witam.
to moj pierwszy post na forum. nidgy wczesniej nie korzystalam z tego typu stronek, byc moze bylam zawstydzona moimi problemami azeby je ujawniac.
chcialam prosic o porade i wasze opinie. mam 25 lat, jestem z mezem od 6 , mamy 4 letniego syna, dodatkowo 3 mies temu znowu zaszlam w ciaze. nasz zwiazek od dluzszego czasu nie wyglada jak powinien- ciagle klotnie o wszystko - zwlaszcza o wychowywanie dziecka ( co wplywa na niego destrukcyjnie)- po naszych klotniach nie mam ochoty na nic, jestem klebkiem nerwow,psychicznie zdewastowana, nie bawie sie z synkiem ( boje sie ze to bardzo go rani i odrzuca ode mnie), chce byc caly czas sama. Maz ma problemy z narkotykami, kazdy, ale to kazdy tydzien zazywa amfetamine, oszukujac mnie przy tym ze tego nie robi, wymyslajac same najdurniejsze historyjki. kolejna jego obsesja to seks po narkotykach, jak bierze to ja nie chce z nim sypiac,choc wiem ze idzie do innego pokoju oglada porno i masturbuje sie godzinami (czuje jakby mnie zdradzal,przez kilka kolejnych dni mu to wypominam i mowie jak mnie obrzydza).
Jego klamstwa dobrowadzily mnie do tego ze sprawdzam jego telefon, filmiki ktore oglada i jego samego. Dzisiaj strzal w dziesiatke- przyszedl jego kolega z pracy na "kawke", pozniej wyszli zapalic. gdy maz wrocil -moze wyda wam sie to glupie,mnie tez sie takie wydawalo, wiec postanowilam to obrocic w zart, jednak smiesznie sie to nie zakonczylo... doszlam do drzwi i poprosilam go( z usmiechem na twarzy), zeby otworzyl usta( nic tam nie bylo) a potem wsunelam mu reke w slipki... a tu - --- poczulam dosc spory pakiecik z dragami.
Opadlam z sil, nie wiedzialam co mam powiedziec, wyszlam do kuchni zjesc cos w nerwach, kazalam dziecku ode mnie odejsc, a potem sama poszlam na gore do lozka. MAM DOSC MOJEGO MEZA , czuje ze przestaje go kochac,a tu jeszcze ta ciaza, nie wiem co robic, prosze was o pomoc. :"(
1 2012-12-06 01:22:07 Ostatnio edytowany przez dianka00 (2012-12-06 03:47:47)
A jak wyglada sprawa z mieszkaniem i finansami?
Jestes w stanie przetrwac bez niego?
Ma kto Ci pomoc?
Najlepiej byloby mu postawic ulimatum, koniec dragow albo koniec Was.
Tylko nie stawiaj go jezeli nie masz zamiaru tego zrobic.
mieszkamy za granica w malej miejscowosc, pracuje tylko on, ma dobrze platna prace , takze wystarczalo na wszystko- lecz on jest osoba ktora w zaden sposob nie potrafi oszczedzac. pieniadze ktory zostawaly na koncie w momencie umie roztracic, wyglada to w sposob: od wyplaty do wyplaty. do polski nie moge wrocic moi rodzice sa dosc biednymi osobami, jak tylko moge co dwa tygodnie wysylam im jakies pieniadze.
co do wyboru miedzy mna a dragami staralam sie go zastraszyc w pewien sposob, ale wydaje mi sie ze on nie wierzy ze moglabym odejsc od niego bedac w ciazy.
Nie oszczedza bo wydaje na narkotyki.
On pracuje tam legalnie, mialabys ewentualnie sie za co utrzymac?
Prawde mowiac nie wydaje mi sie, zeby on rzucil dragi tak po prostu.
Powinnas chronic siebie i dzieci.
Co do Twojego malucha, to niestety juz ponosi konsekwencje, tej chorej sytuacji ![]()
Tak wszystko jest legalnie, pare miesiecy temu awansowal mimo ze wiele razy zaspal do pracy ,badz wcale nie szedl, z tego co sie dowiedzialam - wychodzil na prosta klamiac, ze ma problemy rodzinne, badz kryzys ze mna lub ze sie rozchorowal na grype, bol zeba, rota wirus itd.,
wydaje mi sie ze moze moglabym sie zglosic do jakiejs opieki socjalnej, troche poczekac i dostalabym jakas pomoc finansowa,.
Bardzo Ci dziekuje za te pare slow czekalam na nie z niecierpliwoscia, az wreszcie ktos mi uswiadomi ze to jednak zle, zwlaszcza dla synka. ze nie musze z tym zyc tylko dlatego ze to moj maz i ojciec moich dzieci oraz ludzic sie ze on przestanie w koncu oszukiwac i brac..
jeszcze raz dziekuje
To moze pojdz chocby jutro do opieki, albo to jakiegos miejsca gdzie pomagaja np. matkom, po prostu porozmawiaj, poradz sie.
Co mozesz zrobic, jak wygladalaby pomoc, jakie masz szanse na ewentualne alimenty, jakie sa zasilki na dzieci, co zrobic zeby trafialy do Ciebie.
Lepiej mieszkac samej, nawet z dwojka maluchow, na mniejszym metrazu.
Ty sie uspokoisz a i dzieci beda mialy o wiele mniej stresow.
Ja osobiscie niestety nie potrafie do konca oddzielic emocji, tak zeby nie odbijalo sie to na dzieciach
takze wiem jak to jest.
Moze porzuc narazie 'marzenia' o tym ze on sie zmieni i skup sie na niedalekiej przyszlosci, na tym jak polepszyc sytuacje swoja i dziecka.
Jego zrzuc na daaalszy plan.
Narkotyki to bardzo powazna sprawa, nie mysl ze jest inaczej.
I narazie spokojnie.
Najpierw dowiedz sie o ewentualna pomoc.
Nie oczekuj ze jutro bedzie inny niz dzisiaj, moze bedzie Ci nieco lzej
A 'nadzieje' ktora pewnie jeszcze w Tobie jest, lepiej zebys miala mieszkajac sama, bedac jednoczenie niezalezna od niego ![]()
Pozdrawiam ![]()
jest tak pozno, ja nie moge spac - on znowu jest nacpany, dzisiaj pod: pretekstem kolega ma przywiezc mi gre i filmy.
zaczynam myslec o aborcji...
musiszn byc konsekwentna, jak poddasz sie aborcji, to zostaw swego meza narkomana, wiadomo, dzieci potrzebuja stabilizacji i bezpieczenstwa jak ich matka.....rozumiem ciebie doskonale, szkoda mi ciebie....