dopiero po 10 latach dotarło do mnie ... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

Temat: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

Witam,
chciałbym podzielić się z kimś moimi problemami, bardzo chętnie przeczytam odpowiedzi.

Od 10 lat jesteśmy małżeństwem mamy dwójkę dzieci.
Żeniłem się w wieku 21 lat ona miała wtedy 25 lat byłem zakochany imponowała mi.
Przed ślubem nigdy nie uprawialiśmy seksu ponieważ jej to nie odpowiadało (4 lata narzeczeństwa).
Po ślubie nasze życie seksualne nigdy nie było udane, wręcz musiałem walczyć o ustalanie dni seksu i to tylko po bożemu  .
Przy kłótniach nigdy ona pierwsza nie przychodzi po zgodę (zawsze to ja muszę ją przepraszać bez względu z czyjej winy)
Ostatnio doszedłem do wniosku że wręcz ona czeka/oczekuje ciągłych przeprosin oraz powoduje kłótnie ciągłym czepianiem się o drobiazgi.
Jest bardzo zapamiętała uwielbia rozdrapywać/wywlekać jakieś nieistotne sprawy albo słowa nawet z przed wielu lat, próbójąc tym pokazać jaki to jestem niedobry.
Ciągle czepia się o drobiazgi albo że nic nie robię w domu.
Ostatnio wypomniała mi jak to szwagier przepraszał żonę z kwiatami (w mojej ocenie to nie on powinien przepraszać).
Prowadzę sklep od około 10 lat jestem jedynym żywicielem żona nie pracuje. Nigdy nie mieliśmy problemów finansowych w domu nigdy na nic nie brakowało.
Mam żal do mojej żony o to że nigdy nie interesowała się sprawami sklepu,
nawet kiedy prosiłem ją o pomoc to zawsze miała wymówkę że a to dzieci do przedszkola a że to obiad musi ugotować.
Mam do niej żal że nie żyję w szczęśliwym związku , że nie mogę się z nią kochać jak normalni ludzie (ciągle tylko jakieś ograniczenia: tak nie, tak nie możesz)
Kiedyś poprosiłem ją żebyśmy obejrzeli film o pozycjach seksualnych (z nadzieją że to może coś zmieni w łóżku) to mnie zezwała że jestem zboczony.
Kiedy mówię jej że coś mi się nie podoba to od ręki otrzymuje salwy słów jaki to ja nie jestem zły (wywiązuje się wtedy kłótnia)
W zeszłym roku oboje ustaliliśmy że dzieci będą dłużej w przedszkolu dokupiliśmy dodatkowe godziny po to aby moja żona mogła do południa pomagać mi w sklepie.
Jednak żona do tego już nie chce wracać bo i tak jak twierdzi ona nie ma czasu bo musi ugotować obiad.
Dzieci mają ze mną dobry kontakt, lubią przebywać ze mną. Może dlatego że ich ciągle nie strofuje. Po pracy wracam do domu około 19.00 i nie zostaje zbyt wiele czasu na cokolwiek.

Dopiero od niedawna zacząłem rozumieć że przez ten cały czas dawałem się manipulować i poniżać mojej żonie .
Czuję się oszukany i wykorzystany, dodatkowo jestem w sytuacji z której trudno jest wybrnąć (mamy dwójkę dzieci)

Nie umiem sobie sam z tym poradzić a nie chce znów wracać do scenariusza z przeprosinami.
bo to i tak nic nie zmienia.

Czy możecie mi coś poradzić na moją sytuację życiową ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

Porozmawiaj z żoną i zobacz jej rekacje.

3

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...
WujekRada napisał/a:

Porozmawiaj z żoną i zobacz jej rekacje.

Dobre! Mocna rada !

Rozmowa tu nic nie da. Rozmawiać można z Człowiekiem, który chce Cię wysłuchać i zrozumieć. W tym przypadku bym na to nie liczył.

W którym to pokoleniu takie podejście do Mężczyzn jest w jej rodzinie? Jak to model zachowania kultywowany od kilku pokoleń to możesz zadbać tylko o to, by nie był kontynuowany. Masz córki, czy synów?

4

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

Rozmowa wiele da, ale trzeba odegrać praktycznie teatrzyk. Jak się nie potrafi no to prawda, nic nie da.
Uwierz, dobrze przeprowadzona rozmowa z dokładnym planem potrafi zdefiniować człowieka z którym rozmawiamy. Od jej reakcji będzie zależało kim tak naprawdę jest.

5

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

Na pewno nie przepraszaj w sytuacji jeśli nie jesteś i nie czujesz się w winny. To tylko zwiększa u Ciebie frustrację a u niej pielęgnuje umiłowanie do tego abyś się przed żoną płaszczył.
Wychodzę z założenia że rzeczy które się psują warto naprawiać zamiast wyrzucać więc radziłabym walczyć o poprawę relacji w małzeństwie.
Myśl także o swoich potrzebach. Odnoszę wrażenie, że rozmowa w cztery oczy niewiele tu zmieni.
Polecałabym przejść się na choć kilka sesji terapii rodzinnej/małzeńskiej. Trzeźwe spojrzenie trzeciej osoby może wiele zmienić w jej podejściu i też nauczy Was ze sobą sensownie rozmawiać o potrzebach. Odnoszę również wrażenie, że Twoje potrzeby są tu zepchnięte na dalszy plan. Trzeba to zmienić, a najlepiej zacząć od tego aby żonie to jakoś skutecznie uświadomić

6 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-01-02 03:37:18)

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...
Kociopałajka napisał/a:

Odnoszę wrażenie, że rozmowa w cztery oczy niewiele tu zmieni.
Polecałabym przejść się na choć kilka sesji terapii rodzinnej/małzeńskiej. Trzeźwe spojrzenie trzeciej osoby może wiele zmienić w jej podejściu i też nauczy Was ze sobą sensownie rozmawiać o potrzebach. Odnoszę również wrażenie, że Twoje potrzeby są tu zepchnięte na dalszy plan. Trzeba to zmienić, a najlepiej zacząć od tego aby żonie to jakoś skutecznie uświadomić

Właściwie to tak: skoro lubi tylko "po bożemu", to może diecezjalna poradnia rodzinna byłaby dobrym miejscem do rozwiązania tego tematu. Tylko, że nie słyszałem, aby w jakiejś diecezji były grupy wsparcia dla Mężów zamrożonych przez oziębłe Żony.

WujekRada napisał/a:

[...]            Od jej reakcji będzie zależało kim tak naprawdę jest.

Ale to już wiadomo. Chodzi o to, co z tym zrobić.

7

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...
Animus napisał/a:

W którym to pokoleniu takie podejście do Mężczyzn jest w jej rodzinie? Jak to model zachowania kultywowany od kilku pokoleń to możesz zadbać tylko o to, by nie był kontynuowany. Masz córki, czy synów?

Trudno powiedzieć od ilu pokoleń, odkąd znam teściów to teściowa zawsze traktowała teścia jak szmatę, jak gotowała obiad to do wszystkich oprócz teścia.
Tak więc chyba masz rację że to od matki wyuczone zachowanie, a ogólnie miedzy moimi teściami nigdy nie było dobrze (od kilku lat mieszkają osobno).
Faktem jest też że moja żona i jej siostra zachowują się bardzo podobnie w relacjach z facetami, wydaje mi się nawet że moja szwagierka jest jeszcze gorsza. Mąż szwagierki pracuje za granicą co kilka miesięcy przyjeżdża na kilka dni i jak tylko przyjedzie to jest po nim pojeżdżane, zaprzęga go do prac w kuchni i jeszcze ciągle krytykuje.

Jeżeli chodzi o dzieci to mamy córkę - podobna do mnie i syna - podobny do żony.

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

przemysl wszystko co chcesz jej powiedziec, co czujesz, co cie drazni, denerwuje, co sprawia ci przykrosc i porozmawiaj z nia o tym,tylko na spokojnie i popros zone zeby tez na spokojnie cie wysluchala.. szczera rozmowa jest najlepszym wyjsciem z sytuacji. Moze jak zona sobie wszystko przemysli to cos zrozumie z czasem..

9

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

Ja zostałam wychowana w ''kulcie dla mężczyzny'' (może dla tego że jestem góralką he he )  , i ogólnie na facetów dobrych trafiałam , nawet na mojego pierwszego męża nic złego nie powiem pomimo tego że zostawił mnie w ciąży (choć mam do niego żal ,że nie interesował się dzieckiem i w życiu na oczy go nie wdział). Twoja żona wyniosła z domu inne ''nauki'' , uważa za pewne że facet to ten który ma przynosić kasę , dawać oparcie i nie ma prawa nic wymagać. Myślę jednak że nie jest złą kobietą , dba  o dom , dzieci , tylko uczuć nie potrafi okazywać bo nikt jej tego nie nauczył .Jeżeli nie znajdziecie wspólnego języka , to obawiam się że pierwsza kobieta która znajdzie się na Twojej drodze , która obdarzy Cię takim uczuciem jakiego oczekujesz ,a którego nie daje Ci Twoja żona ''rozwali'' to Wasze "cukierkowe'' małżeństwo. Dlatego postaraj się rozmawiać z żoną , mów co Cię ''boli'' , czego oczekujesz i uświadom jej co w razie czego może stracić .

10

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...
WujekRada napisał/a:

Rozmowa wiele da, ale trzeba odegrać praktycznie teatrzyk. Jak się nie potrafi no to prawda, nic nie da.
Uwierz, dobrze przeprowadzona rozmowa z dokładnym planem potrafi zdefiniować człowieka z którym rozmawiamy. Od jej reakcji będzie zależało kim tak naprawdę jest.

Jak mniej więcej miała by wyglądać taka rozmowa?
Jakoś tak nie jestem zbytnio "wyszczekany" więc trochę ciężko.

11

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...
kochamkonie napisał/a:

...Jeżeli nie znajdziecie wspólnego języka , to obawiam się że pierwsza kobieta która znajdzie się na Twojej drodze , która obdarzy Cię takim uczuciem jakiego oczekujesz ,a którego nie daje Ci Twoja żona ''rozwali'' to Wasze "cukierkowe'' małżeństwo...

Chyba trafiłaś w sedno,
bo jeżeli udało by się związać z jakąś normalną kobietą to tak pewnie się stanie.
Jednak szkoda by mi było dzieci bo bardzo je kocham i przykro byłoby gdybym się widywał z nimi tylko np. 1 raz w tygodniu.
Natomiast jeżeli chodzi o rozmowy z żoną to już takie przerabialiśmy wielokrotnie umawialiśmy się na coś wspólnie ale ona i tak tego nie respektowała tak jakby to coś w niej było silniejsze i sprawiało że spowrotem była taka sama.

12

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

Nie chcę tu złorzeczyć , ale mam wrażenie że może się to tak skończyć. Tak czy siak , życzę Ci powodzenia . Oczywiście przede wszystkim z żoną , ale jeżeli się nie uda to cóż , takie jest życie . A dzieci zawsze szkoda.

13

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

Moze Twoja żona nie zdaje sobie sprawy jak sie juz z tym wszystkim męczysz i w jakiej beznadziejnej sytuacji jest wasze małzenstwo,moze bedzie chciała wszystko naprawić ,ale gdy juz bedzie na to za póżno,dlatego musi sie odbyć rozmowa musisz powiedziec,co Cie boli co trzeba zmienić,jak nie wiesz jak tą rozmowe poprowadzić to moze napisz jej długi list w którym wszystko dokładnie przedstawisz,ona musi wiedzieć ze juz jest bardzo żle,czasem męzczyzna tylko coś napomknie,ze jest  zle kobieta pomyśli tylko sie chwilowo czepia,a on konczy związek a ona nie wie dlaczego jak to.I jest szok,powiedz wprost ze myślisz o rozstaniu nie dlatego ze jej nie kochasz tylko dlatego,bo sie nie czujesz jak jej partner,ze czujesz sie zaniedbany itp wszystko co Cie boli,ale najlepiej jak zaznaczysz na wstepie ze ją kochasz ,zeby nie pomyslała ze jej sie znudziłes czy coś,bo my lubimy rózne rzeczy róznie odbierać:)powiedz ze chcesz zebyście byli razem ale zeby pare rzeczy zmienic itd,delikatnie ją uswiadom ją ze jesli nic sie nie poprawi to bedzie koniec.

14

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

Ja po ok 10 latach znalazlem sie w takiej samiej sytuacji,tez sie mlodo ozenilem,w 20 roku z starsza o 6 lat,tez 2 dzieci,podobna sytuacja kasowa,te same problemy,probowalem Ja zmienic,kolejne 13 lat wytrzymalem i jednak odeszlem.Zaluje ze nie zrobilem tego wczesniej,odetchnalem wreszcie.Pozdrawiam,

15

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...
mariocc napisał/a:

Trudno powiedzieć od ilu pokoleń, odkąd znam teściów to teściowa zawsze traktowała teścia jak szmatę, jak gotowała obiad to do wszystkich oprócz teścia.

Urządziła sobie wszystko tak, żeby mieć jak u mamy. Taki wzorzec. Obiektywnie kiepski ale ona czuje się w nim jak ryba w wodzie bo w takiej atmosferze się wychowała.

Rozmową nic nie osiągniesz, nawet jak będzie chciała cię słuchać i tak nic z tego do niej nie dotrze.

16

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

Zastosuj metodę 180 stopni lub 34 kroków.

1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj męża/żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na męża/żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z /żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła/ł w ciągu dnia twoja żona/ mąż, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowy żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwa/y czy oziębła/y ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj mężowi/żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy mąż/żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwa/y
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie mąż/żona
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny/a i pewny/a siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiona/y.
31. Rozmawiając z mężem, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Pamiętaj- punkt 34 jest dla Ciebie kanonem.

17 Ostatnio edytowany przez ban (2013-01-04 18:03:40)

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

Szkoda nerwów na rozmowy.

(1) aby naprawić związek -- metoda 180 stopni albo 34 kroków
(2) aby rozwalić -- przygotuj się do rozwodu
(3) aby trwać -- kochankę sobie znajdź

18

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

Całkiem przypadkiem zobaczyłam, że mój mąż zamieścił tutaj post. Zostałam w nim przedstawiona  jako nieczuła, oziębła straszna zołza. Niestety o sobie niewiele napisał a życie z nim to nie jest sielanka.
Mąż jest jedynakiem. Został wychowany w duchu, że wszystko mu się należy a on jest najważniejszy. Nie ma potrzeby kontaktu z drugim człowiekiem. Wszyscy mu przeszkadzają, do każdego ma jakieś ?ale?. Chodzi nie tylko o mnie, rodzinę (szczególnie z mojej strony) ale również pracowników firmy jak i klientów. Często nerwowy, używa wulgaryzmów również przy dzieciach.
Wieczorami po pracy siada przed telewizorem lub komputerem. W domu nie ma żadnych obowiązków.
Do momentu urodzenia dzieci pracowałam w firmie. Teraz również pracuję ale w domu. Zajmuję się księgowaniem dokumentów oraz sprawami kadrowymi i małym hostelem . Poza tym opiekuję się naszymi dziećmi. Prowadzę i odbieram ze szkoły i przedszkola, chodzę z nimi na zajęcia dodatkowe 3 razy w tygodniu (mąż nawet nie zna wychowawczyni córki). Gotuję jeszcze obiady dla 6 osób, ponieważ rodzice męża jedzą u nas codziennie obiady. Zaznaczam, że są to codziennie świeże. dwudaniowe obiady. Zakupy, pranie, sprzątanie, prasowanie także na mojej głowie, czyli totalny luz.
Nie czuję się doceniana ani potrzebna. Cały czas słyszę, że jestem pasożytem, k...., dziwką itp. Nie mam w nim oparcia, nie mogę powiedzieć co mnie boli, bo zostanę wyśmiana a przy najbliższej okazji opowie o tym swoim rodzicom lub komuś w towarzystwie. Nigdy nie pyta mnie o zdanie. Ustala wszystko ze swoimi rodzicami (chyba pępowina jest jeszcze nie odcięta).
Jeszcze sprawa seksu. Jeżeli ktoś cię poniża to nie ma więzi ani bliskości, a o to chodzi w seksie. Codzienne oglądanie stron porno i anonsów erotycznych tez nie wpływa dobrze na nasze relacje. Treści z tych stron próbuje później wcielać w nasze życie ale tylko po to, aby zaspokoić swoje fantazje i potrzeby.
Próby rozmowy i dojścia do kompromisu nic nie dają. Mam wrażenie, że on lubi być w stanie wojny, że sprawianie mi przykrości daje mu satysfakcję. Nie potrafi przyznać się do błędu, nie umie przegrywać. Widzę, że od dłuższego czasu oddalamy się od siebie ale nie wiem, czy jest jeszcze co ratować.
Mimo wszystko pozdrawiam cię mariocc.

19

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...
lenka.c napisał/a:

Całkiem przypadkiem zobaczyłam, że mój mąż zamieścił tutaj post. Zostałam w nim przedstawiona  jako nieczuła, oziębła straszna zołza. Niestety o sobie niewiele napisał a życie z nim to nie jest sielanka.
Mąż jest jedynakiem. Został wychowany w duchu, że wszystko mu się należy a on jest najważniejszy. Nie ma potrzeby kontaktu z drugim człowiekiem. Wszyscy mu przeszkadzają, do każdego ma jakieś ?ale?. Chodzi nie tylko o mnie, rodzinę (szczególnie z mojej strony) ale również pracowników firmy jak i klientów. Często nerwowy, używa wulgaryzmów również przy dzieciach.
Wieczorami po pracy siada przed telewizorem lub komputerem. W domu nie ma żadnych obowiązków.
Do momentu urodzenia dzieci pracowałam w firmie. Teraz również pracuję ale w domu. Zajmuję się księgowaniem dokumentów oraz sprawami kadrowymi i małym hostelem . Poza tym opiekuję się naszymi dziećmi. Prowadzę i odbieram ze szkoły i przedszkola, chodzę z nimi na zajęcia dodatkowe 3 razy w tygodniu (mąż nawet nie zna wychowawczyni córki). Gotuję jeszcze obiady dla 6 osób, ponieważ rodzice męża jedzą u nas codziennie obiady. Zaznaczam, że są to codziennie świeże. dwudaniowe obiady. Zakupy, pranie, sprzątanie, prasowanie także na mojej głowie, czyli totalny luz.
Nie czuję się doceniana ani potrzebna. Cały czas słyszę, że jestem pasożytem, k...., dziwką itp. Nie mam w nim oparcia, nie mogę powiedzieć co mnie boli, bo zostanę wyśmiana a przy najbliższej okazji opowie o tym swoim rodzicom lub komuś w towarzystwie. Nigdy nie pyta mnie o zdanie. Ustala wszystko ze swoimi rodzicami (chyba pępowina jest jeszcze nie odcięta).
Jeszcze sprawa seksu. Jeżeli ktoś cię poniża to nie ma więzi ani bliskości, a o to chodzi w seksie. Codzienne oglądanie stron porno i anonsów erotycznych tez nie wpływa dobrze na nasze relacje. Treści z
tych stron próbuje później wcielać w nasze życie ale tylko po to, aby zaspokoić swoje fantazje i potrzeby.
Próby rozmowy i dojścia do kompromisu nic nie dają. Mam wrażenie, że on lubi być w stanie wojny, że sprawianie mi przykrości daje mu satysfakcję. Nie potrafi przyznać się do błędu, nie umie przegrywać. Widzę, że od dłuższego czasu oddalamy się od siebie ale nie wiem, czy jest jeszcze co ratować.
Mimo wszystko pozdrawiam cię mariocc.

No no no , szczerze mówiąc jestem w szoku . Ciekawe jak mariocc odniesie się do powyższego postu ? Okazuje się , że jest coś w powiedzeniu że każdy kij ma dwa końce.

20 Ostatnio edytowany przez Inori (2013-01-06 11:51:53)

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

"mimo wszystko pozdrawiam cię?" Kobieto po tym wszystkim "pozdrawiam"? Gdzie jest tu sens?!

21 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2013-01-06 13:35:10)

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...
Inori napisał/a:

"mimo wszystko pozdrawiam cię?" Kobieto po tym wszystkim "pozdrawiam"? Gdzie jest tu sens?!

Ja też w jej poście sensu nie widzę.

lenka.c napisał/a:

Całkiem przypadkiem zobaczyłam, że mój mąż zamieścił tutaj post.

Ta całkiem przypadkiem. Patrz bo uwierzę. Grzebierz mu w komputerze i sprawdzasz na jakie strony wchodzi, kontrolujesz go. Nie uwierzę, że weszłaś na to forum przypadkiem i natrafiłaś akurat na ten post i zorientowałaś się, że pisał to Twój mąż.

lenka.c napisał/a:

Jeszcze sprawa seksu. Jeżeli ktoś cię poniża to nie ma więzi ani bliskości, a o to chodzi w seksie. Codzienne oglądanie stron porno i anonsów erotycznych tez nie wpływa dobrze na nasze relacje. Treści z tych stron próbuje później wcielać w nasze życie ale tylko po to, aby zaspokoić swoje fantazje i potrzeby.

Facet wytrzymał bez seksu z Tobą 4 lata przed ślubem. Miał pewnie nadzieję, że po ślubie będzie mu to wynagrodzone. Szczerze? Gdyby był zadowolony z seksu z Tobą to by nie oglądał żadnych filmów porno.

kochamkonie napisał/a:

No no no , szczerze mówiąc jestem w szoku . Ciekawe jak mariocc odniesie się do powyższego postu ?

Pewnie się w ogóle nie odniesie, bo żona mu zabroni. Sama pisała, że mąż codziennie siedzi przed komputerem a coś dawno tu nie zaglądał. No ale może się mylę? Czas pokaże.;)

A teraz apel do państwa "C": po co jesteście ze sobą jak wam tak źle w tym małżeństwie? Dla dobra dzieci?! Jeśli tak to się stuknijcie w głowę! Jaki wy obraz "domu" dzieciom dajecie?! Nauczą się tylko, że każdy problem rozwiązuje się awanturą, a małżonkowie nie muszą się nawzajem szanować. Zastanówcie się nad tym. I albo robicie próbę ratowania tego małżeństwa, albo odejdzie od siebie dla dobra dzieci. Niech one mają rozwiedzionych rodziców, ale niech nie słyszą już tych wiecznych kłótni, poniżania i brak miłości!

22 Ostatnio edytowany przez kochamkonie (2013-01-06 14:20:27)

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

Myszeczko , przyznam szczerze że czytając ''obronny'' post lenki odniosłam wrażenie podobne do Twojego. Ale nie oceniajmy autorki zbyt pochopnie. Dwoje małżonków wyraziło swoją opinię na temat związku , i pewnie każdy po trosze rację. Będą się chcieli jeszcze wypowiadać w tym wątku to może się dowiemy , nie to trudno ,ich prawo.

23

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...
lenka.c napisał/a:

Całkiem przypadkiem zobaczyłam, że mój mąż zamieścił tutaj post.

Kłamstwo - jak ktoś wcześniej zauważył grzebałaś w moim komputerze (każdy ma swój osobisty komputer więc nie było potrzeby używania mojego)

lenka.c napisał/a:

Często nerwowy, używa wulgaryzmów również przy dzieciach.

To prawda mam charakter pieniacza jednak tak jak szybko wybucham tak też szybko gasnę.
A wybuchy złości nie są bezpodstawne.

lenka.c napisał/a:

Wieczorami po pracy siada przed telewizorem lub komputerem. W domu nie ma żadnych obowiązków.

Ciągle to samo słyszę, gdybyś kobieto potrafiła zrozumieć dlaczego wolę spędzać czas przed komputerem a nie z tobą, to nie musiałbym zasięgać porad innych ludzi na forach.

lenka.c napisał/a:

Nigdy nie pyta mnie o zdanie. Ustala wszystko ze swoimi rodzicami (chyba pępowina jest jeszcze nie odcięta).

Pępowina została już dawno odcięta a z rodzicami rozmawiam wyłącznie w sprawach sklepu i interesów. Rodzice mają większe doświadczenie ponieważ prowadzą własne sklepy dłużej niż ja (niestety ciebie to nigdy nie interesowało , więc nie dziw się że cie nie pytam o zdanie bo po co ?)
Nigdy z rodzicami nie rozmawiałem o moich problemach z żoną/tobą ponieważ czuł bym się zażenowany i było by mi wstyd jako dorosły człowiek oczekiwać porad rodziców (a którzy być może mogli by być stronniczy/nieobiektywni jako moi rodzice).

lenka.c napisał/a:

Jeszcze sprawa seksu. Jeżeli ktoś cię poniża to nie ma więzi ani bliskości, a o to chodzi w seksie. Codzienne oglądanie stron porno i anonsów erotycznych tez nie wpływa dobrze na nasze relacje. Treści z tych stron próbuje później wcielać w nasze życie ale tylko po to, aby zaspokoić swoje fantazje i potrzeby.

Niestety przykro mi o tym pisać ale nawet kiedy było dobrze między nami i była doskonała więź , to nic nie zmieniało tylko pozycje po bożemu zapomnij o pozycji od tyłu zapomnij o lodzie, rozmowy nic nie dawały kończyło się tym że ty tak nie lubisz . Oglądanie filmów porno pozwala mi na zaspokojenie fantazji , które wbrew temu co by się mogło wydawać wcale nie są wygórowane.

lenka.c napisał/a:

Nie potrafi przyznać się do błędu, nie umie przegrywać.

To niby dlaczego po kłótniach tylko ja przychodziłem żeby się pogodzić ?
bo nie umiem przegrywać , bo nie umiem przyznać się do błędów?
Zgoda z tobą niczego nie zmienia, nadal jest tak jak było.
Pamiętam kilka lat temu kiedy ubieraliśmy razem choinkę , jak ozdoby choinkowe które zawieszałem przewieszałaś wg własnego uznania ponieważ zawsze musi być tak jak ty chcesz nie szanujesz mojego zdania moich potrzeb, po prostu uważasz mnie za coś gorszego.

lenka.c napisał/a:

Cały czas słyszę, że jestem pasożytem, k...., dziwką itp. Mam wrażenie, że on lubi być w stanie wojny, że sprawianie mi przykrości daje mu satysfakcję.

Podczas kłótni nie spodziewałbym się miłych słów (ty też nie jesteś miła). Nie lubię być w stanie wojny ale w stanie kiedy jest pseudo normalnie nic się nie zmienia zresztą tak czy tak  nic się nie zmienia. Nie wiem czy zauważyłaś ale ostatnio są to raczej tygodnie milczenia niż kłótni. Nie widzę już sensu żeby się z tobą kłócić bo to w tobie nic nie zmienia. Słyszę natomiast twoje ciągłe docinki w stylu że nic nie robię , jednak już przestałem na nie reagować.

Dziękuje wszystkim forumowiczom za wypowiedzi , dzięki anonimowości można napisać co człowieka boli i się tego nie wstydzi a jest w stanie otrzymać w miarę obiektywne opinię, potrafi zobaczyć że świat może wyglądać inaczej aniżeli ten który widzimy w naszym małym światku współtworzonym przez najbliższych.

24

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

A ja mam do was pytanie: czemu się pobraliście?
Lenko: co kochałaś kiedyś w mężu? A Ty Mario (podejrzewam, że Twoje imię to Mariusz wink) co Ci się kiedyś podobało w żonie?
Leno po pierwsze: bardzo źle postąpiłaś grzebiąc mężowi w komputerze. Czy Ty mu nie ufasz i go kontrolujesz? Nie rób tego! To Twój mąż! Wiesz jak on by się ucieszył gdybyś mu powiedziała, że mu ufasz? Piszesz że pewnie nie odcią jeszcze pępowiny, ale Ty mu sama nie pozwalasz tego zrobić. Pozwól mu decydować o sprawach domowych, nie rób wszystkiego za niego!
Mariuszku: pod żadnym pozorem NIE WOLNO CI WYZYWAĆ ŻONY! Nawet jeśli jestem bardzo wkurzony to Ci po prostu nie wolno i tyle!
Pytanie do was: chcecie naprawić swoje małżeństwo? Kochacie się?

25

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

tak myślałam że zostanę posądzona o grzebanie w męża komputerze i kontrolowanie go. niestety to nieprawda. syn grał na męża komputerze i naotwierał mnóstwo stron, m. in. tę. prosił mnie o pomoc i wtedy to zauważyłam. Nie kontroluje męża, ani jego komputera ani telefonu.  nie zamierzam się tłumaczyć. moim wpisem na forum nie miałam zamiaru robić z siebie ofiary ani się żalić. po prostu napisałam prawdę ale jak widzę to nic nie zmienia. mój mąż potrafi tylko oskarżać i wybielać siebie.
dzięki za wsparcie od niektórych.

26

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

Skoro jest Wam ze sobą nie po drodze , skoro macie nawzajem tyle żalu do siebie , to po co to dalej ciągniecie ? Kłócicie się i obrażacie nawzajem w obecności dzieci , chcecie żeby takich rodziców zapamiętały ?
Dla mnie to jest chore , jeżeli nie widzicie ratunku dla Waszego małżeństwa zakończcie to zanim znienawidzicie się do reszty. Ja co prawda zawsze jestem za ratowaniem związków , ale tu nawet chęci nie widać.

27

Odp: dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

hehe żałosne. Ale może ta pisanina na forum wam pomoże?Choć z taką żoną ciężko będzie. Tak, stoję po stronie faceta. Rozwiedź się z nią, bo się nie dogadacie. A jak szkoda wam dzieci heh durna wymówka, to znajdź sobie kochankę. Wszyscy wiedzą, że dobry seks dobrze wpływa na nasze codzienne życie.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » dopiero po 10 latach dotarło do mnie ...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024