja przyjemność z seksu była inna np. z innym partnerem lub przed ślubem lub przed urodzeniem dziecka?
Jakich sposobów znalezienie rozwiązania dla tego problemu próbowałaś sama lub z mężem dotychczas?