Witam,
chciałbym podzielić się z kimś moimi problemami, bardzo chętnie przeczytam odpowiedzi.
Od 10 lat jesteśmy małżeństwem mamy dwójkę dzieci.
Żeniłem się w wieku 21 lat ona miała wtedy 25 lat byłem zakochany imponowała mi.
Przed ślubem nigdy nie uprawialiśmy seksu ponieważ jej to nie odpowiadało (4 lata narzeczeństwa).
Po ślubie nasze życie seksualne nigdy nie było udane, wręcz musiałem walczyć o ustalanie dni seksu i to tylko po bożemu .
Przy kłótniach nigdy ona pierwsza nie przychodzi po zgodę (zawsze to ja muszę ją przepraszać bez względu z czyjej winy)
Ostatnio doszedłem do wniosku że wręcz ona czeka/oczekuje ciągłych przeprosin oraz powoduje kłótnie ciągłym czepianiem się o drobiazgi.
Jest bardzo zapamiętała uwielbia rozdrapywać/wywlekać jakieś nieistotne sprawy albo słowa nawet z przed wielu lat, próbójąc tym pokazać jaki to jestem niedobry.
Ciągle czepia się o drobiazgi albo że nic nie robię w domu.
Ostatnio wypomniała mi jak to szwagier przepraszał żonę z kwiatami (w mojej ocenie to nie on powinien przepraszać).
Prowadzę sklep od około 10 lat jestem jedynym żywicielem żona nie pracuje. Nigdy nie mieliśmy problemów finansowych w domu nigdy na nic nie brakowało.
Mam żal do mojej żony o to że nigdy nie interesowała się sprawami sklepu,
nawet kiedy prosiłem ją o pomoc to zawsze miała wymówkę że a to dzieci do przedszkola a że to obiad musi ugotować.
Mam do niej żal że nie żyję w szczęśliwym związku , że nie mogę się z nią kochać jak normalni ludzie (ciągle tylko jakieś ograniczenia: tak nie, tak nie możesz)
Kiedyś poprosiłem ją żebyśmy obejrzeli film o pozycjach seksualnych (z nadzieją że to może coś zmieni w łóżku) to mnie zezwała że jestem zboczony.
Kiedy mówię jej że coś mi się nie podoba to od ręki otrzymuje salwy słów jaki to ja nie jestem zły (wywiązuje się wtedy kłótnia)
W zeszłym roku oboje ustaliliśmy że dzieci będą dłużej w przedszkolu dokupiliśmy dodatkowe godziny po to aby moja żona mogła do południa pomagać mi w sklepie.
Jednak żona do tego już nie chce wracać bo i tak jak twierdzi ona nie ma czasu bo musi ugotować obiad.
Dzieci mają ze mną dobry kontakt, lubią przebywać ze mną. Może dlatego że ich ciągle nie strofuje. Po pracy wracam do domu około 19.00 i nie zostaje zbyt wiele czasu na cokolwiek.
Dopiero od niedawna zacząłem rozumieć że przez ten cały czas dawałem się manipulować i poniżać mojej żonie .
Czuję się oszukany i wykorzystany, dodatkowo jestem w sytuacji z której trudno jest wybrnąć (mamy dwójkę dzieci)
Nie umiem sobie sam z tym poradzić a nie chce znów wracać do scenariusza z przeprosinami.
bo to i tak nic nie zmienia.
Czy możecie mi coś poradzić na moją sytuację życiową ?