Proszę o pomoc!
Jestem z chlopakiem 2 lata z którym wczesniej nie mialam zadnych problemow. Sprzata , gotuje, robi zakupy, dba o mnie. ALe gdy sie na mnie zdenerwuje tzn gdy zaczynamy sie klucic to od jakis 2 mies nie potrafi zapanowac nad swoja zloscia i zneca sie nade mna psychicznie i chyba mozna powiedziec fizycznie ( nie bije mnie ale popycha, trzyma mnie na sile gdy chce wyjc z pokoju, potrzasa mna tak ze mam siniaki).
Czuje sie bezsilna i nie wiem co mam robic.. Nie chce byc z kims takim ale tak bardzo go kocham ze sama siebie oszukuje ze to sie zmieni .. Tak jest raz w tyg..Wiem ze to sie nie zmieni ale oszukuje sie bo tak bardzo chce zeby bylo jak dawniej ... Nie wiem czy nie ma to zwiazku z tym ze rzucil palenie ( trawki ) i zrobil sie przez to agresywny i nerwowy. myslicie sie ze zmieni sie jego zachowanie z czasem?? Jak mam byc konsekwentna i odejsc..blagam pomozcie
Hmmm nigdy nie miałam do czynienia z żadnym "narkomanem na detoxie"...
Moim zdaniem skoro dotychczas wszystko było wporządku i bardzo Ci na nim zależy, może nie powinnaś go odrazu skreślac...Przeprowadź z nim poważną rozmowę, postaw jasno warunki, jeżeli to nic nie da może powinnieście zrobic sobie przerwę, żeby zrozumiał swoje postępowanie, przeanalizował, co jest dla niego najważniejsze i postanowił realną poprawę.
Poruszę jeszcze jedną kwestię:"Trawka" jest jednym ze środków oderwania się od rzeczywistości, a zatem może Twój chłopak zwyczajnie nie może sobie z nią poradzic? Wówczas mogłabyś namówic go na wizytę u psychologa aby mógł czerpac radośc z życia przy trzeźwym umyśle ![]()
Jeżeli powyższe nie pomoże w poprawie waszej relacji, zalecam odcięcie się od niego celem uniknięcia całkowitego wyniszczenia psychicznego...
Abstrahując jednak od powyższego muszę Cię uprzedzic, że życie z kimś uzależnionym jest BARDZO ciężkie i jeśli nie masz silnej psychiki, prędzej on wykończy Ciebie, niż pomożesz mu się podnieśc. Wiem to ponieważ mam do czynienia z alkoholikiem- gdy już wyszedł z ciągu i długo jest trzeźwy, życie z nim jest nie do wytrzymania...
Zycie stracilo dla mnie sens,po kolejnej probie uwierzenia ze moj maz nie bedzie palil trawki.3 lata temu zachowal sie bardzo agresywnie podczas kolejnego szalu palenia,skonczylo sie interwencja policyjna,(do tej pory obwinia mnie ze zadzwonilam (balam sie wtedy ze w amoku bicia skonczy ze mna,obwinialam siebie tez za to),po wizycie w areszcie ,obiecal ze skonczy z tym g.....Rok temu urodzilam 3 dziecko.Moj maz poszedl do pracy i zarabiac jako jedyny zywiciel rodziny.Ja opiekuje sie dziecmi.Jakis miesiac temu potajemnie zaczal uzywac marihuany (z alkoholem zawsze mial problem).
Mowi ze skoro tak ciezko pracuje cos mu sie od zycia nalezy.Ostatnio mial urlop,nie jestem pewna czy pamieta choc jeden dzien..(trawka i alkohol).Dzis wrocil do pracy,a ja znalazlam woreczek,jastem zalamana.Kiedy prosilam jakis czas temu zeby poszedl na odwyk,odpowiedzial bardzo niegrzecznie ze nie dostane nic (pieniedzy )na zycie jesli kiedykolwiek o tym wspomne.Ostatnio ma prawie zawsze problem zeby dac pieniadze na zycie.Boje sie ze podczas jego nastepnej jego agresji(spowodowanej moim "gadaniem",nie chce interwencji policji,nie chce nic,chce tylko odrobiny spokoju,nie chce zeby moje dzieci braly z niego przyklad.Alkohol jest zly ale jeszcze gorsza jest trawka.Ludzie nie wierzcie ze trawka uspokaja,albo to ze jest nieszkodliwa.Nie rozumie kto wysnuwa takie zalozenia.Trawka zniszczyla mi zycie ,poprzez to ze moj facet sobie popalal,odebrala mi zaufanie i wszelka radosc.
Nie wiem co mam robic?boje sie o los moich dzieci,jesli nawet w jakis sposob odejde,to i tak zniszcze w ten sposob zycie swoim dzieciom i sobie .
Zalamana...
Yolam,
wiele kobiet odeszło z małżeństwa pełnego przemocy, alkoholizmu, narkomanii i w ten sposób uratowały siebie i swoje dzieci - a nie zniszczyły im życie.
Zgłoś się po bezpłatną pomoc (psychologiczną, medyczną i prawną) do najbliższego Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, Centrum Interwencji Kryzysowej, Centrum Pomocy Rodzinie, MONARU, Ośrodka Terapii Uzależnienien itp.