Nigdy nie przypuszczałam... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nigdy nie przypuszczałam...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

Temat: Nigdy nie przypuszczałam...

Nie przypuszczałam, że pojawię się na tego typu forum i będę żalić się obcym ludziom. Słabość, zrezygnowanie, beznadzieja...

Witam wszystkich, nie wiem czy to akt desperacji czy wynik szoku jaki obecnie przeżywam, postanowiłam się uzewnętrznić 'internetowi'.
Mam tylko albo aż 28 lat, od ponad 7 z jednym facetem, który mnie kochał wręcz wielbił... właśnie, czas przeszły. Były również zaręczyny, planowanie rodziny i wspólnego drewnianego domku. Nie zawsze było różowo przez te 7 lat, już się wcześniej rozstawaliśmy czy jak kto woli dawaliśmy sobie czas na przemyślenia. Jednak to co dzisiaj usłyszałam nie pozostawia złudzeń. Pierwszy raz usłyszałam, że już mnie nie kocha, że nie ma dla nas wspólnej przyszłości, że nie zależy mu na kontaktach ze mną. I zapewnia, że to nie moja wina, on się po prostu odkochał, a bez miłości związek nie może istnieć. Czy ja jestem jakaś głupia wierząc, że zmieni jeszcze zdanie ? Może zatęskni ? Z drugiej strony nawet jak będzie się kajał i przyzna się do błędu nie wiem czy moja osobista duma pozwoli na robienie z siebie kretynki. A jak to był ten jedyny, mój przyjaciel wspierający mnie w każdej sytuacji, nie wyobrażam sobie bycia, spania, jedzenia, spędzania czasu, dzielenia życia z kimś innym. Szok. Nie płacze, nie bluzgam, nie życzę mu wszystkiego najgorszego, jestem w totalnie rozbita i zaskoczona. Choć czytając na tym forum historie innych, moja to pikuś.

Panowie, do Was pytanie, czy Wy naprawdę nie potraficie zawalczyć o związek, dlaczego nie doceniacie, dlaczego jesteście aż tak egoistyczni. Nie wszyscy oczywiście ale w przeważającej większości. Gdzie się podziali odpowiedzialni faceci, no gdzie ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...

"Gdzie się podziali odpowiedzialni faceci, no gdzie ?" - nie jestem facetem, ale pozwól, że odpowiem: Twój facet najprawdopodobniej (opieram się tylko na tym, co piszesz) takim jest: Nie chce decydować się na związek bez miłosci i otwarcie Ci o tym powiedział.
Ta prawda jest cholernie gorzka, boli, kłuje, ale wierzę, że z biegiem czasu odetchniesz z ulgą, że NAJPIERW nie zostałaś żoną i matką jego dzieci, żeby dowiedzieć się, że już Cię nie kocha, a drewniany domek poszedł pod młotek.

Jestem również pewna, że tu na forum znajdziesz wsparcie,
a w męzczyzn nie wątp smile Tak naprawdę...nie masz powodu. Bo czy nie wolałabyś usłyszeć najgorszej, ale prawdy?
Pozdrawiam.

3

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...

U mnie to wlasnie sie odbylo - stalo sie pare dni wczesniej.
Bez walki. Decyzja podjeta.
Jestem facetem.
To, co przezywamy jest niepłciowe. Jest ludzkie.

4

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...

My nic nie możemy zrobić po prostu "ten typ tak ma" ich się nie da zrozumieć... czasem mam wrażenie że oni sami siebie nie rozumieją, nie wiedzą czego chcą.. umieją tylko namieszać w naszych głowach i zostawić z głupim, pierwszym lepszym wytłumaczeniem.

5

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...
Solaire napisał/a:

usłyszałam, że już mnie nie kocha, że nie ma dla nas wspólnej przyszłości, że nie zależy mu na kontaktach ze mną. I zapewnia, że to nie moja wina, on się po prostu odkochał, a bez miłości związek nie może istnieć.

Przynajmniej szczerze. Pewnie tak będzie miał też w następnych związkach, bo przecież motylki w brzuchu w końcu znikają zawsze.



Panowie, do Was pytanie, czy Wy naprawdę nie potraficie zawalczyć o związek, dlaczego nie doceniacie, dlaczego jesteście aż tak egoistyczni. Nie wszyscy oczywiście ale w przeważającej większości. Gdzie się podziali odpowiedzialni faceci, no gdzie?

Nieodpowiedzialni faceci są tymi dziećmi, które nie dostały odpowiednio w d*pę w czasie dzeiciństwa. A dlaczego? Dlatego, że jak tata chciał im postawić wymagania to mama powiedziała, że oni muszą mieć szcześliwe dzieciństwo, takie jakiego myśmy nie mieli. Zatem mają szczęśliwe dzieciństwo -- za zamkniętą bramą, przed TV i komputerem, mają wszystko czego zapragną. Potem mają 10 lat, potem 15 lat, potem 25 lat -- ale nic się nie zmienia... tacy już będą duzi chłopcy. Egoistyczni, bez kręgosłupa moralnego.

Po drugie o związek chyba się nie walczy, prawda? Związek to dwoje ludzi, którzy chcą być ze sobą. Zatem po co walczyć? Aby zmusić się do czegoś? Ja jestem z żoną od 1995 roku i jakoś nie musimy walczyć o związek. W zasadzie tego nie rozumiem...

6

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...
Ona201307 napisał/a:

My nic nie możemy zrobić po prostu "ten typ tak ma" ich się nie da zrozumieć... czasem mam wrażenie że oni sami siebie nie rozumieją, nie wiedzą czego chcą.. umieją tylko namieszać w naszych głowach i zostawić z głupim, pierwszym lepszym wytłumaczeniem.

Ale nie mówisz tu o mężczyznach, prawda? Mówisz o niedorozwiniętych emocjonalnie samcach.

7

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...

Catwoman, piszesz, że jest odpowiedzialny, to dlaczego jeszcze 3 dni temu słodził i zapewniał, że nie wyobraza sobie życia z inną, nie czuł by się tak swobodnie, nie potrafiłby, nie chce z inną ble, ble, ble... W końcu mieliśmy razem zamieszkać, a nie tylko pomieszkiwać u siebie, pozwoliły na to finanse i oboje bardzo tego chcieliśmy, a tu nagle jeb. Stchórzył, kłamał przez wszystkie lata ? Nagle chce samotności, chce imprezować, pewnie i zaliczać co się nawinie... boszzz. Dlaczego przy jakimkolwiek kryzysie w związku, czy wkraczaniu w kolejny 'dorosły' etap faceci zachowują się jak gówniarze?

Ze, trzymaj się, jednak sądzę, że faceci inaczej przeżywają rozstanie, przynajmniej ci których znam. Tekst w stylu, w końcu uwolniłem się od tej zołzy słyszałam z ust każdego, dosłownie każdego swojego kolegi, który własnie porzucił czy został porzucony. Baby to ciągle ryczą i wzdychają, mają nadzieję.

sam22, fajnie tylko, że przez te wszystkie lata słyszałam, że jestem jego jedyną miłością, nie licząc zakochania w przedszkolu. Nie przypuszczałam, że skończy się z dnia na dzień. A walka o związek, czemu nie ? Nie wszyscy z nas jak widać trafili/wybrali tak dobrze jak Ty.

ps. jest gdzieś na forum instrukcja cytowania ?

8

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...

Solaire, odniosłam się do tematu tylko tak, jak go przedstawiłaś.
Widzisz, ja sądzę, że on od jakiegoś czasu miał dylemat  typu "być czy nie być"- ale pewnie różne problemy były rozwiązywane doraźnie, on się oszukiwał, że >jakoś to będzie< gdy pewnego dnia coś w nim pękło i stwierdził, że jednak nic nie będzie, a on nie chce dłużej się oszukiwać .
Tak też bywa. Do przeżycia.

9

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...
Catwoman napisał/a:

"Gdzie się podziali odpowiedzialni faceci, no gdzie ?".

A gdzie ? Ciekawe....jest duzo odpowiednich facetow !! Ale sa uwazani za nieatrakcynych,nudnych,nie wartych uwagi.Dziewczyny musza miec ksiecia z bajki!!.Przystojniaka zelki na włosy itc.Taka jest prawda.

10

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...
Ona201307 napisał/a:

My nic nie możemy zrobić po prostu "ten typ tak ma" ich się nie da zrozumieć... czasem mam wrażenie że oni sami siebie nie rozumieją, nie wiedzą czego chcą.. umieją tylko namieszać w naszych głowach i zostawić z głupim, pierwszym lepszym wytłumaczeniem.

Nie osadzaj w ten sposob wszystkich facetow ja rownie dobrze moglbym powiedziec to o kobietach.
Nie skresla sie wszystkich przez jednostke

11 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-10-17 01:07:18)

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...
Solaire napisał/a:

sam22, fajnie tylko, że przez te wszystkie lata słyszałam, że jestem jego jedyną miłością, nie licząc zakochania w przedszkolu. Nie przypuszczałam, że skończy się z dnia na dzień. A walka o związek, czemu nie ? Nie wszyscy z nas jak widać trafili/wybrali tak dobrze jak Ty.

Nie mam lekkiego życia, to po pierwsze. Proponuję metodę 180 stopni -- http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=42077&p=3 .

No i nie martw się zbytnio. Jesteś wciąż młoda, nie masz dzieci, całe życie przed Tobą. Na pewno znasz osoby, które były samotne, a jednak w ciągu roku lub dwóch mają całą rodzinę. Tobie też się powiedzie. Nie czyń zła, nie krzywdź go, nie mścij się.

12

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...
sam22 napisał/a:

Proponuję metodę 180 stopni

Szczerze mówiąc to stosowanie różnych "metod" to czysta ułuda, granie na emocjach i przedłużanie agonii. To utrudnianie życia i innym i sobie. Niech się pogodzi z decyzją partnera i ją uszanuje - tak jak on uszanował ją mówiąc jej prawdę. Zdobyć się na odwagę w takiej sytuacji to raczej rzadkość.

13

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...

Solaire smile Nie przesadzaj. Nie wszyscy jesteśmy takimi twardzielami. Tylko często musimy być mężczyznami, toteż powyżej pewnej granicy wieku jest was więcej niż nas. Bo nas m.in. zabijają choroby serca itp.
Co do porzucania, to tak samo rzucają mężczyźni jak i kobiety. I wierz mi wiem co piszę. Mam ponad 50 lat i ciągle mi się związki kończą. Widać taka karma smile
"czy moja osobista duma pozwoli na robienie z siebie kretynki" To nie duma. Czy będziesz potrafiła zaufać. A związek bez wzajemnego zaufania to ciężka przeprawa.
No i banalna rada. Czas robi swoje. I może kiedyś będziesz pisać, że to że ciebie porzucił to była wspaniała sprawa.

14

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...

Czasami mam wrażenie że przegapiamy pewien moment w zyciu kiedy trzeba się hajtnąć. Później jest przyjaźń a w przyjaźni przychodzi kiedyś moment że każde idzie w swoją stronę. 7 lat przy intensywnym związku to długo i wydaje mi się  ze przegapiliście moment na następny krok który mógł was zbliżyć, rodzina, wspólne problemy, szczęścia to łączy. Wy się oddaliliście. Ciesz się tym co było udane wyciągaj wnioski i buduj nowy dom z nowym ogniskiem domowym. Szkoda tylko że wcześniej się nie dowiedziałaś o tym.
Coś co zawsze rzuca mi się w oczy  to to że pary są razem i rozstają się i wracają- to nie jest odpowiedzialne. Będąc z kimś jesteśmy z nim pomimo wszystkiego a nie odchodzimy i wracamy bo tracimy pewność i zaufanie, to też mogło rzutować na rozstanie.

Uszka do góry.

15

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...
Solaire napisał/a:

Nie przypuszczałam, że pojawię się na tego typu forum i będę żalić się obcym ludziom. Słabość, zrezygnowanie, beznadzieja...

Witam wszystkich, nie wiem czy to akt desperacji czy wynik szoku jaki obecnie przeżywam, postanowiłam się uzewnętrznić 'internetowi'.
Mam tylko albo aż 28 lat, od ponad 7 z jednym facetem, który mnie kochał wręcz wielbił... właśnie, czas przeszły. Były również zaręczyny, planowanie rodziny i wspólnego drewnianego domku. Nie zawsze było różowo przez te 7 lat, już się wcześniej rozstawaliśmy czy jak kto woli dawaliśmy sobie czas na przemyślenia. Jednak to co dzisiaj usłyszałam nie pozostawia złudzeń. Pierwszy raz usłyszałam, że już mnie nie kocha, że nie ma dla nas wspólnej przyszłości, że nie zależy mu na kontaktach ze mną. I zapewnia, że to nie moja wina, on się po prostu odkochał, a bez miłości związek nie może istnieć. Czy ja jestem jakaś głupia wierząc, że zmieni jeszcze zdanie ? Może zatęskni ? Z drugiej strony nawet jak będzie się kajał i przyzna się do błędu nie wiem czy moja osobista duma pozwoli na robienie z siebie kretynki. A jak to był ten jedyny, mój przyjaciel wspierający mnie w każdej sytuacji, nie wyobrażam sobie bycia, spania, jedzenia, spędzania czasu, dzielenia życia z kimś innym. Szok. Nie płacze, nie bluzgam, nie życzę mu wszystkiego najgorszego, jestem w totalnie rozbita i zaskoczona. Choć czytając na tym forum historie innych, moja to pikuś.

Panowie, do Was pytanie, czy Wy naprawdę nie potraficie zawalczyć o związek, dlaczego nie doceniacie, dlaczego jesteście aż tak egoistyczni. Nie wszyscy oczywiście ale w przeważającej większości. Gdzie się podziali odpowiedzialni faceci, no gdzie ?

Przecież w życiu nie jest tak, że coś się kończy na pstryknięcie palcami. To proces, który i u Was zachodził. Skąd wiesz czy już wcześniej się nie wahał? Rozstawaliście się przecież żeby przemyśleć sprawy ... więc jakieś powody były. Po prostu czara się przepełniła i on pierwszy podjął decyzję. Mimo wszystko myślę, że to w jakiś sposób w porządku z jego strony, jasno określił co czuje. Wolałabyś żeby trwał przy Tobie i nie kochał Cię więcej? Bo miłość się kończy, taka bolesna prawda. I lepsza bolesna szczerość niż słodkie kłamstwa.

16

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...
Solaire napisał/a:

Nie przypuszczałam, że pojawię się na tego typu forum i będę żalić się obcym ludziom. Słabość, zrezygnowanie, beznadzieja...

Witam wszystkich, nie wiem czy to akt desperacji czy wynik szoku jaki obecnie przeżywam, postanowiłam się uzewnętrznić 'internetowi'.
Mam tylko albo aż 28 lat, od ponad 7 z jednym facetem, który mnie kochał wręcz wielbił... właśnie, czas przeszły. Były również zaręczyny, planowanie rodziny i wspólnego drewnianego domku. Nie zawsze było różowo przez te 7 lat, już się wcześniej rozstawaliśmy czy jak kto woli dawaliśmy sobie czas na przemyślenia. Jednak to co dzisiaj usłyszałam nie pozostawia złudzeń. Pierwszy raz usłyszałam, że już mnie nie kocha, że nie ma dla nas wspólnej przyszłości, że nie zależy mu na kontaktach ze mną. I zapewnia, że to nie moja wina, on się po prostu odkochał, a bez miłości związek nie może istnieć. Czy ja jestem jakaś głupia wierząc, że zmieni jeszcze zdanie ? Może zatęskni ? Z drugiej strony nawet jak będzie się kajał i przyzna się do błędu nie wiem czy moja osobista duma pozwoli na robienie z siebie kretynki. A jak to był ten jedyny, mój przyjaciel wspierający mnie w każdej sytuacji, nie wyobrażam sobie bycia, spania, jedzenia, spędzania czasu, dzielenia życia z kimś innym. Szok. Nie płacze, nie bluzgam, nie życzę mu wszystkiego najgorszego, jestem w totalnie rozbita i zaskoczona. Choć czytając na tym forum historie innych, moja to pikuś.

Panowie, do Was pytanie, czy Wy naprawdę nie potraficie zawalczyć o związek, dlaczego nie doceniacie, dlaczego jesteście aż tak egoistyczni. Nie wszyscy oczywiście ale w przeważającej większości. Gdzie się podziali odpowiedzialni faceci, no gdzie ?

Miałam podobną sytuację, jak już byłam starsza od Ciebie. 28 lat masz - całe życie przed sobą i serce być może jeszcze niejeden raz złamiesz. Skoro facet Ci powiedział bez żadnych ogródek że to koniec, to po co się łudzić? Dla tęsknoty za powtórką miłych przeżyć z przeszłości? To już nie wróci. Pozostaje chyba tylko zacisnąć pięści i iść do przodu, mimo że na początku będzie trudno. Ale wykonałaś już pierwszy krok - napisałaś na forum!

17

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...
Solaire napisał/a:

Nie przypuszczałam, że pojawię się na tego typu forum i będę żalić się obcym ludziom. Słabość, zrezygnowanie, beznadzieja...

Witam wszystkich, nie wiem czy to akt desperacji czy wynik szoku jaki obecnie przeżywam, postanowiłam się uzewnętrznić 'internetowi'.
Mam tylko albo aż 28 lat, od ponad 7 z jednym facetem, który mnie kochał wręcz wielbił... właśnie, czas przeszły. Były również zaręczyny, planowanie rodziny i wspólnego drewnianego domku. Nie zawsze było różowo przez te 7 lat, już się wcześniej rozstawaliśmy czy jak kto woli dawaliśmy sobie czas na przemyślenia. Jednak to co dzisiaj usłyszałam nie pozostawia złudzeń. Pierwszy raz usłyszałam, że już mnie nie kocha, że nie ma dla nas wspólnej przyszłości, że nie zależy mu na kontaktach ze mną. I zapewnia, że to nie moja wina, on się po prostu odkochał, a bez miłości związek nie może istnieć. Czy ja jestem jakaś głupia wierząc, że zmieni jeszcze zdanie ? Może zatęskni ? Z drugiej strony nawet jak będzie się kajał i przyzna się do błędu nie wiem czy moja osobista duma pozwoli na robienie z siebie kretynki. A jak to był ten jedyny, mój przyjaciel wspierający mnie w każdej sytuacji, nie wyobrażam sobie bycia, spania, jedzenia, spędzania czasu, dzielenia życia z kimś innym. Szok. Nie płacze, nie bluzgam, nie życzę mu wszystkiego najgorszego, jestem w totalnie rozbita i zaskoczona. Choć czytając na tym forum historie innych, moja to pikuś.

Panowie, do Was pytanie, czy Wy naprawdę nie potraficie zawalczyć o związek, dlaczego nie doceniacie, dlaczego jesteście aż tak egoistyczni. Nie wszyscy oczywiście ale w przeważającej większości. Gdzie się podziali odpowiedzialni faceci, no gdzie ?

Przeczytałam twój post, ten i następny, i pomyślałam, że doskonale cię rozumiem.. w marcu tego roku zakończył się mój związek, który trwał 6 lat, i jeszcze w weekend słyszałam kocham Cię, a we wtorek usłyszałam tekst, który na stałe wyrył mi się w moich myślach "nie kocham Cię, nie kochałem, a nasz związek był zadaniowy.." nie ukrywam, że mój cały świat runął, wywrócił się do góry nogami, pierwsza myśl odzyskać... ale po tych kilku miesiącach chwalę każdy dzień, że to się już skończyło, mam wrażenie jakbym wróciła z dalej podróży i odzyskała siebie smile teraz masz czas żeby przemyśleć swoje życie, zadbać o siebie, idź do kosmetyczki, wyjedź do spa, zmień fryzurę smile mi to wszystko pomogło przetrwać pierwsze tygodnie, a dziś jestem silniejsza smile
jeśli chciałabyś pogadać bardziej prywatnie to pisz..
Ja jestem zdania, że nic nie dzieje się bez przyczyny i najwidoczniej czeka na ciebie ktoś inny na tym świecie smile

18

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...

Przepraszam ale nadal nie odkryłam tajemnicy cytowania postów na tym forum... także będę odnosiła się nickami.

Nocturn, a Wy Panowie nie zwracacie uwagi na długie zgrabne nogi i wydatną pierś u kobiet ? Przyganiał kocioł garnkowi.

sam22, nie mam w zwyczaju nikogo krzywdzić czy się mścić, chciał wolności ma wolność. I żadnych metod nie mam zamiaru wykorzystywać. To nie w moim stylu.

klarek, nie interesuje mnie co będzie kiedyś interesuje mnie dzisiaj. W swoim krótkim życiu nauczyłam się doceniać 'dzisiaj' bo jutro może przynieść wiele złego jak i wiele dobrego, loteria. I wątpię, że kiedyś będę myśleć, że porzucenie to wspaniała sprawa, jednak może się mylę.

maomam, gdyby nas było stać na dzieci pewnie byśmy już je mieli. Wolę mieć solidną rezerwę na koncie niż latać do MOPSu z błaganiami o kasę. Robienie dzieci na utrzymanie czy zacieśnienie związku jest dla mnie skrajną nieodpowiedzialnością. Eeee nie tędy droga. Dzięki za wsparcie ale wole nie mieć rodziny i faceta, niż mieć dzieci i nie mieć ich z czego utrzymać + brak faceta.

sierpniowa, tak rozstawaliśmy się, ostatnie rozstanie odbyło się 4 lata temu. Mieliśmy wtedy po 24 lata, to były nazwijmy niedojrzałe błędy młodości. W ostatnim czasie nie zauważyłam żadnego problemu, czułości, prezenciki, łóżko, zaręczyny... nic nie wskazywało na koniec. Od razu napiszę, że wątpię ogromnie aby miał jakąś inną na boku.

Opiekunka13, nie łudzę się, nie wzdycham, nie mam zamiaru błagać. Jestem dość silną babą i w tej chwili moim priorytetem jest parcie do przodu. Tylko ta cholerna pustka. Jestem niezależna, mam swoje pasje i niewiele wolnego czasu, jednak ta myśl, że nie mogę zadzwonić z jakimś problemem do osoby, która właściwie była jedynym moim przyjacielem paraliżuje mnie okropnie.

nyszka, dzięki smile takich pozytywnych istot teraz mi trzeba. Nie ukrywam też, że jednym z powodów pojawienia się tutaj było poznanie nowych ludzi. Pierwszy raz jestem na takim molochowatym forum, zwykle pogrążam się w forach tematycznych o moim profilu zainteresowania. Także mnie nie zjadajcie i dajcie się poznać.

Dzięki za wsparcie smile

19

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...

Solaire - w prawym dolnym roku każdego posta masz opcję "cytuj post". Jeśli chcesz odnieść się do konkretnego fragmentu po prostu usuń resztę niechcianej wypowiedzi, bądź skorzystaj z BBCode:

 [quote=nick autora]cytowany tekst[/quote]

- dla cytowania

 [b]teskt[/b]

- pogrubienie tekstu

 [i]teskt[/i]

- pochylona czcionka

 [u]teskt[/u]

- podkreślenie

20

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...
Solaire napisał/a:

Nie przypuszczałam, że pojawię się na tego typu forum i będę żalić się obcym ludziom. Słabość, zrezygnowanie, beznadzieja...
...
Czy ja jestem jakaś głupia wierząc, że zmieni jeszcze zdanie ?
...
Panowie, do Was pytanie, czy Wy naprawdę nie potraficie zawalczyć o związek, dlaczego nie doceniacie, dlaczego jesteście aż tak egoistyczni. Nie wszyscy oczywiście ale w przeważającej większości. Gdzie się podziali odpowiedzialni faceci, no gdzie ?

Ja też nie przypuszczałem, że się tu pojawisz. Całkowicie mnie zaskoczyłaś!
Co do tego jak bardzo jesteś glupia, no, to nie nam raczej oceniać, ale skoro juz poruszyłaś ten temat ... to pomyślimy nad tym. jest tu przecież pare osób któzy chętnie udzielą Ci pomocy, jeśli dadzą radzy to nawet i w tej kwestii. Zazwyczaj bywa tak, że mężczyźni mają okazję dowiedzieć się jakiego ich żona chciałaby mieć faceta, już po pierwszym dniu ślubu.
Odpowiadając za to na Twoje ostatnie pytanie, to proponuję Ci przyjżeć się w lustrze i upewnić się, czy aby dobrze widzisz, potem podejdź do tego indywiduum, co masz do niego wąty i sprawdź, czy on jest prawdziwym mężczyzną. Tylko upewnij się, zanim wydasz werdykt, czy to że wcześniej się już rozstawliście nie może Wam się przydarzyć po ślubie, na wzór dotychczasowych doświadczeń i czy on nie robi Wam przysługi, bo tylko TY masz klapy na oczach i tylko Ty wierzysz nadal w ten związek. Bo jeśli tylko Ty, to w związku juz nie ma już Was, a on wyświadcza Wam przysługę.
A potem przestań przypieprzać się do mężczyzn, czy większości mężczyzn, wydająć swoje opinię, na podstawie indywiduum, którego urabiałaś na swój sposób przez 7 lat.

21 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-10-20 08:10:44)

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...

Dunkis, biedna istoto. spam

Uwielbiam facetów ale Ty tego i tak nie zrozumiesz, masz wyrobioną swoją niepowtarzalną opinie na temat kobiet. Aż tak Ci dały w kość ? 

yoghurt, dzięki za instrukcję smile

22

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...
Solaire napisał/a:

(...)ps. jest gdzieś na forum instrukcja cytowania ?

Tutaj: http://www.netkobiety.pl/help.php#smilies.

23

Odp: Nigdy nie przypuszczałam...
Solaire napisał/a:

Dunkis, biedna istoto. spam

Uwielbiam facetów ale Ty tego i tak nie zrozumiesz, masz wyrobioną swoją niepowtarzalną opinie na temat kobiet. Aż tak Ci dały w kość ? 

yoghurt, dzięki za instrukcję smile

Zanim sama wpadniesz na to, dla czego tak jest że nigdy nie zrozumię w sposób podobny do Ciebie że uwielbiasz facetów, to napisze Ci, że wynika to z mojego psychofizycznej natury. Mam wyrobine zdanie jedynie na temat kobiet, które jak Ty, widząc konkretną sytuacje bezczelnie uogólniasz ją zadająć beznadziejne pytanie.

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nigdy nie przypuszczałam...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024