Witam wszystkich po dlugiej nieobecności ![]()
Dawno nie pisałam bo moje zycie zaczelo sie prostować i wymagalo to sporego wysilku.
Mam mały problem i potrzebuje obiektywnych opinii.
Związalam się z mężczyzną (najcudowniejszym na świecie:))po przejsciach, amianowicie rozwodnik z dzieckiem.
Związałam się takze z jego corką i tak to się jakoś ułożyło ze razem z moja corką tworzymy sobie troche dziwną ale fajną rodzine.
Jego była żona wybrała inne życie w UK i kolokwialnie mowiąc olała rodzine i poszła w tango ![]()
Wygladało to w dużym skrocie tak:
Pobrali sie , pojawilo sie dziecko, ona wiecznie zmęczona , on pracujący i zajmujący się dzieckiem .....
Po ok 1,5 roku ona zapisuje się na salsę i przestaje wracac na noce wychodzi codziennie itd...w końcu kogoś poznała.
Odwozą dziecko do PL do babci żeby "naprawic swoje relacje" ale ona już całkiem odpuszcza i nie ma jej 2 tygodnie w domu.
On się pakuje i jedzie do polski do dziecka zostawiając jej opłacone mieszkanie i gotowke.
Ona nie pojawia się na sprawie rozwodowej ani na sprawie o opiekę(odsyła podpisany papierek który napisał jego prawnik, że ona nie może sie zajmowac dzieckiem i że zgadza sie na oddanie na wychowanie ojcu)
Umawiaja sie ze on nie bedzie jej utrudniał kontaktów a ona bedzie dzwonić i przyjezdzać.
Dziecko miało 2,5 roku jak się rozstali teraz ma 5,5. Od dwoch lat mieszkamy razem i tyle samo mam przyjemność ją wychowywać.
I owszem dzwoni raz na 2 tygodnie dzwoni i raz na 3 - 4 miesiące przyjeżdza na tydzien i zabiera dziecko do swoich rodziców do innego miasta.
Traktuje dziecko jak zabawke- przyjezdza jak sie steskni i wyjezdza jak sie nacieszy .
Mała coraz mocniej przezywa te wizyty a podkreślam że jest dzieciem bardzo wrazliwym.
Staje sie to nie do zniesienia bo jak wraca to przez miesiąc musimy ją wyprowadzać na prostą. Kazde nasze zabronienie lub nakazanie kończy się obrazeniem , awanturą i tym ze ona chce do babci (zadziej do mamy). Mała ma problemy z jedzeniem i jak tylko uda nam sie ją przełamać i zaczyna jesc to jedzie tam i wraca niejedzące niczego dziecko. Pani w przedszkolu rowniez powiedziala ze po takich wyjazdach są z małą problemy-jest zamknieta w sobie i ucieka od grupy, nie chce uczestniczyć w nauce bo jak jej coś nie wychodzi to się załamuje itd....
Mój mężczyzna zaproponował ex zeby teraz w marcu nie brała małej do rodzicow tylko zeby wynajela jakis hostel w naszym miescie zeby malej nie dezorganizowac zycia, tlumaczyl jej wszystko tak jak ja wam ale ona swoje ze on jej robi na złość i że chce ją odsunąć od dziecka a ona się przeciez tak bardzo stara i robi co moze... widywanie dziecka raz na 4 miesiące to w jej mniemaniu staranie....
I teraz moje pytanie:
CO ROBIC? pozwolic malej tam jezdzic i liczyc na to ze nie wpadnie w nerwice?
Wytrwac w postanowieniu że ma przyjezdzac do malej tu ?
Boimy się ze ona na złość bedzie chciala odzyskac dziecko(i tak zajmowałaby się babcia) i czy może tak się stać?
Czy po takim czasie nieobecności w jej życiu ma jakieś szanse w sądzie?