Witam Was kochane!
Bardzo proszę o poradę bo już zupełnie nie wiem co robić, a gra jest warta świeczki..eh
Napiszę jak wygląda sprawa...Od 2 miesięcy prowadzone są u mnie na osiedlu pewne roboty modernizacyjne i przyjechała
duża ekipa. Po jakimś czasie od ich pojawienia się gdy wyszłam z psem, a akurat rozmawiałam przez telefon zauważyłam, że pewien facet
bardzo mi się przygląda, a wręcz wpatruje się we mnie.. spojrzałam na niego z lekkim zdziwieniem( w zamyśle o co Ci chodzi koleś??) on nie odwrócił głowy, tylko jeszcze przez jakiś czas wpatrywał się we mnie. Powtórzyło się te jego wpatrywanie we mnie jeszcze kilka razy. Nigdy nie odwracał głowy, tylko zawsze konsekwentnie patrzył mi w oczy. Po jakimś czasie okazało się, że jest to szef całej ekipy i on rozmawiał z moim ojcem na temat jakieś sprawy, która ich wspólnie łączyła ( w sumie wyszło przez przypadek, bo tata o coś tego szefa pytał i przy rozmowie wyszło, że mają
wspólną jakąś sprawę administracyjną ), ale ten facet nie wiedział, jeszcze wtedy, że to mój ojciec. Po jakimś czasie na pewno zorientował się, że to mój ojciec bo widział nas razem. Z czasem przyszedł do mojego ojca i powiedział, że zna kogoś kto pomoże mu wyjaśnić tą sprawę wcześniejszą, którą mieli wspólną. Tata się bardzo ucieszył i był zdziwiony, że są jeszcze ludzie bezinteresowni na tym świecie. Po rozmowie z nim, powiedział mi tak na gorąco, że to bardzo uprzejmy, miły i wartościowy chłopak, że chciałby mieć takiego zięcia. ( od razu uprzedzam, że nie mówiłam ojcu o tym, że ten chłopak się mi przygląda i wiem, że na 100% nie gadali o mnie) Po prostu po jego chęci pomocy i po rozmowie stwierdził, że to bardzo porządny chłopak. Ja zaczęłam mu się również przyglądać bo skoro mój wymagający ojciec mówi, że to super chłopak, to coś musi być na rzeczy.
Często na siebie spoglądaliśmy. Po pewnym czasie bardzo mi się spodobał, szczególnie jego postępowanie wobec innych osób. Jest bardzo wyrozumiały, taktowny, uczciwy i bardzo inteligentny. Postanowiłam, dać mu znak, że mi się podoba i również patrzyłam mu prosto w oczy. Po jakimś czasie zauważyłam, że gdy jestem blisko niego i gdy tak patrzę na niego on spuszcza wzrok lub stara mi się nie patrzyć w oczy.. moje zdziwienie był wielkie, jak to koleś który uparcie wpatrywał się we mnie, teraz gdy ja na niego patrzę ucieka wzrokiem... o co kaman??hm.. zupełnie nie wiedziałam o co chodzi.. stwierdziłam..pewnie już mu się nie podobam, zobaczył, że tez mi się zaczął podobać i mnie olał..żeby jednoznacznie zadecydować co zrobić, czy olać go czy dać mu szansę, stwierdziłam, że muszę z nim pogadać i stwierdzić po jego zachowaniu czy coś jest jeszcze na rzeczy. Tak się złożyło, że tata prosił, bym zapytała tego szefa o coś, bo akurat tata nie miał czasu. Podeszłam do niego..
On był dziwny.. nie patrzył mi prawie w ogóle w oczy, miał wciąż spuszczony wzrok i słuchał tego co mówiłam. Potem odpowiedział na moje pytania, ja podziękowałam on się uśmiechnął i odszedł. Następnym razem jak musiałam z nim porozmawiać był inny.. odważniejszy, patrzył mi prosto w oczy, uśmiechał się, był miły i uprzejmy. Teraz prace modernizacyjne się kończą, a ja sądziłam, że jak pokaże mu, że spokojnie może do mnie podejść, że jestem normalną otwartą dziewczyną, to pokaże mu zielone światło i może zmobilizuje jego do jakiegoś kroku w stosunku do mnie, ale mija już kilka dni i nic... wiem, że wciąż łączą jego i mojego ojca te sprawy. Ten chłopak ma tel. do nas. Chciałabym, aby coś z tego wyszło, bo po bliższym poznaniu, zgadzam się z ojcem, że to niezwykle wartościowy człowiek, martwi mnie to, że nie wykazuje jakieś zdecydowanej próby poznania mnie, może spotkania... Czy mi się wydawało, że jest mną zainteresowany...czemu nie robi żadnego zdecydowanego kroku w moją stronę..czy mogę jeszcze liczyć na coś z jego strony, czy sobie odpuścił, a może po bliższym poznaniu, stwierdził, że mu się nie podobam, proszę pomóżcie bo mam mętlik w głowie, a nie chcę zrobić czegoś co mogłoby być odebrane jako bycie nachalnym. Co o tym sądzicie, czy możecie wytłumaczyć mi jego zachowanie. Dziękuję z góry za każdy komentarz w tej sprawie.