Witam drogie kobiety.
Mam 18 lat. Ja wiem, że jestem młoda i miłość uważana jest w tym wieku bardziej jako przygodę niż prawdziwe uczucie, to ja kochałam. Szczerze kochałam. Jeśli nie kochałam go, to nie wierzę w miłość. Byliśmy razem 8 miesięcy. Dla niektórych to bardzo mało, ale dla mnie to było najpiękniejsze 8 miesięcy mojego życia. Jestem ładną kobietą. On też był przystojnym facetem, jednak miał też 18 lat. Wiadomo, co dla takiego 18-latka jest ważne: przyjaciele, zabawy, seks. Zrozumiałam, że tak na prawdę nie miłość w głowie tak młodym facetom.
Potrzebowałam jego kontaktu. Nie miałam w tym mieście zbyt wielu znajomych, byłam tu nowa. Po prostu czując, że jest ktoś, kto podaje mi rękę, zwyczajnie ją złapałam. I nie chciałam puścić. Zbyt go obciążałam samą sobą. To przyczyniło się do wielu kłamstw z jego strony, zatajania i nieustannych manipulacji. Któregoś dnia wybuchłam. Wzięłam butelkę czerwonego wina i wlałam ją w siebie. Napisałam mu drogą internetową, przykre rzeczy. Konkretniej, wszystko o czym wcześniej wspomniałam mu wypomniałam. Nie rozmawiał ze mną aż do następnego dnia, kiedy przyszedł po szkole. Powiedział, że nie chce związku. Że jego priorytetem było, żebym była szczęśliwa, a on nie może mi tego dać. Za dużo powiedziane "świat mi się zawalił", ale poczułam, że straciłam coś niezwykle cennego. Rozpaczałam. Tydzień później nastał dzień moich 18 urodzin, które postanowiliśmy spędzić razem. Upiliśmy się i wylądowaliśmy w łóżku. Zaproponował seks bez zobowiązań.
Wytrzymaliśmy tak przez w sumie 2 tygodnie. Później stwierdziliśmy, że to nie jest dobry pomysł. Że to zwyczajnie wydziera z człowieka uczucia i emocje na wierzch, te o których chciałam zapomnieć. Postanowiliśmy zostać przyjaciółmi, jednak to też mu nie pasowało. Nie rozmawialiśmy przez jakiś czas. Może kolejne 2 tygodnie. Dopóki nie zapytałam jak się ma. Rozmawialiśmy długo. Kolejnego dnia też. Dziś znowu piłam. Weszliśmy na bardzo niestabilny temat seksu. Wiedziałam, że lubił o tym rozmawiać (byłam jego pierwszą kobietą w dodatku). Aż doszło do wspominania tego co było. Przełamałam się i zdałam sobie sprawę, że nie możemy być nawet zwykłymi znajomymi. Stwierdził, że na prawdę go to boli, ale nie widzi chyba innego wyjścia.
Ja to zrobiłam. Powiedziałam mu, że go wciąż kocham i dlatego musimy zerwać ze sobą wszelkie kontakty. Po prostu powiedziałam mu "żegnaj".
To koniec mojej historii. Nie wiem czy zrobiłam dobrze czy źle. Ale już zrobiłam. Chciałam tylko zapytać, jak pozbyć się tego uczucia. Jestem w klasie maturalnej więc nie mogę sobie pozwolić na częste imprezowanie i nocne życie. Mam dużo nauki. Ale zawsze, każdego wieczoru, przypominam sobie o nim. I płaczę. Zwyczajnie płaczę w poduszkę. Usunęłam z komputera i telefonu absolutnie wszystko z nim związane. Co mam jeszcze zrobić, żeby zapomnieć?...
Spędzaj więcej czasu z przyjaciółmi. Rozłąka z kochaną osobą jest trudna, ale sama sobie szkodzisz jeszcze bardziej takimi sytuacjami, że siedzisz sama i płaczesz. Sama w sobie potęgujesz uczucie żalu. A koleżanki? Przyjaciele? Przy nich łatwiej Ci będzie.
Znajdź sobie coś do roboty - mnie to zawsze pomaga.
Bo wiesz, działanie jest wrogiem myślenia.
Zapisz się na fitness lub siłownię. Człowiek od wyrzutu endorfin po zajęciach dostaje takiego kopa, że góry moze przenosić. Nie masz z kim chodzić ? Zacznij sama. Piszę zupełnie poważnie. Zawsze to Cię odstresuje.
Druga sprawa - przyjaciele, ale nie żeby im płakać w rękaw, zacznij żyć ponownie.
Uczucia,tego prawdziwego ktore zdarza sie niestety tylko raz w zyciu w zaden sposob nie wykorzenisz ze swojej duszy,nastepne beda tylko namiastka wielkiej poprzedniej milosci ,akceptowalne ale nie pelne .
Uczucia,tego prawdziwego ktore zdarza sie niestety tylko raz w zyciu w zaden sposob nie wykorzenisz ze swojej duszy,nastepne beda tylko namiastka wielkiej poprzedniej milosci ,akceptowalne ale nie pelne .
Zdaję sobie niestety z tego sprawę. Wiem, że nie da się zapomnieć i wymazać tego z pamięci, ale bardzo bym chciała. Mam dziś absolutnie podły humor, papierosy wypalają się jeden za drugim w potwornym tempie. Chciałabym mieć to za sobą. Jeśli chodzi o przyjaciół, jednego też straciłam. Niedługo przed tym jak straciłam miłość. Mam jeszcze 1 przyjaciela, ale wiem, że on też jest w klasie maturalnej, ma wiele pozalekcyjnych zajęć i nie chcę aby tracił czas. W zasadzie to nawet nie wiem, czy mogę go nazwać przyjacielem. Wiele osób mówi mi wiele rzeczy, co mam robić i jak sobie z tym poradzić. Próbowałam wszystkiego. Opaść na dno, nawet miałam ochotę przespać się z jakimś randomowym facetem, ale nie chcę wyzbywać się wraz z miłością dumy i honoru, nawet jeśli rzekomo miałoby mi to pomóc.
potrzebujesz czasu poprostu.. nigdy o nim nie zapomnisz ale z czasem bedzie mniej bolec, nie bedziesz tyle myslec... wiem ze jest ci cholernie ciezko.. sama cierpialam kiedys po rozstaniu z chlopakiem przez 1,5 roku. nie moglam przestac go kochac, nie umialam... ale czas leczy rany. teraz jestem z chlopakiem ponad 8 miesiecy i Go cholernie kocham...
czas, czas i jeszcze raz czas....
Czas leczy rany najlepiej. Też uważam, że jakieś zajęcie, może hobby odwróci Twoją uwagę od łez i stresu. Jeszcze całe życie przed Tobą, nie zadręczaj się!
najpierw jak to pozbyć się uczucia, a potem po latach jednak pierwsza miłość najważniejsza nie i jak nadaży się okazja to trzeba rzucić męża, żone i lecieć do tej pierwszej:( ach życie
hej
Myśle, że jesteś na dobrej drodze, żeby wygasić to uczucie, urwałaś kontakt, pomimo bólu trwasz w decyzji, płaczesz, więc schodzi żal, smutek, ból...
Wypłacz....
Naprawde świetnie sobie w tej sytuacji radzisz i myślę, że jesteś na dobrej drodze... ![]()
pozdrawiam ciepło ![]()
Czas leczy rany najlepiej. Też uważam, że jakieś zajęcie, może hobby odwróci Twoją uwagę od łez i stresu. Jeszcze całe życie przed Tobą, nie zadręczaj się!
Banalne ale prawdziwe. Zero kontaktu mimo iż serce boli. To że myślisz, cierpisz to normalne. Może nawet za rok dalej tak będzie. Chyba każdy z nas tak miał ( i to nie raz
) Jesteś w klasie maturalnej to się skup na nauce, nawet jeśli wcześniej aż tak tego nie robiłaś
I już mózg odpocznie od miłości. No i ktoś wcześniej radził sport wieczorową porą. Jak najbardziej.
Poprawnie Ci podpowiadaja,nauka,sport,jakas realizacja celow zyciowych.Mnie zabila wrecz podobna porazka,miliony papierosow nie pomogly,beczki okowity,przygody tez nie,tego nie zapomni sie do konca zycia,ale jakos trzeba sie z tym pogodzic.Ja znalazlem odskocznie i zapomnienie w sporcie od 20 do 23 miedzy swoimi swierkami ostro sie wyzywalem tylko w spodniach dresowych pomimo ze jest 6st,teraz lodowaty prysznic mam za soba,jestem potwornie zmeczony ale pewien jestem ze padajac na pysk za chwile zasne bez zmor nocnych,obudzi mnie budzik o 5.45 wstane do pracy ,bede wspominal caly dzien,wieczorem zakatuje sie fizycznie ponownie aby zasnac spokojnie i tak jest od wielu miesiecy.NIC MADRZEJSZEGO NIE BYLEM W STANIE WYMYSLIC.Ty wymysl cos dla siebie podobnego.
Moze nieebedzie to pocieszajace ale rozstalam sie z facetem krotko przed urodzeniem dziecka i czulam owiele wiekszy bol..placz jest rzecza przez ktora niema rozwiazania ale chociaz przez to ulatniaja sie nasze uczucia.. mowicie wszyscy ze znalesc sobie zajecie owszem w dzien jest to dobre ale gdy wieczorem kladzie sie czlowiek spac mysli bardzo duzo..zarywalam noce pkaczac z nikim niechcialam rozmawiac bo wszyscy dookola wiedzieli jaka jest sytuacja wiedzieli ze zostalam sama ... nie da sie tak szybko przestac o ukochanym myslec..jestem w nowym zwiazku ale nieprzestalam kochac bylego...staram sie od nowa ulozyc zycie ale jest bardzo ciezko mam nadzieje dasz sobie rade:-) znajdz faceta ktoremu bedziesz mogla sie wygadac takiego ktory cie zrozumie uwierz pomaga
Poprawnie Ci podpowiadaja,nauka,sport,jakas realizacja celow zyciowych.Mnie zabila wrecz podobna porazka,miliony papierosow nie pomogly,beczki okowity,przygody tez nie,tego nie zapomni sie do konca zycia,ale jakos trzeba sie z tym pogodzic.Ja znalazlem odskocznie i zapomnienie w sporcie od 20 do 23 miedzy swoimi swierkami ostro sie wyzywalem tylko w spodniach dresowych pomimo ze jest 6st,teraz lodowaty prysznic mam za soba,jestem potwornie zmeczony ale pewien jestem ze padajac na pysk za chwile zasne bez zmor nocnych,obudzi mnie budzik o 5.45 wstane do pracy ,bede wspominal caly dzien,wieczorem zakatuje sie fizycznie ponownie aby zasnac spokojnie i tak jest od wielu miesiecy.NIC MADRZEJSZEGO NIE BYLEM W STANIE WYMYSLIC.Ty wymysl cos dla siebie podobnego.
Staram się coś takiego wymyślić. Trudne, bardzo trudne. W szkole staram się go unikać, ale po tym łapię się na dziwnych sytuacjach. Np w czasie wolnej lekcji uczę się obok klasy, w której ma zajęcia, lub inne tego typu rzeczy. Nie mówiąc już nawet o uczuciach, bardzo to wszystko męczące...