Wiem ze to forum glownie dla kobiet . Ale postanowilem sie zalogowac i napisac swoja historie zwlaszcza ze sam sie nie moge odnalezc w obecnej sytuacji.
We wrzesniu zeszlego roku poszedlem na zaoczne studia tam poznalem piekna kobiete. Wpadlismy sobie w oko. Zaczelismy sie kolegowac. Ma 1,5 roczne dziekco i wciaz byla z ojcem dziecka. Jednak jak wtedy mowila zle sie jej ukladalo. Zreszta ja rowniez bylem z kims w zwiazku. W grudni oznajmila ze zakonczyla zwiazek z Ojcem dziecka i dala mi do zrozumienia ze jest mna bardzo zainteresowana. Z racji tego ze moj zwiazek wogole sie nie kelil i proby ratowania go nie powiodly sie, ja zakonczylem swoj. Od stycznia zaczelismy sie spotykac. trwalo to do kwietnia. Bylo bardzo dobrze, wlasciwie nigdy tak dobrze mi z nikim nie bylo. Jednak w kwietniu okazalo sie ze Ona zdecydowala wrocic do Ojca dziecka i rozstalismy sie, dosc mocno to przezylem zwlaszcza ze nie powiedziala mi nic co moglo by mi przynajmniej oszczedzic bolu. Jednak to nie koniec. Postanowilem nie ingerowac w jej nowy/stary zwiazek i usunalem sie w cien starajac sie zapomniec o tym, jednak w tak krotkim czasie bardzo sie zakochalem i nigdy nikogo nie darzylem tak mocnym uczuciem. Jednakze nie kontaktowalem sie z nia, po wpisach na FB i od paru znajomych slyszalem ze jest jej dobrze, wiec postanowilem oszczedzic sobie i jej problemow. We wrzesniu napisala do mnie ze jest w posiadaniu paru moich rzeczy i ze z checia mi je odda. Nie sadzilem ze sie odezwie wiec nawiazalem z nia na nowo kontakt. W trakcie naszych rozmow - glownie sms, sporadycznie przez telefon. Powiedziala ze jest jej zle w zwiazku w ktorym jest, ze od poczatku powrotu do ojca dziecka nie bylo ciekawie ze jest gorzej jak bylo. Mowila ze znowu wpakowala sie w te same klopoty ( on ja kontroluje na kazdym kroku, sprawdza telefon z kim rozmawia, sprawdza komputer fb itp.) Powiedziala ze na palcach jednej reki moze policzyc dni w ktorych bylo dobrze i , ze generalnie nie czuje sie z tym dobrze, ze meczy sie. Dodatkowo okazalo sie ze cala jej rodzina + znajomi caly czas jej wmaiwaja ze ma byc z nim bo tak trzeba, "niby to twoje zycie" tak jej mowia. Jej matka jest po rozwodzie i wspomniala ze tylko Ojciec jej widzi ze jest cos nie tak i martwi sie o nia. Chcialem jej na poczatku pomoc, zaczelismy rozmawiac na nowo, wytlumaczyla mi ze ze mna bylo jej dobrze, ze umialem ja rozsmieszyc i ze czula sie bezpiecznie, ale jak mnie przy niej nie bylo (studiuje w innym miescie) to plakala po nochac ze odbiera ojca dziecku, ze dluzej tak nie moze i nie wytrzymala tego, niby dlatego ze mna zakonczyla zwiazek. Zapytalem wiec po co do mnie sie odezwala, na co ona, ze czula wewnetrzna chcec zobaczenia mnie ale ze boi sie ze jak sie spotkamy to jej uczucie wroci, a juz teraz ma duzo na glowie wiec sie boi. Ponziej nasz kontakt zaczal sie urywac, przestala odbierac telefony, nie odpisywala. Tlumaczyla sie ze jej facet ja kontroluje i sie dowiedzial ze kontaktowala sie ze mna i ze straszne awantury ma przez to wiec wolala nie kontaktowac sie ze mna. Moja odpowiedz na to byla tylko jedna, napisalem jej ze zalezy mi wciaz na niej, ale ze nie dam sie ignorowac w taki sposob, polecilem zeby uporzadkowala swoje zycie, ze jak bedzie potrzebowac pomocy to jej pomoge i ze nasz kontakt nie ma sensu skoro ona nie chce/ nie moze sie spotkac ani rozmaiwac. Niby to byl koniec ale jakis czas po tym przypadkiem ja spotkalem w barze do ktorego zawsze chodze, wymienilismy tylko kurtuazyjne czesc a ona po chwili z kolezanka wyszla - miejsc siedziacych w barze nie bylo. Po calym tym zajsciu napisalem do niej "Czesc, chcialem tylko powiedziec ze milo bylo Ciebie zobaczyc. Szkoda ze nie mielismy okazji porozmawiac. Myslalem o Tobie i zdalem sobie sprawe ze to nie jest odpowiendni moment dla nas. Wiem ze nie jestes jeszcze gotowa. Zawlascza teraz u mnie duzo sie dzieje wiec nawet czasu nie mam, kiedys Tobie opowiem o tym przy okazji. Mam nadzieje ze bedziemy mieli przyjacielskie kontakty. Tak czy siak, mozesz teraz zajac sie Swoimi sprawami. Pozdrawiam" Dostalem odpowiedz "Hej No niestety, nie było gdzie usiąść nawet, tak byśmy zostały tam. Również myślałam o tym już nawet jakiś czas temu, niestety, spotkaliśmy się po prosty chyba w złym momencie.. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko dobrze i że wszystko się tam Tobie poukłada jak należy " - i wlasnie w tym caly problem. Przez ten krotki okres w ktorym mielismy kontakt czulem ze chciala by odnowic nasze relacje i zaczac od nowa, zreszta ja tez tego chce wciaz mam duze uczucia do niej. Nie zabardzo rozumiem jej wypowiedz "Również myślałam o tym już nawet jakiś czas temu, niestety, spotkaliśmy się po prosty chyba w złym momencie." Byc moze tutaj znajde jakas odpowiedz na swoje pytania. Ciekawy jestem jak sie to dalej potoczy. Prosilbym o jakies rady i wskazowki, byc moze znajde tutaj swoje odpowiedzi.