Cześć wszystkim.
Postanowiłam wreszcie się tu odezwać bo przestałam radzić sobie z moimi problemami. W skrócie postaram się Wam przedstawić moją sytuacje mam nadzieję, że nakierujecie mnie trochę.
A więc...
Byłam z chłopakiem dość długi okres bo prawie 3 lata. Na początku układało nam się znakomicie, wspólne imprezy itd. On, poznał moją rodzinę i naprawdę wszyscy szybko go polubili.Odstawiłam wszystkich znajomych na bok (większość czasu zaczęłam spędzać z jego towarzystwem).Mój facet stał się dla mnie wszystkim.Nigdy nie miałam z nikim tak dobrego kontaktu jak z nim, zwierzałam się jemu ze wszystkich moich problemów i naprawdę jestem jemu wdzięczna bo bardzo dużo mi pomógł w moim życiu. Wszystko było jak w bajce ale do czasu.
Pewnego pięknego weekendu gdy wybieraliśmy się na imprezę całkiem przez przypadek (bo dzwoniłam z jego telefonu do znajomej) przeczytałam wiadomość od jego koleżanki, z którą wcześniej trochę kręcił o treści " Też tęsknie za Twoimi pocałunkami ale co będzie jak Twoja dziewczyna się dowie?" Zaniepokoiłam się . Myślę, że każda osoba by się zaniepokoiła... Cóż poszłam się bawić jakby nigdy nic. Gdy wracaliśmy do domu zostawił w samochodzie telefon i poszedł zatankować... Nie mogłam się powstrzymać chciałam sprawdzić czy jej odpisał. Miałam złe przeczucia i oczywiście się sprawdziły. Napisał jej, że przecież ja nie muszę się o niczym dowiedzieć. Zdenerwowałam się i jak tylko wrócił do samochodu powiedziałam, że wszystko wiem i chce wrócić sama do domu. Zatrzymywał mnie, przepraszał i stała śpiewka .. normalnie jak dziecko złapane na gorącym uczynku... Przez kolejne dni wydzwaniał, przepraszał, histeryzował ;/ Nieważne! Dałam szanse... znowu byliśmy długi okres razem... historia się powtórzyła jeszcze dwa razy. Oczywiście inna dziewczyna i ta "zdrada" wyglądała trochę inaczej. Za każdym razem wybaczałam bo nie potrafiłam bez niego żyć. Kiedy przyszło wybaczać mi ostatnim razem powiedziałam, że więcej już tego nie zrobię, jeśli się teraz nie ogarnie to nie będę z kimś takim. Chyba trafiło to do niego bo przez długi okres nie mieliśmy z tym problemów (albo się dobrze kamuflował). Znowu wszystko było jak w najpiękniejszej bajce.
Mój były zaczął traktował mnie jak księżniczkę. Spędzaliśmy wspólnie wakacje i ogólnie cały nasz wolny czas. Byłam naprawdę szczęśliwa. Niestety cały czar prysł gdy mój ex poszedł na studia. Zaczęły się imprezki, nadużywanie alkoholu do tego stopnia, że nie pamiętał kolejnego dnia,sytuacji gdy całował się z jakąś tam laską. Po prostu kolejny dla mnie koszmar! Rozstaliśmy się! W tym czasie mój eks nieźle się bawił, jeździł na imprezy kręcił z innymi dziewczynami, a przy okazji ostro mnie kontrolował.Gdy spotykaliśmy się przypadkiem na imprezie i widział mnie w towarzystwie innych chłopaków dostawał szału, robił wszystko żebym się z nimi nie bawiła.:( Jego zazdrość przerastała wszystko. Cóż..! Na jednej z takich imprez poznał dziewczynę z którą zaczął kręcić. Po jakimś czasie poprosił o spotkanie chciał pogadać, powiedział że fajnie by było utrzymywać kontakt.. odpowiadać sobie CZEŚĆ itd. Spotkanie powtórzyło się kilka razy. I stało się... znowu się do siebie zbliżyliśmy (oczywiście jeszcze wtedy nie wiedziałam, że kręcił z tamtą dziewczyną bo cały czas zapewniał mnie, że nie może o mnie zapomnieć i nie potrafi z nikim innym kręcić). Głupia ja- uwierzyłam
Nadeszły wakacje, wyjechaliśmy razem nad wodę. Mój eks poszedł się kąpać, zostawił telefon na łóżku i znowu coś mnie podkusiło żeby tam zajrzeć- właśnie wtedy dowiedziałam się, że kręcił z tamtą dziewczyną. Podobny schemat - chciałam wracać do domu. Nie chciałam mieć z nim nic wspólnego... lecz ten zatrzymywał mnie tłumaczył, że kręcił z nią ale dopiero teraz przekonał się, że tak naprawdę kocha tylko mnie. Napisał jej wiadomość , że jest ze mną na wakacjach i że nie potrafi o mnie zapomnieć.Ogólnie, że nadal mnie kocha. Ucieszyłam się, że stać go było na taki gest i spędziliśmy razem kilka udanych dni nad jeziorem. Nadszedł dzień naszego powrotu do domu i tu znowu zaczęło się komplikować. Mój były zaczął mieć wątpliwości co do swoich uczuć. Nie wiedział czy mnie kocha czy może tylko się przyzwyczaił...;/ jeździł znowu sam na imprezy i tak się rozstaliśmy już na poważnie.
Teraz wiem, że pogodził się z tamtą laską a cały czas do mnie wydzwania. Zawsze znajduje jakiś głupi pretekst. Dzwoni pyta co u mnie i jak tylko słyszę że w jego otoczeniu pojawiają się jego znajomi odwraca kota ogonem. Zaczyna ochrzaniać mnie, że jestem natrętna. Powtarza, że już dawno mówił iż nie będziemy razem, że mam kogoś znaleźć i dać mu spokój...
Nie radze sobie z tym;/ Nie wiem co mam robić.
Ostatnio gdy go spotkałam starał się mnie pocałować, mówił że nikogo nie ma i że z tamtą laską nie chce kręcić bo jest dla niego dziwna.Zdarza mu się coraz częściej mówić, że mnie kocha. Chcę się od tego uwolnić. To błędne koło.!!!!!
Wiem wiele z Was pomyśli, że jestem gówniarą.. Bo nie dość ,że napisałam to tak chaotycznie to jeszcze robiłam takie głupoty. Wszystkim tak myślącym przyznaje rację. Nie potrafię kompletnie sobie z tym poradzić;/ On imprezuje wiecznie ma nowych znajomych a ja siedzę jak ta szara myszka. Udając, że jest wszystko w porządku.I jeszcze żeby było mało dowiedziałam się, ze moj eks pisał do mojej przyjaciółki, że ma zajebiste ciało i chętnie by się za nie zabrał. Nie wiem co on w ogóle sobie myślał!
Od razu mówię, że i ja nie byłam perfekcyjną dziewczyną. Zdarzały mi się złe humory i czepiałam się jego o duperele. Ale myślę, że każdy ma gorsze dni. Kurczę boję się, że już nikomu nie będe potrafiła zaufać. W dodatku nie wiem co mam robić. Całe to moje myślenie doprowadza mnie do szału.
Z góry dziękuję wszystkim którzy dotrwają do końca czytając te moje wypociny i proszę o jakieś rady.